Kupowanie na historycznych szczytach jest bardzo nieintuicyjne. Inwestor zdaje sobie sprawę, że miał mnóstwo okazji, by kupić akcje taniej, ale z nich nie skorzystał.
Teraz płaci za akcję najwięcej w historii, więcej niż jakikolwiek inny inwestor.
Może mieć poczucie, że jest „inwestycyjnym frajerem”. Zastanawia się także, czy aby na pewno nie przepłaca, skoro tydzień czy miesiąc wcześniej akcje kosztowały dużo mniej.
Co można powiedzieć w obronie kupowania na szczycie?
Intuicja nie zawsze ma rację
Po pierwsze, można zauważyć, że z reguły spółki ustanawiają historyczne szczyty z ważnych powodów: inwestorzy dostrzegają, że biznes spółki ma wysoką jakość, są pod wrażeniem tempa poprawy wyników albo oczekują korzystnego otoczenia biznesowego w sektorze, w którym działa spółka.
Po drugie, można podkreślić, iż to, że nie kupuje się wcześnie, nie musi oznaczać, że kupuje się późno. Jeśli nowe historyczne szczyty są sygnałem siły trendu, a nie jego wyczerpania, to kupowanie ATH będzie miało historyczny sens.
Po trzecie, można przeprowadzić analizę na ponad 400 spółkach z GPW, obejmującą ponad 20 000 „incydentów” ATH po 2000 roku, i sprawdzić, jak kursy spółek spisywały się po osiągnięciu ATH.
Poniżej przedstawię najważniejsze wnioski z analizy.
Zacznijmy od najprostszego pytania. Co działo się po ATH? Na to pytanie odpowiada poniższa tabela.
Historyczne szczyty nie są straszne
Pokazuje ona medianę zachowania kursu spółek dzień, tydzień, miesiąc i rok po osiągnięciu historycznego szczytu. Zestawia je z zachowaniem kursów spółek po dowolnej sesji bez historycznego szczytu.
Jednostką obserwacji w analizie jest pojedynczy incydent ATH, co oznacza, że spółki ustanawiające wiele historycznych szczytów mają większy udział w próbie.
Mediana obliczana jest na podstawie każdej z ponad 20 000 obserwacji. Korzystam z mediany, by ograniczyć wpływ niewielkiej liczby ekstremalnych epizodów. Pojedyncze akcje potrafią wzrosnąć w krótkim terminie o kilkaset czy kilka tysięcy procent.
Spółka Onesano – wtedy Skotan – wzrosła w ciągu roku o ponad 5000% po ustanowieniu ATH w sierpniu 2005 roku.
Z tabeli możemy wyciągnąć ważny wniosek: historyczne dane z GPW wskazują, że nowe historyczne szczyty na spółkach z GPW nie wyglądają – jako całość – na momenty wyczerpania trendu.
Wręcz przeciwnie. Zachowanie kursów spółek w kolejnych tygodniach i miesiącach po osiągnięciu ATH jest lepsze niż po „zwykłej sesji”.
A co, jeśli wynik jest złudzeniem?
Wnikliwi czytelnicy zauważą – na podstawie liczby spółek w analizie – że korzystałem z aktualnej bazy Stooq, nieodpornej na błąd przeżywalności. To ograniczenie badania. Intuicyjnie jego znaczenie powinno być większe przy rocznym horyzoncie niż przy badaniu zachowania kursów kilka czy kilkanaście sesji po ATH.
Czy pokazany w tabeli wynik „robią” małe, niepłynne spółki? Jeśli do analizy wprowadzimy filtr 100 tysięcy złotych średnich sesyjnych obrotów, to jej wyniki praktycznie się nie zmienią. Filtry wyższych obrotów także nie zmieniają wniosków z badania.
Analiza zachowania kursów spółek po osiągnięciu historycznego szczytu napotyka na jeden poważny problem. Historyczne szczyty są towarzyskie i lubią występować blisko siebie.
Na przykład spółka w silnym trendzie wzrostowym „może zrobić” kilkanaście nowych ATH w okresie kilku tygodni. W takim przypadku nie będziemy mieć kilkunastu niezależnych rocznych okresów do badania zachowania kursu spółki po ATH.
Możemy „odklastrować” historyczne szczyty. Na przykład w przypadku rocznego horyzontu analizy, w wersji odklastrowanej, po wybraniu ATH ignoruję kolejne szczyty tej samej spółki przez 252 sesje.
Czy zmieni to wyniki analizy?
Tak. Zachowanie kursów po osiągnięciu ATH okaże się odrobinę lepsze. A zmiana nie jest kosmetyczna: w rocznym horyzoncie liczba obserwacji ATH spada w ten sposób z ponad 19 tys. do około 1,2 tys.
Czy więc warto bać się ATH?
Historyczne dane z GPW pokazują, że sam fakt, że spółka kosztuje najwięcej w historii, nie mówi, że jest za późno, by ją kupić. ATH na spółkach z GPW jest lepszym sygnałem siły trendu niż jego rychłego końca.
Inwestor, który kupuje na ATH, zawsze znajdzie kogoś, kto kupił te same akcje taniej. Historyczne dane z GPW sugerują jednak, że częściej, niż podpowiada nam intuicja, w kolejnych tygodniach i miesiącach inni inwestorzy będą kupować te akcje po jeszcze wyższych cenach.
Cena akcji na historycznym szczycie mówi nam, ile straciliśmy okazji w przeszłości. Nie mówi natomiast tego, ile okazji zostało przed nami.




Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.