Niespełna miesiąc minął od notki na naszych blogach, w której pojawiła się ocena kondycji segmentu spółek małych. Końcówka minionego tygodnia przyniosła sygnały, iż segment maluchów zaczyna łapać oddech. Naszym wykresem na niedzielę jest indeks sWIG80.
W trakcie hossy można zauważyć wiele postaw. Jedną jest podążanie za rynkiem i kupowanie nowych maksimów. Inną jest czekanie na korektę i kupowanie z przekonaniem, iż trend pozostaje w mocy. Jeszcze inną jest wiara w ogólne podniesienie się poziomu wody (rynku), które spowoduje, iż nawet najsłabsze łodzie znajdą się wyżej. W efekcie spadki takie, jak obserwowaliśmy w ostatnim czasie na indeksie sWIG80, wywołują swędzenie palców u łapaczy dołków i graczy kontrariańsko nastawionych do opinii tłumu.
Niedorozwój polskiego rynku w segmencie funduszy indeksowych powoduje, iż nie można tanio, szybko i płynnie kupić indeksu sWIG80. Naprawdę nierozwinięcie polskiego rynku obejmuje również brak kontraktu terminowego na indeks spółek małych. Graczom szukającym prostego wejścia zostaje poszukanie jakiegoś funduszu spółek małych, ale w tym wypadku trudno mówić o strategii spekulacyjnej, w którym jednym ze scenariuszy jest możliwość szybkiego wyjścia, gdy odbicie okaże się tylko przystankiem w kontynuacji bessy.
Naprawdę nie ma innego rozwiązania, niż przeanalizowanie koszyka sWIG80 w poszukiwaniu kilku spółek, które mogły zostać zbyt mocno podrapane przez niedźwiedzia. Mimo bessy na tym rynku, w indeksie nie brakuje spółek o spektakularnych wzrostach i naprawdę trudno mówić o jednym rynku spółek małych. Dlatego zachęcające sygnały płynące z wykresu sWIG80 są do wykorzystania głównie dla graczy, którzy potrafią znaleźć w spadkach i potencjalnym odbiciu akcje spółek o dobrych wskaźnikach i zachęcających perspektywach. Mimo ułożenia 80 akcji w jednym indeksie, wspólnego mianownika tam nie ma.


