Widzę, że poprzedni wpis rozbudził tradycyjne podziały za i przeciw AT. Dla mnie to oznaka tego jak mocno jeszcze będę musiał eksploatować swoją klawiaturę w tym temacie:-) Być może poniższy wpis pomoże rzucić nieco nowego światła na ową materię.
Przypomnę tylko – obiecałem ujawnić swój autorski pomysł przystępniejszego traktowania Analizy Technicznej a dokładnie rzecz biorąc jej części „rysowanej” czy „obrazkowo –geometrycznej” a więc formacje. Daleki jestem od ich deprecjacji czy lekceważenia gdyż uczą one poszukiwania porządku nie tylko na wykresie ale przede wszystkim w głowie, co jest wstępem do bardziej zaawansowanego tradingu. Faktem jest, że obarcza je istotna wada – subiektywność. Poniższa prezentacja zdejmuje z nich po części to odium.
Proszę spojrzeć na poniższy wykres, który w zasadzie stanowi rdzeń całego pomysłu:

Od lewej strony widzimy rosnący rynek czyli dowolnej długości trend wzrostowy. Otóż w jego fazie wyczerpania, gdy pojawiają się wszelkiego typu układy odwrotu, dostajemy w prezencie 3 charakterystyczne elementy, wystarczające do unifikacyjnej analizy technicznej bez podziału i interpretacji na rodzaj powstałej formacji, bo nie o kształt w tym wszystkim chodzi:
1/ Punkt krytyczny (ekstremalny)
czyli najwyżej położony kurs w tej fali wzrostowej. Jest on położony gdzieś na wierzchołku owej wygiętej w górę, półkolistej krzywej, choć niekoniecznie na jej środku. Czasem mogą wystąpić 2 lub więcej takie punkty o równej lub przybliżonej wartości.
2/ Obszar formacji
Tu reprezentuje go owa wygięta, półkolista krzywa. Jest ona skondensowanym obrazem niemal wszystkich formacji odwrotu, które zawsze pną się z mniejszą lub większą zmiennością w górę, osiągają punkt krytyczny (lub punkty) po czym opadają w dół. Nie ma znaczenia czy jest to RGR, podwójny czy potrójny szczyt, trójkąty, prostokąty czy diamenty – wszystkie je można bez wikłania się w szczegóły zastąpić po prostu tego rodzaju krzywą. W ramach prostego ćwiczenia proponuję na dowolnym wykresie wstawić taką właśnie krzywą zamiast usilnie poszukiwać szczególnego rodzaju formacji, która się tam rysuje.
W nią, tak jak w okrąg, da się wpisać niemal każdą formację klasycznej AT.
3/ Punkt podparcia czyli linia szyi
Najważniejszy z elementów tej analizy (czerwona, pozioma prosta).
Tak jak we wszystkich formacjach szukamy tzw. linii szyi a więc poziomu, na którym wspiera się cała formacja (tu zredukowana do jednej krzywej jak wyżej). To owa „szyja” daje nam punkt wyjściowy do opuszczenia rynku lub otwarcia pozycji krótkiej, to tutaj stawiamy zlecenia. Cała reszta z rysowaniem jest dla niej tylko mało ważnym tłem co świadomie twierdzę po 15 latach eksperymentów. Czasem linia szyi wypada pod kątem – przestrzegam więc – wszystko co nie daje się poprowadzić równolegle lub prostopadle do osi wykresu jest bardzo subiektywne. Sugeruję więc poszukiwać poziomych linii wsparcia formacji (szyi) bo tylko takie są istotne dla rynku, analiz i ryzyka.
Do tego powinienem dodać 4 element, który jest jednak dość indywidualną sprawą – kwestia ryzyka czyli stopy zabezpieczające (stop lossy). Tu nie ma jednej sprawdzonej, kanonicznej wiedzy. Jest tradycja co najwyżej – stop w połowie formacji lub na jej wierzchołku. To może ma znaczenie dla analityków technicznych ale żadnego z poziomu samego rynku – to gdzie traci on równowagę i przechodzi z fazy spadkowej na wzrostową jest zawsze indywidualnym wydarzeniem, które nie sposób załatwić jedną kreską. Stopem może być więc albo jedna z 2 koncepcji powyżej, albo indywidualna wrażliwość na ból (straty), albo pomiar wolumenu (jego zwiększenie przy wzroście cen może oznaczać koniec spadków) albo statystyczne pomiary uzyskane w obserwacji danych historycznych, lub też inne niewymienione rozwiązania.
Symetrycznie sprawa wygląda dla formacji odwracających spadki.
Mam nadzieję, że pomoże to komuś w uzyskaniu nowej optyki postrzegania rynku.
—***Kat***—


Dodaj komentarz