W okresie okołoświątecznym znalazłem chwilę czasu na przeczytanie książki Curtisa M. Faitha „Spekulacja intuicyjna”. Nie obiecywałem sobie wiele po autorze Drogi Żółwia – nigdy nie byłem jego fanem – ale wiem, że jego pierwsza książka stała się dla wielu graczy swoistym manifestem tego, jak należy szukać swojej ścieżki na rynku. Paradoks polega na tym, iż w Spekulacji intuicyjnej Faith poszedł ścieżką skrajnie odmienną od tej, która uczyniła go popularnym autorem.
Tytułem wstępu: Blogi bossy wydają mi się najgorszym miejscem na krytykę koncepcji, której fundamentem jest podział naszej działalność poznawczej na intuicyjną i analityczną. Jednak dla czystości sumienia zadeklaruję, że odrzucam w całości diagnozę o tym, jak działają ludzkie mózgi, na której Faith funduje swoją książkę. Nie czuję się również powołany do śledzenia w notce elementów, które czynią z książki przykład tego, jak bardzo warto być ostrożnym, kiedy podejmuje się wyprawy na pola zupełnie obce własnej specjalizacji i doświadczeniu zawodowemu. Możliwe jednak, że inne osoby znajdą w książce klucz do własnej rzeczywistości. Niemniej, nie przeszkadza to porozmawiać o pewnym obrazie, jaki Faith funduje swoim zwolennikom. Człowiek, który był swoistym przewodnikiem duchowym dla budujących systemy mechaniczne pozwala sobie w książce na tezy, które czynią z traderów nadludzi.
Książka pełna jest zdań typu „wszyscy byliśmy inteligentni, ale tylko ja zaufałem intuicji” i tez w stylu ludzie kierujący się intuicją są bardziej kreatywni, ponieważ są gotowi do działań na podstawie przeczuć, nawet jeśli nie mają one racjonalnej podstawy. Kolejna: „jeśli potrzebujesz więcej czasu na podjęcie decyzji, znaczy to, że do rozwiązania problemu zaangażowałeś intelekt, a nie intuicję”. Ciekawostką jest to, iż każdy, kto znalazł się kiedyś w sporze z graczami preferującym metody mechaniczne musi przecierać oczy ze zdumienia, wszak Wielki Mistrz zdradza własny obóz. No właśnie, czy zdradza? Czy może jednak podział w gronie zwolenników analizy technicznej – doskonale referowany na blogach bossy przez Tomka Symonowicza – ma zupełnie inne przyczyny niż to, czy działający na podstawie AT są subiektywni czy też obiektywni? Może potrzebujemy innych, by definiować samych siebie? Podnosić swoją wartość? Nie potrafię wyłowić jakiejś godnej szacunku tezy z książki Faitha – nie ukrywam, że czytałem uprzedzony – ale może jednak nie warto tracić energii na walkę z tym, że inni są od nas lepsi?
Faith zdaje się mówić, że tylko synteza podejścia mechanicznego z intuicyjnym czyni ze spekulanta Mistrza Spekulacji. Nie wiem, co czyni z człowieka Mistrza Spekulacji, ale chętnie dowiem się od czytelników blogów bossy, kogo skłonni byliby nazwać Mistrzem Spekulacji. Dla mnie na szacunek zasługują tylko osoby, które potrafią generować stabilne stopy zwrotu na tle przyjętego przez siebie benchmarku. Pozostałe elementy mają już marginalne znaczenie. Nie liczy się to, czy podejmują decyzje na podstawie automatycznych wskazań czy na bazie układu fusów w dzbanku z herbatą – choć przy herbacie wolę dyskutować o herbatnikach. Nie wiem, jak ze zwrotem Faitha poradzą sobie zwolennicy systemów mechanicznych, którzy gorącym żelazem wypalali ze swojego tradingu czynniki subiektywne. Osobiście w książce Faitha widzę raczej dowód na to, że wcześniej, czy później wszyscy zostajemy zmuszeni do pogodzenia się z tym, że rynek nie daje się zamknąć w mechanicznej formule.
Na marginesie książki Faitha możemy spróbować wyliczyć sobie cechy, które czynią z człowieka Mistrza Spekulacji. Zobaczymy, czy da się z niego skleić jakiegoś realnego człowieka czy monstrum, którego nie powstydziliby się pisarze literatury SF. Ów typ idealny, jaki zrodzi się z tego szkicu, może być dobrym punktem odniesienia do nierealnych oczekiwań, jakie stawiają sobie ludzie, którzy we własnych słabościach widzą przyczyny porażek. Może Mistrz Spekulacji jest jak przysłowiowy Yeti, o którym wszyscy mówią i myślą, ale którego nigdy nie widziano? Większość z nas ma zapewne w głowie obrazy tego, jak powinniśmy zachowywać się na rynku i spora część tych wyobrażeń opiera na jakimś idealnym wizerunku, którego częścią jest postać wykreowana w książce Curtisa M. Faitha. Zatem, co czyni z człowieka Mistrza Spekulacji? Jakie cechy musi mieć ktoś, kto zasługuje na taką nazwę?


Dodaj komentarz