Algorytmy na foreksie

Ponieważ trzymam w ręku jeszcze ciepły raport na temat automatycznego handlu o dużych częstotliwościach (tzw. High Frequency Trading, HFT – skrót, który warto zapamiętać) na rynku walutowym forex, dlatego szybko chciałem się podzielić z Czytelnikami wnioskami po lekturze.

Publikację sygnuje bank banków czyli BIS (Bank for International Settlements), na którego stronach internetowych znajdziemy pokaźną ilość finansowych raportów (włącznie z mega statystyką o rynku walut robioną co 3 lata), ja tym razem natomiast nawiązuję do studium „High-frequency trading in the foreign exchange market” , które wisi pod tym oto linkiem .

Celem krótkiego wprowadzenia: HFT oznacza programy komputerowe (algorytmy) samodzielnie dokonujące transakcje finansowe na dowolnym rynku w oparciu o instrukcje wprowadzone przez inżynierów finansowych (quants), zarówno w najpotężniejszych funduszach hedgingowych świata jak i małych butikach, operujących własnym kapitałem. Czas liczy się tam w nanosekundach (w mgnieniu oka dosłownie można złożyć tysiące zleceń) a komputery ustawia jak najbliżej serwerów giełdowych by uzyskać maksymalnie niski czas odbioru danych i reakcji na nie. Szacunki mówią o 50-70% udziału ich w obrotach w akcjach i 30-50% w kontraktach terminowych, zależnie od kraju i parkietu. To już poważna rewolucja, która zmienia handel, spójrzmy więc jak wygląda ich wpływ na rynek walut.

Dane podawane przez BIS są mocno szacunkowe ponieważ sam rynek forex jest mocno zdefragmentowany, nie ma centralnych ośrodków wymiany walut jak w przypadku giełd. Wiele obserwacji powstało dzięki wywiadom z największymi operatorami elektronicznymi na tym rynku, którymi są dziś Reuters i EBS oraz kilka ECNów: Currenex, Hotspot czy Fxall. Niemniej jednak wnioski wskazują pewne ogólne tendencje.

Jakich strategii używają HFT? Większość z nich nie ma związku z kierunkowym zajmowaniem pozycji, które dominuje wśród inwestorów indywidualnych czy TFI. Są to natomiast:

– arbitraż pomiędzy parami walutowymi czyli wychwytywanie nawet minimalnych różnic cenowych pomiędzy notowaniami powiązanych krzyżowo walut lub różnic wycen pomiędzy platformami,

– wykorzystanie przesunięcia czasowego (latency arbitrage) czyli, de facto, widząc kwotowania z wyprzedzeniem w stosunku do reszty rynku potrafią dokonać transakcji zanim my zobaczymy kurs na ekranie,

– wykorzystanie wiedzy o kolejce zleceń po obu stronach (niemal jak mało etyczny tzw. front running),

– gra o rabat- za wystawianie ofert na widełkach otrzymują od niektórych brokerów po prostu premie, z których żyją,

– kompleksowe procesy, w skład których wchodzi to co my robimy a więc kierunkowa reakcja na dane i wydarzenia, wykorzystanie impetu, korelacji, powrotu do średniej

Pewnie wielu czytających zastanawia się jak dużo tych predatorów poluje na rynku walutowym. Otóż procentowe wielkości nie są tak wysokie jak wyżej przywoływane na giełdach tradycyjnych, choć estymacje były robione ponad rok temu więc wiele mogło się zmienić. Wówczas całkowity, dzienny obrót ze wszystkich źródeł na rynku walut sięgał trochę ponad 4,1 biliona USD, wielokrotnie więcej niż na wszystkich giełdach świata razem wziętych, ale trzeba pamiętać , że ok. 62 z % tego stanowią swapy a tylko 38% spot czyli to co my znamy. HFT robiło natomiast ok. 45% z obrotu elektronicznego (jest jeszcze obrót telefoniczny) co daje jakieś 393 miliardy USD czyli jakieś 9,5% całości przepływów dziennych.

I wreszcie wpływ algorytmów na rynek. Po stronie benefitów:

– zmniejszenie spreadów pomiędzy ofertami kupna i sprzedaży, coraz więcej platform wprowadza w tym celu piąte miejsce po przecinku w kwotowaniach czyli tzw. pipety

– powiększenie płynności obrotu i zniwelowanie różnic w kwotowaniach na różnych platformach; jednak udział w płynności wygląda bardzo asymetrycznie gdyż jeśli rośnie zmienność (szczególnie po danych) komputery są odłączane od rynku w tak newralgicznych momentach, wtyczki ponownie są podłączane gdy zmienność spada;

– transakcje HFT trwają średnio do 5 sekund (otwarcie i zamknięcie pozycji łącznie!), a używanie w tym celu wymienione wyżej strategie przykładają się do tego, że HFT ZMNIEJSZA a nie podkręca zmienność forexu!

Po stronie negatywów:

– banki i operatorzy skarżą się oczywiście, że zmniejszenie spreadów a także działania HFT w charakterze market-makerów zabiera im i zyski i robotę,

– operatorzy skarżą się na jakość ofert algorytmów– lubują się w tzw. „stuffing quotes” czyli masowe wystawianie i ściąganie kwotowań po kilkaset, kilka tysięcy razy na sekundę co powoduje szum i zapychanie łączy; przy tym oferty są niewielkie i nie zaspokajają potrzeb największych graczy

Bardzo istotna jest jednak kwestia stabilności i wpływ na nią ultraszybkich algorytmów. Póki co, w odróżnieniu od giełd tradycyjnych, HFT nie wpisuje się w tej mierze do zestawień po stronie negatywów. Głównie dlatego, że handel jest rozproszony, całodobowy, płynność wielokrotnie większa a udział uczestników bardziej stabilizujący – waluty nie są bowiem aktywem typowo inwestycyjnym jak akcje, ale narzędziem używanym w przepływach finansowych (w tym i przy handlu akcjami) gdzie nie ma limitów gdyż za gotówkę dostaje się gotówkę a nie limitowany i poddany restrykcjom (szczególnie po krótkiej stronie) papier wartościowy.

W ostatnim czasie mieliśmy do czynienia tylko z dwoma zawirowaniami na walutach, w których istotny udział wzięły HFT:

Pierwszy to „flash crash” z 6 maja 2010, o którym wiele pisałem wówczas. Wtedy chaos z giełd w Nowym Jorku przeniósł się na forex, ale co dziwne, pomimo ogromnego skoku zmienności algorytmy walutowe nie uciekły tylko zwiększyły swój udział w transakcjach o ponad 8%. Winą za kolosalny spadek giełd obarczono HFT na rynku kontraktów i ETFów. To co wówczas zaczęły wprawiać automaty nazwano „grą w gorącego ziemniaka” i przyczyniło się wydatnie do wzrostu chaosu z powodu braku płynności i 20-sto sekundowych opóźnień w notowaniach. Komputery zaczęły transakcje gdy rynek mocno spadał, ale ponieważ zmienność rosła a płynność wręcz przeciwnie (inwestorzy przestraszyli się) więc komputery zaczęły przerzucać między sobą papiery i waluty w niesamowitym tempie, akcelerując zmiany cen.

Drugi wyskok zdarzył się 17 marca 2011 na jenie, dzień po tsunami w Japonii. Wieczorem, kiedy aktywność forexu jest bardzo mała, market-makerzy nieobecni i trwała rutynowa przerwa u brokerów na rozliczenia i konserwacje, posypały się stop lossy i margin calle traderów z Japonii, posiadających ogromne pozycję przeciw jenowi. I co ciekawe – ta kaskada spadków odbyła się m.in. dlatego, że algorytmy były wyłączone! Dopiero gdy otwarto giełdę Tokijską algorytmy przystąpiły do gry po stronie przeciwnej niż detaliczni traderzy, powodując z kolei osłabienie jena o kilka figur.

Dużo więcej wpadek notuje się na rynku akcji ale głównie z powodu błędnych w logice kodów algorytmowych a nie ich standardowego działania w normalnych warunkach. Przyszłość HFT na rynku forex nie musi się upodabniać to tej z akcyjnego z powodu wielkości i innych motywów uczestników obrotu. Niemniej jednak spodziewany jest coraz większy udział automatów przy handlu na normalnej zmienności i ich ucieczka przy rosnącej gwałtowności zmian, co może powodować spadek płynności i eksplozję kursów oraz wzrost spreadów. Brokerów martwi też inny problem: algorytmy forexowe, mając podgląd do kolejki zleceń, coraz częściej generują wyprzedzające transakcje (to owe uznawane za nie do końca uczciwe zjawisko „front-runningu”) zamiast kierować się przy decyzjach strukturą samych kursów. To ma również niepokojący wpływ na jakość handlu.

 

A czego nie ma w tym raporcie? O tym w kolejnym wpisie.

 

 

—Kat—

 

Podziel się tym artykułem:

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

  1. @ Czytelnik To są interesujące pytania ale wymagają dobrej, "długiej", bazy danych z notowaniami amerykańskich spółek.

  2. 1. Czy takie same zależności/zachowania kursów można zaobserwować w przypadku pojedynczych akcji? Mam tutaj wątpliwości. 2. Kiedy po kilkuletnim boomie…

  3. To jest bardzo ciekawy komentarz, dziękuję. Zastanawiam się teraz, skoro taki spadek oczekiwanych zysków (do 3% w IIQ-2027) jest spodziewany,…

  4. Tak. 12345678901234567890 (te cyferki są tylko dlatego, że tak krótki komentarz nie był akceptowany) 🙂

Tagi

Najnowsze wpisy

Komentarze

93 odpowiedzi na “Algorytmy na foreksie”

  1. Awatar reptile
    reptile

    „Dane podawane przez BIS są mocno szacunkowe ponieważ sam rynek forex jest mocno zdefragmentowany, nie ma centralnych ośrodków wymiany walut jak w przypadku giełd.”
    Ta… 🙂

    Raport BIS se mozna w tylek w sadzic wg mnie .. nie wiem kto to pisał.. ale jestem pewien, że nie zasięgnął opinii ludzi, którzy dzisiaj faktycznie w tym robią..
    „The risk holding period is also very short, usually well under five seconds and frequently less than one second.”
    Gdyby ryzko było trzymane długo nie byłoby to HFT.. tylko,że jak jest i gdzie tak długo utrzymywane to ryzko? Fx fxowi nie równy..
    Na 1 diagramie brakuje połączenia exchange broker
    No a skoro mówimy HFT i FX to co ? Ktoś chce powiedzieć,że na interbanku spot mamy co 5sek RFQ? I który bank potraktowałby serio takie zagrania?
    A 2 diagram z 2000 roku ? Co nam to wszystko mówi? Wg mnie nic..
    Skoro są komplikacje ze spot na interbank to wiadomo,że HFT dotyczy CME i Levarowanych niby ECN, ale wtedy realny impact HFT na rynek byłby nijaki. Otóz wcale nie..
    „- transakcje HFT trwają średnio do 5 sekund (otwarcie i zamknięcie pozycji łącznie!), a używanie w tym celu wymienione wyżej strategie przykładają się do tego, że HFT ZMNIEJSZA a nie podkręca zmienność forexu!”
    Bo to sprawia, że zarządzanie ryzykiem przy wzroście HFT zaczyna się komplikować w takich strukturach i trzeba się sparować na rynkach, które dają płynność. Więc znów brakuje połączenia na 2 diagramie pomiędzy exchange i 2 brokerami.
    Ta sytuacja powoduje, że „manager ryzyka” musi częściej reagować.. i jak się tu pozbyć takiego ryzyka?

    „Póki co, w odróżnieniu od giełd tradycyjnych, HFT nie wpisuje się w tej mierze do zestawień po stronie negatywów. Głównie dlatego, że handel jest rozproszony,”
    Ale ryzyko jest powiązane.. Poza tym.. mityczna decentralizacja to dla mnie mit .. 🙂
    jak pan wyjaśni fakt możliwość zaoferowania na interbanku pomiędzy dealerami dowolnego kwotowania i jednocześnie istnienia wspólnej ceny lub ściśle powiązanej z ceną kontraktu futures?

  2. Awatar lesserwisser
    lesserwisser

    „zmniejszenie spreadów pomiędzy ofertami kupna i sprzedaży, coraz więcej platform wprowadza w tym celu piąte miejsce po przecinku w kwotowaniach czyli tzw. pipety”

    Ja jak zwykle muszę iść pod prąd, no bo mnie uczyli, że w notowaniach walut point to czwarte miejsce dziesiętne, pip to piąte miejsce dziesiętne na to pśipetta to chyba będzie szóste miejsce??

    No ale teraz wszystko jest nowsze i lpesiejsze, ludkowie bardziej na bieżąco, metastoczni iamnbroczni, no to może ja jestem pomrocznik jasny (a raczej ciemny). 🙂

  3. Awatar Adam_S
    Adam_S

    czy jest tam podana definicja HFT?
    Czy jest to mierzone odlegloscia serwera od gieldy? iloscia transakcji? wartoscia? laczna wartoscia?

    jezeli ja mam algorytm, moj komputerek dziala 24h i handluje wg ustalonych strategii to jestem HFT? jestem automat?

  4. Awatar wburzyns
    wburzyns

    „Czas liczy się tam w nanosekundach”

    Bez przesady. Czas ten liczy się w mikrosekundach, nawet w przypadku kolokacji i dedykowanego sprzętu.

  5. Awatar lesserwisser
    lesserwisser

    @ Adam S

    „jestem automat?”

    Różnie się lody kręci. Mogą być i z automatu! 🙂

  6. Awatar Adam_S
    Adam_S

    @ Lesserwisser

    no moga byc i z automatu i z galki albo na patyku 🙂

    wg mnie to co w HFT jest nie fair to:
    korzystanie ze specjalnych laczy, ktore dla zwyklych uzytkownikow sa niedostepne.
    korzystanie ze specjalnych warunkow finansowych i mega niskich prowizji (badz im doplacaja) ktore robia oplacalne te transakcje ktore dla dla zwyklych uzytkownikow sa nieosiagalne.

    w ten sposob uzyskuja przewage nad innymi graczami i ten proceder powinno sie ukrocic.

  7. Awatar blackswan
    blackswan

    @Adam_S

    „wg mnie to co w HFT jest nie fair to:
    korzystanie ze specjalnych laczy, ktore dla zwyklych uzytkownikow sa niedostepne.
    korzystanie ze specjalnych warunkow finansowych i mega niskich prowizji (badz im doplacaja) ktore robia oplacalne te transakcje ktore dla dla zwyklych uzytkownikow sa nieosiagalne.”

    hm, ciezka sprawa
    jesli istotnie te fakty uwazasz za nie-fair to powinienes miec tez pretensje do:

    – animatorow (z racji faktu ze zapewniaja plynnosc zwykle nie placa zadnych oplat gieldowych, badz tez placa bardzo niewielkie)
    – inwestorow instytucjonalnych, ktorzy korzystaja z faktu ze zawierajac transakcje o duzym nominale placa nizsze oplaty transakcyjne

    – korzystanie ze specjalnych laczy generalnie dotyczy czlonkow gield. Do tego czlonek gieldy czlonkowi nierowny – niektorzy wykorzystuja kolokacje, wiekszy bandwidth, wieksza liczbe serwerow niz inni. Ale akurat ten rynek nie jest zamkniety dla kogos kto tez chce miec swoj serwer przy serwerze gieldowym, chce rozproszyc swoje oprogramowanie pomiedzy roznymi serwerami i przez to zwiekszyc ich wydajnosc etc.
    Na przyklad ponisza firma oferuje takie uslugi swoim klientom

    http://www.nyi.net/company.html

  8. Awatar lesserwisser
    lesserwisser

    @ Adam S

    Myślę podobnie, to jest proceder absolutnie nie fair, bo jest zaprzeczeniem równych szans i równego dostępu do informacji rynkowej.

    Dodaj jeszcze jeden aspekt negatywny jakim jest generowanie bardzo dużych ilości zleceń a potem ich anulowanie (cancelling), co wytwarza złudę rynkową i mylne wrażenie co do kierunku zainteresowania rynku.
    Na szczęście już ten problem jest podniesiony jako malpractice i coraz bardziej nagłaśniany.

    Ten proceder (HFT) powinno się definitywnie ukrócić, przez oficjalne zakazy, kary za cancelling oraz wprowadzenie choćby symbolicznej oplaty/podatku od transakcji, by wyprostować ten rynek.

  9. Awatar astanczak
    astanczak

    @ lesserwisser

    >zaprzeczeniem równych szans i równego dostępu do informacji rynkowej

    ehh, to powinniśmy też zabronić upubliczniania rekomendacji najpierw dla klientów biura X cz Y, opóźnionych notowań i nakazać publikowania, kto jakie akcje kupił i jakie zamierza kupić. Absolutnie nie powinno być analiz na wyłączność i z klauzulą „do użytku wewnętrznego”. Nie może być przecież tak, że Goldman Sachs ma zamiar coś kupić nie informując innych.

  10. Awatar blackswan
    blackswan

    moim zdaniem kompletnie nieuczciwe jest to, ze jedni wiecej umieja od innych – to jest nie fair w stosunku do tych ktorzy umieja mniej; przeciez rownanie do dolu to prastara zasada sprawiedliwosci spolecznej 🙂

  11. Awatar GZalewski
    GZalewski

    „wg mnie to co w HFT jest nie fair to:
    korzystanie ze specjalnych laczy, ktore dla zwyklych uzytkownikow sa niedostepne.
    korzystanie ze specjalnych warunkow finansowych i mega niskich prowizji (badz im doplacaja) ktore robia oplacalne te transakcje ktore dla dla zwyklych uzytkownikow sa nieosiagalne.

    w ten sposob uzyskuja przewage nad innymi graczami i ten proceder powinno sie ukrocic.”

    rynki nie są sprawiedliwe.
    10 lat temu przewage na GPW mieli ci, ktorzy mieli dostęp na biezaco do PAPa
    z 15 lat temu, ci którzy mieli telefony komórkowe
    ze 100 lat temu ci, którzy mieli telegraf
    ze 150 ci, którzy mieli gołębie pocztowe

    🙂

  12. Awatar lesserwisser
    lesserwisser

    @ astanczak

    Rekomendacje są wytworem pracy analitycznej i intelektu, i oparte są na informacjach, które co do zasady dostępne są dla wszystkich (a przynajmniej powinny być). Trzeba tylko chcieć i umieć je przeanalizować i zsyntetyzować, na co są równe szanse, przynajmniej teoretycznie.

    HFT można zaś porównać do wyścigów samochodowych, w których pewni zawodnicy łamią po cichu obowiązujące reguły równości i montują sobie w swoich bolidach elektroniczne dopalacze zwiększające moc silnika, odchudzają wymagany ciężar pojazdów, wlewają do baku superoktanowe paliwo lotnicze i jeszcze do tego ich managerowie mają mają lepszy dostęp do organizatorów i informują ich przez krótkofalówkę co dzieje się na trasie i gdzie najlepiej ustawić punkt serwisowy, tak by utrudnić działania konkurencji.

    1. Awatar astanczak
      astanczak

      Metafory sportowe na rynku są fajne, ale osobiście nie lubię ich nadużywania, bo odwołują się do jakiejś tam zasady fair play (zresztą i tak łamanej). Dziś na rynku mamy inne nierówności. Prowizje od obrotu, czytaj od wielkości kapitału, jakim się obraca (że też nikt przeciwko temu nie protestuje).

  13. Awatar GZalewski
    GZalewski

    „jeszcze do tego ich managerowie mają mają lepszy dostęp do organizatorów i informują ich przez krótkofalówkę co dzieje się na trasie i gdzie najlepiej ustawić punkt serwisowy, tak by utrudnić działania konkurencji.”

    lesser, ale moze to pytanie nie o sens HFT tylko relacji „giełdy-wielkie instytucje”

  14. Awatar blackswan
    blackswan

    ciekawe jak wszyscy ci ktorzy krytykuja HFT za rzekome nieuczciwe postepowanie sami daliby sobie rade w prowadzeniu takiej formuly 1. Jakos nikt nie krytykuje Kubicy, chlopaka o niesamowitym talencie, przytaczajac slowa: ma dobry samochod wiec i jazda jest lekka. Wprost przeciwnie. Obslugiwanie HFT jest o niebo trudniejsze niz moze sie laikom z boku wydawac i nawet nie mozna tego jakosciowo porownywac do wyzwan stojacych przed indywidualnym graczem.

    Gdyby to bylo takie proste to wszyscy by to robili, a tak wiekszosc moze o tym poczytac jedynie w gazetach…

  15. Awatar blackswan
    blackswan

    swoja droga niech ktos mi wytlumaczy na czym polega roznica miedzy dwoma sytuacjami: firmy parajace sie HFT placa nizsze prowizje z racji obrotu ktory generuja. Duze koncerny placa nizsze oplaty za wystawianie swoich banerow na roznych portalach. W obu przypadkach mamy do czynienia z nierownoscia zwiazana ze skala w jakiej operuja instytucje vs retail. Czy to jest moralnie zle?

  16. Awatar Szutnik
    Szutnik

    Czego w tym nie ma?
    Zapewne wszystkich tych ciemnych i cwaniackich chwytów, opisanych ongi przez chłopaków z Themis trading:
    http://blog.themistrading.com/wp-content/uploads/2009/01/toxic-equity-trading-on-wall-street-final.pdf
    Jakoś nie chce mi się wierzyć, zeby na Wall’u były te wszystkie drapieżne algorytmy (predator algos), a na Forexie nie.
    Płynność na Forexie -tu też są mity. Taki cross na np. NZD/JPY po południu czasu polskiego (noc na wschodzie) to idealne środowisko dla HFT. Płynność spada, zmienność też, więc podbijanie kursów przez HFT może robić większy ruch między otwarciem i zamknięciem pozycji przez algorytm.
    W sumie dog eat dog, więc nie ma co płakać, a dla nas różnica 2-3 pipów nie ma większego znaczenia.

  17. Awatar reptile
    reptile

    „Czy to jest moralnie zle?”
    Rzecz jest w tym, że baner jest danej firmy i ty go jako klient nie kupujesz, a co najwyżej produkt.. a co do giełdy banerów no to jest ten sam problem izolacji rynku, który dotyczy tego jak na wartość kapitału może wpływać czynnik zewnętrzny i w jakiej skali.. w przypadku transakcji HFT jest to bardzo skomplikowany temat. Gdyby w internecie nagle „agencje” banerowe zaczęły faworyzować same banery branży bankowej pewnie UOKIK by zareagował. Zauważ fakt, że np. zwykłe transkacje handlowe typu SWIFT to dopiero 3 segment w tej branży, czyli realne gospodarcze transakcje. Reszta to transkacje między bankowe.. jak dla mnie spekulacyjne wynikające z zarządzania ryzykiem.. i rozszerzania się segmentu poprzez szereg nowych transakcji takich jak opcje ipt.. i wychodzące ponad SWIFT forwardy.

    Czekam na dalszą część od Kat 🙂

  18. Awatar blackswan
    blackswan

    @reptile
    chodzilo mi o to (juz zeby trzymac sie napewno niedoskonalego porownania do banerow na roznych platformach internetowych), ze mala firma chcaca wynajac sobie miejsce reklamowe zaplaci odpowiednio wiecej od duzej firmy. Baner jest produktem w tym znaczeniu. Tak samo wlasnie gielda (ktora nie dziala jako instytucja charytatywna) daje wieksze upusty najaktywniejszym czlonkom obrotu (w tym rzecz jasna HFT). Tak samo BOS nalicza nizsze prowizje graczom ktorzy obracaja odpowiednia iloscia kontraktow itd.
    Tego sie nigdy nie zmieni i to jest inherentne dla wspolczesnego modelu funkcjonowania rynkow kapitalowych. Co wiecej, moim zdaniem taki model jest jedynym rozsadnym.

    Czesci dotyczacej SWIFT niestety nie zrozumialem – zgaduje ze chodzi Ci o asymetrie dostepu do informacji i nizszych oplat pomiedzy roznymi uczesnikami rynku (instytucje vs retail). Oh well, patrz poprzedni akapit 🙂

    „Reszta to transkacje między bankowe.. jak dla mnie spekulacyjne wynikające z zarządzania ryzykiem..”

    jedno wyklucza drugie – albo mowimy o outright spekulacji, albo mowimy o transakcji zwiazanej z zarzadzaniem ryzykiem. Jesli wykonuje jakis trejd ktory jest stricte hedgingowy to nigdy nie nazywam tego spekulacja. Spekulacja z mojego punktu widzenia byloby niezabezpieczenie danego ryzyka portfela kierujac sie przekonaniem, ze koszt hedgingu jest za wysoki badz po prostu mam taka a nie inna opinie co do kierunku ruchu jakiegos parametru (stopy, waluty, ceny akcji itd) i jestem sklonny przyjac na siebie takie ryzyko w imie przyszlych mozliwych zyskow (czyli czysta spekulacja)

  19. Awatar reptile
    reptile

    „zgaduje ze chodzi Ci o asymetrie dostepu do informacji i nizszych oplat pomiedzy roznymi uczesnikami rynku (instytucje vs retail). Oh well, patrz poprzedni akapit :)”
    Nie chodzi mi o częstotliowść rozliczeń..
    „Jesli wykonuje jakis trejd ktory jest stricte hedgingowy to nigdy nie nazywam tego spekulacja”
    Ale trzeba rozdzielić heding automatyczny pod HFT od reszty.
    Ale każdy dealer Ci powie,że ryzyko jest a jego efekt objawia się w szczuplejących aktywach banku. nie wszystko da się wyhedgować poprzez separacje rynków próbując tak dominować. Jako dobry przykład zawsze służył mi JPY + sibor/tibor a obecnie libor i cdsy gdzie wg mnie maskuje się ryzyko.
    Tylko,że sensem gospodarki nie jest handel umowami,spekulacja co napędza właśnie rynek „właścicieli” gdyż z tego żyją.. tylko rozwój.
    Wzrost częstotliwości zmian wartości aktywów sprowadza nas do sytuacji,że cykle koniunkturalne to już nie co 15,10,5 lat lecz co rok,6mcy lub kwartał. Bo to prowokuje sytuacje kupić tanio sprzedać drogo. To tak jakbyś chciał kupić chleb, żeby zjeść po 2 zł nagle po 15minutach kosztuje 4 postanawiasz go sprzedać i poczekać z jedzeniem.. bo może się okazać że po jutrze nie kupisz 2giego 🙂
    Wymiana ma się odbywać realnym towarem branża zaczyna się umawiać na powietrze..

  20. Awatar blackswan
    blackswan

    „Ale trzeba rozdzielić heding automatyczny pod HFT od reszty.”

    hm, wydaje mi sie ze nie ma takiej potrzeby 🙂 nie wiem czemu mialoby sluzyc takie sztuczne rozroznienie. Swoj poprzedni post pisalem w oparciu o doswiadczenie wlasne – troche tez bawilem sie HFT wiec mam jakis punkt odniesienia. HFT jest dla mnie sposobem wykonania transakcji, polega na wylapaniu pewnych roznic cenowych i stricte timing. Zreszta tutaj tez mozna napisac rzeke slow (z tego co widze temat Tobie tez nie jest obcy wiec absolutnie przyjmuje do wiadomosci rzeczy ktore piszesz a na ktorych sie nie znam)

    Np zawsze rozroznialem hedge od outright pozycji. Jasne, mozemy dyskutowac co jest hedgem w danym przypadku a co jest juz jakims spreadowaniem, correlation trading itd ale to jeszcze bardziej rozmyje nasza dyskusje 🙂

    „Jako dobry przykład zawsze służył mi JPY + sibor/tibor a obecnie libor i cdsy gdzie wg mnie maskuje się ryzyko.”

    jakbys mogl napisac cos wiecej bede wdzieczny – nie zajmuje sie fixed income wiec nie chce sie wypowiadac na ten temat, a to co napisales jest dla mnie intrygujace i z checia przeczytam rozwiniecie

    „Wzrost częstotliwości zmian wartości aktywów sprowadza nas do sytuacji,że cykle koniunkturalne to już nie co 15,10,5 lat lecz co rok,6mcy lub kwartał. Bo to prowokuje sytuacje kupić tanio sprzedać drogo. To tak jakbyś chciał kupić chleb, żeby zjeść po 2 zł nagle po 15minutach kosztuje 4 postanawiasz go sprzedać i poczekać z jedzeniem.. bo może się okazać że po jutrze nie kupisz 2giego
    Wymiana ma się odbywać realnym towarem branża zaczyna się umawiać na powietrze..”

    Coz, tak wyglada sytuacja kiedy na rynkach mamy do czynienia z bardzo wysokimi zmiennosciami (np te kwotowane OTC na aktywa z EMEA z rocznym, dwuletnim terminem wygasniecia sa absurdalnie wysokie ale i tak nikt nie skraca…) Np wczorajsza odbitka na SP kiedy ruch 4% zostal wykonany w niespelna godzine przez wielu uznawana jest za 'dead cat bounce’ a przez wielu jako poczatek odwrotu – tak dlugo jak opinie sa bardzo spolaryzowane, tak dlugo ten chleb bedzie dobrym zrodlem dochodu dla jednych i strat dla innych. Nie wiem czy nazwalbym to cyklem koniunkturalnym – po prostu w przypadku takich rynkow jak mamy obecnie, diametralne skoki cen sa czyms naturalnym i wcale nie oznaczajacym ze zmienia sie cykl. Czysty fraktal imho

  21. Awatar lesserwisser
    lesserwisser

    Pod rozwagę.

    Nie mam nic przeciwko normalnym algorytmom, które generują sygnały kup/sprzedaj w oparciu o jakąś zmyślną analizę rynku, to chyba jest poza sporem.

    Jestem natomiast przeciwko pleniącym się programom szkodnikom, które są specjalnie tak skonstruowane by zwieść, wprowadzić w błąd, oszukać inne komputery HFT i zyskać dzięki temu korzystną przewagę.

    Nie akceptuję tez praktyk zalewania serwerów giełdowych milionami zleceń i różnych informacji tak by spowolnić te serwery i przy okazji przyblokować maszyny konkurentów i wten sposób wysforować swoje zlecenia na czoło kolejki.

    Potępiam też, algorytmy, zwane rozwalaczami, które tak manipulują rynkiem, że nie dają równych szans normalnym i uczciwym algorytmom tradingowym, a tym samym zyskują nad nimi nieuczciwą i do tego wprowadzają je w błąd co do rzeczywistego stanu rynku.

    To co opisałem to nie jest, niestety, wytwór chorego umysłu jakiegoś nawiedzonego przeciwnika wolnego rynku, to opis obecnej patologicznej sytuacji rynkowej, w której chore umysły angażują bystre umysły do tego by w nieuczciwy i niegodny sposób zwiększyć swoje szanse.

    Dedykuje to pod rozwagę tym aoplogetom „nowoczesnego” kapitalizmu rynkowego, którym HFT wydaje się krokiem do przodu, w rozwoju rynku i metod tradingu.

    PS

    Ponieważ uważam metafory sportowe za wielce obrazowe i dobrze trafiające do czytelnika, to znowu się nimi posłużę.

    Dwaj szachiści grają o duży kusz (czyli stawkę) no i mołojecką sławę.
    Wprawdzie są różnej konstrukcji psychicznej i mają różne zdolności ale mieli równe możliwości studiowania literatury, gry w turniejach i konsultacji z trenerami.

    Jeden z nich (ten cwany) zakłada sobie do ucha mini słuchaweczkę a jego coach, gdzieś na zapleczu ma włączony jakiś super program komputerowy do gry w szachy i po cichu cynkuje mu co podpowiada maszyna. Podobnie właśnie działa to całe HFT.

    Drugi przykład to dwaj brydżyści tworzący parę. Mogą opracować lepszy system licytacyjny i wistowy i w ten sposób zdobyć przewagę nad konkurentami ale nie mogą wprowadzać w błąd przeciwników co do znaczenia odzywek i dawać sobie nielegalnych sygnałów mową ciała.

    Przy wypaczeniach i ewidentnych nadużyciach związanych z HFT cały szum wokół insider information jest nie tylko śmiechu wart, ale wręcz żałosny. No bo przecież praktyczne wykorzystanie przypadkowo zasłyszanej informacji jest nie tylko nieuczciwe ale i karalne.

    A co z praktykami HFT?

  22. Awatar pit65

    @Less

    Popieram to co piszesz o HFT.
    To są dewiacje ponieważ polegają na sztuczkach raczej z pola hakerstwa komputerowego niźli tradingu.
    Front runnig czerpie z techniki Man in the middle,spowalniacze to klasyczny denial of service.
    Po prostu jak mawiał pewien klasyk „nadbudowa nie nadąża za bazą” 🙂

  23. Awatar blackswan
    blackswan

    ’normalny i uczciwy algorytm tradingowy’ made my day, keep it coming sir 🙂

    swoja droga niesamowite jest to, ze chyba pierwszy raz w zyciu rozmawiajac z kims na temat HFT i funkcji ktora pelni spotykam sie z argumentami natury moralnej – to jest chyba mozliwe tylko w Polsce

  24. Awatar blackswan
    blackswan

    ciekawe jest rowniez co na ten temat ma do powiedzenia Biblia – tam na pewno musi byc jakas wskazowka 😀

  25. Awatar blackswan
    blackswan

    no i dwa powiedzonka:

    survival of the fittest;
    don’t hate the player, hate the game;

  26. Awatar lesserwisser
    lesserwisser

    @ blackswan

    „swoja droga niesamowite jest to, ze chyba pierwszy raz w zyciu rozmawiajac z kims na temat HFT i funkcji ktora pelni spotykam sie z argumentami natury moralnej – to jest chyba mozliwe tylko w Polsce”

    To stwierdzenie świadczy o tym, że za mało siedzisz w temacie albo czytasz wybiórczo, tego typu zastrzeżenia nie są moim wymysłem, lecz zostały podniosione przez ludzi zajmujacych sie tym tematem.

    Ja tylko świadomie nawiązałem do umoralniaczy, którzy z insider trading robia wielkie halo, natomiast to jest małe miki przy procederze HFT.

    Apeluje więc do umoralniaczy i cerberów róznej maści, weźcie się lepiej chłopaki za HFT i nie bądźcie świetsi od papieża ba pokaz, przymykajac oko na prawdziwe zło.

  27. Awatar blackswan
    blackswan

    @lesserwisser

    ’ludzie zajmujacy sie tematem’ jak to pieknie brzmi – a czy wziales pod uwage ze niektorzy czytajacy tego bloga tez zajmuja sie tym tematem i znaja go nie tylko z google?

    poza tym, pod rozwage – HFT to miecz obosieczny i np przy flash crashu to wlasnie HFT ucierpialo najbardziej a nie indywidualny inwestor ktory mogl sie nawet nie zorientowac co sie stalo…

    Uzywajac natomiast nomenklatury sportowej, HFT nie jest 'przeciwnikiem’ indywidualnego gracza (nie ten size, nie ta liga; poza tym incydentalnie indywidualni gracze sa wspierani przez te niecne algorytny) lecz wlasnie innych pros’ow ktorzy handluja na wieksza skale. To oni teoretycznie najwiecej zyskaja na ograniczeniu zakresu dzialalnosci HFT. A my przeciez tych pros’ow nie lubimy, prawda?

  28. Awatar reptile
    reptile

    „hm, wydaje mi sie ze nie ma takiej potrzeby 🙂 nie wiem czemu mialoby sluzyc takie sztuczne rozroznienie. ”
    Ale wg mnie jest,bo to realny fakt.. tak jak automatyczne arbitraze.
    Trzeba uwzględniać czasy i możliwości rozliczeń i pokrywania ryzyka, w tym dobór ew. instrumentów dlatego wspomniałem o tym JPY. Rozgryzałem opracowania Michalea Melivna – temat na długie opracowanie, a o sprawie CDS/Libor zwracałem już uwagę Trystero, więc może kiedyś zrobi jakieś badanie. 🙄
    „HFT jest dla mnie sposobem wykonania transakcji, polega na wyłapaniu pewnych roznic cenowych i stricte timing”.
    Ale na fx ? 😀 Ja sie schowam z tym co wiem, bo wydaje mi się,że istnieje mylne przekonanie na to jak działa HFT na podstawie tego co się realnie widzi,domyśla,obserwuje w stosunku do tego jak faktycznie jest.

    „Dedykuje to pod rozwagę tym aoplogetom „nowoczesnego” kapitalizmu rynkowego, którym HFT wydaje się krokiem do przodu, w rozwoju rynku i metod tradingu.”
    Wiesz.. Reuetrs pisze artykuły w stylu 'kto się boi HFT’.. bojąc się realnie,ze ingerencja typu tax zmniejszy im sakwy.. przecież jest już cały arsenał produktów wspierających.. komuś to trzeba opchnąć.. to się nazywa „współtworzenie” hehe :rotfl:
    „Apeluje więc do umoralniaczy i cerberów róznej maści, weźcie się lepiej chłopaki za HFT i nie bądźcie świetsi od papieża ba pokaz, przymykajac oko na prawdziwe zło.”
    Zwróć uwagę,jak skromnie wyminięto problem Dark Pools jakie duże instytucje kontrolują. I tu się całkowicie zgodzę…
    W końcu system sam bata na nich może ukręcić i wyjdzie,że papierowe wartości są papierowe i należy sobie z nim dać spokój 🙂
    Ale póki co system ten zbyt mocno wpływa na realny świat na czym wszyscy cierpią. No chyba, że masz jakiś HF lub % zysków 😉

  29. Awatar blackswan
    blackswan

    jak dla mnie to forum jest nieodpowiednie do dyskusji na temat HFT z trywialnego powodu – zaden z przeciwnikow HFT w tej dyskusji nie widzial takiego systemu na oczy, a jesli widzial to i tak nie rozumial o co w nim chodzi, wiec jakiekolwiek argumenty przeciwko z ust osob nie znajacych tematu traktuje mimo wszystko jako czcze gadanie. No offence intended tak na marginesie – z checia wyslucham argumenty przeciw osoby ktora ma na tym polu JAKIEKOLWIEK doswiadczenie 🙂
    i jeszcze tytulem wyjasnienia, sam nie jestem jakims milosnikiem HFT, i mam jakies argumenty za ograniczeniem, ale ZADEN z nich nie odnosie sie do nieuczciwych praktyk etc. Takie argumentowanie to imo zart

  30. Awatar lesserwisser
    lesserwisser

    @ blackwan

    „‘ludzie zajmujacy sie tematem’ jak to pieknie brzmi – a czy wziales pod uwage ze niektorzy czytajacy tego bloga tez zajmuja sie tym tematem i znaja go nie tylko z google?”

    No nie, tego nie wziąłem pod uwagę.

  31. Awatar Pink Floyd
    Pink Floyd

    @blackswan
    Zeby zrozumiec HFT od podszewski, to bardziej od wiedzy finansowej potrzeba wiedzy bardzo bardzo bardzo eksperckiej z zakresu architektury systemow informatycznych, inzynierii oprogramowania. Wymaga sie zwlaszcza znajomosci zagadnien typu: high volume, low latency, multi-threading, high fault tolerance, grid computing…

    Oczywiscie to wszystko po to, by moc z kolei zaimplementowac idee quants…

    Pierwsza z brzegu oferta pracy: http://www.jobserve.com/Java-Algo-Developer-Greenfield-Next-Generation-Rates-HFT-Algo-Trading-PlatformDOT-London-Permanent-WDACB6BE0320E6705.jsjob

  32. Awatar blackswan
    blackswan

    PinkFloyd

    a ty znowu z tymi quants…to zwykle traderzy maja pomysly a nie quants tak na marginesie 🙂

  33. Awatar Pink Floyd
    Pink Floyd

    @blackswan
    Sugerujesz, ze te algorytmy implementuja logike biznesowa wykorzystujaca sztuczna inteligencje? 🙂 Bo to one sa de facto traderami. Hello!!! Podobno piszemy o HFT 🙂

  34. Awatar blackswan
    blackswan

    Piszemy o HFT, ale nie zapominaj ze te systemy nie sa zostawione sobie samopasem – ktos musi wprowadzac rozne poprawki zeby automat sie nie wywalil tak jak to mialo miejsce na Altanie. Tym kims moga byc trejderzy. Poza tym ktos to na samym poczatku definiuje. Masz natomiast pna racje – bez dobrego programisty i informatyka to wspolczesnie mozna co najwyzej drzewa rabac 🙂

  35. Awatar lesserwisser
    lesserwisser

    „bez dobrego programisty i informatyka to wspolczesnie mozna co najwyzej drzewa rabac”

    I właśnie ta głęboka konstatacja przekonuje mnie, by blog zajął się raczej jakąś bardziej swojską i barzdiej zjadliwą tematyką: ekonomia zycia codziennego, kultura, sport, ba nawet polityka.

    Bo tam gdzie drwa robia to wióry lecą.

    No chyba, że jest tu znami jakiś dobry programista i informatyk, to wtedy insza inszość, bo nie czas żałowac lasów, gdy płoną róże tfuu, blogi. No bo jak blog sie zajął, to o pożar nietrudno.

    Oj robi sie gorąco.

  36. Awatar Adam_S
    Adam_S

    @ Blackswan
    Nie wiem czemu tak bronisz HFT i nie chcesz/nie pottrafisz przyznac ze czesc ich funkcji psuje rynek i w sposob „nie fair” szkodzi rynkowi.
    jak pisal lesser, rzucanie ogromna iloscia zlecen w te i we wte burzy obraz rynku, a przez to cierpia „pro”. cierpiacy „pro” musza sobie to odbic, wobec czego bardziej skupiaja sie aby odbic sobie to na nas – zwyklych szaraczkach.
    Czyli, pozbywajac HFT ich negatywnych wplywow, poprawi nasza szanse.

    Z drugiej strony majac serwer HFT i czerpiac z niego zyski, stalbym w jego obronie z calych sil 🙂

  37. Awatar blackswan
    blackswan

    @Adam_S

    Wiesz, nie jestem jakims ortodoksyjnym obronca HFT. Po prostu wydaje mi sie ze wiele argumentow wykorzystywanych przeciwko tym metodom jest nietrafiona. Ciekawe jest to, ze wiele osob wypowiadajacych przeciwko HFT sama zajmuje sie czyms takim jak 'day trading’ i 'noise trading’ – czyli rzeczami teoretycznie oderwanymi od fundamentow i nie tworzacymi zadnej wartosci dodanej dla gospodarki (rzekomo, aczkolwiek z ta teza nie dyskutuje). Otoz z mojego punktu wiedzenia, to czym zajmuje sie HFT niczym nie rozni sie od takiego day-tradingu z ta drobna roznica ze dla nich czas wejscia i wyjscia z transakcji to nie 10, 15, 30 minut ale kwestia sekund czy tez milisekund. Innymi slowy roznica tkwi tylko w tym, ze operuja w krotszym okienku czasowym. To moze w takim razie ustalmy, ze minimalny czas wyjscia i wejscia z danej transakcji wynosi 10 minut i problem HFT mamy zalatwiony.

    Tak samo jesli chodzi o skladanie zlecen i potem momentalne ich wycofywanie. Coz, jezeli ktos chce zapychac serwery gieldowe to juz w tym momencie jest to czynnosc, z tego co mi wiadomo, niedozwolona i nielegalna i SEC oraz instytucje nadzorujace rynki na pewno bacznie to obserwuja. Patologie obecne sa w kazdym obszarze, ale generalizacja na caly sektor jest moim zdaniem bledem.

    Tak samo, jesli zdarzaja sie firmy zajmujace sie HFT wykorzystujace niedozwolone i nielegalne praktyki do osiagniecia przewagi na rynku, tak samo takie patologie wystepuja w roznych domach maklerskich stosujacych front running itp. W takim przypadku nie mowmy o zlu danego sektora, ale raczej o przewinieniach danej firmy. Noz moze sluzyc nie tylko do zabijania – niektorzy kroja tym chleb i karmia ubogich 🙂

    Poza tym to indywidualni inwestorzy moim zdaniem najbardziej by stracili na braku HFT. Nie wiem tez, jak cierpiacy 'pro’ mieliby sobie cokolwiek odbijac na 'zwyklych szaraczkach’. Kazdy sobie rzepke skrobie 🙂

  38. Awatar Lucek

    @blackswan

    Mam do Ciebie pytanie:
    czy kiedykolwiek zajmowałeś sie tradingiem na swój własny, prywatny rachunek?

  39. Awatar blackswan
    blackswan

    Lucek, odbiegasz od tematu, ale tak.

  40. Awatar Lucek

    Piszesz:”Otoz z mojego punktu wiedzenia, to czym zajmuje sie HFT niczym nie rozni sie od takiego day-tradingu”.

    Dlatego zadałem to pytanie, ale skoro mam odpowiedź, więc już nie drążę tego co Ty nazywasz „odbieganiem od tematu”.
    Bo przez chwilę pomyslałem, że jesteś kolejnym „teoretykiem”, ale widzę, ze jesteś doświadczonym traderem z długoletnim stażem:)

  41. Awatar blackswan
    blackswan

    he, faktycznie moje zdanie ktore zacytowales jest troche glupie – roznic jest cala masa, ale i day trader i systemy HFT chca zarabiac w krotkich okienkach czasu – to mialem na mysli

    natomiast jak dlugi staz wedlug Ciebie jest wystarczajacy zeby rozmawiac o tym? Rozumiem (domyslam sie) ze siedziesz na rynku juz ponad dekade, moze nawet dwie, nie ukrywam ze ja dwie dekady temu to mialem Komunie i kopalem pilke na boiskach Lublinianki 😀

  42. Awatar lesserwisserm
    lesserwisserm

    „nie ukrywam ze ja dwie dekady temu to mialem Komunie i kopalem pilke na boiskach Lublinianki”

    No proszę, a ja myślałem że mamy do czynienia ze starym wyjadaczem rynkowym, co to HFT zna nie tylko z Google. No,no, jak to pozory mylą (a pozoranci tyż).

    „he, faktycznie moje zdanie ktore zacytowales jest troche glupie – roznic jest cala masa, ale i day trader i systemy HFT chca zarabiac w krotkich okienkach czasu – to mialem na mysli.”

    He, może to zdanie nie jest wcale, aż tak głupie. Jeśli jednak „różnic jest cała masa” to proszę, wymien parę z nich, chocby ze trzy. Jak już jesteś w takim szwungu komentarzowym, nie powinno to sprawić Ci większych trudności.

    Zakończę to mową krótką, no może trochę dłuższą, tak jak ludzie dojrzali zwracają się czaem do młodych zapaleńców i napeleńców. –
    „Synek, mniej mów a wiecej słuchaj, co mówią ludzie starsi wiekim i stażem.”

    Według mnie pasuje jak ulał. 🙂

  43. Awatar Adam_S
    Adam_S

    @ Blackswan
    jednym z punktow o ktorych na poczatku pisalem jest wlasnie ograniczenie ilosci zlecen od jednego inwestora w danej jednostce czasu. wiem ze wtedy moga powstac kolejne serwery z przypietymi rachunkami, badz jeden serwer z wieloma rachunkami, ale wprowadzaja ograniczenie rzedu 50ms spowoduja juz odpowiednie ograniczenie takich zachowac. tak samo przetrzymanie anulaty o kolejne 50ms, nie zrobi dla malutkich roznicy a dla nich tak.

    poboczem:
    nie wiem jaki udzial maja HFT w naszych kontraktach, ale szczerze powiem ze az tak nie czuje ich wplywu i nie przeszkadza mi ich ewentualna obecnosc.
    tego czego chce to bardziej wyrownanych szans.
    a od bossy prowizji lacznej (kupno i sprzedaz) ponizej 1 pkt dla malutkich przy DT.

  44. Awatar blackswan
    blackswan

    @Adam_S

    „jednym z punktow o ktorych na poczatku pisalem jest wlasnie ograniczenie ilosci zlecen od jednego inwestora w danej jednostce czasu. wiem ze wtedy moga powstac kolejne serwery z przypietymi rachunkami, badz jeden serwer z wieloma rachunkami, ale wprowadzaja ograniczenie rzedu 50ms spowoduja juz odpowiednie ograniczenie takich zachowac. tak samo przetrzymanie anulaty o kolejne 50ms, nie zrobi dla malutkich roznicy a dla nich tak. ”

    Rozumiem Twoj punkt widzenia, ale jest jeszcze druga strona medalu. Najwieksza liczbe zlecen w ciagu kazdej sekundy skladaja animatorzy gieldowi, ktorzy zapewniaja plynnosc w roznych klasach instrumentow. Jezeli wprowadziloby sie przepis zwiekszajacy jednostke czasowa skladania (anulowania) zlecen, to tak naprawde uderzy sie rownie mocno w animatorow co w HFT. Co wiecej, animatorzy beda mogli miec na to tylko jedna odpowiedz moim zdaniem: zwiekszyc spready i zmniejszyc wartosc kwotowan. Ergo, plynnosc na rynku odpowiednio zmaleje. Tak ja to widze.

    „nie wiem jaki udzial maja HFT w naszych kontraktach, ale szczerze powiem ze az tak nie czuje ich wplywu i nie przeszkadza mi ich ewentualna obecnosc.”

    chyba nikt tego nie wie 🙂 osobiscie dalbym na to rynek 1% bid, 2% oferta 😉

  45. Awatar vinc

    „To co wówczas zaczęły wprawiać automaty nazwano „grą w gorącego ziemniaka” i przyczyniło się wydatnie do wzrostu chaosu z powodu braku płynności i 20-sto sekundowych opóźnień w notowaniach.”

    To jest ciekawe. W ing cigle wysyłam maile do techników chcąc sie dowiedzieć czemu w gorących momentach notowania się zawieszają. Zero odpowiedzi.Nie wiem jak jest w bossa ale pewnie też nie dostałbym odpowiedzi..
    […] wycięte z powodu naruszenia Regulaminu blogów

  46. Awatar lesserwisser
    lesserwisser

    @ blackswan

    No to co będzie z odpowiedzią na moje pytanie? –

    „He, może to zdanie nie jest wcale, aż tak głupie. Jeśli jednak „różnic jest cała masa” to proszę, wymien parę z nich, chocby ze trzy. Jak już jesteś w takim szwungu komentarzowym, nie powinno to sprawić Ci większych trudności.”

    Radzę się pośpieszyć, zanim adminy nie zrobią srogiej miny i nam nie wyłączą linii komunikacji, bo atmosfera się zagęszcza .

    Zważ, że nie każdy Lucek ma swojego vinc’a, co go kąsa. 🙂

  47. Awatar mwojciechowski[bossa]
    mwojciechowski[bossa]

    @ Lucek i vinc
    Patrz Regulamin blogi.bossa.pl – https://blogi.bossa.pl/regulamin/
    Kilka Waszych komentarzy wyciąłem z tego powodu.

  48. Awatar Lucek

    @mwojciechowski

    Nie życzę sobie zrównywania mnie w jednej odpowiedzi z vincem.
    NIGDY nie dokonałem „ni z gruchy ni z pietruchy” wpisu pod jego adresem.
    WSZYSTKIE moje wpisy były ODPOWIEDZIAMI na jego ordynarne zaczepki pod moim adresem, za które odpowiedzialni jesteście WY PANOWIE ADMINI, gdyz nie ragowaliscie na przejawy chamstwa, gdzie obrażany byłem nie tylko ja, ale także inni uczestnicy mirca.
    Nazywanie mnie „ubekiem”, „osobą chwilowo przebywającą na wolności” itp. nie spotkało się z waszej strony z ŻADNĄ reakcją.
    Gdyby mi się chciało włóczyć po sądach, mój prawnik poprosiłby was o dane tego vinca, ale mi się nie chce:)
    Więc na koniec moja rada: przestrzegajcie sami zasad zawartych w regulaminie.

  49. Awatar lesserwisser
    lesserwisser

    Jako, że nie było odzewu na mój wpisik,(a myślę, iż może być przydatny) ponawiam wątpliwość, wyrażoną wcześniej.

    Kathay napisał:

    „„zmniejszenie spreadów pomiędzy ofertami kupna i sprzedaży, coraz więcej platform wprowadza w tym celu piąte miejsce po przecinku w kwotowaniach czyli tzw. ”

    Less odpowiedział:

    „mnie uczyli, że w notowaniach walut point to czwarte miejsce dziesiętne, pip to piąte miejsce dziesiętne na to pśipetta to chyba będzie szóste miejsce??”

    Może to nie było wystarczająco przejrzyste, więc daję przykład na cyferkach:

    Mamy kurs: 4,13685 – według mnie końcowa piątka to 5 pipsów, 85 to 85 pipsów, a nie pipetów (jeśli już to 50 pipetów).

    3,26490 – końcówka 90 to 90 pipsów czyli inaczej 9 punktów (albo teoretycznie 900 pipetów).

    No to jak to jest w końcu? A może ja jestem pipet (a może nawet pip(et)a ? 🙂

  50. Awatar jerzy

    What Does Pip Mean?

    The smallest price change that a given exchange rate can make. Since most major currency pairs are priced to four decimal places, the smallest change is that of the last decimal point – for most pairs this is the equivalent of 1/100 of one percent, or one basis point.

    Read more: http://www.investopedia.com/terms/p/pip.asp#ixzz1a2K8oRRh

  51. Awatar reptile
    reptile

    @lesserwisser 4,13685
    sa broki gdzie cena idzie tak:
    4,13685
    4,13680
    4,13675
    4,13670
    dlatego ni moze je to byc pips jako 0,5 pipsa 🙂
    Faktem jest na temat sprawa 0 spread.. okupiona + commission lub – zalezy po ktorej ta stronie jestes hehe.

  52. Awatar lesserwisser
    lesserwisser

    @ jerzy + @ reptile

    Oczywiście znam tę definicje z Investopedii, i jej podobne, które utrzymują, że pip to najmniejsza zmiana ceny/kursu według notacji – przyjętej formy podawania kursu/ceny. Czyli inaczej tick – najmniejszy krok.

    Ponieważ najczęściej kursy „kwotowane” są z dokładnością czterech miejsc po przecinku, to przyjęło się, że pip to czwarta cyfra po przecinku ( 6 w 4,1386).

    No ale co jeśli kurs podany jest następująco: 4,134 lub 4,13865 czy końcowe cyferki (4 oraz 5) to też pipsy? Przecież to są last decimal points.

    Jeśli tak to pips jest raczej pojęciem umownym i jako takie rodzić może wątpliwości co do jego znaczenia i problemy praktyczne z interpretacją.

    To samo może dotyczyć pojęcia punkt kursowy (point), który czasem uważany jest wielokrotność pipa (pip x 10) a czasem wprost utożsamiany z pipem.

    Czasem zaś w ogóle pip nie występuje a używa się tylko pojęcia point, tak jak w Metastocku, gdzie chyba nie jest on zdefiniowany co do wielkości. No i jak wtedy ustawiać stop lossa.

    PS

    Nie są to tylko czysto teoretyczne rozważania, gdyż mogą mieć one doniosłe skutki praktyczne przy tradingu i składaniu zleceń.

    PS

    Sprawa zaś wyszła dzięki szczęśliwej koincydencji. Otóż w ubiegłym tygodniu znajomy, który mówi o sobie fizyczny (inżynier) poprosił mnie bym przejrzał i uzdatnił jakąś pracę jego pociechy, która uczy się na jednej z nowych, „wyższych”, uczelni.

    Czytając ją natrafiłem na taki kwiatek = „pestki” czyli punkty kursowe. W przykładzie kursu 1,4523-33 to 23 oraz 33 są to właśnie „pestki” (punkty) a 5 to duża figura.

    No ta ja się śmieję i mówię – Synek coś ty za kocomoły tu powypisywał, błędnie przetłumaczyłeś sobie „pip” jako pestka (pip – ziarenka, pestki w jabłku czy pomarańczy), podczas gdy to chodzi o inny pip – w znaczeniu „oczko” – w kościach do gry, kartach, (trójka na kostce to trzy oczka).

    Zresztą dawniej traderzy używali określenia „oczko” dla końcówek kursowych , np możesz to (kurs) poprawić o dwa – trzy oczka.

    A smyk mi na to tak ja nic nie tłumaczyłem tylko oparłem się na literaturze fachowej, a wzrok jego mówił – pan jesteś głupi, stary, gruby, brzydki i jeszcze masz wszy ( choć ja się sobie podobam :)).

    Parę dni później przysłał mi scan książki – „rynek walutowy i pieniężny – wprowadzenie”, tłumaczenie wydawnictwa Reutersa (jest cała seria), wydanaej u nas w 2001 roku, przez Dom Wydawniczy ABC.

    Na str. 86 jest takie wyjaśnienie – „Pestki” (punkty) – Ostatnie dwie cyfry w kursie walutowym.

    Informując się o kursach walut, dealerzy podają tylko „pestki”, gdyż doskonale orientują się co do wielkości „dużych figur”. „Pestki” są również nazywane punktami.”

    No i co zatkało „kakało”, bo mie zatkało? No bo komu ma wierzyć ten młody człowiek – angielskiemu Reutersowi (An introduction to foreign exchange & money markets, 1999) czy też jakiemuś polskiemu lessowi.

    Mniejsza już o te nieszczęsne „pestki”, pip jest pip, niezależnie czy jest pestką czy oczkiem czy pipem. Dwa ostatnie miejsca są jednak zawsze dwa ostatnie miejsca, czyli trzecie i czwarte miejsce po przecinku.

    No i na kogo tu stawiacie: na Reutersa, Kathaya, lesserwissera czy może Tolka Banana?

    Teraz chyba każdy przyzna, że problem ten to wcale nie żadna pestka i można się nieźle zakałapućkać z tymi pipsami i punktami ( o pipetach już nie wspomnę) i o nieporozumienie bardzo łatwo.

  53. Awatar GZalewski
    GZalewski

    less – zdaje sie ze to jest pani tłumacz – http://www.goldenline.pl/renata-kucharska
    moze warto do niej uderzyć o źródło. I popytac wsrod dealerow, czy kiedykolwiek „pestkowali” na miedzybanku

  54. Awatar lesserwisser
    lesserwisser

    Grzegorz – nie wiem, kto toto tłumaczył (ale się dowiem) mam tylko kopie stron 85-86, a jest tam zresztą jeszcze inny kompromitujacy kwiatek, o którym nie wspomniałem.

    Pip – w mowie potocznej znaczy też – załamanie nerwowe, zły nastrój, chandra, mieć doła. czyli, zycie to pestka, nic tylko sie obiwsic na jakimś napotkanym stelażu.

    Chodzi mianowicie o nazwanie kursu (rate – exchange rate) „stopą”, jak skończę pracę i wrócę do domu do dam cały cytat, bo z głowy nie pamiętam dokładnie. Jest jednak zabawnie.

    Tak to jest jak się dyletanci zabieraja za tłumaczenie nawet całkiem prostych tekstów fachowych, nota bene postaram się sprawdzić czy był tam jakiś konsultant naukowy i weryfikator.

    Ale bedzie

  55. Awatar GZalewski
    GZalewski

    tłumaczem jest na pewno Renata Kucharska, i wiele wskazuje na to, ze to wlasnie owa podlinkowana Pani.
    No a juz na marginesie – o tłumaczy, którzy by orientowali sie w polskim słownictwie finansowym, łatwo nie jest

  56. Awatar lesserwisserm
    lesserwisserm

    Jestem uże doma. Faktycznie – tłumaczem ( a raczej tłumoczem) była Renata Kucharska, napisane jest przyłożyła eee przełozyła R.K.

    „No a juz na marginesie – o tłumaczy, którzy by orientowali sie w polskim słownictwie finansowym, łatwo nie jest.”

    I tak i nie, bo przecież to co zaraz opiszę, to raczej podstawy są, taki elementarne kwestie a nie jakieś zawiłości super hiper. No a jak już się czegoś dobrze nie wie to powinno się chyba skonsultować to „cuś” z kimś lepiej zorientowanym.

    Wspomniany kwiatek (ze stopą) na str. 85.

    „Kwotowania walut na rynku natychmiastowym uwzględniają STOPĘ KUPNA I SPRZAŻY, po której kreatorzy (!!??) rynku kupuja i sprzedają walutę bazową względem innej waluty.”

    Duże litery to tekst wytłuszczony w książce.

    Nie mam wprawdzie tekstu oryginalnego więc nie jestem pewien o co tu konkretnie chodzi, o kurs kupna czy sprzedaży o kurs wymiany względem innej waluty???

    Watpię że chodzi tu o tzw stopę swapową, gdyż nie wykika mi to z kontekstu (brak odniesienia do kursów terminowych) zresztą brak też wyjasnienia, a powinno być bo teskt ma charakter wprowadzający.

    Książka (stopka redakcyjna) nie wymienia redatkora/konsultanta merytorycznego/naukowego jest tylko redaktor techniczny, a nie jestem pewien jaką on rolę pełni. Jest natomiast wspomniany redaktor serii: dr hab , profesor A.E w Krakowie.

    PS

    Sprawdziłem: prawidłowo w notowaniach walut punkt to czwarte miejsce po przecinku, pip to miejsce piate a pipeta (pipett) to 1/10 pipsa czyli miejsce szóste po przecinku.

    Inne ujęcie to niestety wymysły niedouczonych praktyków.

    Tak więc less miał rację ( jak zwykle zresztą :))

  57. Awatar Bartolomeush
    Bartolomeush

    „Sprawdziłem: prawidłowo w notowaniach walut punkt to czwarte miejsce po przecinku, pip to miejsce piate a pipeta (pipett) to 1/10 pipsa czyli miejsce szóste po przecinku.”

    Tak z ciekawości – jakie źródło, monsieur Less?

  58. Awatar GZalewski
    GZalewski

    http://www.oanda.com/corp/news/pr/oandapipette

    słowo wygląda na dośc nowe. Po naszemu to „tikusie” będą 🙂

  59. Awatar lesserwisser
    lesserwisser

    @ Bartolomeush

    „Tak z ciekawości – jakie źródło, monsieur Less?”

    Fachowe i wiarygodne – a/ doświadczony dealer walutowy b/ spec pd metali szlachetnych i walut – dyrektor z London Bullion Market

    @ GZalewski

    „słowo wygląda na dość nowe. Po naszemu to „tikusie” będą”

    To faktycznie jest potoczny neologizm neologizm. Nazwa „tikusie” mi się podoba, choć ja sobie wymyśliłem „kropelki” albo „dropsy”, bo pipette – to pipeta, zakraplacz, kroplomierz – a drops to po angielsku krople. A może „kropsy” – „kropsiki”. No a może zwyczajnie – pipetki ?

    Wyjaśnienie Onandy, jest pochodną pipsa jako, czwartego miejsca po przecinku (0,0001 ), gdyż pipette jest określana jako 1/10 pipsa.

    Gdy przyjąć konwencje poprawnościową ( czyli pip jako 0,00001) to pipetka jako kolejny krok dziesiętny będzie 0,000001).

    Ale są jeszcze większe jaja z tymi pipsami i pointami związane na bossafx, na co mi zwrócono właśnie uwagę.

    Będzie zresztą mój kolejny komentarz w tej sprawie. 😉

  60. Awatar blackswan
    blackswan

    yawn….a jaki jest pip dla USD/JPY?

  61. Awatar blackswan
    blackswan

    Bartolomeush napisal

    „„Sprawdziłem: prawidłowo w notowaniach walut punkt to czwarte miejsce po przecinku, pip to miejsce piate a pipeta (pipett) to 1/10 pipsa czyli miejsce szóste po przecinku.”

    Tak z ciekawości – jakie źródło, monsieur Less?”

    +1

  62. Awatar lesserwisser
    lesserwisser

    @ blackswan

    – 1

  63. Awatar astanczak
    astanczak

    może lepiej odwołać się do czegoś pochodzącego od dziesięciny

    zatem 1pip=10titsów a 1/10 pipa to 1 tit 😉

    (tylko bez szowinistycznych skojarzeń proszę)

    W sumie w Polsce nie używamy pojęcia 1 pip tylko 1 pips (dlaczego?), więc może 1/10 pipsa powinno być 1 tits.

    Przy okazji na weekend o 10

    http://www.powersof10.com/

    i w skrócie:

    http://www.youtube.com/watch?v=0fKBhvDjuy0

    (jeśli ktoś nie widział)

  64. Awatar GZalewski
    GZalewski

    to juz takie nasze lokalne
    „daj chipsa” a nie „daj chipa” mówimy przecież

  65. Awatar blackswan
    blackswan

    @astanczak

    ciekawa koncepcja z tym titem, musze rozpropagowac 😉

    a tak swoja droga to cala ta fascynujaca dyskusja powyzej, ktorej kulminacja po wnikliwej analizie bylo stwierdzenie ze pip to piate miejsce po przecinku, sprawila ze zaczalem sie unosic w oparach absurdu – kto powiedzial ze trzeba cokolwiek palic zeby odleciec – wystarczy czytac posty pewnego amatora slowa pisanego-nic-nie-wnoszacego i odlot gwarantowany 🙂

    no i caly czas czekam zeby sie dowiedziec co to ten stelaz, czy tez temblak, nie pamietam jak to szlo, ale wiem ze mamy tu eksperta wiec z checia odlece po raz kolejny 😀

  66. Awatar lesserwisser
    lesserwisser

    @

    „no i caly czas czekam zeby sie dowiedziec co to ten stelaz, czy tez temblak, nie pamietam jak to szlo”.

    No i się możesz nie doczekać, bo na wszystko trzeba zasłużyć i do wszystkiego dorosnąć.

    A ja cały czas czekam na pokazanie różnic między HFT i day trade, których podobno jest „cała masa”, i jakoś się nie mogę doczekać.

    A przecież wiem, że mamy tu eksperta, który ma chęci ale jakoś podlecieć nie może. 🙂

  67. Awatar blackswan
    blackswan

    a wiesz jaka jest roznica miedzy krowa a czolgiem?

  68. Awatar lesserwisser
    lesserwisser

    @ Panowie Bossowie

    Jako, że aktualnie „głośno” zastanawiam się na forum blogowym bossy, co dokładnie znaczy walutowy pip(s) oraz pipetka, a przy okazji co to jest punkt (point) w notowaniach kursów, dostałem taki oto mail od mojego znajomka, który od czasu do czasu podgląda to forum ( by mnie poczytać).

    „Zamiast „filozować” powinieneś sprawdzić sobie w słowniczku terminów – na stronie Edukacja Bossy – gdzie jest dokładnie to opisane i wyjaśnione z przykładami.

    A tak w ogóle znajdziesz tam też, że punkt to 1/10 pipsa a nie odwrotnie jak ty twierdzisz.

    Rozczarowujesz stary, cudujesz a rozwiązanie problemu masz pod ręką. ;)”

    Najciemniej jest pod latarnią, jak powiedziała pewna dziewczyna, co nie miała brania :).

    No to ja, zawstydzony (że nie pomyślałem) i zdziwiony swoim brakiem roztropności, sięgam oczywiście do słowniczka bossy i czytam tam tak:
    pips – ” najmniejsza wartość, o jaką może zmienić się cena danego instrumentu finansowego, krok notowań” – so far not bad, się zgadza.

    Ale jest odnośnik , który prowadzi do następującej stronki –

    http://bossa.pl/index.jsp?layout=2&page=0&news_cat_id=961#artid14839pos3

    a na tej stronie jest faktycznie nagłówek/zagłówek – ” Co to jest pips i ile jest wart? ”, a pod nim sporo pisiu pisiu – czyli opisu i wyjaśnień.

    No i co ja tam czytam? Ano to:

    ” Pips – terminem tym określamy podstawowy krok notowania instrumentu. W przypadku par EURUSD, GBPUSD, USDCHF, EURGBP, EURCHF, USDCAD, USDJPY, EURJPY i GBPJPY wartość pipsa podawana jest z dokładnością do części dziesiętnej. Dla pozostałych instrumentów pips odpowiada punktowi, czyli minimalnemu krokowi notowań.”

    Z dokładnością do „części dziesiętnej” – a może setnej czy tysięcznej, pytam się. No ale to jest rzecz drugorzędna.

    Idźmy dalej:

    ” Oprócz pipsa mamy także do czynienia z pojęciem punkt, który równy jest minimalnemu krokowi notowania. Oznacza to, że minimalna wartość, o jaką może się zmienić cena instrumentu, wynosi jeden punkt.

    Instrumenty: EURUSD, GBPUSD, USDCHF, EURGBP, EURCHF, USDCAD kwotowane są do piątego miejsca po przecinku.”

    No są, ale co to ma za odniesienie do punktu i pipsa?

    Ano takie znajdujemy wytłumaczenie tego :

    ”zmiana ceny o jednostkę na piątym miejscu po przecinku odpowiada zmianie o jeden punkt, co odpowiada 0,1 pipsa” ???

    Przecieram oczy ze zdumienia, bo im nie wierzę, no faktycznie jest inaczej niż ja utrzymuję. Ki diabeł, może się piszący to po prostu pomylił, zamieniając pipsa z punktem?

    Ale nie, poniższy przykład na liczbach nie pozostawia bowiem żadnej wątpliwości i pozbawia mnie złudzeń.

    ” Zmiana kursu EURUSD z 1.38377 na 1.38399 odpowiada wzrostowi o 22 punkty, co odpowiada 2,2 pipsa.”

    No to ja, na takie dictum, odpowiadam tak – sraty taty d w k – bo jest akurat odwrotnie, to 22 pipsy równają się 2,2 punkta!!! I nijak nie chce by inaczej.

    Wprawdzie w wielu tekstach, nawet fachowych, punkt kursowy bywa utożsamiany z pipsem, albo pip z punktem ( i to ujęcie/tę konwencję można by ewentualnie ostatecznie dopuścić) ale nigdy w „kwotowaniach” walut pips nie jest wielokrotnością punktu. Poprawnościowo jest wprost przeciwnie.

    Powiem tak, chłopaki bossiaki , ktoś tu dał niezłą plamę, pichcąc takiego klopsa, wypada chyba to skorygować, bo wstyd coś takiego zamieszczać na swojej stronie, i to jeszcze jako materiał edukacyjny.

    8Życzliwy.

  69. Awatar blackswan
    blackswan

    napisales:

    „”Zmiana kursu EURUSD z 1.38377 na 1.38399 odpowiada wzrostowi o 22 punkty, co odpowiada 2,2 pipsa”

    No to ja, na takie dictum, odpowiadam tak – sraty taty d w k – bo jest akurat odwrotnie, to 22 pipsy równają się 2,2 punkta!!! I nijak nie chce by inaczej.”

    na litosc boska – oczywiscie ze to jest zmiana o 2,2 pipsa w przypadku tej pary walutowej!!!! Co jest punktem w polskiej nomenklaturze sie nie znam (i szczerze powiedziawszy grzeje mnie to – wystarczy ze wiem ja i druga strona transakcji co jest pipsem w przypadku danej pary walutowej i to nam absolutnie wystarczy).

    PIP – PERCENTAGE IN POINT (google translate i wszystko jasne)

    gdybys mial czlowieku np zmiane

    1.3837788888 na 1,3839999999 (hipotetycznie, zebys sie tylko nie czepial ze takiego systemu kwotowania nigdzie nie ma i nie napisal na ten temat pelnej pierdol epopei) to bylaby to zmiana o 2,111111 pipsa czyli w twojej nomenklaturze o 21111111 pipierdątek

    w przypadku pary walutowej USD/JPY gdzie pips jest DRUGIM miejscem po przecinku (czizas, nie wierze ze to pisze, back to kindergarden) to w sytuacji kiedy kwotowanie ma 3 miejsce po przecinku (tylko po to zeby dac animatorowi szanse na zmniejszenie spreadu i przez to obniza koszty transakcyjne dla klienta) np USDJPY 76.735 @ 76.748 to spread USD/JPY w tym przypadku wynosi 1,3 pipsa!!!!!!!!.

    i UWAGA UWAGA – jesli nie jestes w stanie tego zrozumiec, badz tez na sile szukasz bledow na portalu edukacyjnym bossy (bo przyczepiles sie do mega pierdoly) i wytykasz kompletne idiotyzmy, to przemysl sprawe troche lepiej, przespij sie i przespaceruj, zadzwon do znajomych ktorzy cos wiedza na ten temat, sprobuj zapytac sasiada – jest wielka szansa ze gosc cos wie na ten temat…

    Przepraszam, ze musial ci to wytlumaczyc niespelna 30 letni 'synek’, ale respekt przed starszymi czuje tylko wtedy kiedy ma jakiekolwiek uzasadnienie…

    (mam nadzieje ze nie dostane bana za ta wypowiedz, bo doprawdy nie sadze zebym zaslugiwal – w koncu ile mozna truc o tym co jest biale a co jest czarne…)

    A teraz argument ostateczny: dzwoni do Ciebie gosc, ktory korzysta z jakiejs platformy (tobie nieznanej, zalozmy ze jestes maklerem – abstrakt, ale mozemy tak zalozyc) i pyta sie ciebie jaki mu zakwotujesz spread w pipsach na USDEUR. Jezeli chlapniesz mu tekstem ze twoj spread to zylion pipsow (bo akurat w swoim systemie masz zylion miejsc po przecinku, bo jestes uber precyzyjny i w ogole och ach krol dzungli) i zgodnie z twoim rozumowaniem tych pipsow bedzie wlasnie zylion, to jak myslisz co on zrobi? Bo on bedzie myslal ze twoj spread na USDEUR to 0 do zyliona/4…Nice1 sir.

    Trystero na swoim poprzednim blogu (na innym portalu) napisal tekst w ktorym sie zastanawial jak to sie stalo ze trader w delta1 w UBS stracil taka kase (ca. 2 mld USD) – wlasnie mi przyszla do glowy kolejna odpowiedz. Wpuscic filozofa i dac mu do zarzadzania duzym portfelem plus zmusic do podejmowania duzej liczby decyzji w ciagu dnia (najlepiej z duza liczba transakcji telefonicznych i na czacie) i bum – jedna glupota wyczysci kazdy bank.

    Zobaczyc takiego zawodnika w realu – bezcenne.
    Za reszte mozna placic karta maestro

    @admini

    przepraszam, puscily mi nerwy, jesli uznacie ktorakolwiek czesc tego tekstu za obrazliwa etc i stwierdzicie ze nie wnosi niczego do tej 'dyskusji’ to smialo to wywalajcie

  70. Awatar Lucek

    „Przepraszam, ze musial ci to wytlumaczyc niespelna 30 letni ‘synek’, ale respekt przed starszymi czuje tylko wtedy kiedy ma jakiekolwiek uzasadnienie…”

    Słuchaj synku;
    respekt czuj przed silniejszym i mocniejszym od Ciebie.
    I nie chodzi tylko o siłę fizyczną.
    Starszym okazuj szacunek, bo to świadczy o Tobie, jako o człowieku.
    I na koniec mam takie pytanie: używasz żelu na włosy?

  71. Awatar blackswan
    blackswan

    @Lucek

    Tato, przepraszam!

  72. Awatar Bartolomeush
    Bartolomeush

    „Wpuscic filozofa i dac mu do zarzadzania duzym portfelem […]”
    Ciekawym co GZ na to 😉

    @ tłumaczenie książki i kwestia pipsa
    Ja jestem za tym, żeby sobie tego typu kwestie wyjaśniać, lecz dla dobra ogółu, a nie w imię personalnych rozstrzygnięć.
    Inaczej powstają takie kwiatki, jak we wspomnianym tłumaczeniu książki. A świeżaki później to czytają i utrwalają… Nie ma większego problemu jeśli chodzi o takie lapsusy jak rozpowszechnione WGPW (no, chyba, że ktoś mnie przekona, że to poprawne jest). Są jednak też kwestie, które wśród bardziej doświadczonych mogą budzić jedynie irytację, ale u tych mniej – rzeczywiście prowadzić do sporych nieporozumień.

    @ HFT
    generalnie jestem za, ale również z niepokojem spoglądam na kwestię technologicznej wojny prowadzonej pomiędzy poszczególnymi graczami. z drugiej jednak strony czym to się różni od różnej maści chwytów stosowanych przez przysłowiowe Goldmany? jedni wydają swoją kasę na rozwiązania informatyczne, a drudzy na lobbing w Kongresie (no, w tym wypadku może nie tylko swoją kasę ;)).
    Ciekawym jednak jest, jak na całą sprawę patrzy Departament Obrony Stanów Zjednoczonych. W końcu co wybitniejsi przedstawiciele branży z pewnością mogą przydać się do prowadzenia międzynarodowych cyber-wojen. Mogą też oni być potencjalnym zagrożeniem. A może to Wall Street podbiera ludzi od największego światowego pracodawcy?

    @ „Starszym okazuj szacunek, bo to świadczy o Tobie, jako o człowieku.”

    „Czy siwym włosom należy się szacunek
    Tylko z powodu wieku
    Czy warunek inny być powinien?”
    (Kazik, Randall i duch Hopkirka)

  73. Awatar lesserwisserm
    lesserwisserm

    Jeden z hiper aktywnych blogerów ( blogowe ADHD ?), z wyraźną skłonnością do słowotoku, popisał się taki oto komentarzem:

    „UWAGA UWAGA – jesli nie jestes w stanie tego zrozumiec, badz tez na sile szukasz bledow na portalu edukacyjnym bossy (bo przyczepiles sie do mega pierdoly) i wytykasz kompletne idiotyzmy, to przemysl sprawe troche lepiej, przespij sie i przespaceruj, zadzwon do znajomych ktorzy cos wiedza na ten temat, sprobuj zapytac sasiada – jest wielka szansa ze gosc cos wie na ten temat…”

    W zasadzie powinienem puścić mimo uszu te uwagi, jednak zważywszy ich dużą wage merytoryczną, postaram się stanąć na wysokości zadania (na palcach) i się do nich ustosunkować. Sprawa jest bowiem tej wagi, że nie powinno się jej zostawić, ot tak.

    Napiszę to w punktach, by łatwiej było zrozumieć:

    1. „jesli nie jesteś w stanie tego zrozumieć”

    Jak widać to nie ja nie jestem w stanie zrozumieć problemu, chociaż staram się naświetlic go szczegółowo i opisowo wyjasnić watpliwości.

    2. „badz tez na sile szukasz bledow na portalu edukacyjnym bossy”

    Ja na siłę szukam błędów na portalu edukacyjnym bossy, wolne żarty?

    Zasygnalizowałem swoje wątpliwości co do właściwego rozumiena pewnych terminów, przywołałem przykład z literatury (te „pestki”) a słowniczek bossy wyszedł na samym końcu, tak przy okazji.

    A w ogóle to co? Czy portal edukacyjny bossy to już wyrocznia jest czy co, nie wolno im zwócić uwagi, jak się ma poważne watpliwości odbośnie prawidłowości niektorych wpisów. Za takie coś to mówi się dziękuje z wdzięcznością i się poważnie zastanawia czy jednak cos jest na rzeczy.

    3. „przyczepiłeś się do kompletnej pierdoły”

    Jeśli to jest kompletna pierdoła, to ja jestem kompletna pierdoła a jesli nie jest, to wtedy ten kto tak twierdzi jest kompletna pierdołą.

    Jeśli brak jest jednoznaczności odnośnie właściwego znaczenia dosyć
    podstawowych terminów, takich jak point i pip, jeśli twierdzi się, że pip to dzieśieć pipsów, a zasadniczo może być całkiem odwrotnie (b0 pip to 1/10 punktu) to to są „kompletne pierdoły”.

    Trzeba to powiedzieć tym, co czytajac rozmaitą literaturę i porady na blogach ustalają sobie w realu stop lossa na poziomie 50 pipsów albo 50 punktów, będąc w przekonaniu, że ten pips to akurat tylko ten pips, i nie mając świadomości, że może być inaczej. Potencjalne skutki takiej błogiej nieświadomości moga być opłakane.

    W działach foreksowych o długiej historii doświadczeni traderzy już na początku uczulają młodych adeptów trejdu trejdu, na to że pip bywa róznie rozumiany i by zachowali w tym względzie ostrożność i na wszelki wypadek upewnili się, co dany trader po drugiej stronie rozumie pod pojęciami punkt i pip!

    4. „i wytykasz kompletne idiotyzmy”

    Jeśli to są idiotyzmy to … – patrz komentarz wstepny do punktu 3.

    5. „przemysl sprawe troche lepiej, przespij sie i przespaceruj,”

    Każdemu to nie zaszkodzi, ale jak się juz wyśpi i przespaceruje to niech sobie zada trochę trudu i poczyta troche i pomyśli, bo nie wystarczy tylko kliknąć „google translate i wszystko jasne”.

    5. „zadzwon do znajomych ktorzy cos wiedza na ten temat, sprobuj zapytac sasiada – jest wielka szansa ze gosc cos wie na ten temat…”

    Mądra rada, nie wiem jak sam na to wpadłem, musi panie szczęśliwy przypadek. No i właśnie wcześniej zadzwoniłem do tych co coś wiedzą na ten temat, więdzą więcej niż – google i wszystko ciemne.

    I stąd, między innymi, moje uwagi to tekstu na portalu edeukacyjnym Bossy.

    6.”Przepraszam, ze musial ci to wytlumaczyc niespelna 30 letni ‘synek’, ale respekt przed starszymi czuje tylko wtedy kiedy ma jakiekolwiek uzasadnienie…”

    To ja przepraszam, że musiałem Ci to wytłumaczyć kawa na ławę (jak krowie na rowie/miedzy – bez obrazy za ten potoczny neologizm, bo nie takie są moje intencje), i to jako 30 letniemu synkowi.

    A na respekt i szacunek to trzeba sobie zapracować, choć na starcie każdemu daje je na kredyt!

    PS

    UWAGA UWAGA, przykłady liczbowe, i wywody na ich podstawie, pozostawie bez komentarza, bo czta c hadko.

    I zawsze jestem gotów do rzeczowej i merytorycznej dyskusji, naet odnosnie rzeczy pozornie bezdyskusyjnych.

  74. Awatar blackswan
    blackswan

    ps. droga redakcjo –

    powinniscie sie dobrze zastanowic, czy nie nalezaloby usunac pewnej wypowiedzi wytykajacej pewna osobe z imienia i nazwiska i nazywajaca ta osobe „tlumoczem” (18:57, 2011.10.07, lesserwisserm)…

    Uwazam cos takiego za bardzo obrazliwe oraz szkodzace dobremu imieniu tej osoby.

    Na miejscu tej Pani nie zastanawialbym sie dlugo nad tym jak zareagowac.

  75. Awatar Lucek

    „Czy siwym włosom należy się szacunek
    Tylko z powodu wieku
    Czy warunek inny być powinien?”

    Jest to pytanie z cyklu: „Panie Premierze, jak żyć?”

    Jeśli ktoś okazuje szacunek starszym tylko z powodu siwych włosów,
    to być może jemu wystarcza tylko ten warunek i to pytanie należy zadawać temu, kto ten szacunek okazuje.

  76. Awatar lesserwisserm
    lesserwisserm

    Droga, i wielce szanowna, redakcjo.

    Znalazł się pewien jakże szlachetny rycerz, który niespodziewanie wstąpił w roli obrońcy, podobno urażonej przeze mnie, czci pewnej damy, która postanowiła zmierzyć się ze sztuką przekładu tekstu finansowego.

    Niestety pani ta nie dała rady, zadanie ją wyraźnie przerosło, czemu dałem konkretne dowody, czasami wręcz zabawne. Ale to pestka czyli inaszej pipsztyk.

    Mój rzekomy występek ma polegać na tym, że użyłem wobec tej pani (którą z imienia i nazwiska wymienił zresztą GZ a nie ja) określenia -cytuję:

    „Faktycznie – tłumaczem (a raczej tłumoczem) była Renata Kucharska, napisane jest przyłożyła eee przełozyła R.K.”

    Przyjżyjmy się bliżej temu inkryminowanemu zdaniu by sprawdzić czy jest ono faktycznie obrażliwe.

    Otóż określenie „tłumocz”, po potoczne okreśnlenie na kiepskiego tłumacza, o którym mówi się, że raczej tłumoczy a nie tłumaczy.

    Mówi się też o spartaczonej pracy takiego translatora, że „przyłożył: a nie przełożył (bo się nie przyłożył do tłumaczenia). Ja również użyłem takich okresleń, w pełni świadomie i z pełnym uzasadnieniem,
    czyli nie bezpodstawnie.

    Fakt, że jest to określenie niezbyt pochlebne, a nawet pejoratywne, ale też nazwanie popisów translatorskich tej pani tłumaczeniem, byłoby wyraźnym nadużyciem a nawet obrażałoby tłumaczy z prawdziwego zdarzenia.

    Prawdziwośc moich słów można sprawdzić wklepują słowo „tłumocz”
    w goole, gdzie jest ono powszechnie używane na stronach poświęconych ewidentnym błędom przekładu, na przykład przez miłośników literatury.

    Określenie to nie było absolutnie skierowane ad personam a jedynie było moją oceną jakości pracy translatorskiej tej osoby, i powiem więcej, i tak było ono oględne bo to co zrobiła p R.K.,z tą wartościową książką woła wręcz o pomstę do nieba.

    W razie czego mogę podac na to dalsze przykłady, kompromitujące i wręcz dyskwalifikujące przekładowczynię jako tłumacza tekstów finansowych.

    Jest takie powiedzenie -Jeśli nie potrafisz nie pchaj się na afisz- i ma ono tu pełne odniesienie, gdyż w tym ptrzypadku mamy ewidentnie do czynienia z kiepskim tłumoczeniem a nie tłumaczeniem na poziomie.

    Ów szlacheny rycerz, nie będąc w stanie podać rzeczowychych argumentów w innej dyskusji, postanowił zaszarżować nie mnie od tyłu.

    Na takie dictum odpowiadam tak, zdejmij szarmancki kawalerze przyłbicę to ci się poprawi zdolność oglądu sytuacji i poszerzy
    horyzont widzenia. I lepiej nie próbuj więcej zachodzić mnie z mańki.

    To wszystko z mojej strony w tym temacie.

    PS

    Może jestem, co nieco, złośliwy, ale są mocne powody.

  77. Awatar lesserwisserm
    lesserwisserm

    @ All

    Jako, że zrobiłem trochę zamętu z tymi pipsami i pointami, czas wreszcie powrócić, do punktu wyjścia i odpowiedzieć szczegółowo na konkretne i rzeczowe pytanie, jednego z blogowiczy – ” Tak z ciekawości – jakie źródło, monsieur Less?”.

    Wprawdzie napisałem, iż oparłem się na źródłach fachowych i wiarygodnych (które udało mi się przywołać , z niewielką pomocą moich przyjaciół) ale tu nie chodzi jednak li tylko o zaspokojenie czyjejś ciekawości, tu chodzi o wiarygodność no i o merytorykę.

    Wypada więc podać konkrety i twarde fakty, potwierdzające, że to pisałem nie jest jakimś moim widzimisie czy też wyssane z palca.

    Podaję źródła w porządku chronologicznym, wraz z towarzyszącymi uzupełnieniami, żeby nie było żadnego ale, że to pisali jacyś dyletanci czy też samozwańczy mędrkowie. No to po kolei.

    1. „Foreign exchange today ” – Raymond Coninx (1978) – słowniczek:

    ”Point – czwarte miejsce po przecinku nazywane jest “punktem”. Przykładowo 2.4010 – ostatnia cyfra ( 0 ) reprezentuje zero punktów.

    Pip – piąte miejsce po przecinku, przykładowo w 1,72105 ostania cyfra oznacza pięć pipsów.”

    Ale to nie wszystko, bo w tekście tym znajdujemy , bardzo istotne, wyjaśnienie dodatkowe klarujące praktycznie wszystko:

    ”Wypada zauważyć, że w notowaniach kursów czwarte miejsce po przecinku nazywane jest punktem lub punktami (points), podczas gdy piąta pozycja po przecinku nazywana jest pip-em lub pipsami (pips).

    Należy jednak zachować tu ostrożność, jako że , pipsy i punkty mylą się (get confused) nawet najbardziej doświadczonym dealerom i zawsze jest rozsądnym posunięciem ustalenie co dokładnie ktoś ma na myśli oświadczając ”Mogę poprawić to o punkt (lub pip).”

    F. Conix to doświadczony bankowiec, pracujący przez wiele lat w działach walutowych i skarbowych, w bankach wielu krajów. Ekspert od forexu i wykładowca w tej dziedzinie, autor również innej, bardziej zaawansowanej, pozycji praktycznej – ”Foreign Exchange Dealer’s Handbook “ (1991).

    2. „Macmillian dictionary of international finance” – Julian Walmsley (1985):

    ”Point (1) W dewizach (foreign exchange) – termin oznaczający 0,0001 jednostki kursowej, przykładowo jeśli mamy kurs podany 1,8495 a potem kurs 1,8494 to jest on o jeden punkt niższy.
    Jeden punkt równa się 10 pipsom, chociaż oba te terminy (point i pip) bywają stosowane zamiennie.”

    Pip – termin dilerski na rynku walutowym oznaczający 0,00001 jednostki kursowej, przykładowo jeśli kurs S/Y jest podany jako 220,20 to wzrost o 5 pipów podniesie go do 220,25. Czasami używany w znaczeniu point. „

    J.Walmsley jest między innymi autorem standardowej pozycji – “The foreign exchange and money markets guide” oraz paru innych w tej dziedzinie: “International Money and Foreign Exchange Markets: An Introduction” i “The foreign exchange handbook: A user’s guide”:

    3. “Foreign exchange handbook: managing risk and opportunity in global currency markets” – Paul Bishop & Don Dixon (1992)

    W tekście ondośnie swapu O/N (overnight) – wyjaśnienie przy kwotacji 007-010 – oznaczającej overnight swap z dziś do daty spot.

    „Rynek „biduje” (oferta zakupu) 7 pipsów czyli 7/10 punkta. Oferta sprzedaży (offer) jest w wysokości 10 pipsów czyli 1 (jednego) punktu.”

    Bishop to pracownik naukowi i konsultant specjalizujący się w problematyce rynkach finansowych a szczególnie walutowych i RM.

    Dixon to były trader na rynkach towarowych i forexie oraz bankowy spec od zarzadzania ryzykiem.

    4. ”Wachowia Corporate & Institutional Glossary” –

    “Point – Czwarte miejsce po przecinku (dziesiętne) w notowaniach cenowych. Przykładowo w kwotowaniu : 2.4837 cyfra 7 jest punktem .

    Notowanie zawierać słowo “points”, które oznacza ostatnie dwie lub trzy znaczące pozycje w kwotowaniu.

    “Pip – piąte miejsce dziesiętne lub 1/10 punktu.”

    https://www.wachovia.com/foundation/v/index.jsp?vgnextoid=0e959f2fc60aa110VgnVCM1000004b0d1872RCRD&vgnextfmt=default&key_alphabet=P&key_oid=de7949d080aba110VgnVCM1000004b0d1872RCRD&page=&keyword=&search=

    Wachowia – specjalistyczna instytucja finansowa w ramach instytucji finansowej i bankowej Wells Fargo Company.

    5. „The Palgrave Macmillan dictionary of finance, investment and banking terms” – Erik Banks (2010).

    “Point – (potocznie) czwarte miejsce po przecinku w notowaniach kursów walutowych, np. 0,0001.”

    Pip – (pot) piąte miejsce po przecinku w notowaniach kursów, np. 0,00001.

    Pipette – (pot) 1/10 pipa.”

    E. Banks –doświadczony ekspert- praktyk od zarządzania ryzykiem, derywatywów itp, pracujący w bankach po całym świecie (City Bank, Merill Lynch, ostatnio Uni Credit), autor ponad 20 uznanych książek w tej dziedzinie.

    Myślę, że wystarczy choć jest tego trochę więcej, ale te dodatkowe pozycje niewiele nowego wnoszą do tego co napisano wyżej.

    Jak da się zauważyć u Walmsleya, i o czym wspomniałem też, pojęcia point i pip bywają też często stosowane zamiennie jako zamienniki (czwarte miejsce po przecinku).

    I tak według tej wersji zmiana kursu z 1,7814 na 1,7815 oznacza zimnę o jeden pip (standardowo zaś o jeden punkt).

    Można wręcz powiedzieć, że w zalewie literatury z tematu rynku forex, konwencja ta zaczyna dominować.

    Nigdy natomiast punkt nie stanowi 1/10 pipsa, jak u słowniczku bossa.

    Tę dziwna dwoistość interpretacji pojęcia pip, należy mieć jednak na uwadze, w sytuacjach gdy dokonuje się kalkulacji finansowej lub udziela realnego zlecenia. Zawsze warto się upewnić co konkretnie druga strona rozumie pod pojęciem pip i point.

    Dodam jeszcze jak mi wyjaśniono skąd się wziął ten cały bałagan pojęciowy.

    Otóż w „kwotowaniach” kursów walutowych, czwarte miejsce po przecinku nazywano punktem (point). To oznacza tzw punkt bazowy czyli 1/100 procenta lub minimalnej jednostki walutowej ( centa, czyli inaczej dolar/10000) – .

    Jednak czasem potrzebna była większa dokładność notowań, np. przy tzw splicie, czyli podzieleniu się marżą kursową (spreadem) po połowie.

    Przykładowo podawano kurs tak 1,8746-47, przy większych kwotach uśredniano kurs transakcyjny na 1,87465. Tę końcową 5 nazywano pół punktu, ale jak ktoś chciał poprawy kursu do 1,87466 ( czyli 0,00001) to trudno było mówić czy możesz poprawić to o 1/10 punktu czy o 2/10 punktu (one/two tenth of a point).

    Aby sobie ułatwić sprawę wprowadzono w potocznej mowie dilerskiej mniejsza miarę – zwaną pip (czyli 1/10 punktu) bo przecież dużo łatwiej było powiedzieć popraw to o 2 pipsy (two pips) i będzię OK.

    Podobnie obecnie wraz z rozwojem elektronicznych platform transakcyjnych i postępującym dalszym rozdrobnieniem kwotowa, że względów pragmatycznych wprowadzono nową mniejszą jeszcze podziałkę, czyli pipetę (zkraplacz).

    Tak więc obecnie kursy da się miareczkować w kroplach (pipeta) a dawniej było najmniejsza miarą było łyżeczka (pip) a przedtem jeszcze łyżka (point). Ot i cała tajemnica.

    A jak to się stało, że pip utożsamił się z punktem?

    To proste. Pipa nazywano minimalnym krokiem cenowym (bo takim przecież teoretycznie był) ale jednak większość typowych kwotowań była podawana z dokładnością punktową czyli np. 1,9765-75, więc niektórym się zdawało, że te ostatnie 5 to właśnie są pipy, i tak się to jakoś błędnie upowszechniło, że jedni mówili punkty a inni mówili pipy.

    A ponieważ w takich przypadkach oznaczało tę samą wielkość więc się te dwa pojęcia koincydencjalnie zrównały i upowszechniłuy, choć niepoprawnie.

    To na tyle, ode mnie, w temacie punkt, pip i pipetka.

    A teraz róbta co chceta!

    PS

    No to co, panowie Bossowie, chyba wypada coś poprawić w słowniczku!

  78. Awatar Bartolomeush
    Bartolomeush

    przyłożyłeś się Less, brawo.
    punkt, tfu 10 pipów, dla Ciebie 🙂

  79. Awatar lesserwisserm
    lesserwisserm

    @ Barolomeush

    Dzięki, ale mogłeś mi dać 100 pipetów, to bym się czuł bardziej dowartościowany. 🙂

  80. Awatar Bartolomeush
    Bartolomeush

    racja, efekt jednostek działa!

    Trystero swego czasu o tym pisał – http://blogi.ifin24.pl/trystero/2011/06/02/czy-siedmioletnia-gwarancja-jest-krotsza-od-84-miesiecznej-gwarancji/ (mam nadzieję, że chłopaki z bossablo nie będą mieć nic przeciw odnośnikowi, skoro tenże bloger dołączył do zielonej rodzinki)

  81. Awatar reptile
    reptile

    Widzę śmietanka foreksowa zrobiła burzę muzgów.. haha 😀 😀 😀
    Zapchaliście mi cały rss jakimiś farmazonami.. realnie fractional pips na interbanku fx nie funkcjonuje, a te całe HFT co to niby napędzają rynek i płynność w sztucznych tickach to durnota, co później wychodzi w order bookach. Skoro już tak dociekacie to gdzie po raz pierwszy wprowadzono takie „drobnostki” ?

  82. Awatar lesserwisser
    lesserwisser

    @ reptile

    Reptile, gdzino jedna :), jakie ma znaczenie dla indywiduela to, że micro-pipsy (pipetty) nie występują na fx interbanku, ptzecież wiekszośc drobnicy nie zawiera transakcji na iterbanku tylko raczej na foreksowych platformach tradingowych. 🙁 🙁 🙁

    Natomiast fractional pips wystepuja na tych platformach i to niekoniecznie w związku z HFT.

    Natomiast pipy i punkty wystepuja własnie na rynku miedzybankowym, zresztą pipsy równiez tam wystepują. Zresztą punkty tez tam czasem wystepują i to w sposób mogący wprowadzić w błąd, a wtedy może nie być do śmiechu, jak się o tym nie wie. 🙁 🙁 🙁

  83. Awatar reptile
    reptile

    Ano takie, że jeśli uzbiera się n indywidualnych na 1,36015 1,36016 oraz 1,36017 łatwiej podebrać narybek na równe 1,3600 🙂
    Więc w jakim świecie żyje forexowy indywidual ze spreadem 0,3-1,5 ?
    W świecie złudzeń..
    Pipy pkt.. nikt nie prosi w takiej formie ceny typu +10pkt czy pisp .. lecz wprost 50M Cable 1,5500

  84. Awatar lesserwisserm
    lesserwisserm

    Rany, 50m kabla po 1,55 zł/m to bym chętnie kupił. Przyda się na działkę i do domu. A to skretka czy żyła no i jaki przekrój?

  85. Awatar reptile
    reptile

    Lol … a po 1,55001 tez ? 🙂

  86. Awatar lesserwisserm
    lesserwisserm

    a po 1,55001 to już bym się dobrze zastanowił.

    Prawie to samo ale na takim metrażu to jednak robi różnicę.:)

  87. Awatar lesserwisserm
    lesserwisserm

    fx P P P cd (czy wciąż o forexowym punkcie, pipsie i pipetce).

    Wprawdzie myślałem, że zamknąłem już temat kursowych P,P,P -, ale okazuje się, że się zrobiła taka murza bózgów, że aż się uszami wylewa, więc trzeba wrócić do tematu, by niczego nie uronić.

    Poza tym dostałem, w międzyczasie, jeszce jeden ciekawy namiar, którym chciałbym się podzielić zblogosfera, po to by zamknąć temat, już tak na finito.

    Otóż dowiedziałem się, że studenci uczelni ekonomicznych w Australii, i paru innych krajach też, w ramach kursu Finanse, muszą wykazać się dosyć szczegółową znajomością zagadnień związanych z działaniem rynku międzybankowych transakcji walutowych – czyli tak zwanego forexu.

    Jedno ze stawianych im pytań sprawdzających brzmi wprost : „Podaj różnicę między punktem a pipem w notowaniach kursów dewizowych?”.

    Nie inaczej, dokładnie tak, co przywraca mi wiarę w to, że mój trud edukacyjny, nie poszedł jadnak na marne. Może się przydać, bo przecież właśnie ruszyła z kopyta kolejna edycja mistrzostw forexowych na bossafx.

    Pytanie to, i odpowiedź na nie, można znaleźć w książce (poczytnym podręczniku) ”International Finance: an analytical approach ” – autor Imad Moosa ” (2004). Moosa to profesor od finansów z Australii.

    Posłuchajmy więc, a raczej poczytajmy, czego to uczą studentów na Antypodach, a co ja blogowiczom bossy przybliżę gratisowo, z dobrego serca, bo mam je szczerozłote.

    A więc na telerzu serwuję wam taki oto gotowy kąsek:

    ”Teraz dochodzimy do definicji „punktu” w notowaniach kursów dewizowych. Wszystkie główne waluty są podane w ujęciu dziesiętnym, a dokładniej w sensie, że jednostka (walutowa) podzielona jest na 100 części. Tak więc dolar stanowi 100 centów zaś funt składa się ze 100 pensów. Jedna setna część (1/100) centa czy pensa jest nazywana jednym punktem bazowym lub po prostu punktem.

    Tak więc marża kursowa (spread) między kotowaniem 1,8525-75 wynosi 50 punktów….

    Kursy walutowe głównych walut, za wyjątkiem jena japońskiego, są zazwyczaj kwotowane z dokładnością do czwartego miejsca po przecinku na międzybankowym rynku walutowym. Powodem tego jest to, że punkt jest właśnie na czwartym miejscu po przecinku (dziesiętnym).

    Czasami podawane jest (notowanie) z piątym miejscem po przecinku, które nazywane jest .” The end of quote (czyli koniec kurszu szkoleniowego).

    Wprawdzie na profesorkach niekoniecznie trzba polegać, ale chyba lepiej zastosować tu leninowska zasadę – ufaj ale kontroluj. Zasadę tę warto zresztą stosować zawsze i wszędzie, nawet jak się czyta książki mądrych autorów, poradniki pratktyczne czy też materiały edukacyjne róznej maści, a szczególnie zaś te w internecie.

    No i co z tego wszystkiego dla nas wynika? Ano to, że prawidłowo mówiąc/biorąc, to na „forexowym międzybanku” punkt w notowaniach to czwarte miejsce po przecinku, zaś pip zajmuje pozycję piątą.

    Na tradingowych platformach foreksowych, i w większości literatury popularnej a nawet aspirującej do fachowej, zadomowił się zaś „pip” jako ostatnia pozycja cyfrowa w typowych notowaniach (zazwyczaj czwarta) czasami nazywany alternatywnie punktem.

    Ale miszmasz nomenklaturowy ( a raczej bardak pojęciowy) jest tu jeszcze większy, szczególnie odnośnie tego biednego punktu.

    Otóż, zaskakujące jest, że w niektórych wersjach Meta Tradera, „punkt” stanowi dziesiętną część pipa (1/10 pipa), tak jak podano w opisie pipa w słowniczku bossy. Jak by zamętu było tu mało.

    Czyli w MetaTraderze ten „punkt” występuje w roli pipet(t)y z platform „niemetasowych”, typu Oanda.

    Ja wprawdzie napisałem w swoim komentarzu: ” Nigdy natomiast punkt nie stanowi 1/10 pipsa, jak u słowniczku bossa.” Okazuje się jednak, że czasem może jednak stanowić (???), bo różne dziwy można dziś spotkać na tym świecie.

    Tak więc powinienem raczej napisać ” Nigdy natomiast punkt nie powinien stanowić 1/10 pipsa, (jak np. w słowniczku bossa).”

    Jak widać kiepski ze mnie agent 007, więc I will ”Never say never again”. 🙂

    A na sam koniec wrócę jeszcze do tego Metasa, z dokładniejszym wyjaśnieniem, bo może się ta informacja przydać ludziom grającym na foreksowych platformach tradingowych opartych na Meta Traderze.

    Otóż w tzw niektóre wersje Meta Tradera ( MT4) kwotują kursy z dokładnością do ”standardowego/typowego” pipa (czyli czwarte miejsca po przecinku a drugie dla JPY) .

    Natomiast inne wersje (te nowsze) Meta Tradera, kwotują kursy z dokładnością do 1/10 typowego pipa ( to jest zasadniczo piątego miejsca po przecinku a trzeciego dla jena). I ułamkową część pipa (fractional) (piąte miejsce po przecinku) bywa też nazywają „punktem”, z sobie tylko wiadomych względów.

    Ma to istotne znaczenie praktyczne, na przykład przy ustawianiu stopów kroczących, gdyż generalnie w MT wielkość stopów ustalana jest w „punktach” a nie w „pipach”? I tak 12 punktowemu stopowi kroczącemu w jednych wersji Mata Tradera odpowiada 120 punktowy stop, w innych jego wersjach.

    No i to już by było naprawdę wszystko, ode mnie, w tym temacie.

    A teraz idę coś zapunktować, pipsnąć, wypipetać (zakroplić coś), tak ze setkę (ile to będzie pipetusiów?).

    No i bierę na wstrzymanie bo się chyba trochę za bardzo rozblogowałem, co może stać się trudno uleczalnym nałogiem, a życie nie czeka tylko ucieka, więc go trzeba trochę poużywać.

    Adieu i by b(u)y.

  88. Awatar lesserwisserm
    lesserwisserm

    No i proszę,ale klops. Tak to jest jak się po nocy pisuje poważne teksty.

    W przytoczonym cytacie zanikłmi mi, niestety, najważniejszży chyba element, przez co zupełnie stracił on (cytat) swoją moc rażącą i informującą. Jak na złość, cholerka, a powinnio to iśc tak.

    „Czasami podawane jest (notowanie) z piątym miejscem po przecinku, które nazywane jest(.)PIPEM” The end of quote (czyli koniec kursu szkoleniowego).”

    PS

    (.) – pip – to również punkcik, plamka, kropeczka na ekranie.

  89. Awatar szadora[bossafx]
    szadora[bossafx]

    Kończąc dyskusję o pipach, pipsach i punktach chciałbym przekazać serdeczne ukłony i wyrazy szacunku dla wiedzy i determinacji lesserwisser. Jednocześnie odnosząc się do naszych tekstów na stronie chciałbym wskazać na różne znaczenia słowa „punkt”, bo to z tego tak naprawdę wyniknęło całe nieporozumienie… W zasadzie „punkt” w moim rozumieniu ma nieskończoną liczbę potencjalnych znaczeń w naszym (ale nie tylko) języku – chociażby ze względu na fakt że ciągle powstają i będą powstawały nowe dyscypliny sportowe, teleturnieje oraz różne inne formy spędzania wolnego czasu przez ludzi, które opierają się w jakikolwiek sposób na rywalizacji. A ludzie jak wiadomo to lubią:) Ale nawet zawężając znaczenie tego słowa tylko do obszaru rynku finansowego (i rywalizacji na nim:) to też jednoznacznie, czym zwykły „punkt” jest, powiedzieć nie można. Dopiero gdy powiemy o np. „punkcie bazowym” lub „punkcie kursowym” coś zaczyna się klarować. W naszych tekstach cytowanych przez lessa nigdy nie używaliśmy słowa „punkt” w znaczeniu „punkt bazowy” (a temu znaczeniu w większości analiza lessa została poświęcona), ale w znaczeniu praktycznym, związanym z nomenklaturą przyjętą w naszym systemie tradingowym. Być może można tej nomenklaturze też pewne rzeczy zarzucić – jak choćby to że zawłaszczyła sobie ogólne pojęcie „punkta” nie opatrując go żadnym przymiotnikiem. Ale taka jest, a wspomniany tekst edukacyjny ma służyć przede wszystkim użytkownikom naszej platformy. Mam nadzieję że ostatecznie wyjaśnia to znaczenie naszych tekstów, które biorąc pod uwagę ich kontekst, są poprawne.

    Jednak odnośnie całej tej niezwykle ciekawej dyskusji o punktach, pipsach i pipetach to nie mogę oprzeć się refleksji że winę za te niejednoznaczności ponosi po prostu sposób funkcjonowania rynku OTC, czyli brak formalnych, wspólnych dla wszystkich regulacji czy regulaminów obrotu, zastępowanych na nim raczej konwencjami. Myślę że cała analiza lessa pokazuje dobitnie że ludzie działający na tym rynku nierównomiernie przyjmują dynamicznie zmieniające się konwencje. A zmiany są konieczne w związku z rozwojem technologii, systemów tradingowych i wzrostem dokładności kwotowań. I przyznam, że mimo iż należę chyba do młodszego pokolenia uczestników tego rynku, to pips wciąż pozostaje dla mnie klasycznym 0.0001 lub 0.01 (dla JPY). Być może potwierdzeniem mojego nietypowego dla wieku konserwatyzmu będzie dodatkowy fakt, że nie zaakceptowałem jeszcze pojęcia pipeta i na razie posługuję się „dzięsiętnymi pipsa”;))

    Do czego zmierzam – mamy na tym rynku pewną niejednoznaczność konwencji (nawet źródła cytowane przez lessa, choć zgodne ze sobą to i tak widać w nich pewne ułomności w definicjach, bo chociażby zdefiniowanie punktu jako „czwartego miejsca po przecinku” nie obejmuje wszystkich przypadków , np. JPY) i dlatego my jako organizator rynku i dostawca płynności dla naszych instrumentów tworzymy szczegółowe specyfikacje instrumentów i poruszamy się nomenklatorowo w ich obrębie właśnie. Dodam jeszcze, że sprawę mocno komplikuje czasem fakt, że dostarczamy płynność Klientom nie tylko na rynku FX (na którym skupił się less), ale mamy też instrumenty związane z indeksami giełdowymi na przykład… I tu otwiera się potencjalnie nowa przestrzeń znaczeniowa, której proponuję już nie rozwijać w wątku o algorytmach na foreksie:))

  90. Awatar lesserwisser
    lesserwisser

    @ szadora[bossafx]

    Dopiero dzisiaj znalazłem powyższy komentarz, więc odpisuję, bo raz nie wypada nie podziękować za miłe słowa a dwo to mam jednak trochę inną optykę, co do (na) kwestii w nim poruszonych.

    „Kończąc dyskusję o pipach, pipsach i punktach chciałbym przekazać serdeczne ukłony i wyrazy szacunku dla wiedzy i determinacji lesserwisser.”

    Dziękuje za serdeczne ukłony ( które odwzajemniam z grzeczności) a jeśli idzie o wiedzę, to był tylko przysłowiowy wierzchołek góry lodowej, natomiast co się tyczy determinacji, to weryfikowałem to przede wszystkim dla siebie, by mieć niezbędną jasność i pewność w temacie.

    „Jednocześnie odnosząc się do naszych tekstów na stronie chciałbym wskazać na różne znaczenia słowa „punkt”, bo to z tego tak naprawdę wyniknęło całe nieporozumienie… W zasadzie „punkt” w moim rozumieniu ma nieskończoną liczbę potencjalnych znaczeń w naszym (ale nie tylko) języku – chociażby ze względu na fakt że ciągle powstają i będą powstawały nowe dyscypliny sportowe, teleturnieje oraz różne inne formy spędzania wolnego czasu, ……..”

    Nie mogę się zgodzić z tym punktem widzenia. Poruszamy się w sferze ekonomii, w obszarze finansów, a dokładniej na poletku walutowym więc powinniśmy starać stosować odpowiednie słownictwo fachowe, z danego zakresu/dziedziny, a wtedy będziemy rozumieli się bez zbędnych słów.

    Dla laika przychód i dochód (a nawet i zysk) mogą być pojęciami podobnymi a nawet tożsamymi, natomiast dla ludzi zorientowanych w podstawach ekonomii jasne jest, że się one istotnie różnią.

    Kurs (podobnie jak punkt) to tez pojęcie wieloznaczne, mamy kurs walutowy, kurs polityczny, kurs języka angielskiego, etc. W dyscyplinie sportowej zwanej żeglarstwem kurs to kierunek w jakim płynie łódka, ale to nie znaczy że możemy, ot tak sobie, stosować pojęcie kierunek walutowy (zamiast kurs).

    Zacytuję tu żartobliwe powiedzenie lekarskie, które dotyka poprawnego stosowania słownictwa: fachowego . Otóż pacjentka skarży się, że boli ją woreczek żółciowy, na co lekarz odpowiada – woreczek to pani ma na pieniądze (i proszę go trzymać w pogotowiu) bo pani ma chory pęcherzyk żółciowy. 🙂

    ”W naszych tekstach cytowanych przez lessa nigdy nie używaliśmy słowa „punkt” w znaczeniu „punkt bazowy” (a temu znaczeniu w większości analiza lessa została poświęcona), ale w znaczeniu praktycznym, związanym z nomenklaturą przyjętą w naszym systemie tradingowym. Być może można tej nomenklaturze też pewne rzeczy zarzucić – jak choćby to że zawłaszczyła sobie ogólne pojęcie „punkta” nie opatrując go żadnym przymiotnikiem.

    Jeśli, w waszych tekstach, nigdy nie używaliście określenia „punkt” w znaczeniu „punkt bazowy” to było niedobrze, jeśli zaś nie mieliście świadomości tego, że nie używając jednak używacie, to byliście niejako w sytuacji pana Jourdain, który nie wiedział, że mówi prozą. 🙂

    „wspomniany tekst edukacyjny ma służyć przede wszystkim użytkownikom naszej platformy.”

    W moim odczuciu, właśnie z tego względu, i tym bardziej powinno się dbać o właściwą nomenklaturę, czyli poprawność stosowanego słownictwa fachowego i o przejrzystość definicji, dając dobry wzór do naśladowania i tworząc pewną bazę informacji edukacyjnej.

    Jeśli idzie o „winę za te niejednoznaczności” to tylko częściowo ponosi za to funkcjonowania rynku OTC, gdyż jest to proces zauważalny (w słownictwie) praktycznie we wszystkich dziedzinach, szczególnie zaś w krajach wchodzących na tory gospodarki rynkowej.

    Zresztą w wielu dziedzinach zauważa się postępujący brak niezbędnego rygoru w stosowaniu słownictwa fachowego, co negatywnie odbija się na jakości przekazu i percepcji przekazywanych informacji.

    To zresztą temat ciekawy sam w sobie, któremu być może warto by poświęcić kiedyś osobny wpis. Częściowo związany był faktycznie z rozwojem nowych dziedzin. Przykładowo wraz z rozwojem rynku opcyjnego, wiele firm wprowadzało nowe określenia na oferowane przez siebie produkty tak więc na rynku zaczęło równolegle funkcjonować kilka różnych określeń na ten sam instrument. Na przykład korytarz czyli collar ma z dziesięć swoich odpowiedników.

    „pips wciąż pozostaje dla mnie klasycznym 0.0001 lub 0.01 (dla JPY).”

    Jak pisałem to jest racjonalne podejście oparte na pragmatyzmie, ale z tyłu głowy trzeba mieć „moje” uwagi na ”na uwadze”.

    „mamy na tym rynku pewną niejednoznaczność konwencji (nawet źródła cytowane przez lessa, choć zgodne ze sobą to i tak widać w nich pewne ułomności w definicjach, bo chociażby zdefiniowanie punktu jako „czwartego miejsca po przecinku” nie obejmuje wszystkich przypadków , np. JPY)”

    Widocznie musiałem pisać niezbyt jasno i wyraźnie, tu akurat nie ma niejednoznaczności. Pip to najmniejsza podziałka w notowaniach, to jest czwarte (lub piąte miejsce) w zależności od konwencji, a przede wszystkim od ilości cyfr stojących po przecinku tak więc dla jena będzie to drugie ( lub trzecie ) miejsce, w zależności od stosowanej konwencji.

    Myślę, że warto nad tymi moimi uwagami pochylić się chwilę i jednak wziąć je sobie do serca.

  91. Awatar blackswan
    blackswan

    Somebody shoot me please

  92. Awatar lesserwisser
    lesserwisser

    Uczynię to chętnie, by skrócić męki. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *