Czy warto prywatyzować GPW, a jeśli tak – to na jakich zasadach? Po wprowadzeniu w temat ?moimi oczami” – jako wieloletniego dinozaura polskiego rynku kapitałowego, oddaję głos czytelnikom – aby mogli wypowiedzieć się ?w sprawie”, póki jeszcze mogą …. 🙂
W kilku ostatnich wpisach na blogach i pod nimi pojawiała się dyskusja związana z tym tematem, więc na pewno znajdzie się szereg ciekawych argumentów za i przeciw. Dowiedzieliśmy się niedawno, iż z wyścigu o warszawską giełdę wycofała się giełda londyńska, a termin składania wiążących ofert dla pozostałych ?wybrańców” został, na ich prośbę – wydłużony do końca października (pierwotny termin upływał 14-go). Jednocześnie, brak gwarancji dla rozwijania GPW jako ?serca regionu” może być powodem odrzucenia potencjalnych ofert przez MSP. Czas najwyższy – po raz kolejny, być może ostatni – zastanowić się, czy warto prywatyzować GPW – poprzez ?oddanie” jej inwestorowi branżowemu. No polu boju pozostały – Deutsche Boerse, NASDAQ OMX oraz New York Stock Exchange Euronext (NYSE Euronext).
Ja, Jacek….
Nie mylić z filmowym ?jajacek” 🙂 Prasa i inne media sporo miejsca poświęcają bliskiemu zakończeniu prywatyzacji GPW. Jako gorący zwolennik prywatyzacji co do zasady – jako formy aktywizacji przedsiębiorczości i pobudzania efektywności zarządzania majątkiem, jestem przeciwny prywatyzacji GPW w obecnie forsowanej formie. Jak wszyscy zauważyli. często pojawiają się informacje, że podobno ?anonimowi” przedstawiciele środowiska rynku kapitałowego negatywnie oceniają pomysł prywatyzacji GPW. Ja nie mam takich ?anonimowych” obiekcji i całkowicie otwarcie mogę powiedzieć – ja, Jacek Tyszko, jako uczestnik rynku kapitałowego sprzeciwiam się prywatyzacji GPW, poprzez wprowadzenie do niej inwestora branżowego (proszę nie utożsamiać tego z ewentualnym stanowiskiem DM BOŚ S.A., którego jestem pracownikiem). Co proponuję zamiast? Wprowadźmy do akcjonariatu GPW tych, którzy rzeczywiście mogą się przysłużyć wzrostowi znaczenia GPW. Krajowe instytucje – jak sądzę, zbudowałyby poprzez to wieź i poczucie realnego wpływu na losy GPW i zapewne, wręcz, nakażą jej integrację innymi rynkami we własnym interesie – ale, co ważne – na zasadzie partnerstwa, a nie – wasalizacji, jaką zafunduje inwestor branżowy.
Jeśli nie wiadomo o co chodzi- to pewnie ? o kasę”
Jeśli przesłanką prywatyzacji jest chęć uzyskania przez SP dochodu ze sprzedaży akcji i dobranie się do akumulowanego przez GPW zysku, w postaci dywidendy – można to zrobić w inny sposób. Najważniejsze jest zapewne zmiana statusu GPW z ?non-profit” na – ?profit”. GPW mogłaby stać się, wówczas, dla państwowej kiesy źródłem pokaźnych, regularnych dywidend. Aby i uczestnicy rynku na tym zyskali, a na pewno nie dali się zaskoczyć nadmiernym zapędom GPW do generowania zysku (np. podnoszenia opłat transakcyjnych) – uczyńmy członków giełdy akcjonariuszami GPW w większym stopniu niż dotychczas. Dodatkowo, akcje mogłyby objąć krajowe instytucje finansowe (TFI i OFE w szczególności). To jedna ?noga”. Drugą mogliby stanowić inwestorzy indywidualni, poprzez sprzedaż części akcji w ofercie publicznej – na pewno ?mali” kupowaliby akcje GPW ?w ciemno”. Wróćmy, zatem, koncepcji masowej prywatyzacji – inwestorzy indywidualni zapewne liczniej wróciliby na rynek kapitałowy, gdyby tylko usłyszeli, iż mogą nabyć akcje giełdy. Lepszej okazji już do tego nie będzie. ?Trzecia – okrojona noga” pozostałaby w posiadaniu państwa.
Po co ten branżowy?
GPW to nie huta, ani zakład energetyczny. Nie widzę ani potrzeby ani korzyści z wprowadzenia do akcjonariatu GPW inwestora branżowego,. Zbyt długo pracuję na rynku kapitałowym aby uwierzyć w, iż da nam to dostęp do know -how czy większe możliwości zaistnienia na innych rynkach. Naszej GPW bliżej jest innym firmom sektora finansowego, a te wcale nie są gorsze od zagranicznej konkurencji. Może kiedyś – dawno temu – takie efekty ?korzystnego know-how” by nastąpiły, ale na pewno nie w dzisiejszych czasach ! GPW już zbudowała sobie znaczącą pozycję, a kolejne prywatyzacje (wzrost kapitalizacji) i ewentualny wzrost znaczenia gospodarczego Polski – tylko to umocnią. Nie musimy się do nikogo dobijać, to inni będą dobijać się do nas, jeśli nie popełnimy jakichś katastrofalnych błędów w polityce gospodarczej. Bierzmy przykład z Indii i Brazylii – ci potrafią zadbać o swoje interesy. O prywatyzację GPW zabiegają dziś najbardziej ci, którym na tym najbardziej zależy i ci ,którzy mogą na tym najbardziej skorzystać – duże spółki prowadzące giełdy i lobujące ( bo to też ich praca) mniej lub bardziej bezpośrednio agencje konsultingowe i kancelarie prawne.
Punkt widzenia i punkt siedzenia
Jest mi w tym wszystkim nieco przykro, że znane osoby z rynku kapitałowego, które piastowały swojego czasu odpowiedzialne stanowiska i miały realną szansę wpływać na prywatyzację GPW – nie zrobiły tego, gdy była taka rzeczywista potrzeba. Po przejściu ?na prywatne tory”, ich opinie nie są już tak całkowicie bezstronne, bo pracują na rzecz tych, którzy przy prywatyzacji GPW chcieliby zapewne zarobić duże pieniądze. Może to odosobnione i błędne ?wrażenie”, ale potrafię go jakoś od siebie odpędzić. No cóż, jak stare przysłowie pszczół mówi – ?można żyć bez pieniędzy, ale z pieniędzmi żyje się łatwiej i lepiej” 🙂
Mój wywód nie jest na miarę pracy doktorskiej, ale rzeczy proste najlepiej jest chyba opisywać krótko i ?na temat”, bez zbędnego patosu. Jeśli ktoś z MSP tu zajrzy – serdecznie pozdrawiam i również zapraszam do dyskusji, albo chociaż prześledzenia różnych opini. Karty nie zostały jeszcze rozdane… a jeśli nawet, to można wciąż zmienić zasady gry !

