Była sobie żabka mała.
RE-RE, KUM-KUM, RE-RE, KUM-KUM,
która mamy nie słuchała.
RE-RE, KUM-KUM, bęc.
To było dość spektakularne. I bardzo szybkie. W czwartek, 16 lipca 2026 na rynek nadeszła informacja, że japońska firma Seven & I Holdings prowadzi rozmowy w sprawie możliwego zaangażowania kapitałowego w Żabka Group SA. Nie było żadnych konkretów, ale akcje Żabki tego dnia na warszawskiej giełdzie wzrosły o kilkanaście procent w ciągu dnia. Na kolejnej sesji zwyżka trwała i cena akcji na zakończenie sesji wyniosła 33,67 zł, czyli w ciągu dwóch dni wzrost wyniósł 20 procent. Podczas kolejnych notowań entuzjazm inwestorów nieco osłabł i w ostatni piątek – siedem dni po pojawieniu się newsów – cena na giełdzie wynosiła 31,15 zł. W weekend pojawiła się bomba, czyli komunikat Seven & I o rezygnacji z rozmów.
W tym kontekście, wygląda na to, że poniedziałkowe notowania Żabki to będzie wielkie „re-re kum-kum bęc”.
Japończycy opublikowali dość lakoniczny komunikat:
„Firma nie była w stanie osiągnąć porozumienia ze sprzedającym na warunkach, które jej zdaniem leżałyby w najlepszym interesie akcjonariuszy Seven & i Holdings oraz innych partnerów.”
Bardzo okrągłe zdanie, które może oznaczać mnóstwo rzeczy. Skoncentruję się jednak na kwestii, która jako pierwsza przyszła mi do głowy. Chodzi o kwestię poufności i zaufania. Nie wiemy, czy wyciek miał wpływ na zerwanie tych konkretnych rozmów, ale badania pokazują, że w negocjacjach dotyczących przejęć takie przecieki nie są obojętne.
Wyciek informacji do mediów dotyczących prowadzonych negocjacji nie jest zjawiskiem pożądanym. Może istotnie zmienić układ sił między sprzedającym a kupującym, wpływając na oczekiwania cenowe, presję akcjonariuszy i pozycję negocjacyjną obu stron. Naukowcy z Uniwersytetu w Birmingham w badaniu z 2021 roku „M&A Rumors about Unlisted Firms” oszacowali, że w przypadku analizowanych przez nich transakcji dotyczących przejęć spółek niepublicznych pojawienie się informacji o negocjacjach przed ich oficjalnym ogłoszeniem wiązało się z około 26-procentowym spadkiem prawdopodobieństwa domknięcia transakcji. Pamiętajmy jednak, że to badanie dotyczyło spółek niepublicznych. Autorzy zaznaczyli, że w przypadku spółek publicznych trudniej byłoby oddzielić wpływ samego wycieku informacji od tego, czy reakcja kursu nie byłaby efektem innych sił rynkowych. Niemniej kluczowy wniosek tego opracowania brzmiał, że wycieki utrudniają doprowadzenie transakcji do końca.
W kontekście notowanej na giełdzie Żabki bardziej interesujące może być robocze opracowanie Yana Alperovycha (współautora poprzedniej pracy) „M&A Rumors: Why Sellers Hate Them”. Autor wskazują, że plotka lub wyciek informacji pojawiały się przy 55,2% transakcji niedokończonych, ale tylko przy 17,3% transakcji zakończonych. Czyli w ponad połowie przypadków, gdzie informacje o negocjacjach ujrzały światło dzienne, nie doszło do domknięcia transakcji.
Nie chciałbym zbyt łatwo tłumaczyć decyzji przedstawicieli Seven & I Holdings różnicami kulturowymi, bo poufność i zaufanie są podstawą negocjacji biznesowych wszędzie. Jednak nie mogę nie pamiętać, że w japońskiej kulturze biznesowej szczególne znaczenie przypisuje się relacjom, przewidywalności partnera. Ważne jest też unikanie sytuacji, w których któraś ze stron traci twarz. W tym świetle komunikat Seven & I nie jest wyłącznie suchą informacja o braku porozumienia. Sformułowanie, że „proponowane warunki nie leżały w najlepszym interesie akcjonariuszy i innych partnerów”, może sugerować szerszy problem z warunkami, w jakich rozmowy były prowadzone. Nie dowodzi to oczywiście, że przeciek przesądził o ich zerwaniu, ale pozwala postawić pytanie, czy utrata poufności nie naruszyła również zaufania między stronami.
A to czy doszło faktycznie do wycieku i czy ktoś na wiedzy o tych rozmowach skorzystał na giełdzie, to już oczywiście zadanie dla regulatora.
[Photo by Austin Santaniello on Unsplash]


Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.