Sporo szumu wywołał ćwierkający Minister Spraw Zagranicznych.
Sam fakt, iż tweet ministra Radosława Sikorskiego znalazł się na stronie FT, domaga się komentarza. Ważniejsza jednak jest dyskusja na blogach bossy, bo w niej, jak w soczewce skupia się niedostrzegany – jak sądzę – problem marginalizacji giełdy w polskim życiu politycznym. Wszyscy obecni w tym fragmencie rzeczywistości chcielibyśmy, by ministrowie podchodzili z szacunkiem do tematów takich, jaki informacje poufne czy wpływ wypowiedzi polityków na ceny spółek, ale też wszyscy wiemy, że nie mają one większego znaczenia.
Brutalnie rzecz ujmując tweet ministra nie wywołał najmniejszego ruchu ceny spółki PGNiG a to wskazuje, iż związki pomiędzy polityką a giełdą są więcej niż ograniczone. Gracze na rynku giełdowym od lat nie słuchają polityków a politycy nie zwracają uwagi na giełdę. Ostatnim premierem, który próbował podnosić swoje notowania poprzez konferencje w budynku GPW, był Kazimierz Marcinkiewicz. Obecny premier zrobił to chyba raz i niespecjalnie zostało to zauważone i odnotowane, bo giełda warszawska pozostaje wyizolowana od społeczeństwa, jak i od polityki lokalnej.
W takim kontekście tweet ministra Sikorskiego nie miał najmniejszego związku z rzeczywistością gospodarki czy giełdy. Minister Sikorski robił to, co robi każdy polityk korzystający z tweeta – uprawiał własny marketing polityczny. W takim ujęciu minister w doskonały sposób zagospodarował sukces negocjacyjny ze stroną rosyjską. Dziś nie jest już ważne, kto negocjował, ale kto w społeczeństwie został skojarzony, jako przynoszący wiadomość postrzeganą, jako pozytywną. Jeśli zgodzić się na taką optykę, każdy komentujący działanie ministra Sikorskiego zagrał w grę, której reguły dyktuje marketing polityczny a nie rzeczywistość rynkowa.
Dlatego zachęcam do spokojnego spojrzenia na „wykroczenie” ministra przeciwko poczuciu, iż spółka, jak i główny właściciel źle rozporządzali wrażliwą i cenotwórczą informacją o biznesie PGNiG. Minister zagospodarował działania rządu tak, jak należało tego oczekiwać od polityka walczącego o sukces na zupełnie innym niż gracze giełdowi rynku. My możemy tylko zżymać się na to, iż informacji ważnych dla konsumentów i przedsiębiorców dowiadujemy się z tweetów a nie na wielkiej konferencji prasowej w budynku GPW. Wiem, że blogi bossy czytają również pracownicy działu PR GPW. Może warto byłoby podpowiedzieć kilku osobom, że GPW mogłaby znów być miejscem, w którym ważne treści gospodarcze komunikuje się w symbolicznym dla ostatnich 20 lat miejscu.


Dodaj komentarz