Paradoksy rynkowe: najtrudniejsza decyzja inwestycyjna to nic nie robić.

Statystyki rachunków inwestorskich w USA pokazały, że największe zwroty z inwestycji giełdowych notują… nieboszczycy. Powód? Nie były w nich dokonywane zmiany, więc mogły rosnąć spokojnie wraz z rynkiem.

Nasza intuicja podpowiada, że ciągła analiza i aktywność = lepsze wyniki. Zresztą trudno cierpliwie usiedzieć bez reakcji, gdy na rynku nieustannie coś się dzieje. Tu właśnie wkrada się ten paradoks, który opiera się na sprzeczności między naszą biologią i kulturą a tym, co naprawdę działa w inwestowaniu.

Twarde dane pokazują, że inwestorzy, którzy dokonują najmniejszej liczby transakcji, osiągają wyższe stopy zwrotu niż ci, którzy próbują jakiejś aktywnej formy podrasowania wyników. Paradoks bezczynności polega więc na tym, że

——-> to, co wydaje się odpowiedzialne, profesjonalne i słuszne (czyli działanie), statystycznie szkodzi,

——> a to, co wydaje się zaniedbaniem, lenistwem i brakiem kontroli (bezczynność), statystycznie pomaga.

Stąd paradoks w pełnej formie:

Najprostsza decyzja, czyli brak czynności, wymaga największego wysiłku.

Najważniejsze przyczyny prowadzące do tego paradoksu:

1. Nasza ewolucyjna biologia i psychologia mówią, że jeśli pojawia się zagrożenie to potrzebna jest reakcja. Spadek portfela o 20%-30% to dla mózgu to samo, co atak drapieżnika, domaga się więc natychmiastowego działania. Wielu mniej odpornych inwestorów poddaje się w takiej sytuacji i wyprzedaje aktywa, czasem nawet ze stratą.

2. Nasza kultura wzmacnia te zjawiska. Jesteśmy uczeni od dziecka, że bezczynność to lenistwo, że odpowiedzialność to działanie, że w obliczu problemu należy coś z tym zrobić. No to robimy, ale ze szkodą dla siebie.

3. Presja wyobraźni. Kiedy zaczynają się spadki, do głowy często przychodzą myśli typu „gdyby”. Np. gdybym sprzedał przed tym spadkiem albo kupił przed tym rajdem. Wydaje nam się, że to proste i oczywiste, a z pewnością możemy to efektywnie robić w przyszłości. Wyobraźnia nas jednak zawodzi w realu.

4. Mechanizm kontroli. Kiedy działamy, mamy choćby subiektywne poczucie kontroli nad sytuacją, nawet jeśli ta kontrola jest iluzoryczna. Bezczynność dla odmiany daje poczucie swego rodzaju bezradności, oddania kontroli, niemocy. Mamy to wdrukowane z codziennego życia i z tym przychodzimy na giełdę, często na swoją zgubę.

5. Poczucie winy i żalu. Jeśli inwestor nie zrobi nic i portfel spadnie, to nie ma żadnej narracji obronnej poza „nie zrobiłem nic”, co może być bolesne. A jeśli coś zrobi i nawet na tym straci, to zawsze znajdzie jakąś racjonalizację typu „tej informacji nie dało się przewidzieć”. Działanie daje alibi, bezczynność nie.

6. Do tego dochodzą media i łatwa dostępność informacji. Czymś trzeba wypełnić czas antenowy, więc kreuje się często sztuczne problemy z niczego. A przy tym negatywne newsy sprzedają się w nich o niebo lepiej, niestety dokładając się w ten sposób do lęków publiczności. Z kolei zalew łatwo dostępnych newsów niejako wciąga nas automatycznie w ich analizy, a psychika dąży do jakichś reakcji.

7. Dopamina i adrenalina. Każda podjęta decyzja daje początkowo dawkę pozytywnych hormonów. Potrafimy się do tego uzależnić. A bezczynność jest nudą, od której mózg ucieka.

8. Presja nowości. Zawsze pojawi się jakiś nowy ETF, nowa metoda ulepszenia portfela, dowiemy się o nowej strategii, ktoś nas przekona do genialnego zagrania. To wzmacnia nas edukacyjnie, wypełnia od strony poszukiwania wyzwań, ale nie zawsze jest dobre dla portfela. To rodzaj giełdowego ADHD.

Skutki negatywne nadmiernego działania są raczej oczywiste: z dużą pewnością niższe zyski i kac moralny.

Zawsze możemy jednak przekonać siebie i zracjonalizować podjęte działania oraz ich często marne następstwa. Ot choćby przekonujemy siebie, że czegoś nowego się nauczyliśmy, że emocje z tym związane były warte swojej ceny albo, że nic tak dobrze nie działa, jak sprawdzenie czegoś w realnej grze.

Skutki pozytywne mimo wszystko da się także w tym wszystkim odnaleźć, choć wszystko zależy od kontekstu. Czasem faktycznie można z tego coś wartościowego wynieść – np. zamiłowanie do aktywnego tradingu, który okaże się zyskowny albo zdobycie nowej wiedzy o sobie i rynku kosztem utraconych zysków.

Bezczynność na rynku finansowym nie jest jednak negatywnym rodzajem pasywności – jest najbardziej aktywną formą zarządzania ryzykiem, jaką dysponuje inwestor. Paradoks polega na tym, że ta forma zarządzania jest jednocześnie najtańsza w wykonaniu i najdroższa psychicznie.

Paradoks ten nie dotyczy jedynie inwestorów długoterminowych. Ci często ulegają potrzebie zrobienia czegoś z powodu paniki lub FOMO i braku stosownej wiedzy i umiejętności. Dotyczy to także w pewnej mierze aktywnych traderów, co już 100 lat temu podsumował legendarny trader:

Jako ciekawostka – istnieje odwrotna strona tego paradoksu, nieco przekorna i ironiczna. Chodzi o zjawisko tego, że aktywni inwestorzy stają się nagle pasywni, ale nie z powodu przekonań. Przyczyną jest wdepnięcie w straty na akcjach, co automatem niemalże zmusza ich do nieaktywności.

 

—kat—

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.