Benchmark w pasywnym inwestowaniu, część 3

Pasywni inwestorzy wbrew pozorom to wcale nie jednorodna grupa. Można podzielić ich na 3 typy, biorąc pod uwagę stosunek do aktywności w budowaniu portfeli.

Ten podział to wynik moich obserwacji i doświadczeń, nie istnieje jakaś formalna klasyfikacja. Albo przynajmniej ja jej nie widziałem do tej pory, a to z tego względu, że literatura nie znajduje tu białych plam, a one istnieją, co pokazuję w tym cyklu.

   TYP 1. Obojętny pasywny

To pasywni inwestorzy z krwi i kości. Kupują jak leci, niespecjalnie przywiązują wagę do tego, czy ich wybory instrumentów do portfela mają jakieś znaczenie. Ich celem jest to, aby wydać kasę, a portfel po prostu zyskiwał bez wchodzenia w jego analizy i efektywność.

   TYP 2. Aktywno-pasywny analityk

To najbardziej świadoma grupa pasywnych inwestorów. Gonią za nowinkami w tej branży, żonglują ETFami i akcjami w portfelach, szukają optymalnych ustawień, dążą do maksymalizacji zysków, podejmują sporo decyzji jak na pasywne podejście.

   TYP 3. Aktywno-pasywny minimalista

Starają się w jakiś sposób uatrakcyjnić portfele, przez dobór optymalnych dla siebie ETFów. Nie wdają się jednak w jakieś głębsze analizy, nie oceniają swoich dokonań z punktu widzenia najlepszej efektywności, są bardziej aktywni od obojętnych w tym sensie, że próbują rozeznać rynek i czasem dopasować portfel.

Najwięcej na wszelkich grupach inwestycyjnych widziałem aktywności ze strony tej trzeciej grupy. Podpytują o różne ETFy, zasięgają porad pod względem budowy swoich portfeli, którymi dzielą się publicznie. Popełniają jakieś błędy, ale się uczą, podpatrują. Próbują skusić tych oblatanych do wyrażenia swojej opinii. W zasadzie kończy się tylko na ustaleniu nazw i proporcji ETFów, ale często podłapują nowinki i robią jakieś rotacje.

Typ 1 nie ma czasu i ochoty bawić się w te przepychanki, kupuje i przechodzi do własnych zajęć. Typ 3 raczej udziela porad albo bawi się w influencera, pokazując swoje wybory i ich zmiany. Jego najbardziej interesuje maksymalna efektywność budowanych portfeli, choć nie jestem przekonany, czy wszyscy mają świadomość jakich benchmarków do oceny używać.

Każdy ma swoje racje i potrzeby.  Ja chętnie postawię wszystkim aktywnym retorycznego typu pytania:

Po co te zabiegi z poszukiwaniem i wyborem „najlepszych” ETFów do portfela?

Czy nie wystarczy ETF na cały świat i cześć? Przecież ma być pasywnie. A skoro już się w to bawimy, to jakie są kryteria skuteczności tych analiz i decyzji?

Już teraz podpowiem w minimalistycznym stylu, który prawdopodobnie sporą grupę zadowoli. Grupa bardziej zainteresowana tematem dostanie małą porcję wiedzy w kolejnym wpisie, ale najpierw sugerują małą rozmowę z samym sobą. Chodzi o odkrycie tego, co naprawdę chcemy, do czego dążymy, jaki rodzaj pasywności nas pociąga i dlaczego?

Wspomniana podpowiedź minimalistyczna wiąże się z tym, że generalnie jako inwestorzy dzielimy się na 2 gatunki, z których narodziły się 3 Typy wymienione wyżej:

 1. Satisficer (Satysfakcjonista)

To inwestor, który szuka rozwiązania albo minimalistycznego albo wystarczająco dobrego, spełniającego określone kryteria brzegowe. Akceptuje on pewne nieefektywności (wyższe koszty, uproszczone strategie), traktując je jako koszt wygody i cenę za spokój ducha. Jego priorytetem nie jest pokonanie matematyki rynku, lecz realizacja życiowego celu przy minimalnym nakładzie czasu. Każdy zysk go teoretycznie zadowala, nie napręża się by ponosić większe ryzyko (choć po fakcie żałuje zwykle, że „sprzedał za wcześnie”). Inwestowanie to tylko dla niego konieczne narzędzie, a nie hobby czy praca. Liczy się wygoda, jedno kliknięcie, może coś na tym traci, ale nie martwi go to. W wersji całkiem minimalistycznej  zupełnie słusznie zastępuje swoje decyzje przez powierzenie portfela robo-doradcy.

 2. Optimizer (Maksymalizator)

To inwestor dążący do osiągnięcia jak najlepszego możliwego wyniku matematycznego. Jego celem jest optymalizacja każdego parametru: minimalizacja kosztów (TER), idealny timing podatkowy, redukcja spreadów walutowych i błędu odwzorowania. Dla niego coś „dobre” nie jest wystarczające, jeśli istnieje rozwiązanie „lepsze”. Często poświęca nieproporcjonalnie dużo czasu na analizę, by zyskać marginalną przewagę (np. 0,1% rocznie). Jest ambitny w dobrym tego słowa znaczeniu, choć nie zawsze to wychodzi. Bawi się w rebalansingi, testy, poszukiwania najlepszych ETFów, optymalizację kosztów itd

Zrozumienie, do której grupy należymy, determinuje nie tylko strategię, ale i właściwy dobór benchmarku. Najważniejsza lekcja z tego podziału brzmi:

Bądź świadomym Satisficerem, zamiast sfrustrowanym Optimizerem

Oba podejścia znajdują swoje racjonalne uzasadnienia. Jeśli satysfakcjonuje Cię minimum, ciesz się zaoszczędzonym czasem, a najlepiej poświęć go na zarabianie w tym, na czym się znasz. Jeśli jednak w jakimś stopniu dążysz do optymalizacji, to odpowiedz sobie na wcześniej sugerowane pytania: czy wiem jaki jest sensowny miernik tego aktywnego poświęcenia? Albo inaczej – co jest moim prawdziwym celem? Może jednak adrenalina a nie spokojna przyszłość?

CDN

—kat—

Podziel się tym artykułem:

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

  1. @ Czytelnik To są interesujące pytania ale wymagają dobrej, "długiej", bazy danych z notowaniami amerykańskich spółek.

  2. 1. Czy takie same zależności/zachowania kursów można zaobserwować w przypadku pojedynczych akcji? Mam tutaj wątpliwości. 2. Kiedy po kilkuletnim boomie…

  3. To jest bardzo ciekawy komentarz, dziękuję. Zastanawiam się teraz, skoro taki spadek oczekiwanych zysków (do 3% w IIQ-2027) jest spodziewany,…

  4. Tak. 12345678901234567890 (te cyferki są tylko dlatego, że tak krótki komentarz nie był akceptowany) 🙂

Tagi

Najnowsze wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *