Posługując się nadal tę samą metodą „uśredniania” (DCA) porównajmy hipotetyczną inwestycję w indeks WIG20 z taką samą wartościowo inwestycją w wybrany fundusz.
Zakładamy, jak w poprzednim wpisie, że respektujemy roczne limity bezpodatkowe, które ustawodawca narzucił dla 3 filara i dokonujemy comiesięcznych zakupów za jednolitą kwotę (jeśli ktoś woli to można to samo robić jednorazowo każdego roku lub nawet co tydzień).
Symulacji dokonuję na historycznych danych, obejmujących codzienne wyceny jednostek udziałowych jednego z polskich funduszy akcyjnych. Nie ma znaczenia jego nazwa. W dłuższych terminach zwroty na kapitale w fundusze podobnej klasy oscylują wokół pewnej średniej dla branży ale wybór tego, który będzie najbardziej efektywny w przyszłości jest kwestią bardziej szczęścia niż wyliczeń. Wybrałem po prostu fundusz o długiej, 10 letniej historii, którego wyceny poruszają się blisko pewnej średniej dla całej grupy podobnych jemu funduszy.
Użycie historycznych wycen to ponownie jedynie przybliżenie tego czego można się spodziewać w przyszłości a więc zarówno naprzemiennych wieloletnich wzrostów jak i spadków wartości. Metoda DCA uśrednia te ceny, wygładzając nieco zmienność i pozwalając kupować coraz mniej jeśli rynki rosną ale coraz więcej jeśli rynki spadają.
Założenia szczegółowe:
– do wyceny wziąłem ceny jednostek udziałowych jednego z funduszy, ustalane po pierwszej sesji każdego nowego miesiąca
– nie uwzględniam inflacji – poglądowo symulujemy jedynie inwestycję w stałych cenach dla dzisiejszego limitu inwestycyjnego czyli 9579 zł w 12 równych ratach, co daje kwotę 798 zł miesięcznie
– nie uwzględniam prowizji za dystrybucję udziałów ponieważ można dziś nabyć je bezprowizyjnie
Rezultaty:
– w ciągu 10 lat, do kwietnia 2010 roku, udało się kupić 5819 jednostek
– łączny wydatek na ich comiesięczne, regularne zakupy („zakup”) wyniósł 137 247,93 PLN
– przez podzielenie obu powyższych liczb otrzymamy średnią cenę zakupu jednostki równą 23,59 PLN; dziś wartość każdej jednostki jest ok. 50% wyższa
– wartość naszego portfela („kapitał”) na dzień 1 kwietnia 2010 wyniosła w wyniku tej operacji 200 580,93 PLN
– zysk jaki w ten sposób osiągnęliśmy po 10 latach w tej prostej symulacji wyniósł w zaokrągleniu 46,14 %
– gdyby kwotę „zakupu” wydać od razu pierwszego dnia symulacji w całości to by osiągnąć wartość końcową, oznaczą wyżej jako „kapitał”, średnioroczny przyrost portfela wyniósłby 3,9%; to niewiele ktoś może powiedzieć, efektywniej jest dokonywać inwestycje w lokaty; przedstawiam jednak tylko fakty
Dochody średnioroczne i zysk całkowity robione w poprzednim wpisie dla średniej rynkowej czyli indeksu WIG20 są co prawda wyższe ale trzeba wziąć pod uwagę 2 rzeczy:
1/ Różne okresy wykorzystane w symulacji
2/ Fundusze akcyjne nie alokują całości środków wyłącznie w akcje, w rzeczy samej dostajemy pośrednio udziały również choćby w obligacjach
Aby wyniki stały się bardziej porównywalne policzyłem inwestycję DCA w indeks WIG20 za identyczny okres jak w w/w fundusz. Okazuje się, że całkowity zysk był niewiele większy czyli 48,99%. Osiągnęliśmy go jednak całkowicie pasywną metodą, nie wymagającą analiz, skomplikowanych decyzji i złożonej wiedzy.
W obu omawianych przypadkach musieliśmy i będziemy musieli przechodzić przez okresowe spadki kapitału, nieraz dość dotkliwe, choć fundusz powinien zapewnić nam ich mniejszą skalę. Oczywiście jeśli podzielimy swój kapitał na 2 kupki i jedną zainwestujemy podobnie jak fundusz w akcje, drugą w lokaty czy obligacje, wynik wcale nie musi być niższy, całkiem możliwe że nadal wygramy z funduszem. Zachęcam do własnych symulacji z uwzględnieniem swojego progu bólu odporności na straty.
I jeszcze jedna konstatacja. Ekstremalnie wyższe zyski w poprzedniej symulacji na indeksie WIG20 były wynikiem tanich zakupów w pierwszych latach istnienia giełdy i owego indeksu. Taka sytuacja może się nie powtórzyć nigdy więcej. Warto pamiętać o tym by nie żyć złudzeniami.
CDN
—*Kat*—


Dodaj komentarz