Złoto wraca do łask

Kontrakt na złoto skończył tydzień zwyżką o przeszło 7 procent, co przekłada się na największy wzrost kruszcu w skali tygodnia od końcówki stycznia. Na zwyżkę można patrzeć przez pryzmat przesilenia technicznego, ale też nie brakuje narracji, iż Fed porzucił walkę z inflacją, więc – jak zwykle w takich przypadkach – wykopuje się z grobu rynkowego trupa, który mówi o roli złota w zabezpieczaniu się przed inflacją.

Na starcie spójrzmy na wykres kontraktu na złoto – w tym wypadku CFD z platformy bossafx.pl – który pokazuje dlaczego sytuacja techniczna jest wystarczającym uzasadnieniem dla ostatnich zwyżek. Narracja techniczna sprowadza się do następującego scenariusza. Przez kilka tygodni złoto czytelnie konsolidowało się w rejonie psychologicznej bariery 4000 dolarów za uncję. Konsolidacja po fali wzrostowej mogła być czytana jako układ kontynuacyjny, ale też rynek zwyczajnie nie chciał spadać mimo impulsów, którymi potrafiły posilać się inne rynki. Wybicie z konsolidacji górą było wystarczającym powodem do ucieczki z rynku niedźwiedzi, gdy byki dostały sygnał kupna. Dalej poszło przełamanie linii kilkumiesięcznego trendu spadkowego i spekulacje, iż korekta została zakończona. Impuls był tak ożywiający, iż pojawiły się nawet pytania o możliwość ruchu ceny złota w rejon rekordu hossy.

Źródło: bossafx.pl

Narracja – nazwijmy ją inflacyjną – koncentruje się na przekonaniu, iż Fed zdominowany przez ludzi Donalda Trumpa postanowił przeczekać okres wyższej inflacji i nie zamierza reagować na ryzyko utrwalenia się oczekiwań inflacyjnych. Efektem ma być brak podwyżek ceny kredytu, spadek wiarygodność Fed i prezesa Rezerwy Federalnej jako strażnika wartości pieniądza, więc dolar będzie tracił na wartości. Sumując, jak trwoga, to czas schować się w złocie, ponadczasowym strażniku wartości, który ochroni przed inflacją. Nie jest ważne, że dowodów na ochronę portfeli przez inflacją za pomocą złota jest równie mało, jak dowodów, że złoto jest dobrą ochroną przed deflacją, gdy pytania o to, jak wycenić złoto zwykle sprowadzają się do intelektualnych wygibasów. W istocie, każdy na rynku powie wam, ile złoto będzie kosztować, ale nikt nie powie wam, ile powinno kosztować.

Ciekawostką w tym układzie sił jest fakt, iż właśnie pojawił się kolejny artykuł Gold: The Ultimate Behavior Bias kwestionujący rolę złota jako czynnika chroniącego portfele przed inflacją. Autorzy zadali sobie pytania o użyteczność złota w roli czynnika chroniącego portfele przed inflacją oraz jak włączyć złoto do portfeli, by taką rolę pełniło? Udzielone odpowiedzi są brutalne. Złoto jest bardzo złym czynnikiem chroniącym przed inflacją i to niezależnie od tego ile i kiedy dodamy złoto do naszych portfeli. Jeszcze brutalniej brzmią wnioski na poziomie behawioralnym. Społeczności inwestorów indywidualnych akceptuje mit złota w roli zmiennej chroniącej przed inflacją, bo operuje na bazie fałszywych przekonań i zerowej świadomości historycznej. Pozwolę czytelnikom blogów wchłonąć te dwie mocne tezy o szkodliwym micie i fałszywych przekonaniach.

Podziel się tym artykułem:

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

  1. @ Czytelnik To są interesujące pytania ale wymagają dobrej, "długiej", bazy danych z notowaniami amerykańskich spółek.

  2. 1. Czy takie same zależności/zachowania kursów można zaobserwować w przypadku pojedynczych akcji? Mam tutaj wątpliwości. 2. Kiedy po kilkuletnim boomie…

  3. To jest bardzo ciekawy komentarz, dziękuję. Zastanawiam się teraz, skoro taki spadek oczekiwanych zysków (do 3% w IIQ-2027) jest spodziewany,…

  4. Tak. 12345678901234567890 (te cyferki są tylko dlatego, że tak krótki komentarz nie był akceptowany) 🙂

Tagi

Najnowsze wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *