Obiecałem w jednym z wcześniejszych komentarzy pod wpisami skrobnąć coś o wynikach i wpływie efektu momentum na rodzimej GPW. Słowo się rzekło, czas je dotrzymać.
Żeby nie wyważać po raz kolejny drzwi już raz otwartych, stawiam drogowskaz wskazujący profesjonalnie wykonany tekst w tym temacie, firmowany zresztą przez NBP (jeszcze z tych czasów gdy szefem central-banku był ktoś kto rozumiał co miał zapisane w notatkach na kartce 🙂 ). Autor pracy Adam Szyszka jest przy okazji sprawcą kilku innych naukowych opracowań z dziedziny finansów i rynku kapitałowego, które z przyjemnością przeglądałem wcześniej. Mimo, że pochodzimy z tego samego miasta i uczelni, nie znamy się osobiście więc proszę nie podejrzewać mnie o ukrytą promocję…
Sam efekt momentum (impetu) już w tytule został bardzo adekwatnie oddany w polskim języku: ?Zjawisko kontynuacji stóp zwrotu na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie”. Podsumowując krótko – obliczenia autora, ujęte w publikacji, wskazują na występowanie na GPW wspomnianego efektu w stopniu dużo większym niż na rynkach bardziej rozwiniętych, choć ze względu na ograniczenia w sprzedaży krótkiej i koszty transakcyjne, jego zastosowanie bezpośrednio w zbudowaniu strategii są dość ograniczone. To nie przekreśla jednak w żadnym stopniu praktycznego zastosowania tego zjawiska. Proszę wspomnieć wnioski prezentowane przez mnie w poprzednich częściach tego cyklu.
Szczególnie mocnego znaczenia w pracy Szyszki nabiera negatywna strona efektu kontynuacji. Autor robi testy, posługując się klasyczną strategią kupowania ?zwycięskich” akcji w rankingu stóp zwrotu oraz sprzedawania ?przegranych” a więc spółek, które najbardziej w tym samym okresie spadły (lub najmniej wzrosły). Testowane okresy obserwacji stóp zwrotu do ułożenia rankingu to 3, 6, 9 i 12 miesięcy, brak jest tzw. okresu oczekiwania (w raporcie będącym kanwą tej cyklu wynosił on 1 miesiąc), czas utrzymywania inwestycji również obejmował przedziały 3, 6, 9, 12 miesięcy. Najlepsze rezultaty przyniosła symulacja zakładająca 9 miesięczny okres doboru stóp zwrotu do rankingu oraz 3 miesięczny czas inwestycji. Kwartalna stopa zysku z portfeli liczonych w ten sposób na bazie 10 letnich danych cenowych wyniosła 9,25%, bez uwzględniania kosztów transakcji. Jednak zastosowanie takiej strategii tylko po stronie długiej (jedynie nabywanie zwycięzców) nie dawało lepszych wyników niż benchmark jakim jest sam indeks rynku. Natomiast efekt momentum jest bardzo silny po stronie spadkowej (sprzedaż przegranych). Praktyczny wymiar takiej obserwacji można ująć w ten sposób: chętni do kupna najbardziej przecenionych akcji w danym okresie powinni mocno się nad tym zastanowić gdyż czeka ich w większości wypadków kolejna, relatywnie silna w porównaniu do szerokiego rynku, fala spadków.
Równie cenne mogą wydać się szczegółowe obserwacje zjawiska w podziale na kwartały. Na przykład strategia ma najsilniejsze działanie w okresach bessy. We wszystkich niemal kwartałach gdzie WIG spadał (z wyjątkiem 2 na 41) portfele momentum pozwalały uzyskać dodatnie stopy zwrotu. Zysk ten pochodził jednak z pozycji krótkich i sięgnął średnio 23,91%. To pokazuje jaki potencjał spadkowy jest do uniknięcia gdy posiadamy w portfelu najbardziej ostatnio przecenione akcje.
Dodatkowo autor aplikuje nam podłoże teoretyczne zjawiska, analizując jego źródła i możliwe przyczyny jak nadreaktywność lub zbyt powolna reakcja na napływające informacje, zainteresowanie spółkami wśród analityków, zjawiska psychologiczne z zakresu finansów behawioralnych (zachowania stadne, racjonalność, efekt dyspozycji), choć szczególnie proponuję zwrócić uwagę na 2 istotne fakty:
- powstania połowy zysków z tych strategii w momencie publikacji raportów kwartalnych ze spółek.
- udział funduszy w kreowaniu zjawiska – w Polsce po 2000 roku nabrało ono mocy od czasu gdy rynkiem zawładnęły OFE i ich równanie wyników ?do rynku” czyli reszty funduszy
Nawet jeśli te praktyczne uwagi nie spowodują zmiany podejścia inwestycyjnego to opis podskórnych zjawisk kształtujących rynek, szczególnie polski, wart jest poświęcenia czasu spędzonego na przeczytanie. Wszelkie z pozoru ?spiskowe” zjawiska autor skupia jak w soczewce i rzeczowo wyjaśnia, to rzeczywiście pomaga zrozumieć mechanizmy giełdowe bez względu na preferowany styl inwestowania.
-* Kathay *-


Dodaj komentarz