Panic switch: ON

Ostatnie dni na rynkach przyniosły ciekawe przesunięcie nastrojów. W ledwie dwa tygodnie gracze przeszli z modelu poszerzania hossy na spółki wrażliwe na dobrą kondycję gospodarki – czyli Wielkiej Rotacji – na model recesyjny, w którym Fed spóźni się z obniżkami ceny kredytu. Jak zawsze w przypadku paniki rynkowej oczy wszystkich zwróciły się w stronę potencjalnej interwencji Fed w celu ratowania rynków. Problem w tym, że dziś nie ma większych powodów do takiej interwencji.

Historia pokazuje, że w ostatnich kilkudziesięciu latach Fed dokonywał interwencyjnych obniżek ceny kredytu w sytuacjach naprawdę wyjątkowych. W  ostatnich latach były nimi pandemia Covid i Wielki Kryzys Finansowy, a więc wydarzenia, które zdarzają się raz na 100 lat. W istocie, Wielki Kryzys Finansowy z pierwszej dekady bieżącego wieku trudno porównać z kryzysem z lat 30 XX wieku, ale to temat na inną dyskusję o inflacji pojęć typu kryzys.

Sięgając dalej w przeszłość, Fed dokonał interwencyjnej obniżki ceny kredytu w czasie ataku na Nowy Jork (i Waszyngton) z 9 września 2001 roku, ale kto był wówczas na rynku pamięta, że wydarzenie było jednak bez precedensu. Giełdy nowojorskie zamknięto na tydzień i właściwie nikt nie wiedział, czym skończy się całe zamieszanie i jak długo potrwa. Banki na Wall Street miały wówczas tak banalny problem, jak braki pracowników, bo część biur była umiejscowiona w World Trade Center.

Kolejna interwencyjna obniżka stóp procentowych przez Fed miała miejsce w czasie wybuchu I wojny w Zatoce Perskiej, ale tu kontekstem była też recesja. Możliwe, że w tym wypadku jesteśmy sytuacji, w jakiej znalazły się rynki dzisiaj, bo recesyjne obawy mieszają się z ryzykiem kolejnej wojny na Bliskim Wschodzie. Można jednak mieć wątpliwości, czy naprawdę da się porównać świat z 1990 roku, kiedy ropa z regionu rządziła wszystkim, ze światem odchodzącym od ropy.

Czysto rynkowymi wydarzeniami, które zmusiły Fed do interwencyjnych obniżek stóp procentowych były pęknięcie bańki spekulacyjnej na akcjach dotcom’ów i krach giełdowy wywołany upadkiem funduszu LTCM. Znów, w tym wypadku układ sił może jawić się jako bliski dzisiejszej sytuacji, ale czy widzimy wydarzenia, które są naprawdę chociaż zbliżone do tamtych kryzysów? Możliwe, że czegoś jeszcze nie widać, ale w tym wypadku czas paniki jest dopiero przed nami.

Bańka spekulacyjna w sektorze generatywnej SI nijak ma się do bańki dotcom’ów, gdyż – jeśli naprawdę ma miejsce – dotyczy wąskiego segmentu wielkich spółek, które zarabiają miliardy. Wyceny w koszyku MAG7 są może lekko rozciągnięte, ale to spółki zdrowe fundamentalnie i stale z potencjałem na bycie liderami kolejnej hossy. W 1999-2000 inwestorzy kupowali wszystko, jak leci, a teraz jeszcze przed miesiącem mieliśmy na rynku narzekanie na zbyt wąski zakres hossy.

Oczywiście, sytuacja jest dynamiczna, ale warto zachować w tym nieco rozsądku. Tylko w obecnej hossie mieliśmy już kryzys banków regionalnych w USA, za który miał odpowiadać Fed swoją polityką monetarną. Ktoś jeszcze pamięta zamieszanie z pierwszej połowy zeszłego roku, jak upadał bank, w którym zdeponowane były środki start-up’ów z Doliny Krzemowej? A może przypomnimy sobie dynamiczną  letnią korektę z zeszłego roku, która trwałą trzy miesiące i objęła spółki technologiczne?

Paradoksalnie, najniebezpieczniejsze w tym układzie sił stają się oczekiwania wobec Fed, bo są naprawdę nierealistyczne. Nie wiem, jak poważni ludzie mogą w jednym tygodniu przeskoczyć z braku obniżek ceny kredytu do końca roku, w skokowe obniżki po 50 punktów bazowych? Wszystkim przydałoby się w tym układzie kilka dni urlopu, bo raczej dokładają szumu rynkowego niż na chłodno oceniają proces daleki od czytelności.

Podziel się tym artykułem:

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

  1. Podejście jedno z najlepszych. I z całą pewnością masz świadomość tego, że większość tego nie wytrzyma i „nie ogarnie”. W…

  2. Dla mnie to normalne podejście, to instytucje finansowe podgrzewają emocje wśród klientów, licząc na zwiększenie obrotów. Spadkobiercy są jeszcze zbyt…

  3. Intrygujące podejście 🙂 Horyzont inwestycyjny nieskończoność. Uczysz spadkobierców takiego podejścia? Szczególnie ta baznamiętność może być trudna do opanowania. Szczególnie, jak…

Tagi

Najnowsze wpisy