Nie przepadam za nadmiernym patosem, jaki czasem jest tworzony przez ludzi związanych z rynkiem finansowym. Trudne pojęcia, skomplikowane zdania, cała złożoność rynku wystarczy często do tego, by występując na przykład w telewizji wygłaszać poglądy o rynku i prezentować swoje poglądy analityczne z marsową miną i niesłychanie poważnie. Rynek finansowy to nie byle zabawka – POWINIEN być poważny – zdaje się mówić taka osoba. Część uczestników rynku obrusza się nawet, gdy o działaniu na rynkach wykorzystuje się pojęcie „gra”. „Gra to się na skrzypcach albo w „chińczyka”” pada często argument ze strony wzburzonego obrońcy powagi rynku (chyba powinienem napisać Rynku, by tę powagę wystarczająco wzmocnić).
Ten trend zauważyli satyrycy i obśmiali w popularnym w sieci skeczu.
Wygląda jednak na to, że sytuacja ulega zmianie. W tym momencie winien jestem Czytelnikom słowo wyjaśnienia – od wielu lat skrzętnie notuję, zapisuję bądź wycinam fragmenty gazet, z wydarzeniami, zjawiskami bądź różnego rodzaju ciekawostkami, które kilka lat później można traktować w kategoriach anegdotycznych. Często na bieżąco pozwalałem sobie je komentować w felietonach w prasie klasycznej, na forach czy właśnie na blogach. W momencie, gdy związany jestem z konkretną instytucją finansową, pisać o pewnych działaniach „konkurencji” po prostu nie wypada. I choć czasem „świerzbi” mnie, by to zrobić, bo po prostu coś jest zabawne unikam takich sytuacji.
Nie mogę jednak przejść obojętnie nad raportem Saxo Bank „Prognoza 2010. Rok reflacji i konsolidacji„, bo w niesłychany sposób umilił mi podróż pociągiem w środku mroźnej zimy. Nastrój udzielił się i przyrodzie, bo na dłuższą chwilę słońce wyjrzało zza chmur i krajobraz nie był już szarobury tylko niemal baśniowy.
Przejdźmy jednak do konkretów. Znacie Państwo na pewno różnego rodzaju „disclaimery” czyli ostrzeżenia dotyczące ryzyka, związanego z inwestowaniem w różnego rodzaju instrumenty finansowe. W różnych formach znajdziecie je w raportach analitycznych, rekomendacjach, prognozach analityków, czasami zastrzeżenia znajdują się nawet w krótkich wypowiedziach do mediów. Generalnie są długie i grożą poważnymi skutkami w poważnie brzmiących słowach – „znaczna utrata środków”, „możliwość nieograniczonej straty” to najważniejsze zdania z tych ostrzeżeń.
Wygląda na to, że Saxobank w swojej prognozie 2010 wyznaczył nowy standard ostrzeżeń. Moim skromny zdaniem jest to nawet mała rewolucja.
Być może znajdziecie Państwo gdzieś w sieci dziennikarskie omówienia tego raportu. Z dużym prawdopodobieństwem mogę uznać, że opisujący ów raport skupią się na prognozach i przewidywaniu sytuacji na poszczególnych rynkach w 2010. Dla mnie jednak najważniejsze w całym raporcie jest pierwsze zdanie:
„Dziesięć szokujących prognoz przygotowywanych co roku przez Saxo Bank stanowi zabawę, a jednocześnie próbę przewidzenia tzw. „czarnych łabędzi„.
Taki początek raportu czy prognozy mówi więcej niż dziesięć wielostronicowych „disclaimerów” ostrzegających przed ryzykiem.
Warto przytoczyć dalszą część pierwszego akapitu:
„Prognozy te są ćwiczeniem dla inwestorów, mając pomóc im ocenić zachowanie portfeli inwestycyjnych nawet w nieprzewidywalnych czasach”
[zawsze podziwiałem analityków, którzy rzeczywistość dzielą na przewidywalną i nieprzewidywalną.]
Szansa, że prognozy sprawdzą się, nie jest wyższa niż 50%. Zwykle jednak 2-4 z naszych prognoz sprawdza się”
2-4 z dziesięciu prognoz za diabła nie dają mi 50%. Drodzy koledzy z Saxo, mam kilka monet groszowych – one mają sprawdzalność na pewno na poziomie 50%, a na pewno będą tańsze niż sztab analityków. Ba może nawet rzut monetą 5-cio złotową będzie miał „większą wagę”.
Właściwie na tym mógłbym zakończyć, ale pozwolę sobie jeszcze na wyciągnięcie kilku cytatów, będąc pod wrażeniem kunsztu literackiego twórców raportu, a przede wszystkim zdolności tłumacza, który przygotował wersję polskojęzyczną.
„Wściekli Amerykanie stworzą trzecią partię polityczną w Stanach Zjednoczonych„.
To nagłówek jednego z akapitów. Ciekawe czy po zwrocie „Wściekli Amerykanie” powinna zareagować ambasada, czy może Rada Etyki i Ładu Informacyjnego. Ale poważnie mówiąc jestem pod wrażeniem takiego środka ekspresji.
[tytuł rekomendacji dla CHF]
„Szwajcarski Bank Narodowy nie musi obawiać się interwencji”
Opadła mi mocno szczęka. Czyich interwencji? Dlaczego?
„Istnieją dwa powody, dla których twierdziliśmy i twierdzimy, że problemy w Dubaju nie będą miały większego wpływu na światowe rynki finansowe. Przede wszystkim PKB Dubaju […] jest stosunkowo skromny, na tle wielkich sum wymienianych w kontekście międzynarodowego rynku finansowego, a po drugie, mamy sporo sympatii dla tego niewielkiego emiratu”
Chyba powinienem wydać rekomendację dotyczącą kupna akcji japońskich spółek, od wielu lat mam sporo sympatii dla Kraju Kwitnącej Wiśni. Myślę, że to ważniejsze niż dziesiątki analiz PKB, czy tego rodzaju wskaźników.
[fragment zalecenia dot. stóp procentowych]
„Sugerujemy ustawienie poziomu stop-loss stosunkowo nisko, bo w okolicy 98,40, a następnie jego podnoszenie w odległości 40 postąpień (ticks) od aktualnej wyceny rynkowej.”
Drodzy koledzy z Saxo, miałem kiedyś „nieprzyjemność” poprawiać memorandum inwestycyjne po biegłym tłumaczu. Tłumacz nie był zbyt biegły w polskiej terminologii finansowej co skutkowało podobnymi potworkami jak owe „postąpienia”.
Całkowicie za darmo udzielam propozycji, którą może uwzględnicie w kolejnym raporcie. Angielskie sformułowanie „ticks” można w języku polskim zastąpić sformułowaniem „tiki”, „punkty”, „krok notowań” (takie pojęcie wykorzystuje w oficjalnych materiałach GPW). Przyjęły się one w naszym języku (najczęściej „tiki”) i nie ma sensu tworzyć nowych.
Przy okazji – współpracuję z DM BOŚ, ale dzięki elastyczności i otwartości ludzi tworzących to biuro, świadczę innym podmiotom różnego rodzaju (niekonkurencyjne) usługi. Myślę, że DM BOŚ nie będzie miał nic przeciwko, gdybyście zdecydowali się na zrobienie Wam redakcji podobnych tekstów. Dodam tylko, że koszt będzie wyższy niż wymieniane wcześniej 5 zł.
I na koniec perełka. Z „disclaimera”, który mimo wszystko znalazł się na ostatniej stronie raportu. Ostatnie zdanie:
„Rekomendacje Saxo Bank powinny statystycznie odpowiadać równemu rozdziałowi pomiędzy zaleceniami kupna i sprzedaży„.
Większych problemów z językiem polskim zazwyczaj nie mam. Czytam to zdanie już kolejną godzinę……


Dodaj komentarz