Wiekowa już strategia, która zapisała się złotymi zgłoskami w historii dzięki grupie „Żółwi”, nadal nie przechodzi na emeryturę.
W oryginale był to „Donchian channel”, oparta na obiektywnych kryteriach taktyka podążania za trendem. W Polsce znamy go lepiej jako „wybicie z kanału cenowego” (lub progu cenowego).
W najprostszym wydaniu osadza się na następującym działaniu:
Kupuj jeśli kurs wybija się powyżej maksymalnego poziomu cen z poprzedniej X ilości dni, zamknij pozycję jeśli kurs spada poniżej minimalnego poziomu cen z poprzedniej Y ilości dni.
/* przy czym X może być równe Y */
Np. Dla X=20 i Y=10 mamy:
Kup maksimum z 20 dni, sprzedaj jeśli kurs spadnie poniżej minimum z 10 dni.
W którymś z niedawnych wydań Parkietu jeden z analityków polecał długoterminowy kanał cenowy tego typu jako wsparcie decyzji na rynku akcji. W jego wydaniu kupno rynku następuje po przekroczeniu na indeksie WIG20 maksimum cenowego z ostatniego roku, zamknięcie przy zejściu poniżej minimum z pół roku. Wraca więc ponownie temat inwestycji przy rocznych szczytach, wrzuciłem w takim razie do kodów owe ustawienia i sprawdziłem jak w testach wypada to podejście.
Przyjąłem następujące założenia:
– testy obejmowały sugerowany przez wspomnianego analityka indeks WIG20 i ceny historyczne od początku istnienia do 25 lutego 2012 (dane ze strony bossa.pl),
– pozycję zajmowałem gdy cena przebijała od dołu najwyższy poziom indeksu z poprzednich 250 sesji, jako że mniej więcej tyle ich średnio wypada rocznie,
– zamknięcie pozycji dokonywało się przy zejściu kursu poniżej minimum zakresu cen z poprzednich 125 sesji (połowa roku),
– nie uwzględniałem prowizji, które zresztą są tutaj marginalne,
– nie używałem żadnej taktyki zarządzania pozycją poza każdorazową inwestycją pełnej posiadanej sumy w zakup indeksu (tylko pełne jednostki bez ułamków) ,
– kwota początkowa inwestycji wynosiła 10 000 PLN i tyle samo dla porównania założyłem przy inwestycji pasywnej czyli „kup i trzymaj” indeks od pierwszego dnia jego istnienia.
Wynik potwierdził słowa analityka.
Zysk całkowity: 198 %
Transakcji: tylko 7
Trafność: 71,5%
Maksymalny zjazd kapitału: 35%
Dla porównania strategia pasywna „kup i trzymaj”:
Zysk całkowity: 144%
Maksymalny zjazd kapitału: 61%
Wyższy zysk strategii „wybicia z kanału cenowego” przy sporo niższym maksymalnym obsunięciu kapitału wskazuje na to, że teoretycznie może ona być pomocą w aktywnym podejściu do inwestowania, choć mała ilość transakcji nie przesądza jeszcze jej istotności. Ostatni sygnał – kupna- padł w grudniu 2012 r i nadal pozostaje ważny. Poniższy diagram pokazuje zmiany krzywej kapitału w całym tym okresie:
W miejscach gdzie kapitał się nie zmienia (płaska, pozioma linia) strategia pozostawała poza rynkiem. W tym czasie można dostępne środki ulokować na lokatach bankowych czy funduszach obligacyjnych, co powinno powiększyć całkowity zysk.
O czym często się zapomina – minusem jest konieczność zapłaty podatku od zrealizowanych międzyczasie zysków co pomniejsza niestety ostateczny wynik końcowy, chyba że nie ruszamy tego kapitału na rachunku inwestycyjnym i płacimy pieniędzmi z innych źródeł, które posiadamy. Mały zaskórniak został ewentualnie na rachunku w powyższej strategii ponieważ do gry brałem tylko pełne „jednostki indeksu”.
Przywoływany analityk zaproponował ciekawą zamianę: parametru X z Y. W takim wypadku kupujemy maksimum półroczne a likwidujemy pozycję jeśli cena spada poniżej rocznego minimum. W takim wypadku podstawowa statystka wygląda następująco:
Zysk całkowity: 229%
Transakcji: tylko 6
Trafność: 83%
Maksymalny zjazd kapitału: 57%
Dla porównania strategia pasywna „kup i trzymaj” podobnie jak wyżej.
Zysk całkowity: 144%
Maksymalny zjazd kapitału: 61%
Zysk wyższy kosztem wyższego maksymalnego obsunięcia.
Z ciekawości puściłem pierwszy test na danych indeksu S&P500 z bazy bossa.pl. Strategia trzyma się i tam – zysk całkowity 590%, przy obsunięciu 24% i 20 transakcjach. Obsunięcie OK ale tym razem profit dużo mniejszy niż dla pasywnego „kup i trzymaj”.
—Kat—



Dodaj komentarz