Nie chciałbym doprowadzić do krańcowego znudzenia jednym tematem dlatego w mowie końcowej zamykam temat dokonań Darvasa spostrzeżeniami, które być może pomogą w skuteczniejszym tradingu przy pomocy tej taktyki (notabene bardzo przeze mnie lubianej i aktywnie wykorzystywanej na przeróżne sposoby).
Sposoby te niekoniecznie muszą obejmować wyłącznie trading.
Użyte w formie oryginalnej (filtry techniczne + fundamentalne) mogą przecież stać się wskaźnikiem wejścia na rynek akcji w typowym inwestowaniu, kiedy zamiar pozostania na pozycji obejmuje miesiące czy lata. Przy takim podejściu ignorujemy stopy, zadowalając się samą logiką otwierania pozycji, które samo w sobie definiuje często rodzący się lub nabierający tempa trend.
Z drugiej strony – box może stać się całkiem sensowną techniką powrotu na rynek jeśli zostajemy wyrzuceni z niego z jakiegokolwiek powodu i potrzebujemy wsparcia dla swojej decyzji odnowienia pozycji (w logice boxa jest ukryta pewna przewaga w samej taktyce otwierania pozycji – to jednak moja osobista opinia oparta na doświadczeniach).
Sukces boxów niech będzie przy okazji lekcją tego, że do wygranej można dojść stając się ekspertem od jednej tylko techniki, triku, pomysłu – nieocenione staje się wówczas wycyzelowanie sposobów jego zastosowania, modyfikacji, jednoczesnej pracy z ryzykiem, a przede wszystkim wyszukanie dróg osiągania przewagi nad rynkiem, które to elementy przy okazji dodają pewności siebie, koncentracji, uważności, odwagi, kompetencji i głębszego zrozumienia motoryki rynku. Odważę się nawet stwierdzić, że konsekwentne stosowanie tylko jednej, i to wcale nieskomplikowanej strategii opartej w całości jedynie na analizie cen, powinno zapewnić dużo większą efektywność tradingu niż jednoczesna analiza dziesiątków wskaźników, formacji i danych rynkowych.
Przy okazji proszę zauważyć, że boxy swoją użytecznością zastępują wiele klasycznych formacji czy strategii, stają się swoistym zamiennikiem dla wielu sposobów jednocześnie. Nie sposób wymienić wszystkich, ale gdyby wskazać choćby pierwsze z brzegu to można z prostych analiz wywnioskować jak box działa wymiennie jako przebicie oporu, wybicie z flagi, chorągiewki, trójkąta lub też dużo bardziej skomplikowane strategie jak elastyczny „channel breakout” (wybicie z kanału cenowego) kiedy decydujemy się by słupek szczytowy był jednocześnie maksimum z określonej ilości dni (czy innych okresów).
Z książkowych przygód Darvasa proponuję nie zapomnieć pomysłu kilkuetapowego budowania pełnej pozycji w każdej ze spółek. Jednorazowe wybicie często może okazać się fałszywym sygnałem, jeśli jednak następuje jego kontynuacja w górę, okazji do kolejnych zakupów przybywa. Ważne by całkowitą pozycję budować na raty wraz z rozwijającym się trendem a nie wówczas gdy schodzi niżej. Taniej nie zawsze oznacza korzystniej. Fałszywe wybicia nie robią nam wówczas aż takiej krzywdy jeśli zdecydujemy się na owo skalowanie pozycji.
Za niezły pomysł uznałbym czekanie z transakcją aż do zamknięcia świecy/słupka przebijającego granice boxa, to odfiltrowuje nieco szum generowany przez wysyp samych stopów i dodaje autentyzmu rzeczywistemu ruchowi popytu czy podaży. Natomiast nie ufam pomysłom wyprzedzania wybić za pomocą transakcji zawieranych wewnątrz samego boxa, bo i na takie trafiłem.
Niewiele wspominałem w tym cyklu o wielkościach pozycji. Darvas jechał po krawędzi nie tylko angażując się na 100% kapitału ale jeszcze dodatkowo wspomagając się lewarem. W jednym z przypadków doraźne regulacje pozwoliły mu na potrojenie pozycji w stosunku do kapitału własnego. Ale wiemy już z wcześniejszych wpisów, że sprzyjała mu i hossa i poniekąd szczęśliwy los, które razem wspólnie miały wpływ na pokaźny zysk. Uczulę jednak jeszcze raz – błędem jest spostrzeganie pomysłów Darvasa jedynie przez pryzmat samego wyniku! A skoro mówimy o wielkości pozycji – jego stop lossy były bardzo wąskie więc dawały mu dużo większy komfort gry na dużych pozycjach (całością kapitału).
Natomiast rozdział książki, w którym opisuje tragiczne wydarzenia następujące w wyniku odejścia od swojej metody, powinien być czytany przez każdego tradera zamiast lub tuż po pacierzu. To idealny przykład tego co może doświadczyć każdy inwestor, który zamiast pracy nad swoją personalną metodą gry i jej efektywnym wykorzystaniem, wikła się w słuchanie plotek, analitycznego i informacyjnego szumu oraz odmóżdżającego jazgotu trading roomu czy innej wersji wspólnego przebywania wielu inwestorów o rozbieżnych kompetencjach, wrażliwości i celach.
Darvas napisał jeszcze 2 kolejne książki, obejmujące lata 70-te. Wprowadza w nich nieco więcej dojrzałości, szersze stopy (nawet 10-cio procentowe) czy nowe podejście do wybicia z boxa w górę (prezentowałem w poprzednim wpisie). Może Grzegorzowi przyjdzie kiedyś ochota przetłumaczyć je i wydać 🙂
Happy trading !
—Kat—


Dodaj komentarz