Ucieczka od zatracenia, część 5

Kilka scenariuszy dla kogoś, kto stoi nad rachunkiem zanurzonym w stratach i marzeniem, by jak najszybciej je wymazać.

 

-Świadoma niekompetencja-

Tak nazywa się drugi etap w 4-fazowej teorii kompetencji, do której często wracam na blogu. Podczas pierwszego – nieświadomej niekompetencji – inwestor nie wie nawet czego nie wie, uprawiając radosne inwestowanie czy trading. Dojście do etapu drugiego – świadomej niekompetencji – to tak naprawdę sukces. W tym momencie bowiem zaczyna się dostrzegać i nazywać własne ograniczenia, niuanse rynku, detale procesu decyzyjnego, ale nie potrafi się jeszcze rozwiązywać problemów z tym związanych (tu pomocą są właśnie nasze blogi). Straty trzeba więc nauczyć się kwalifikować nie jako karę czy złośliwość czegokolwiek, ale jako naturalny proces związany z wcześniejszym brakiem kompetencji, jako część edukacji rynkowej, koszt nauki. Na tym polega profesjonalne podejście podczas podejmowania ryzyka, każdego rodzaju zresztą.

U nas nad Wisłą traktuje się porażkę jak tragedię, Amerykanie świetnie i bardzo logicznie zrobili z tego naturalną i wcale nie wstydliwą część kultury sukcesu. Górale mają rację mówiąc „jak sie nie wywrócis, to sie nie naucys”. Tyle, że to dopiero bankructwo można nazywać wywrotką, strata to jedynie chwilowo zapłacony koszt, wkład do giełdowego biznesu. A przecież każdy rodzaj biznesu wymaga początkowego poniesienia wydatków. Straty (wkład) da się odrobić, choć może to potrwać, ale myślenie zmienić na profesjonalne można natychmiast. Tak ustawiony umysł będzie gotowy do tego, co robić dalej. Bo przecież umysł to narzędzie pracy, musi być więc w jak najlepszym stanie aby przejść drogę do 3 etapu – świadomej kompetencji, która pozwala zarabiać.

-Rozpoznanie-

Etap świadomej niekompetencji to moment, w którym inwestor potrafi m.in. rzetelnie zidentyfikować źródła strat, a przejście do wyższego etapu to nie tylko znalezienie sposobów na w miarę stabilną zamianę ich na zyski, ale i jak najefektywniejsze wprowadzenie tych sposobów w życie. To jeszcze nie to samo, co znalezienie własnej przewagi na rynku. Np. wprowadzenie stop-lossów tam, gdzie wypada by były (lewarowane instrumenty), ma na celu ograniczać straty w pojedynczej transakcji, ale to wcale nie oznacza jeszcze przejście do zarabiania.

Wspominałem wcześniej o źródłach strat, rozpoznajmy je więc:

– Jeśli to naturalne obsunięcie w realizowanej strategii, trzeba nauczyć się z tym żyć, szukać ewentualnie metod złagodzenie zmienności wyników (dywersyfikacja rynków czy strategii),

– O ile to wynik braku dyscypliny i innego rodzaju niefrasobliwości w realizacji własnej metody inwestycyjnej to pojawia się problem całkiem osobisty, leżący tylko w nas, słabości charakteru i umysłu, które da się pokonać odpowiednim treningiem; konieczna jest odpowiedź na pytanie: czy ma sens dalsze inwestowanie w ten sam sposób przez powielanie tego rodzaju błędów? czy jest coś dziwnego w tym, że rynek pobrał od nas opłatę za zrobienie tych błędów? czy ktokolwiek lub cokolwiek powinno nas nagradzać za popełnianie błędów?

– Jeśli przegrywamy z powodu braku stosownych umiejętności lub braku realnego planu osiągania przewagi nad rynkiem, czy stosowne jest kontynuowanie w tej formie zmagań z rynkiem? czy powinniśmy się w tej sytuacji spodziewać od rynku prezentu w formie regularnych zysków?

– Kiedy przyczyny nie da się ustalić, najprawdopodobniej trwa faza nieświadomej niekompetencji albo istnieje za mało danych i obserwacji (dotyczy to szczególnie metod opartych na intuicji), a dalsze wystawianie się na ryzyko może być ponownie dotkliwe dla stanu posiadania; jednak odpowiedź na pytanie: „czy ma to sens?” wcale nie jest taka oczywista (więcej za chwilę).

Stosowanie metod ilościowych (systemy, strategie automatyczne, nieefektywności statystyczne, arbitraż, obiektywna Analiza techniczna itp.) daje luksus w miarę jasnej identyfikacji źródeł strat. Mam tę przyjemność, że mogę dzięki temu niemal co do złotówki rozliczyć się przed sobą z każdej zaznanej straty okresowej. Rozumiem jednak rozterki tych, którzy stawiają na metody intuicyjne, kiedy rzeczywiście rozpoznanie źródeł obsunięć kapitału jest znacznie trudniejsze

-Rozstanie lub przerwa-

Odchodzący w momencie dotkliwej lub ostatecznej straty nie wie najczęściej dlaczego tak naprawdę stracił. Z tego rodzą się potem traumy i głęboka dezaprobata wobec giełdy i forexu we wszelkich przejawach, obniżone poczucie własnej wartości, przedawkowanie używek, negatywne emocje, depresje. Równie dobrze można jednak obrazić się na świat za to, że nie potrafiliśmy się dogadać z Chińczykiem albo pilotować helikopter. Po prostu giełdowanie, szczególnie trading, wymagają nabycia stosownych umiejętności. NIE ISTNIEJĄ wyjątki, i nikt się nie rodzi z tego rodzaju wiedzą, nie nauczy tego żadna szkoła.

Przerwa na naukę to dużo lepsze wyjście, nietraumatyczne, honorowe, edukacyjne. Nie załatwia problemu strat, daje jednak nadzieję, a przynajmniej szansę na zrozumienie, odnalezienie się, nabranie perspektywy, przemyślenie, znalezienie rozwiązań.

-Kontynuacja-

Dalsza gra w sytuacji niepewnej lub nieznanej przewagi prowadzi do znacznej losowości wyników. Robienie dalej tego samego może prowadzić do mniej więcej takich efektów:

A/ Do całkowitego wyzerowania rachunku, co jest w tych warunkach naturalną konsekwencją, z którą nie warto się emocjonalnie spierać.

B/ Do przypadkowego odrobienia strat, bez świadomej wiedzy o tym co zadecydowało o tym szczęśliwym rezultacie i niemożliwości powtórzenia tego w przyszłości. To efekt działania losowości, potężnej siły na giełdzie. To ona sprawić może, że popełnianie błędów zostaje nagrodzone (np. każda niemal głupota popełniona na akcjach podczas hossy przejdzie bez większych konsekwencji), a idealne trzymanie się dobrego planu skończyć się może negatywnie w innych warunkach. Więcej o tym mówi tzw. efekt wyniku, opisany w tym ->wpisie.

C/ Do wygranej świadomej, jeśli uda się zidentyfikować błędy i znaleźć sposób na rynek, który uda się powtarzać w przyszłości.

A dlaczego pod pewnymi warunkami wskazane jest, oczywiście w warunkach zdrowego rozsądku (np. na znacznie mniejszych pozycjach), kontynuacja gry w przypadku strat pojawiających się w strategiach opartych na intuicji? Z dość prozaicznego powodu – tylko w takim układzie można się dowiedzieć czy nasza intuicja jest w stanie podczas długiego treningu zadziałać w sposób skuteczny, z uwzględnieniem punktów A, B i C powyżej opisanych. Nie ma innej rzetelnej metody by się tego dowiedzieć czy nauczyć. Trading na papierze czy na demo takiej odpowiedzi nie przyniesie, choć będzie w małym stopniu podpowiedzią.

CDN

—kat—

[Głosów:9    Średnia:4.1/5]

2 Komentarzy

  1. Xer

    @Grzegorz Zalewski http://www.economist.com/news/leaders/21677198-technology-behind-bitcoin-could-transform-how-economy-works-trust-machine
    Czy w redakcji The Economist też siedzą wariaci?

    1. gzalewski

      Nie. Dziennikarze. Zwykli ludzie, którzy wyrażają swoją opinię.
      Ale po raz kolejny raz podkreślę – technologia (lub dowolne inne narzędzie) to jedno. Ale podejście do technologii to drugie.
      jesli ktoś z bitcoina robi religię i gada że”to zupełnie coś innego”, to sobię patrzę na to z zaciekawieniem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *