Dużymi krokami zbliżamy się do zakończenia kolejnego kwartału i wszystko wskazuje na to, że wrzesień 2026 roku będzie nie tylko czasem rysowania nowego ATH przez indeks WIG, ale też przedłużeniem zwyżek na siódmy kwartał z rzędu.
W historii zwyżek indeksu WIG, które trwały siedem kwartałów można doszukać ledwie jednej, w okresie od 1992 roku do I kwartału 1994 roku. Kolejna seria trwała nie siedem, ale siedemnaście kwartałów i rozciągnęła się na okres od II kwartału 2003 roku do końca II kwartału 2007 roku. Inaczej rzecz ujmując, mamy do czynienia z okresem, który jest bez wątpienia wyjątkowy. Dodatkowo, próbka jest tak mała, że trzeba nazwać całość okresem nie tylko wyjątkowym, ale też – co naprawdę ważniejsze – niepozwalającym na ekstrapolowanie wniosków na przyszłość. Niemniej, sam fakt, iż rynek ma w swojej historii siedemnaście kwartałów zwyżek zmusza do szanowania obecnej serii, ale też kusi oczekiwaniem na więcej.
Równolegle, wyjątkowość obecnej zwyżki zmusza do zadania pytań o to, co działo się po tak długich seriach umocnienia? W związku z tym, że miałem przyjemność być na rynku ze swoimi własnymi pieniędzmi w 1992 roku, doskonale pamiętam krach na GPW z 1994, który w II kwartale 1994 roku odebrał indeksowi blisko 50 procent. Odbicie w III kwartale było dynamiczne – kilkanaście procent – po czym w kolejnych dwóch kwartałach indeks dodał bessie około 35 procent. Sumarycznie, na powrót na poziomy z 1994 roku trzeba było czekać do III kwartału 1996 roku. Dało się przeżyć, ale z doświadczenia wiem, że niewielu doczekało, bo po bessie 1994 roku mieli dość inwestowania na całe życie.
Okres 2003-2007 może pamiętać większa grupa inwestorów na GPW, ale czy pamiętają, że cztery lata skrajnego optymizmu skończyło się Wielkim Kryzysem Finansowym i bessą, która trwała przez siedem kwartałów i odebrała indeksowi WIG przeszło 60 procent? A może jeszcze pamiętają fakt, iż po historycznym rajdzie indeks WIG potrzebował dwanaście lat albo czterdzieści osiem kwartałów, żeby znaleźć się na poziomach granych na szczycie hossy trwającej kilka lat? I w tym wypadku zniechęcenie do rynku było skrajne, bo w roku 2008 miałem okazję stracić kilku znajomych, którzy przestali interesować się rynkiem na zawsze.
Co ważne, każdy z powyższych rynków byka był związany z bańkami spekulacyjnymi. Byłem uczestnikiem pierwszej z nich, która miała charakter lokalny. Druga miała już charakter globalny. Miałem też okazję obserwować kilka innych i każda jakoś odbijała się w portfelu. Cieszyły mocno, ale drapały równie dynamicznie. Na życie każdego inwestora przypadnie kilka baniek spekulacyjnych i warto mieć świadomość, że długie serie zwyżek mogą skończyć się naprawdę długimi seriami spadków. Na dziś, życzę czytelnikom, by obecna seria siedmiu kwartałów wzrostów indeksu WIG została rozciągnięta na dalsze dziesięć. Pamiętajcie tylko, żeby znaleźć się w grupie tych, którzy sprzedali za wcześnie.
Wykres za: stooq.pl




Dodaj komentarz