Giełdofobia profesora

68-letni Richard Murphy jest emerytowanym profesorem z Sheffield University Menagement School, który prowadzi popularny kanał na You Tube – ma ponad 370 tys. subskrybentów. W serii filmów atakuje on giełdę papierów wartościowych. Jeden z nich to „Stock markets don’t fund investment. Why, then, do we worship them?”, czyli „Giełdy nie finansują inwestycji, więc dlaczego je tak hołubimy?”.

W filmie tym stawia on tezę, że 99 proc. aktywności na światowych parkietach polega na kupowaniu akcji od innych inwestorów. Tak więc te 99 proc. aktywności nie wspiera firm, nie daje im kapitału. Wyjątkiem są oferty publiczne, gdy akcje po raz pierwszy trafiają do obrotu publicznego. Ale nawet one często są po to, by wcześni inwestorzy mogli wyjść ze swoich inwestycji.

Murphy jest także krytyczny wobec wspieranych ulgami kont podatkowych. Chodzi mu głównie o tzw. Individual Savings Account (ISA) Stocks & Shares w Wielkiej Brytanii, której Murphy jest obywatelem i rezydentem, które działa podobnie jak polskie konto IKE, czyli zainwestowanym na tym koncie są zwolnione z podatku od zysków kapitałowych. Murphy zauważa, że wartość ulg podatkowych jakie brytyjski rząd udziela za pośrednictwem tych kont, jest wielokrotnie większa, niż pieniądze, które trafiają do do firm w wyniku inwestowania za pośrednictwem tych kont (bo inwestycje za pośrednictwem tych kont trafiają w zdecydowanej większości na rynek wtórny). Czy zatem prof. Murphy mówi prawdę?

Zasadniczo tak, ale nie mówi całej prawdy. Nie powiedział tego, że możliwość szybkiej i łatwej sprzedaży akcji na giełdzie sprawia, że jest tak duży popyt na akcje na rynku pierwotnym. Poza tym jeżeli cena akcji rośnie to sprawia, to obniża to koszt kapitału dla spółki, bo może wyemitować nowe akcje, sprzedać je drogo i taniej pozyskać środki na inwestycje. Dodatkowo wysoka wycena akcji umożliwia firmie pozyskać kapitał za pomocą emisji obligacji albo kredytów bankowych taniej. Wreszcie we współczesnych korporacjach akcje są częścią wynagrodzenia pracowników, a więc wysoka wycena akcji ułatwia przyciągnięcie wartościowych pracowników do firmy.

Prof. Murphy wieszczy także kryzys na giełdzie, który – w jego opinii – może nadejść w każdej chwili. Wspiera się tutaj autorytetem Bank of England, czyli banku centralnego Wielkiej Brytanii, który ostatnio ostrzegał przed szeregiem ryzyk, w tym wysokimi wycenami na giełdach i wojną w Iranie. I wydaje się, że jego kasandryczne przepowiednie są słuchane. Film zatytułowany „The Bank of England is warning of a crash – so here’s what you can do before it hits”, czyli „Bank Anglii ostrzega przez krachem. Oto co możesz zrobić, zanim on nastąpi” miał – jak na razie – ponad 600 tys. odsłon.

Jeżeli jednak prześledzimy wcześniejsze wypowiedzi akademika, to zauważymy, że wieszczy on krach na giełdzie już od grudnia 2017 r. A od tego czasu indeks amerykańskiej giełdy S&P 500, uwzględniając dywidendy, wzrósł ponad trzykrotnie. Mimo wszystko profesor nie przestaje być pewien, że jego przepowiednia się zaraz spełni. Nawet częściowo odtrąbił zwycięstwo po spadkach, które nastąpiły po rozpoczęciu wojny w Iranie. Na próżno, bo jak wiemy rynek szybko nadrobił to co stracił. „The Irish Times” kpił z profesora, że wieszczenie krachu na parkiecie i ogłaszanie zwycięstwa, gdy ceny walorów spadną o 5 proc. to jak zapowiadanie deszczu w Irlandii i świętowanie na widok chmury na horyzoncie.

Akademika to nie rusza i wydaje się być przekonany, że apokalipsa na parkiecie nastąpi lada chwila. We wcześniej wspomnianym filmie twierdzi, że swoje prywatne oszczędności emerytalne już jakiś czas temu zamienił na annuitety, czyli dożywotnie wypłaty, których wysokość jest niezależna od sytuacji na parkiecie. Coś na kształt emerytury z ZUS, tylko wypłacanej przez prywatny zakład ubezpieczeniowy.

Ale dlaczego zajmuje się akurat prof. Murphym? W końcu ludzi wieszczących krach na parkiecie jest w internecie zatrzęsienie. Jednak różnica między nimi a tym akademikiem polega na tym, że większość z nich próbuje jednocześnie sprzedać własne usługi doradzania. Prof. Murphy tego nie robi. Z czego jednak nie wynika, że robi to altruistycznie, bo – jak wspomniałem – niektóre z filmów z jego kasandrycznymi wizjami mają setki tysięcy odsłon, a to pozwala nieźle zarobić na reklamach od You Tube.

Giełdofobia prof. Murphy jest o tyle niebezpieczna, że akademik jest blisko z niektórymi politykami brytyjskiej Partii Pracy m.in. Jeremy Corbynem, co uwiarygadnia go i sprawa, że może mieć wpływ na to politykę realizowaną na wyspach. Do tego filmiki z dezinformacją o parkiecie umieszcza on między innymi filmami, z których niektóre są bardzo interesujące i wartościowe, tak jak chociażby te dotyczące bankowości. Wiele osób zaintrygowane wartościowymi materiałami na kanale profesora może założyć, że zna się on równie dobrze na bankowości, co na rynku kapitałowym. Tymczasem warto zauważyć, iż faktycznie jest on profesorem, ale od księgowości.

Głębsza analiza kariery prof. Murphy wskazuje także na to, że akademik lubi prowokować i z prowokacji i szokujących tez uczynił sposób na zwiększenie swojej rozpoznawalności. A trzeba wiedzieć, że stał się znany po 2003 r. ze swojej kampanii przeciwko unikaniu płacenia podatków. Jest jednym z założycieli Tax Justice Network, czyli Sieci Sprawiedliwości Podatkowej.

W 2015 r. ukazała się jego książka zatytułowana „The Joy of Tax”, czyli „Radość z płacenia podatków”, w której w przewrotny sposób przekonuje, że powinniśmy się cieszyć z możliwości oddawania pieniędzy fiskusowi, ponieważ jest to doskonały sposób na realizacje naszych wspólnych, czyli społeczeństwa celów. Akademik postulował także wycofanie z obiegu w Wielkiej Brytanii banknotów o nominale 50 funtów, warte ok. 250 zł, ponieważ w jego opinii ułatwiają one uchylanie się od płacenia podatków.

Ale znów, jak głębiej się krucjacie przeciwko niepłaceniu podatków prof. Murphego przyjrzymy, to trafimy na informację, że wcześniej prowadził firmę zajmującą się produkcją i dystrybucją w Wielkiej Brytanii kanadyjskiej gry planszowej Trivial Pursuit. Produkcję tej gry prof. Murphy przeniósł do Irlandii, by płacić mniejsze podatki niż w Wielkiej Brytanii. Dziś twierdzi, że wstydzi się tego. A doświadczenie z tym związane było kluczowe dla jego nieprzejednanego sprzeciwu przeciwko uchylaniu się od płacenia daniny fiskusowi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.