W połowie września 2008, Sekretarz Skarbu – Hank Paulson i szef FED – Ben Bernanke organizowali spotkania za zamkniętymi drzwiami z kluczowymi członkami Kongresu, na których informowali polityków o zbliżającej się kulminacji kryzysu finansowego. Omawiane kwestie były na tyle ‘wrażliwe’, że uczestnicy nie mogli wnosić na te spotkania telefonów komórkowych.
W spotkaniach uczestniczył między innymi republikański Reprezentant z Alabamy Spencer Bachus, wtedy członek Komisji ds. Usług Finansowych Izby Reprezentantów a dziś jej przewodniczący. Następnego dnia po spotkaniu, Reprezentant Bachus zawarł transakcje opcyjne, w których ‘zagrał’ pod gwałtowny spadek indeksów giełdowych w USA. Tak oto, w świetle telewizyjnych kamer Reprezentant Bachus walczył o ocalenie systemu finansowego a w zaciszu swojego rachunku inwestycyjnego obstawiał jego implozję.
Ktoś mógłby powiedzieć, że Reprezentant Bachus winny jest insider tradingu – zawierał transakcje finansowe w oparciu o istotne (material), niepubliczne (non-public) informacje, z których przynajmniej część pochodziła od korporacyjnych insiderów (założenie, że część przekazanych przez Paulsona i Bernanke informacji pochodziła od zarządów instytucji finansowych wydaje się rozsądne). Z jakiegoś jednak powodu, niemal wszyscy w USA, na czele z Komisją Giełd i Papierów Wartościowych (SEC) przekonani są, że zakaz insider tradingu nie obowiązują członków i pracowników Kongresu.
Kilkanaście dni temu problem insider tradingu członków amerykańskiego Kongresu poruszony został w popularnym programie 60 minutes (tutaj możecie przeczytać skrypt programu) i wywołał burzę w amerykańskiej prasie i blogosferze. Kluczowe wnioski z obejrzenia tego programu:
- insider trading w amerykańskim Kongresie rozgrywa się ponad partyjnymi podziałami
- insider trading wydaje się być zjawiskiem popularnym i dotyczącym kluczowych postaci Kongresu
W listopadzie 2009 roku zwróciłem uwagę na artykuł naukowy Abnormal Returns from the Common Stock Investments of the U.S. Senate, którego autorzy poddali analizie wyniki inwestycyjne amerykańskich senatorów w latach 1993-1998. Analiza w modelu French-Fama pokazała, że ważony wielkością transakcji portfel składający się ze spółek kupowanych przez senatorów osiąga miesięczną stopę zwrotu o 0,85% wyższą niż rynek. Dodatkowo portfel składający się z ważonych transakcjami spółek sprzedawanych przez senatorów osiąga miesięczną stopę zwrotu o 0,12% niższą niż rynek. Łącznie więc, senatorowie ‘biją’ rynek o prawie 1% miesięcznie, czyli ponad 12% rocznie. Dla porównania, korporacyjni insiderzy ‘biją’ rynek o około 6% rocznie, przeciętni inwestorzy indywidualni przegrywają z rynkiem o kilka procent.
Ci sami autorzy, Alan Ziobrowski, James Boyd, Ping Cheng, Brigitte Ziobrowski, na podstawie tej samej metodologii pokazali, że latach 1985-2001, członkowie Izby Reprezentantów osiągali pozytywne nadwyżkowe zyski ze swoich giełdowych inwestycji na poziomie 6% rocznie. Co ciekawe, o ile w poprzednim badaniu autorzy nie stwierdzili różnicy w wynikach inwestycyjnych demokratycznych i republikańskich senatorów, to w Izbie Reprezentantów Demokraci okazali się znacznie skuteczniejszymi inwestorami od Republikanów (9% nadwyżkowych stóp zwrotu rocznie przy 2%).
Warto zauważyć, że istnieją badania, których rezultaty zaprzeczają tezie o rynkowej przewadze amerykańskich Kongresmanów. Zwróciła na nie uwagę Megan McArdle, od której ‘pożyczyłem’ tytuł dzisiejszego tekstu. W nieopublikowanym jeszcze badaniu wyników inwestycyjnych członków Kongresu w latach 2004-2008 Andrew Eggers i Jens Hainmueller wykazali, że członkowie Kongresu osiągali negatywne nadwyżkowe stopy zwrotu na poziomie 2-3 procent rocznie, a więc osiągali wyniki porównywalne z przeciętnym inwestorem indywidualnym.
Niezwykle interesujące są rozważania o tym czy członków amerykańskiego Kongresu rzeczywiście zakaz insider tradingu nie obowiązuję. Postaram się wrócić wkrótce do tego zagadnienia. Tymczasem polecam dwa interesujące opracowania, z których można się dowiedzieć bardzo dużo o teorii prawnej stojącej za ideą zakazu insider tradingu:
- Insider Trading, Congressional Officials, and Duties of Entrustment
- Insider Trading Inside the Beltway
Wydaje się, że najbardziej niepokojącą sprawą związaną z oskarżeniami Kongresmanów o insider trading i niejasnym statusem prawnym tych działań jest fakt, że istnieje wiele prostych sposobów na wyjaśnienie sytuacji:
- członkowie Kongresu mogą mieć obowiązek inwestowania w tzw. ślepe portfele
- można uchwalić ustawę wyraźnie zakazującą wykorzystywania informacji zdobytych w ramach pełnienia funkcji członka lub pracownika Kongresu w celach inwestycyjnych
- można nałożyć obowiązek natychmiastowego informowania Kongresmanów o ich transakcjach (podobny do tego, który mają korporacyjni insiderzy)
Cóż, najwyraźniej obecny stan prawny bardzo odpowiada osobom, które mają możliwości go zmienić.


Dodaj komentarz