W poprzednim tygodniu bitcoin stracił 16,3% i zanotował najgorszy tydzień od listopada 2022, czyli od załamania na rynku po upadku giełdy FTX.
Cena bitcoina po raz drugi w tym roku zbliżyła się do 60 000 USD. Od szczytu z października 2025 – na poziomie 126 300 USD – bitcoin stracił już ponad 50%.
Trwające obsunięcie jest bolesne, ale dalekie jeszcze od historycznych krypto zim.
Pretekst do ubiegłotygodniowej przeceny wydaje się błahy: Strategy ogłosiła, że sprzedała 32 bitcoiny za około 2,5 mln USD, by zdobyć środki na wypłatę dywidendy dla akcji uprzywilejowanych. Ta niewielka transakcja naruszyła jednak narrację, że największa spółka–skarbiec bitcoina nigdy nie będzie sprzedawać kryptowaluty.
W poniedziałek Strategy ogłosiła zakup 1550 bitcoinów za ponad 100 mln USD, czyli 50 razy więcej BTC niż wcześniej sprzedała. Ten ruch nie uspokoił rynku i nie spowodował wyraźnego odbicia.
Za plecami spadków czołowych kryptowalut – bitcoina i ethereum – ma miejsce bessa na „mniejszych” kryptowalutach. Kapitalizacja indeksu TOTAL3ES, czyli rynku krypto bez bitcoina, ethereum i stablecoinów, spadła od szczytu o 58%.
Spadkom cen towarzyszy istotny spadek obrotów.
Obecne obsunięcie bitcoina trwa 8 miesięcy i osiągnęło skalę 50%. W poprzedniej krypto zimie, w latach 2021–2023, bitcoin potrzebował ponad roku, by znaleźć dno, a spadek zbliżył się do 80%.
Moim zdaniem ważniejsze od liczb opisujących trwającą krypto zimę są okoliczności, które jej towarzyszą i sprawiają, że jest zdecydowanie inna niż poprzednie.
Nie było wielkich katastrof
Poprzednia krypto zima miała swoje wielkie katastrofy, które bezpośrednio „spaliły” pieniądze inwestorów, a dodatkowo nadszarpnęły zaufanie do całego ekosystemu kryptowalut: upadek FTX, ekosystemu Terra/Luna i Celsiusa. Te wydarzenia nie spowodowały spadków, lecz pogłębiały je.
W trwającym obsunięciu trudno znaleźć bezpośrednich „winowajców” spadków. Można je opisać absurdalnym zdaniem: „przestało rosnąć i zaczęło spadać”.
Trwająca bessa ma miejsce w korzystnym dla krypto otoczeniu rynkowym. Od października 2025 spółki technologiczne i koszyk spółek „uwielbianych” przez inwestorów indywidualnych zachowywały się mocno. Nasdaq wielokrotnie poprawiał historyczne szczyty, a bitcoin, nazywany kiedyś „zlewarowanym zakładem na spółki technologiczne”, kontynuował spadki.
Trwająca krypto bessa nie dzieje się w czasie paniki płynnościowej. Rozpoczęła się w czasie luzowania polityki monetarnej, a rozwinęła w okresie oczekiwań dalszych obniżek stóp procentowych, które załamały się dopiero po wybuchu konfliktu z Iranem.
Sytuacja geopolityczna jest niestabilna, a globalna rola dolara jest kwestionowana. Krypto zima nałożyła się także na trwanie narracji „debasement trade”, która wywołała spektakularne wzrosty cen metali szlachetnych. „Utrata zaufania” do polityki monetarnej i fiskalnej powinna sprzyjać aktywom poza konwencjonalnym systemem finansowym.
Ekosystem krypto nie skorzystał na sprzyjającym otoczeniu zewnętrznym.
Bycza narracja krypto już się zrealizowała
W czasie poprzednich krypto zim inwestorzy „mogli pocieszać się”, że ceny tokenów pójdą w górę, gdy zacznie realizować się pozytywna dla ekosystemu kryptowalut narracja dotycząca upowszechnienia się kryptowalut i dotarcia do nowych grup użytkowników.
W 2026 roku ta narracja w dużym stopniu się zrealizowała. Bitcoin i inne kryptowaluty „dotarły pod strzechy”, do szerokiego grona użytkowników, którzy mogą w nie inwestować w popularnych aplikacjach inwestycyjnych.
Powstały ETF-y oparte na fizycznej ekspozycji na kryptowaluty, które ułatwiły indywidualnym inwestorom dostęp do kryptowalut i umożliwiły ich kupowanie także na rachunkach emerytalnych i w klasycznych portfelach inwestycyjnych. Fundusze stanowiły swego rodzaju most między krypto a tradycyjnymi finansami.
IBIT, czyli iShares Bitcoin Trust ETF, stał się najszybciej rosnącym ETF-em w historii. Potrzebował mniej niż dwóch lat, by zbliżyć się do 100 mld USD aktywów. Bitcoin trafił do finansowego mainstreamu.
Powstanie krypto ETF-ów, tworzonych przez największe instytucje finansowe – takie jak BlackRock – można traktować jako przejaw instytucjonalnej legitymizacji kryptowalut, które zostały opakowane w tradycyjny produkt finansowy.
W ostatnich latach doszło też do instytucjonalnej adopcji kryptowalut i stojących za nimi technologii. Fundusze emerytalne, uniwersyteckie fundusze powiernicze i profesjonalni zarządzający zaczęli ujawniać ekspozycję na bitcoinowe ETF-y, a największe instytucje finansowe eksperymentują z tokenizacją aktywów, depozytów i rozliczeń.
Na rynku akcyjnym pojawił się model biznesowy spółek-skarbców kryptowalut. Największa z tych spółek, Strategy, zgromadziła niemal 845 000 bitcoinów wartych przy obecnej cenie ponad 50 mld USD. Spółka kontroluje ponad 4% wszystkich bitcoinów.
Nie można pominąć przyjaznego otoczenia regulacyjnego, które powstało po wyborze w 2024 roku Donalda Trumpa – krypto prezydenta. Entuzjaści kryptowalut mają niemal wszystko, czego pragnęli.
Opisane wyżej zjawiska pokazują zrealizowanie się optymistycznej kryptowalutowej narracji. Nie można już, jak w poprzednich zimach, mówić: „poczekajmy na ETF-y”, „poczekajmy na banki”, „poczekajmy na przyjazne regulacje”.
Kto będzie teraz kupował?
Upowszechnienie się kryptowalut może jednak oznaczać coś znacznie groźniejszego: możliwość, że wszyscy, którzy chcieli kupić bitcoina i inne kryptowaluty, już to zrobili. Czy można wskazać kolejne ważne źródło popytu? Banki centralne i rządy?
Wymienione wyżej czynniki nie oznaczają oczywiście, że kryptowaluty już nigdy nie wrócą do wzrostów ani że bitcoin nie poprawi już dotychczasowego szczytu. Wydaje się jednak, że będzie do tego potrzebował zmodyfikowanej narracji i nowych potencjalnych katalizatorów wzrostu.
Tym bardziej że są inne czynniki sugerujące niepokojącą odmienność trwającej krypto zimy od poprzednich obsunięć. Omówię je w kolejnym tekście.


Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.