Wiele banków centralnych świata podnosi już stopy procentowe i to samo grozi USA. Rynek finansowy się tego obawia, analitycy nimi straszą, ale czy słusznie trzeba żyć w strachu (z perspektywy giełdowego inwestora)?
Jeszcze przed wybuchem wojny z Iranem rynek obstawiał, że rok 2026 będzie rokiem kolejnych obniżek. Tymczasem znacząco wyższe ceny ropy oraz innych towarów przechodzących przez Ormuz podniosły inflację i zmieniły oczekiwania. W lipcu Fed prawdopodobnie zostawi stopy bez zmian, a kolejne 2 posiedzenia mogą oznaczać podwyżki. Choć oczywiście nie musi się tak stać, jeśli inflacja spadnie w międzyczasie.
Póki co jest ona sporo powyżej 2%, których jako celu chce bronić nowy szef Fed. Ropa znacznie spadła, co zbiło nieco tempo wzrostu cen. Ale z kolei podwyżki pojawiły się z nieoczekiwanej strony – z AI. Popyt na chipy czy pamięci spowodował wzrost ich cen (i ogromne zyski producentów).
Dlaczego rynek boi się podwyżki stóp? Ponieważ to oznacza wyższe koszty dla firm, szczególnie tych mniejszych. A i giganci zaczynają się zadłużać, więc ich koszty teoretycznie także urosną. Do tego może to oznaczać osłabienie popytu konsumentów z powodu droższych kredytów. Giełda tego nie lubi, spadek zysków spółek to spadek kursów.
Czy aby na pewno? Przełożenie owszem istnieje, ale nie tak od razu. Spójrzmy na ten wymowny wykres, który pokazuje średnie zmiany cen indeksu S&P 500 (oraz medianę) przed i po momencie pierwszej w cyklu podwyżki stóp przez Fed:

W sumie zagregowano tu dane z 7 ostatnich cykli podwyżek. Sam moment pierwszej podwyżki wskazuje pionowa przerywana linia z podpisem „Fed hikes”. Na lewo pokazany jest średni przebieg indeksu 6 miesięcy przed tym, na prawo 12 miesięcy po podwyżce.
I co widać? Zaraz po podwyżce indeks spadał średnio przez około 1,5 miesiąca, co pokazuje czerwona strzałka. Rynek dostał cios i musiał go odchorować. Jednak już od 3. miesiąca po podwyżce mamy wzrosty (zielona strzałka). Dlaczego? Bo rynek się adaptuje, działa dalej, podwyżki nie od razu negatywnie ujawniają się w gospodarce i w kosztach/zyskach spółek. Zwykle bessa czy recesja zaczynają się w końcówce cyklu podwyżek stóp.
Gdyby i tym razem tak mniej więcej to się wydarzyło i we wrześniu doszłoby do pierwszej podwyżki, to październik i listopad oznaczałby korektę i okazję do kupna. W grudniu tradycyjnie mamy rajdy na giełdzie, więc byłby to impuls do fali zwyżek zgodnej w powyższym wykresem. To jednak tylko teoria, nie ma żadnej gwarancji, że tak się to potoczy.
—kat—


Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.