Do you feel lucky?

W dojrzałej fazie hossy inwestor wybiera pomiędzy dwoma ryzykami.

Może opuścić rynek, stanąć z boku i ryzykować, że zrobił to zbyt wcześnie i zostawił na stole dużo potencjalnych zysków. Dodatkowo naraża się na FOMO, które sprawi, że ponownie wejdzie na rynek, na wyższych poziomach.

Może także pozostać na rynku i ryzykować, że bessa zastanie go z portfelem wypełnionym akcjami, co może skutkować kapitulacją – paniczną sprzedażą akcji w trakcie bessy. Kapitulacja wiąże się z innym ryzykiem: zniechęceniem do rynku i pozostaniem poza nim przez długi czas.

Jak kosztowne jest zbyt wczesne wyjście z rynku w trakcie hossy? Jakie mogą być konsekwencje kapitulacji w trakcie bessy? Pierwszym zajmę się dziś, drugie zostawiam na następny tekst.

Pokażę kilka scenariuszy. Ich motywem przewodnim jest czas – zbyt wczesne wyjście, późna kapitulacja i spóźnione ponowne wejścia liczone są „w części czasu hossy”.

Dwie decyzje, nie jedna

Należy bowiem podkreślić, że udany rynkowy timing oznacza podjęcie dwóch poprawnych decyzji: o wyjściu z rynku i ponownym wejściu na rynek.

Na przykład inwestor wychodzi na 20% czasu przed końcem hossy, a następnie wchodzi 20% czasu po rozpoczęciu następnej hossy.

Co to znaczy? Podam najprostszy przykład: jeśli hossa ma 5 lat, to inwestor wychodzi po 4 latach: 20% czasu przed jej końcem.

Oznacza to, że pokazywane scenariusze „zaglądają w przyszłość”. Nie znamy długości hossy przed jej końcem. Nie potrafimy idealnie unikać bess.

Scenariusze nie mają pokazać skutecznych sposobów na rynkowy timing. Mają pokazać finansowe koszty złego timingu.

Ile hossy trzeba złapać?

W środowisku traderskim, w którym jest najwięcej zwolenników market timingu, funkcjonuje powiedzenie, że dobry trader nie musi złapać całego ruchu. Wystarczy, że złapie jego środkową część.

Sprawdziłem, jak dużą część hossy musi złapać inwestor, by wyjść lepiej niż ktoś stosujący strategię kup i trzymaj (B&H).

Wykres poniżej pokazuje cztery scenariusze inwestowania w S&P 500 od początku 1950 roku: strategię kup i trzymaj, łapanie 80% hossy (inwestor wychodzi 10% czasu przed jej końcem i wchodzi 10% czasu po jej początku), łapanie 70% hossy i łapanie 60% hossy.

Co się okazuje? Fenomenalnie dobry timing – inwestor łapie aż 80% czasu trwania hossy – pozwala ponad dwukrotnie pobić strategię B&H. Ale już niewielkie pogorszenie timingu – inwestor łapie 70% czasu trwania hossy – sprawia, że „namęczy się, nadenerwuje”, a i tak przegra ze strategią B&H.

Poziom sukcesu, zwycięstwa nad strategią B&H, to 72% środkowego czasu hossy. Czy jestem aż tak dobry? – powinien zapytać siebie inwestor planujący stosować market timing.

Należy jednak zauważyć, że przedstawione wyżej scenariusze market timingu istotnie zmniejszają maksymalne obsunięcie – z około 55% do około 20%. Jest to jednak efekt „zaglądania w przyszłość”: w pokazanych scenariuszach inwestor w „magiczny sposób” unika bess.

Inwestor spędza też dużo mniej czasu na rynku. Wyniki scenariuszy market timingu poprawiłyby się, gdyby uwzględnić zyski z gotówki zainwestowanej w bony skarbowe.

Pomocna w pokazaniu, jak dużą część hossy musi łapać inwestor stosujący market timing, by pokonać rynek pod względem stóp zwrotu, może być macierz pokazująca różne scenariusze zbyt wczesnego wyjścia i zbyt późnego powrotu.

Wynik scenariuszy pokazany jest względem podejścia B&H.

Macierz pokazuje, że rynkowy timing wymaga dwóch trafień, nie jednego. Wygrywa tylko lewy dolny róg: stosunkowo późne wyjście z hossy i bardzo wczesny powrót na rynek w kolejnej hossie. Jedno pole remisuje z podejściem B&H. Reszta dotkliwie przegrywa, choć większość zakłada łapanie przynajmniej połowy czasu trwania hossy i unikanie bess.

Najdroższy błąd: spóźniony powrót

Macierz pokazuje też, że oba błędy rynkowego timingu nie kosztują tyle samo. Jeśli z wygrywającego rogu przesuniemy się na spóźnione wejście, to wynik runie z 2,18x na 0,57x. Jeśli przesuniemy się w stronę błędu zbyt wczesnego wyjścia, to wynik spadnie z 2,18x do 1,01x.

Zbyt późny powrót na rynek kosztuje znacznie więcej niż zbyt wczesne wyjście z niego. Dzieje się tak, bo poszczególne fazy hossy nie są równe w generowaniu zysków.

Najszybsze odbicie przychodzi tuż po dołku. Spóźnione wejście pozbawia inwestora najbardziej smakowitego kawałka hossy. Zbyt wczesne wyjście pozbawia inwestora części zysków ale nie tak dużej jak zbyt późne wejście.

Pokazałem dziś, jak kosztowny może być rynkowy timing względem strategii kup i trzymaj.

Jednak inwestorzy nie tylko próbują realizować market timing. Czasem są do niego zmuszani. W jaki sposób? Gdy panicznie wychodzą z rynku w czasie bessy.

Strategia kup i trzymaj może się bowiem zamienić w podejście „kup, zgrywaj twardziela i sprzedaj w panice w pobliżu dołka bessy”. Można oczekiwać, że taki wymuszony przez emocje market timing będzie bardzo kosztowny.

Jak bardzo kosztowny, pokażę w kolejnym tekście.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.