Jaki czas temu na blogu pojawił się link do związków kandydata na prezydenta USA Baracka Obamy z lobby producentów biopaliw. Wówczas pojawiła się sugestia, iż zwycięstwo Obamy powinno przynieść dalszy rozwój rynku biopaliw w USA. W istocie Barack Obama wybrał na szefa Departamentu Rolnictwa Toma Vilsacka, który od lat był jednym z największych zwolenników etanolu. Gracze na rynku surowcowym już spekulują o konsekwencjach tego wyboru.
Vilsack był gubernatorem kluczowego z punktu widzenia rolnictwa amerykańskiego stanu Iowa, który jest jednym z największych producentów soi, używanej również do produkcji biopaliw. Lata temu Vilsack przewodził koalicji gubernatorów rolniczych stanów zainteresowanych promocją etanolu. Nie trzeba być szczególnie bystrym, żeby uznać, iż najbardziej zainteresowani byli tym gubernatorzy ze stanów o rozwiniętej kulturze upraw roślin wykorzystywanych do produkcji biopaliw.
Podczas swojego występu w Senacie w roku 2000 Vilsack określił samego siebie, jako wielkiego zwolennika biopaliw. Tylko wówczas najważniejszą sprawą były raczej rozwój amerykańskiego rolnictwa niż problem ropy, która w 2000 roku kosztowała 25 dolarów za baryłkę i nikt nie wyobrażał sobie, iż w kilka miesięcy może wymaszerować w rejon 150 dolarów. Dziś sytuacja zaczyna wyglądać podobnie. Ropa spadła już poniżej 40 dolarów i większość komentatorów zdaje się być zgodna, iż zwyżka nie miała fundamentalnego podłoża – co w praktyce oznacza myślenie typu ?to była tylko aberacja”.
W tym kontekście nominacja Vilsacka wygląda ciekawie i zapewne nie przejdzie bez echa na rynku towarowym. Z punktu widzenia prawa amerykańcy producenci paliw i roślin używanych do ich produkcji będą rośli w siłę, gdyż w najbliższych pięciu latach wzrost udziału biokomponentów w paliwach ma wzrosnąć – z dzisiejszych poziomów – o blisko 50 procent. Jeśli Vilsack został wybrany przez prezydenta-elekta właśnie po to, żeby zrealizować obietnicę wyborczą mówiącą o większym zaangażowaniu rządu w promocję biopaliw, to można oczekiwać kolejnych rozwiązań wspierających rozwój branży produkującej biopaliwa i biokomponenty.
Trzeba jednak pamiętać, iż rynek etanolu – najpopularniejszego biokomponentu – w USA jest rynkiem mocno chronionym przed konkurencją cłami zaporowymi. Od lat walczy o swobodny dostęp do niego Brazylia. Nie może zatem dziwić fakt, iż nominacja została dobrze przyjęta wśród producentów biodiesla oraz etanolu. Jeśli Vilsack spełni pokładanie w nim nadzieje producentów biopaliw, to kolejne lata powinny przynieść poważniejsze zainteresowanie rynku kontraktami na kukurydzę oraz soję.
Vilsack na fotelu ministra rolnictwa zdaje się gwarantować promocję biopaliw w USA. Pytanie, czy w świecie, w którym ropa znów może kosztować 25 dolarów rynek będzie zainteresowany rozwojem biopaliw i biokomponentów a inwestorzy będą zainteresowani kupowaniem pól pod uprawę oraz wykorzystywaniem etanolu, gdy pod ręką znów jest stara, dobra i tania ropa naftowa. Zwłaszcza, iż nie cichną kontrowersje wokół możliwych wzrostów cen żywności, które miałyby być pochodną rosnącej popularności upraw skierowanych na produkcję biopaliw.


Dodaj komentarz