Drugi najlepszy szachista na świecie zbił fortunę na giełdzie.
Najlepszym graczem w szachy na świecie jest Norweg Magnus Carlsen, ale nie jest graczem najbogatszym. Znacznie zamożniejszy od niego jest drugi gracz w globalnym rankingu Amerykanin japońskiego pochodzenia Hikaru Nakamura. Z tym że on więcej niż na szachach zarobił na tradingu.
Dane dotyczące majątku szachistów są bardzo szacunkowe. Ale ze wszystkich analiz wynika, że Nakamura jest przynajmniej dwa razy bogatszy od Carlsena. Majątek 38-letniego Nakamury może sięgać nawet 50 mln USD. Skąd wiemy, że większość jego zarobków pochodzi z tradingu, a nie z szachów? Sam to powiedział w wywiadzie na kanale Day Trading na Instagramie. Jednak na pytanie o sugestie dotyczące tradingu dla widzów, odpowiedział: „Kupujcie fundusze indeksowe. To jedyna rada, której bym udzielił. Nic innego nie jest warte uwagi dla przeciętnej osoby”.
Ale z innych wywiadów, jakich udzielił, wiemy, że sam zajmuje tradingiem opcji i akcji. I że inwestuje co najmniej od 2015 r. Na poniższej stronie można śledzić portfel akcji Nakamury i zobaczyć, co kupuje i sprzedaje. Publiczny portfel zaczął prowadzić 15 września 2025 r. Do 21 września 2026 r. zarobił 26,2 proc., 9,4 p.p. powyżej S&P 500. Z 26 transakcji jakich dokonał na 15 zarobił, a średni zarobek na transakcji to 8,02 proc.
Nakamura udzielił nawet wywiadu Bloombergowi na temat związków między szachami a tradingiem opcji. Przyznał w nim, że widzi wiele analogii między tymi dwoma rodzajami aktywności. W szczególności w obu przydaje się analityczne podejście, rozważanie możliwych scenariuszy, które mogą się rozegrać w zależności od tego jak postąpimy. Wreszcie Amerykanin zauważa, że w szachach, nawet jeżeli jest w gorszej pozycji, stara się wyciągnąć z niej jak najwięcej tzn. zrobić najlepszy możliwy ruch. Porównuje to do sytuacji w tradingu, gdy transakcja nie poszła po naszej myśli i zamykamy pozycję, akceptując straty, ale jednocześnie zabezpieczając się przed sytuacją, że stracimy jeszcze więcej.
Ale dziennikarz Bloomberga trafnie zauważył, że szachy się jednak wyraźnie różnią od tradingu. W szachach nie mamy niewiadomych i elementu losowego. Jeżeli zrobimy w grze doskonałe ruchy, to wygramy. W tradingu możemy stracić pieniądze, nawet jeżeli wykonamy obiektywnie doskonałą transakcję. Nakamura zgodził się z tym i dodał, że w obu rodzajach działalności potrzebne jest dobre zarządzanie ryzykiem. Amerykanin widzi zatem przydatność umiejętności, które nabył w szachach w inwestowaniu.
Wykres 1. Wyniki porfela inwestycyjnego drugiego najlepszego szachisty na świecie Hikaru Nakamury
Źródło: https://www.tipranks.com
O tym, że nie jest jedyny świadczy fakt, że w 2014 r. w USA ukazała się książka”Rich as a King: How the Wisdom of Chess Can Make You a Grandmaster of Investing”, czyli „Bogaty jak król: jak mądrość szachów może zrobić z ciebie mistrza inwestowania”. Jej autorami są licencjonowany doradca finansowy Douglas Goldstein i węgiersko-amerykańska arcymistrzyni szachowa Susan Polgar. Zwraca uwagę, że tę książkę rekomendował laureat Nagrody Nobla z ekonomii z 2001 r. Michael Spence oraz popularny profesor z Harvardu i także zapalony szachista Ken Rogoff. Ale wiele wskazuje na to, że czytelnicy nie podzielili ich entuzjazmu, bo książka nie doczekała się kolejnych wydań.
Przed nimi użyteczność umiejętności szachowych na Wall Street sprawdzali zarządzający funduszem hedge D. E. Shaw & Co. (istnieje do dzisiaj, w 2025 r. zarządzał 65 mld USD aktywów). Założyciel firmy David E. Shaw był profesorem Columbia University i specjalistą od informatyki, a także wielkim fanem szachów. Na początku lat 2000. firma zaczęła rekrutować dobrych szachistów. Ale wynik eksperymentu nie był jednoznaczny. Niektórzy z szachistów radzili sobie świetnie w świecie inwestorów, inni słabo. Wniosek: same umiejętności analityczne i zarządzania ryzykiem nabyte w szachach nie są wystarczające do kariery na Wall Street.
Z tego wszystkiego można wnioskować, że sukcesy Nakamury w inwestowaniu nie wynikają z jego treningu szachowego, aczkolwiek niektóre nabyte w grze umiejętności zapewne przydały mu się na parkiecie. Znacznie bardziej krytyczny wobec praktycznych zastosowań umiejętności nabytych w szachach jest twórca Tesli i Space X Elon Musk. „Szachy to prosta gra. Zrozumiała, w czasach gdy do zabawy mieliśmy jedynie wiewiórki i kamienie, ale teraz mamy komputery” – zauważył w jednej wypowiedzi Musk. „Grałem [w szachy] jako dziecko, ale uznałem je za zbyt proste, by były przydatne w prawdziwym życiu: zwykła siatka 8 na 8, brak mgły wojny, brak drzewka technologicznego, brak losowej mapy czy pozycji startowych, tylko dwóch graczy, dokładnie takie same figury po obu stronach itp.” – dodał.
Ale są inne popularne gry wymagające wysiłku umysłowego, które wielu z wad szachów nie mają. Na przykład uważany za największego inwestora wszech czasów Warren Buffett jest wielkim fanem brydża. Do tego stopnia, że powiedział kiedyś, że nie miałby nic przeciwko siedzeniu w więzieniu, o ile miałby w nim jako towarzyszy trzech przyzwoitych graczy w brydża. W innej wypowiedzi oświadczył, że za możliwość grania w brydża w internecie płaci 95 USD rocznie, ale ma ona dla niego tak dużą wartość, że bez mrugnięcia okiem zapłaciłby za nią 5 mln USD. Buffett przyznaje, że gra w brydża przynajmniej cztery razy tygodniowo i poświęca na tę aktywność 8-12 godzin tygodniowo. Brydż, jako gra karciana, zawiera element losowy, którego nie ma w szachach, a który występuje w inwestowaniu. Z tego punktu widzenia może być lepszym treningiem dla aktywnych inwestorów czy traderów.
Ale wiele osób za grę, która najlepiej ćwiczy umiejętności przydatne w tradingu uważa pokera. W tej grze zarządzamy kapitałem, musimy podejmować decyzję przy braku pełnych danych, musimy radzić sobie z emocjami. Co ciekawe, w 2006 roku Warren Buffett wziął udział w charytatywnym turnieju Texas Hold’em w sklepie z luksusową biżuterią Borsheims, który należy do Berkshire Hathaway w którym grali m.in. profesjonalni pokerzyści i celebryci tacy jak pływak Michael Phelps. I legendarny inwestor odpadł z gry w niecałe 45 minut.
Co z tego wszystkiego wynika? Żadna popularna gra nie jest idealną symulacją inwestowania. I być nie może, chociażby dlatego, że inwestowanie ma wiele odmian. W końcu innych umiejętności potrzebuje pasywny inwestor kupujący regularnie ETF na akcje, by mieć dodatkowe pieniądze na emeryturę, innych inwestor, który sam wybiera spółki do portfela, a jeszcze innych daytrader. Szachy, brydż czy poker uczą jednak wielu przydatnych umiejętności, przede wszystkim zarządzania emocjami i przegrywania. Bo każdy, nawet najlepszy inwestor na świecie, czasami traci pieniądze. I trzeba umieć sobie z tym radzić.
***
Grafiki w tekście przygotowano z pomocą AI.






Dodaj komentarz