Sprawą tłumaczenia przez analityków jak reagują rynki finansowe na informacje lub zdarzenia zajmowałem się już wielokrotnie (tekst1 tekst2). Najczęściej są to tłumaczenia wyjaśniające w sposób precyzyjny, że dane zachowanie było oczywiste. Świat finansów w komentarzach nie ma nic ze swojej złożoności systemów, jawi się raczej wyjątkowo prosto i „zero-jedynkowo”. Najczęściej spotykane tłumaczenia to:
- „rynek spadł/wzrósł zgodnie z oczekiwaniami”
- „rynek już wcześniej zdyskontował zdarzenie więc nie wzrósł/spadł”
I dodatkowy wariant po dwóch-trzech dniach:
- „dopiero dziś inwestorzy zrozumieli wagę wydarzeń i dlatego rynek wzrósł/spadł”
Sprawa ogłoszenia dziury budżetowej przez ministra Rostowskiego w sobotę, aż prowokowała do tego by monitorować wypowiedzi komentatorów i analityków. W czołówkowym tekście GW, autorka asekuracyjnie(brawo) napisała „inwestorzy mają czas do poniedziałku by przetrawić tę wiadomość. Wtedy okaże się jak zareaguje giełda i złoty”. Ale już w komentarzu obok Witold Gadomski pisał „Reakcja rynków finansowych może być bardzo zła – możliwe jest osłabienie złotego […]” Naturalnie to też dość bezpieczny komentarz. Słowo „może” jest bardzo dobrym usprawiedliwieniem. Choć ja przekornie bym pisał, że „reakcja rynków może być bardzo dobra„. Zgodnie ze zdaniem A. Kostolany’ego „Najczęściej używanymi na giełdzie słowami są: być może, miejmy nadzieję, możliwe, można by, mimo to, chociaż, wprawdzie, wierzę, myślę, ale, prawdopodobnie, wydaje mi się … Wszystko, w co się wierzy i o czym się mówi, jest względne i może być widziane zupełnie inaczej.”
Ktoś powie, że się czepiam, bo W. Gadomskiemu chodziło o dłuższy czas. Pewnie tak, ale myślę, że sporo możnaby znaleźć wypowiedzi bardzo jednoznacznych. W stylu: ” O tym, że do końca roku za euro będziemy płacili mniej niż 4 zł, można zapomnieć – uważa Janusz Jankowiak, ekonomista Polskiej Rady Biznesu”.
Jak już wiemy w poniedziałek rano nie było większej masakry ani na rynku akcji, ani na rynku walutowym. I właśnie jadąc samochodem usłyszałem w radio „wytłumaczenie”. Komentator mówił, że sposób podania tych wiadomości przez Rostowskiego to majstersztyk – po pierwsze w weekend inwestorzy mają czas wszystko przemyśleć, ponadto zaś w poniedziałek nieaktywni są świętujący Amerykanie. Myślę, że festiwal tłumaczeń będzie widoczny dopiero po dzisiejszej sesji.
A zawsze zostaje opcja trzecia, że w razie ewentaualnego spadkowego dnia we wtorek lub w środę usłyszymy: „inwestorzy z opoźnieniem zareagowali na hiobowe wieści…”


Dodaj komentarz