Wykres dnia: całkiem jak w 2018?

Zauważyłem, że dużą popularnością wśród inwestorów cieszą się wykresy zestawiające aktualne zachowanie rynku z bardzo podobnym zachowaniem rynku z przeszłości.

Linia współczesnego rynku urywa się na dziś, a linia historycznego rynku biegnie dalej, pokazując, co stało się w przeszłości. Wszyscy odbiorcy zdają sobie jednak sprawę, że „w wykresie chodzi o coś więcej niż to, co już się stało”.

Wykres z tej kategorii jest punktem wyjścia rynkowej analizy Johna Authersa z Bloomberga. Zestawia zachowanie S&P 500 z 2018 i 2019 roku z tym, co dzieje się na rynku obecnie.

Główną ideą wykresu jest zestawienie zachowania rynku w roku wyborów midterm w czasie pierwszej kadencji prezydenta Donalda Trumpa z tym, co dzieje się na rynku obecnie, gdy zbliżamy się do wyborów połówkowych w drugiej kadencji Trumpa.

Krótkie spojrzenie na wykres wystarcza, by zrozumieć, dlaczego zestawienie może wzbudzać uwagę inwestorów. Zachowanie S&P w pierwszych 9 miesiącach 2018 i 2026 roku jest podobne.

To, co działo się z S&P 500 w IV kwartale 2018 roku, na pewno zaalarmuje inwestorów. Od szczytu z końca września do Wigilii rynek tąpnął niemal 20% i otarł się o bessę.

Od dołka korekty do końca 2019 roku zyskał około 30%.

Niebieska linia na wykresie pokazuje to, co wydarzyło się w 2018 i 2019 roku. Nic nie mówi o tym, co może się wydarzyć teraz.

Jednak konstrukcja wykresu sprawia, że niebieska linia wygląda jak prognoza. Oko niemal automatycznie „dorysowuje” przebieg czarnej linii tak, by podążała za niebieską, bo tak właśnie robiła po lewej stronie wykresu.

Takie zestawienia są intelektualnie atrakcyjne, bo pokazują jeden potencjalny scenariusz, który wydaje się domyślny.

Wielu ludzi myśli o tym, co się wydarzy w przyszłości, a nie o tym, co się może wydarzyć. Także wielu inwestorów preferuje pojedyncze, spójne scenariusze. Łatwiej jest je sobie wyobrazić niż rozkład scenariuszy: kilkanaście potencjalnych ścieżek z różnymi prawdopodobieństwami.

Scenariusz sugerowany przez zestawienie Authersa jest też „atrakcyjny”, bo łączy ze sobą dwie silne emocje: strach przed gwałtowną przeceną i nadzieję na późniejsze odbicie. Karę i nagrodę.

Jest też niemal gotową instrukcją inwestycyjną. Tym bardziej że w 2026 roku inwestorzy ciągle mają szansę sprzedać akcje „przed nadchodzącą” przeceną.

Wspomniałem na początku, że omawiane zestawienie jest tylko punktem wyjścia rynkowej analizy dziennikarza Bloomberga, który omawia w artykule podobieństwa i różnice w otoczeniu politycznym, gospodarczym i monetarnym pomiędzy październikiem 2018 a październikiem 2026.

Jednak nawet takie analizy także mogą stać się inwestycyjnymi pułapkami. Otoczenie rynkowe jest złożone i składa się z mnóstwa detali. W nagromadzeniu faktów i liczb łatwo jest znaleźć przykuwające uwagę podobieństwa.

Tak samo w dowolnym momencie na rynku można znaleźć sensowne powody do kupna i sprzedaży akcji.

Zestawienie ze sobą dwóch „zdjęć” rynków oddalonych o wiele lat może zbudować bardzo przekonującą prognozę. Należy jednak pamiętać, że jest to analiza oparta na jednym zdarzeniu, na n=1.

Nie wyklucza to możliwości, że taka prognoza się sprawdzi. Wymaga jednak zdrowego poziomu sceptycyzmu.

Podziel się tym artykułem:

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

  1. @ Czytelnik To są interesujące pytania ale wymagają dobrej, "długiej", bazy danych z notowaniami amerykańskich spółek.

  2. 1. Czy takie same zależności/zachowania kursów można zaobserwować w przypadku pojedynczych akcji? Mam tutaj wątpliwości. 2. Kiedy po kilkuletnim boomie…

Tagi

Najnowsze wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *