Ponownie może zapachnieć kontrowersją:) Taki jednak jest trading, od początku do końca.
Wpatrywanie się w szmaragdowe morze, w takt muzyki fal podmywających brzeg, w cieniu 3 palm, na wygodnym fotelu plażowym, sprzyja rozważaniom i formułowaniu myśli na tematy, które od zawsze mnie pasjonują:) Chwilowo nie brakuje mi samego tradingu, z przyjemnością natomiast oddaję się tematom z nim związanym ale sięgającym chwilami w nieco bardziej abstrakcyjne obszary. A to z powodu pochłanianej w wolnym czasie inspirującej na każdej stronie książki, będącej tegorocznym bestsellerem. Rzecz dzieje się w prawdziwym świecie nieskrępowanego, profesjonalnego tradingu. Po powrocie z wakacji nie omieszkam podzielić się wrażeniami z tej lektury.
Póki co jednak:
Mit spekulacji #2/ Im więcej wiesz o rynku tym większego sukcesu możesz się spodziewać.
Pamiętam, że lata temu, na początku mojego związku z giełdą, kiedy mało kto nad Wisłą wiedział z czym i jak się „ją je”, sam stałem się nieświadomym niewolnikiem zdobywania, pochłaniania i kolekcjonowania stosów informacji o rynku i z rynku. Z perspektywy czasu widzę, że nie była to praca proporcjonalna do wymiernych osiągnięć. Owszem, nauczyło mnie to podstawowych mechanizmów działań rynku, giełdy i otoczenia, ale nie posunęło skokowo do przodu. Załadowało natomiast umysł tonami śmieci, których mozolnie trzeba było się przez lata pozbyć.
Później wpadła mi do ręki książka „Trading in the zone” Douglasa, w której już na pierwszych stronach znalazłem wyjaśnienie tego poznawczego zastoju, lub raczej inspirację do jego przemyślenia i reorganizacji.
Bo w tradingu nie o wiedzę o rynku rzecz cała idzie. Lub inaczej – jej posiadanie nie daje żadnej gwarancji sukcesu.
Czytanie coraz większej ilości gazet, danych, komunikatów, komentarzy, analiz, komentarzy do analiz, a potem komentarzy do komentarzy, sprzecznych rekomendacji i codzienne przetwarzanie setek informacji z giełdy,polityki i gospodarki nie przybliża wcale do zrozumienia rynku lecz tworzy gigantyczny szum.
Specjaliści od finansów behawioralnych udowodnili, że w ten sposób powstaje niebezpieczne skrzywienie/nastawienie w umysłach inwestorów (traderów również). Zanurzeni w ten potok informacji zaczynają wierzyć , złudnie niestety, że posiadając taki ogrom informacji otrzymują dar kontroli nad rynkiem i trafniejszych, wartościowszych decyzji. Buduje się mocno osadzona w ego pewność siebie, swojej wiedzy, pewność właściwego wnioskowania a wreszcie nadmierny optymizm. Tym silniejsze im szybszy dostęp do informacji i większa ich ilość. Udowodniono, że nie ma to proporcjonalnego przełożenia na zyski, często wręcz rozszerza margines błędu.
Tymczasem traderom potrzebna jest zupełnie inna wiedza – o mechanizmach tradingu a nie samego rynku. Wiedza, która pozwoli spekulować na dowolnym rynku bez przedzierania się przez góry informacyjnych śmieci i zastanawiania się dlaczego rynek rośnie choć chór specjalistów próbuje przekonać świat , że powinno spadać.
Potrzebna jest więc wiedza o siłach popytu i podaży, pochodzeniu baniek spekulacyjnych, krachów, efektów stadnych, sił inercji (impetu), cykliczności, korelacji i zmienności, związkach z psychologią, rozpoznawaniu trendów, układów dających przewagę prawdopodobieństwa, wiedza o ryzyku ruiny, kontroli ryzyka transakcji, pozycji, kapitału.
Poznanie mechanizmów danego rynku może oczywiście pomóc w osiągnięciu skuteczności lecz w najmniejszym stopniu nie zastąpi wspomnianej wyżej wiedzy.
—***Kat***—


Dodaj komentarz