Odnoszę wrażenie, że dyskusji o cypryjskim pakiecie pomocowym brakuje kontekstu. Jest to o tyle zastanawiające, że kontekst cypryjskiego bailoutu stanowią trzy słowa: Cypr jest niewypłacalny.
Zarówno cypryjski rząd jak i cypryjski sektor finansowy albo nie są w stanie regulować swoich zobowiązań albo wkrótce nie będą w stanie tego robić. To jest właściwy kontekst dyskusji o cypryjskim pakiecie pomocowym. Jak do tego doszło?
Otóż, jakiś czas temu Cypryjczycy stwierdzili, że rozwój w oparciu o tradycyjne sektory gospodarki ich nie zadowala i postanowili przekształcić wyspę w centrum offshore bankingu. Zorganizowali system bankowy i system fiskalny w taki sposób by stać się atrakcyjnym miejscem „parkowania” pieniędzy dla wszystkich przedsiębiorców i inwestorów chcących uniknąć wysokiego opodatkowania, regulacji lub politycznej niestabilności w ich rodzimych państwach. Najprawdopodobniej umożliwiali także pranie brudnych pieniędzy w swoim systemie bankowym. Wyspecjalizowali się w obsłudze rosyjskich pieniędzy.
Idea okazała się strzałem w dziesiątkę. Cypr się bogacił. System bankowy został dosłownie zalany depozytami. Aktywa sektora bankowego sięgnęły 800% cypryjskiego PKB. Cypryjskie banki nie mogły pozyskanych depozytów zainwestować w cypryjskiej gospodarce bo ta była za mała. Cypryjskie banki zaczęły więc inwestować w Grecji – zarówno w greckie obligacje jak i w grecki dług prywatny. Tylko na strzyżeniu greckich obligatariuszy cypryjski sektor bankowy stracił 3 mld euro. Kolejne miliardy euro stracił zapewne na kredytach udzielonym greckim gospodarstwom domowym i korporacjom. Stało się jasne, że cypryjski sektor bankowy potrzebuje dokapitalizowania.
Było też jasne, że przy wielkości sektora bankowego na poziomie 800% cypryjskiego PKB tej pomocy nie jest w stanie udzielić cypryjski rząd. Choć jeszcze w 2010 wskaźnik długu publicznego do PKB wynosił około 60% to sytuacja gospodarcza Cypru, która sprawiła, że rząd operował przy dużym deficycie budżetowym, oraz potrzeby kapitałowe cypryjskiego sektora bankowego (ocenianie na 10 mld euro a więc 55% cypryjskiego PKB) sprawiły, że w połowie 2012 cypryjski rząd poprosił o bailout.
Europejscy politycy stanęli przed interesującym problemem. Zwrócono się do nich o przekazanie pieniądze europejskich podatników państwu i sektorowi bankowemu, który między innymi specjalizował się w finansowej obsłudze przedsiębiorców i inwestorów chcących uniknąć wysokiego opodatkowania w rodzimych państwach (co pogarszała sytuację fiskalną w tych państwach).
Paweł Morski fenomenalnie podsumował cztery główne opcje stosowane przy bailoutach w strefie euro:
- obciążenie lokalnych podatników
- obciążenie kredytodawców
- obciążenie niemieckich podatników
- upiększenie wskaźników w nadziei, że kryzys sam się skończy
W przypadku Irlandii zastosowano opcję pierwszą. W przypadku Grecji zastosowano połączenie opcji drugiej i czwartej.
W przypadku Cypru zastosowanie opcji trzeciej było absolutnie nierealne politycznie. Zastosowanie opcji drugiej było niezwykle utrudnione wskutek struktury cypryjskiego długu.
Po pierwsze, jak wspomniałem wcześniej cypryjski system bankowy zalany był depozytami co sprawiło, że banki nie korzystały z opcji zewnętrznego finansowania. Pasywa cypryjskich banków składają się albo z depozytów albo z pomocy płynnościowej instytucji monetarnych. Bardzo niewiele jest właścicieli obligacji i innych kredytodawców, których można przystrzyc.
Po drugie, cypryjski dług publiczny dzieli się na ten wyemitowany zgodnie z prawem cypryjskim i na ten wyemitowanym zgodnie z prawem angielskim. Ten pierwszy stanowi aktywa cypryjskich banków. Lekcja numer jeden: w przypadku niewypłacalnego sektora publicznego i niewypłacalnego sektora bankowego nie można uratować sektora publicznego za pomocą restrukturyzacji długu sektora publicznego, który stanowi aktywa sektora bankowego. W takiej sytuacji konieczne będzie dokapitalizowanie sektora bankowego.
Z cypryjskim długiem publicznym wyemitowanym zgodnie z angielskim prawem problem polega na tym, że jego restrukturyzacja mogłaby być bardzo trudna, w dużym uproszczeniu, dlatego, że angielskie prawo daje obligatariuszom silne narzędzia w walce o wyegzekwowanie należności. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie dlatego mogę polecić w tej kwestii lekturę uzupełniającą.
Można jednak założyć, że w przypadku cypryjskiego bailoutu z ekonomicznych i politycznych powodów po prostu nie mogło się obyć bez obciążenia Cypryjczyków. Jedyną kwestią było zapewne to czy Cypryjczycy zapłacą za bailout tradycyjnymi podatkami czy podatkiem od depozytów.
Istnieje silny argument przemawiający za drugą opcją – nawet 30% depozytów w cypryjskich bankach mogą stanowić rosyjskie pieniądze. Rosyjskie pieniądze nie płacą na Cyprze tradycyjnych podatków. Dlatego są na Cyprze a nie w Rosji. Skorzystanie z opcji opodatkowania depozytów ściągnęło więc część ciężaru z Cypryjczyków i przełożyło go na beneficjentów cypryjskiego offshore bankingu.
Peter Thal Larsen z Reuters podał na Twitterze chyba najważniejszą informację dotyczącą cypryjskich depozytów. Z około 68 mld euro wszystkich depozytów, około 30 mld to depozyty poniżej 100 000 euro (gwarantowane) a około 38 mld to depozyty powyżej 100 000 (pozbawione gwarancji).
Obecnie, z 6,75% podatku o małych depozytów i 9,9% podatku od dużych depozytów planuje się pozyskać 5,8 mld euro. Wystarczyłoby opodatkować duże depozyty na poziomie 15,3% by uzyskać tę samą kwotę i zupełnie oszczędzić drobnych deponentów a przede wszystkim nie naruszyć zaufania mieszkańców strefy euro do gwarancji depozytowych.
Powstaje pytanie: komu zależało na tym by zmniejszyć obciążenie dużych depozytów kosztem opodatkowania małych, gwarantowanych depozytów. Moim zdaniem odpowiedź na to pytanie brzmi: ludziom, którym zależy na uratowaniu statusu Cypru jako centrum offshore bankingu. Moim zdaniem w negocjacjach pomiędzy Cyprem a strefą euro to strona cypryjska miała więcej powodów by ratować status Cypru jako centrum offshore bankingu.
The Economist podał wartość depozytów podmiotów nie będących rezydentami państw strefy euro na 20 mld euro. Na takim poziomie szacuje się także wartość rosyjskich depozytów na Cyprze (aczkolwiek wiele rosyjskich depozytów formalnie jest cypryjskimi). By z tej kwoty uzyskać 5,8 mld euro należałoby opodatkować depozyty spoza Unii Europejskiej na poziomie powyżej 30%.
Wydaje się rozsądne, że taka 30% opłata byłaby końcem offshore bankingu. Jak trafnie zauważył Paweł Morski, przy braniu brudnych pieniędzy 9,9% podatek jest po prostu jednym z kosztów robienia tego biznesu i niewiele zmienia w jego zyskowności. Podatek w wysokości 30% najprawdopodobniej wykluczyłby Cypr z listy centrów offshore bankingu.
Jeszcze raz można zadać pytanie: komu zależało na tym by drobni deponenci ponieśli koszty bailoutu razem z dużymi deponentami? Moim zdaniem, można podać dwie hipotezy. Zainteresowani utrzymaniem roli Cypru w offshore bankingu cypryjscy politycy chcieli ściągnąć część kosztów bailoutu z klientów offshore bankingu a przy tym przekonać ich, że nie było innej opcji (skoro nawet Cypryjczycy płacą). Wyjątkowo zawistni przedstawiciele strefy euro chcieli zaryzykować panikę bankową na peryferiach strefy by ukarać zwykłych Cypryjczyków za to, że budowali swój dobrobyt na offshore bankingu.
O ile więc idea zmuszenia deponentów, beneficjentów offshore bankingu, który jest kluczową przyczyną problemów cypryjskiego sektora bankowego, do udziału w bailoucie wydaje się mi ekonomicznie poprawna to zupełnie nie rozumiem decyzji o zmuszeniu do udziału w bailoucie małych, lokalnych deponentów. Potencjalne koszty tej decyzji w postaci paniki bankowej w peryferyjnych państwach strefy euro zdecydowanie przewyższają korzyści z tego z rozwiązania.
Dlatego zgadzam się opinią, że w przypadku cypryjskiego bailoutu strefa euro wykazała się ogromną krótkowzrocznością i lekkomyślnością. Europejscy politycy mieli do wyboru zniszczyć centrum offshore bankingu na Cyprze lub zaryzykować panikę bankową w strefie euro i wybrali tę drugą opcję. Niewiarygodne.
Naturalnie, Cypryjczycy mają prawo odrzucić wynegocjowane warunki bailoutu. Moim zdaniem mają dwa wyjścia. Mogą zagrać va banque i nie zgodzić się na strzyżenie jakichkolwiek depozytów. W tej sytuacji albo zapłacą za bailout tradycyjnymi podatkami albo zmuszą do zapłacenia za bailout, w tym za bailout cypryjskich banków, posiadaczy cypryjskich obligacji skarbowych (piekielnie trudne zadanie!) albo bailoutu nie będzie i będą świadkami bankructwa państwa i systemu bankowego. Nie sądzę by niemieccy politycy przed wrześniowymi wyborami zgodzili się na inne rozwiązanie. Oceniam także, że w przypadku bankructwa państwa i systemu bankowego Cypryjczycy stracą dużo więcej niż 6,75% swoich depozytów. Mogą także wymusić oszczędzenia drobnych deponentów i przeniesienie ciężaru bailoutu na klientów offshore bankingu. To będzie jednak koniec tego sektora na Cyprze.

