Serwisy od dwóch dni powielają ten sam news na temat kary dla Sorosa za manipulację. Jeśli ta wiadomość ma ugruntować pewien stereotyp na jego temat to przynajmniej ja tego nie kupuję.
Przeciętny inwestor, zapytany z czym kojarzy mu się George Soros, zwykle nie odbiegnie daleko od schematycznego: ?spekulacja i obalanie walut, z funtem na czele”, oczywiście wyartykułowane z pejoratywnym akcentem. Kiedy więc w mediach pojawia się informacja, że Soros Fund Management został ukarany karą 2,2 mln dolarów za manipulowanie kursem akcji węgierskiego OTP Bank na budapesztańskiej giełdzie 9 października 2008, komentarze odbiorców są w miarę jednolicie mało cenzuralne. Tu na naszych blogach nie przechodzi taka wiadomość ani w roli stereotypu ani tym bardziej bez sprawdzenia każdego dodatkowego dna. Myślenie stereotypami zabija niestety zyskowność dlatego zawsze proponuję złamanie ich przy każdej okazji.
Zacznijmy od tego, że ów news, kopiowany seryjnie, powiela te same półprawdy albo może raczej niedopowiedzenia. Oto dowiadujemy się, że feralnego dnia, pod koniec sesji, pojawia się w zleceniach ogromne zlecenie sprzedaży akcji największego węgierskiego banku, a realizacja powoduje spadek kursu nawet o 14%. W wyniku śledztwa okazało się, że zlecenie pochodziło z londyńskiego oddziału Soros Fund Management i było to tzw. short selling czyli sprzedaż pożyczonych akcji w celu ich odkupienia po niższej cenie a więc gra na spadki. Węgierski urząd nadzoru nad rynkiem określa je jako ?nieprawdziwy albo wprowadzający w błąd sygnał o podaży i popycie na akcje lub o ich cenie”. Zastosowano najwyższą możliwą karę czyli 400% osiągniętego profitu, głównie ze względu na to, że wydarzenie miało miejsce w bardzo newralgicznym okresie bessy i solidnych kłopotów węgierskiej gospodarki. Ponoć podwyżka stóp tamtejszego banku wkrótce potem była między innymi skutkiem tego zdarzenia i miała na celu powstrzymanie ucieczki kapitału. Kurs banku spadł od tamtego czasu ponad 50% , dużo bardziej niż indeks giełdowy, ale czy kogoś to dziwi w czasach, w których banki popadły w szczególne niełaski inwestorów? Soros, powojenny węgierski emigrant, przeprosił swoich rodaków i potwierdził, że intensywnie współpracuje z nadzorem w celu wyjaśnienia sprawy.
No dobrze, to teraz o tym co w serwisach przemilczano:
– otóż zlecenie sprzedaży dowolnej ilości akcji, nie większej niż dozwolone limity (tu było ich 390 000 sztuk), o dowolnej porze, nie jest żadnego rodzaju manipulacją nawet na giełdzie w Budapeszcie
– sprzedaż każdego pakietu papierów, odbiegającego sporo w górę od średniej, powoduje spadek kursu co nie powinno dziwić nawet początkującego inwestora
– Soros od dawna nie zajmuje się aktywnym zarządzaniem na każdym poziomie swojego funduszu, od tego są dziesiątki menadżerów; jak przyznał zresztą – sam osobiście nie zrobiłby tego rodzaju transakcji, również dlatego, że z Węgrami łączą go specjalne stosunki emocjonalne
– i najważniejsze – dlaczego uznano to za manipulację ?! Otóż okazało się, że dlatego, iż następnego dnia fundusz Sorosa zawarł transakcję zabezpieczającą z bankiem czy inną instytucją co zmieniło wymowę całej operacji! Przeczesałem węgierskie serwisy, posługując się translatorami (dość marnie tłumaczącymi), i dowiedziałem się, że była to transakcja typu swap, której szczegółów nie udało mi się ustalić. Skoro jednak był to hedge to znaczy, że zabezpieczono ową krótką sprzedaż inną transakcją o przeciwnym kierunku.
Jednym słowem węgierska komisja nadzoru ukarała fundusz nie za sprzedaż, która zepchnęła cenę, ale za podejrzane intencje, które za nią stały potem. O co tu chodzi ? Już tłumaczę, tak jak sam rozumiem:
Gdyby nie owa transakcja kolejnego dnia, nie byłoby żadnej kary. Nadzór uznał prawdopodobnie, że dokonanie masowej sprzedaży wprowadzało w błąd resztę rynku dlatego, iż inwestorzy mylnie mogli uznać, że sprzedający spodziewa się spadków, siedząc na grubej pozycji krótkiej a tymczasem tenże natychmiast zneutralizował swoją ekspozycję na boku, redukując swoje ryzyko do zera. Prawdopodobnie do zera bo nie wiem na ile symetryczna była ta transakcja zabezpieczająca. Tak więc short sell było uznane jedynie za demonstrację. W raportach wisiało to jako krótka pozycja ale w rzeczywistości była ona już zabezpieczona. Urząd w komunikacie dość kuriozalnie określił całą tę transakcję w stylu: niezgodna z prawem inwestowania. Wygląda to raczej groteskowo, serwisy zachodnie nie poświęcają temu wiele uwagi bo zdaje się jedynym komentarzem było popukanie się w głowę. Węgrzy musieli kogoś rozstrzelać a egzekucja Sorosa idealnie się do tego nadawała.
Gdyby szukać analogii to taką samą karę powinien dostać JP Morgan za niedawny fixing cudów gdyż zlecenie wpłynęło mocno na rynek a zdaje się ekspozycji kierunkowej nie było jako,że ów bank rozliczał w ten sposób ponoć jakieś kontrakty forward.
Trudno przesądzać o racji nadzoru nie znając detali, intencji i okoliczności zawarcia owej transakcji zabezpieczającej. Mam nadzieję, że niebawem wypłyną owe szczegóły do mediów. Soros twierdzi, że wszystko było legalne. Z punktu widzenia inwestora amerykańskiego czy angielskiego pewnie tak gdyż podobnych lub bardziej złożonych operacji wykonuje się tam setki dziennie.
Azjaci dziś dziękują Sorosowi za obnażenie w latach 90tych słabości ich walut choć wtedy, gdy je rozsmarowywał po ścianach, był tam wrogiem publicznym nr.1 . Nie przypuszczam, żeby chciał narażać swoją reputację dla kilku groszy, jeśli odnieść zysk z akcji w Budapeszcie do jego majątku. Póki co ja nie dostrzegam sensu tego co zrobili Węgrzy. Na pewno można jednak pozazdrościć im takiej płynności w krótkiej sprzedaży i efektywności nadzorcy.
—*Kat*—


Dodaj komentarz