Czyż można sobie wyobrazić sobie lepszy tytuł do opisania tego co zamierza zrobić zrobić w niedługim czasie Bank Anglii, jeśli wierzyć doniesieniom ?Daily Telegraph”. Jest choroba (kryzy gospodarczy), jest i kolejna propozycja terapii (monetyzacja długu), a pacjent? – angielski, bo chodzi o gospodarkę brytyjską.
Drukowanie morfiny?
Jak donosi ?Daily Telegraph” obniżki stóp procentowych w Wielkiej Brytanii zbliżają się do zera (w tym tygodniu oczekiwana jest kolejna znacząca redukcja stóp procentowych przez Bank Anglii – z obecnych 1,00 do 0,50 proc.). Obniżki te nie przynoszą na razie spodziewanego efektu, czyli przezwyciężenia kryzysu przez gospodarkę brytyjską (szczególnie w sektorze finansowym). Kolejnym bodźcem do poprawy sytuacji ma być…. DRUKOWANIE PIENIĘDZY. Działania takie były do tej pory typowe dla krajów socjalistycznych (dawno temu) lub trzeciego świata, gdzie lekarstwem na różnego rodzaju dolegliwości gospodarcze miała być na początku bardziej, później – mniej kontrolowana emisja dodatkowego pieniądza i ukrywanie zapaści gospodarczej pod osłoną inflacji. Prowadziło to najczęściej do hiperinflacji, destabilizacji gospodarczej i marginalizacji znaczenia waluty danego kraju. Dla mnie takie działanie to jak podawanie morfiny, która uśmierza, ale …uzależnia. Tylko rygorystyczne jej dawkowanie, kontrola i odpowiednie odstawienie może przynieść pożądany efekt (przynajmniej w medycynie). Politycy, w przeciwieństwie do lekarzy podlegają jednak większej ilości pokus, która może takie ryzykowne terapie narazić na niepożądane efekty uboczne.
Ryzykowna stymulacja gospodarki
Spekuluje się, iż brytyjski minister finansów – Alistair Darling, jeszcze w tym tygodniu – w najbliższy czwartek, wyda Bankowi Anglii oficjalną zgodę na drukowanie pieniędzy – 150 miliardów funtów. Środki miałyby być przeznaczone na wykup papierów emitowanych zarówno przez firmy prywatne, jak i przez rząd. Działanie polegające na dodrukowaniu pieniędzy przez bank centralny nie jest obce ekonomistom. Jest to tzw. ?Quantative easing” (czasem okreslane jako ?monetyzacja długu”), czyli prowadzenie polityki monetarnej zwiększającej zasob pieniadza gotowkoego i dostępność kredytu. Takie działania, choć mogą stanowić silny bodziec dla gospodarki, wiążą się jednak z uruchomieniem zagrożeń inflacyjnych. Dlatego też w razie wystąpienia pierwszych objawów choroby zwanej inflacją, poddany takiej terapii ?angielski pacjent”, czyli gospodarka brytyjska może się uzależnić, lub być dość gwałtownie być odpięta od aparatury pompującej czerwone krwinki (gotówkę) do krwiobiegu (gospodarka). Drukowanie pieniędzy może bowiem przerodzić się dość szybko w konieczność podnoszenia stóp procentowych. Najważniejsze aby pacjent, zdążył tego czasu wydobrzeć, gdyż inaczej inflacja wyrwana spod kontroli może zniweczyć cały wysiłek.
Desperacka determinacja
Działanie BoA pokazuje desperację przemieszaną z determinacją, ale na bardzo cienkim lodzie. To trochę taka jazda lewą stroną jezdni – czyli coś w bardzo brytyjskim stylu. Czy ta ?lewizna” przyniesie pożądany efekt? Nie podejmuję się oceniać, gdyż musiałbym rzucić monetą, a takie narzędzie prognostyczne stosuję tylko na rynku terminowym 🙂 Jeśli terapia się nie powiedzie nie będzie Nobla z ekonomii (czyli Oskara jaki otrzymał „Angielski pacjent”), a za eksperyment zapłacą jak zwykle… podatnicy. Jeśli eksperyment się uda, mogą się znaleźć naśladowcy, i choć to irracjonalne – tego obawiam się bardziej niż porażki.
Jacek Tyszko


Dodaj komentarz