Rynek krypto stale daleki od powagi

W zakończonym roku rynek kryptowalut mógł jawić się jako ucywilizowany. Rosnąca popularność ETF-ów i zaprzęgnięcie rynku krypto w kampanię prezydencką USA dodało kryptowalutom szlachetności. Patrząc jednak na ranking rynku przez pryzmat zmian procentowych, stale pełno tam dziedzictwa meme’ów i braku powagi.


Gracze, którzy tylko sporadycznie spoglądają na rynek krypto słyszeli o zeszłorocznych sukcesach Bitcoin’a czy Etherum. Dwie wspomniane kryptowaluty wygrały z rynkami akcji i szukały zwyżek min. na bazie obietnic Donalda Trumpa na stworzenie amerykańskiej rezerwy krypto. Pojawienie się na scenie politycznej Elona Muska zaowocowało również wzrostami Dogecoin’a, który nigdy nie wyszedł poza rolę waluty meme’owej. W istocie, zeszłoroczny wzrost Pieseła – jak czasami mówi się w Polsce na kryptowalutę, którą Musk strollował internet – był przeszło dwa razy większy od wzrostu Bitcoin’a.

Na pierwszym miejscu ulokowała się jednak inna meme’owa kryptowaluta – Pepe. Pepe zdrożała w zeszłym roku o przeszło 1400 procent. Kryptowaluta pożycza od Dogecoin’a swoją ikonografię, wykorzystując innego bohatera internetowych meme’ów – żabę Pepe. Pepe ma w swoim założeniu standardowy zestaw głupot na rynku krypto w postaci marzeń o wolności podatkowej i pieniądza niezależnego od banków centralnych. Naprawdę jednak, jest projektem, którego głównym marzeniem jest powtórzenie sukcesu Dogecoin’a. Tylko skąd wziąć kolejnego Muska?

Uwzględniając fakt, iż w gronie pięciu najmocniejszych kryptowalut – pod względem zmiany procentowej w 2024 roku – dwie mają swój rodowód w walutach powołanych do życia dla beki, rynek krypto stale ociera się o inwestycyjne żarty. Możemy szanować wzrosty bitcoin’a i podziwiać sprawność branży w tworzeniu ETF-ów na rynek krypto, ale cywilizowanie kryptowalut przez wprowadzenie instrumentów regulowanych i nadzorowanych nie wybiło z tego segmentu elementów, które odpychały szaleństwem i podatnością na robienie z inwestycji żartów.

Paradoksem zeszłorocznych zwyżek bitcoin’a jest również to, iż BTC szybuje właśnie w okolicach 100000 dolarów, a na rynku nie ma poważnego narzędzia, które pozwoliłoby wycenić kryptowalutę w sposób zrozumiały dla ludzi operujących na bazie metod wypracowanych przez branżę inwestycyjną. W efekcie, analizom rynku krypto stale bliżej do astrologii niż astronomii. Inwestującym na rynku krypto pozostaje życzyć dalszego cywilizowania bitcoin’a, ale też cierpliwości w świecie, w którym gorączka spekulacyjna jawi się jako stale obecna.

 

Podziel się tym artykułem:

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

  1. @ Czytelnik To są interesujące pytania ale wymagają dobrej, "długiej", bazy danych z notowaniami amerykańskich spółek.

  2. 1. Czy takie same zależności/zachowania kursów można zaobserwować w przypadku pojedynczych akcji? Mam tutaj wątpliwości. 2. Kiedy po kilkuletnim boomie…

  3. To jest bardzo ciekawy komentarz, dziękuję. Zastanawiam się teraz, skoro taki spadek oczekiwanych zysków (do 3% w IIQ-2027) jest spodziewany,…

  4. Tak. 12345678901234567890 (te cyferki są tylko dlatego, że tak krótki komentarz nie był akceptowany) 🙂

Tagi

Najnowsze wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *