Prywata (choć nie do końca) do KNF

Drogi Urzędzie

Piszę do Ciebie w istotnej sprawie, bo wiem, że na blogi bossa.pl zaglądasz regularnie od lat. Ostatnio może mieliśmy nieco trudniejsze relacje przy okazji mojego listu otwartego, ale tym razem sprawa jest nieco inna. Prośba taka maleńka.

Istnieje sobie od lat lista ostrzeżeń publicznych. Ma swoje wady, które czasami przy różnych okazjach podnosiłem. Ale powiedzmy, że było to zwykle w tym naszym dość wąskim gronie ludzi zajmujących się rynkiem kapitałowym. W bańce, jak to zwykło się mówić w ostatnich latach. Nieco szerszą bańką są ludzie, którzy kuszeni są różnymi sposobami na zarabianie pieniędzy. Oni niestety często nie są dociekliwi, nie wiedzą, że są jakieś ograniczenia, licencja, wymagania. Czasami wydaje im się, że jeśli coś działa na terenie Polski, oznacza to automatycznie, że jest legalne.

Z jednej strony to zrozumiałe i w zasadzie powinniśmy być dumni, że jest takie zaufanie do państwa, z drugiej chyba gdzieś w edukacji szkolnej zapomnieliśmy wbić do głowy tę starą sentencję „caveat emptor”, czyli „niech kupujący ma się na baczności”. Choć z drugiej strony ludzie spędzają niezliczone godziny na oglądaniu kupowanych artykułów, czy nie mają wady, czy są zgodne z opisem, czy spełniają ich wymagania. Potrafią specjalizować się w parametrach kupowanego odkurzacza, czy ma odpowiednią moc, jaki wydaje hałas. Niestety, nie są już tak dociekliwi, gdy na swojej drodze trafiają na wytrawnego sprzedawcę marzeń, który opowiada im o zyskach, gwarantowanych profitach, prawie bezpiecznych inwestycjach, niemal zerowym ryzyku. I o tym, że spółka może jest i zarejestrowana na Bermudach, ale podlega tamtejszemu nadzorowi, więc wszystko jest zupełnie czyste.

Dobra, do rzeczy. W ramach tej mojej aktywności edukacyjnej postanowiłem wyjść do nowej grupy – użytkowników TikToka. Może to dziwne, ale nie dziwniejsze niż to, że ponad trzy dekady temu student filozofii zaczął interesować się giełdą i tak już zostało. Nagrałem krótką rolkę o tym, że jest taka strona w internecie, którą warto znać jeśli trafiło się na jakieś inwestycje, które ktoś poleca, a nie do końca jesteśmy pewni, co to jest.

Chodzi o prowadzoną przez Was od lat Listę ostrzeżeń publicznych.

Mam do niej trochę uwag i zastrzeżeń od lat. Ale powiedzmy, że zostawmy je na razie w naszej bańce. Ale spójrzcie na tę listę z perspektywy amatora, który zamierza właśnie sprawdzić jakiś podmiot. Ci, którzy korzystają z wersji desktopowych przeglądarek jeszcze sobie jakoś poradzą. Niestety większość korzysta już ze smartfonów i tu mamy katastrofę. W tej formie lista jest nieprzejrzysta, niefunkcjonalna, trudno cokolwiek w niej znaleźć. Połowę ekranu zasłania nagłówek z wyjaśnieniem

A jeśli już będziecie robić jakieś usprawnienia, to jeszcze drobna sugestia. Wyszukiwarki różnego rodzaju radzą sobie doskonale z literówkami, nie do końca pasującymi wyszukiwaniami i tę funkcjonalność uwielbiam od lat. Bo wiecie, można wpisać BitBay, bitbay, bit bay, bitbey. Liczenie na to, że – zwłaszcza przy dłuższych nazwach – użytkownik dokładnie zapamięta, jest trochę naiwnością.

A jak już się rozpędzicie w tych zmianach, to warto byłoby dodać:

– indeks alfabetyczny

– datę wpisania na listę (to jednak jest krępujące, że musiałem wyjaśniać komuś, że AmberGold był na tej liście od 2009, bo u Was tej informacji nie ma)

O archiwum podmiotów, które były wpisane i jak zakończyła się dana sprawa, już nie wspomnę. Bo wiecie, warto też pokazać te umarzane.

Ale przede wszystkim miejcie w pamięci, że ta lista powinna służyć wszystkim tym, którzy nie bardzo orientują się w tym wszystkim, więc powinna być jak najbardziej przejrzysta i funkcjonalna.

Podziel się tym artykułem:

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

  1. @ Czytelnik To są interesujące pytania ale wymagają dobrej, "długiej", bazy danych z notowaniami amerykańskich spółek.

  2. 1. Czy takie same zależności/zachowania kursów można zaobserwować w przypadku pojedynczych akcji? Mam tutaj wątpliwości. 2. Kiedy po kilkuletnim boomie…

  3. To jest bardzo ciekawy komentarz, dziękuję. Zastanawiam się teraz, skoro taki spadek oczekiwanych zysków (do 3% w IIQ-2027) jest spodziewany,…

  4. Tak. 12345678901234567890 (te cyferki są tylko dlatego, że tak krótki komentarz nie był akceptowany) 🙂

Tagi

Najnowsze wpisy

Komentarze

Jedna odpowiedź na “Prywata (choć nie do końca) do KNF”

  1. Awatar Tomasz
    Tomasz

    Proszę o wystosowanie podobnego apelu do GPW w sprawie strony dla rynku Catalyst. Nawet na komputerze jest ledwo używalna. O komórce nawet nie wspominając.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *