Najlepsi nie grają tak jak reszta

Polymarket to jeden z największych na świecie konkursów bezpośredniego przewidywania przyszłości.

W latach 2022–2026 uczestniczyło w nim niemal 2,5 mln rachunków. 69% z nich straciło pieniądze. 31% zarobiło na udziale w konkursie.

Medianowy portfel, czyli rachunek w połowie stawki, stracił 2 dolary. Tylko 5% rachunków zarobiło więcej niż 250 USD. Połowę całkowitych zysków o wartości 1,1 mld USD zagarnęło 0,03% wszystkich rachunków: 765 z 2,5 mln.

Czy wyróżniały się zarabiające, w tym dużo zarabiające rachunki?

Odpowiedź nie jest intuicyjna. Najsilniejsza obserwowalna różnica nie dotyczyła prognozowania, lecz sposobu zawierania transakcji.

Więcej transakcji nie znaczy lepiej

Zacznijmy od rozczarowującej informacji. W danych zaprezentowanych w badaniu Who Wins and Who Loses in Prediction Markets? Evidence from Polymarket nie znajdziemy sugestii, że aktywni gracze – dokonujący większej liczby transakcji – osiągają lepsze wyniki.

Wraz ze wzrostem liczby transakcji w portfelu rosły zyski wygrywających, ale rosły też straty przegrywających.

Wynik medianowego portfela to 2 USD straty. Medianowy portfel w grupie rachunków z więcej niż 100 transakcjami tracił 14 USD. Portfel w środku stawki rachunków z więcej niż 1000 transakcji tracił 141 USD.

Tak więc im więcej ktoś handlował i im więcej miał okazji, by poćwiczyć i przetestować umiejętność przewidywania przyszłości, tym więcej mógł wygrać i tym więcej mógł stracić. Typowy wynik jednak spadał, a nie rósł.

Ten sam mechanizm dotyczy wzrostu obrotu. Większe stawki zwiększały przede wszystkim skalę możliwych zysków i strat… oraz przyspieszały ewentualne odejście z rynku.

Ci, którzy grali dużymi kwotami – i zapewne traktowali tę grę bardzo poważnie – nie mieli gwarancji lepszych wyników niż „okazjonalni” gracze ryzykujący niewielkie kwoty.

Kto więc wygrywał na Polymarket?

Dobrze radzili sobie oczywiście uczestnicy konkursu, którzy znali przyszłość, a nie ją prognozowali. Na rynku wykryto dwa „duże” incydenty insider tradingu – jeden dotyczył pracownika Google, a drugi członka amerykańskich sił zbrojnych.

Ci dwaj gracze mieli realną przewagę w konkursie, ale… ich portfele znalazły się dopiero na 115. i 307. miejscu w klasyfikacji i zgarnęły 0,13% wszystkich wygranych.

Co wyróżniało wygrywających, którzy nie oszukiwali?

Przewaga w arkuszu zleceń

Najważniejsza różnica dotyczy… sposobu składania zleceń. W arkuszu zleceń na rynku są zlecenia sprzedaży i zlecenia kupna. Różnica cenowa między nimi to spread.

Minimalny całkowity spread na Polymarket – czyli różnica między ceną zlecenia kupna a sprzedaży – wynosił 1 cent przy widełkach notowań od 0 do 1 USD. Można było wystawić zlecenie po 49, 50 lub 51 centów.

Przy cenie 50 centów spread stanowił więc 2% ceny kontraktu. Przy cenie 5 centów aż 20%.

Wygrywający gracze zdecydowanie częściej składali swoje zlecenia i czekali, aż ktoś je zrealizuje. Pozostali gracze zdecydowanie częściej przyjmowali cenę z arkusza i dokonywali transakcji.

Pierwszy sposób daje lepszą cenę, ale wymaga cierpliwości. Drugi daje natychmiastową realizację i możliwość „gonienia ceny” w zamian za gorszą cenę.

Co ciekawe, ponad połowa uczestników Polymarket ani razu nie wystawiła zlecenia oczekującego i za każdym razem „brała” cenę ze zlecenia innego gracza.

Jakość egzekucji pomysłów tradingowych ma znaczenie dla końcowego wyniku.

Druga cecha wygrywających portfeli to… unikanie skrajności cenowych. Chodzi o transakcje poniżej 10 centów i powyżej 90 centów.

To oba końce linii prawdopodobieństwa zdarzeń, które reprezentuje cena na rynku predykcyjnym.

Zwycięzcy unikali obstawiania – albo grania przeciwko – pewniakom. Pomijali także tak zwane long shoty, czyli obstawianie wydarzeń o niskim prawdopodobieństwie realizacji.

Można więc powiedzieć, że ważniejsza od umiejętności przewidywania przyszłości okazała się umiejętność oceny tego, co „warto” przewidywać.

Duża stawka, wielki wynik

Autorzy zauważyli jeszcze jedną interesującą właściwość: wśród 100 najlepszych i najgorszych portfeli jest dużo rachunków, które handlowały dużymi kwotami na niewielkiej liczbie rynków, czyli zdarzeń.

Wśród 100 najbardziej wygranych portfeli aż 40 handlowało na mniej niż 100 rynkach. Wśród 100 najbardziej przegranych portfeli aż 62 handlowało na mniej niż 100 rynkach. Typowy rachunek z listy najlepszych handlował na 422 rynkach, a z listy najgorszych na 40.

Jak to interpretować? Duże stawki na niewielkiej liczbie zdarzeń to droga do salonu luksusowych samochodów albo dziecięcego pokoju w domu rodziców.

Warto o tym pamiętać, gdy media społecznościowe, a nawet zwykłe media, heroizują traderów w stylu „gram ryzykownie, ale bezpiecznie”.

Analiza 2,5 mln rachunków i 600 mln transakcji na Polymarket – podręcznikowym rynku o sumie zerowej – pokazuje więc, że przewaga na takim rynku może leżeć w innym miejscu, niż spodziewają się tego początkujący inwestorzy: w jakości egzekucji pomysłów inwestycyjnych, w cierpliwości i umiejętności decydowania, kiedy warto grać.

Podziel się tym artykułem:

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

  1. @ Czytelnik To są interesujące pytania ale wymagają dobrej, "długiej", bazy danych z notowaniami amerykańskich spółek.

  2. 1. Czy takie same zależności/zachowania kursów można zaobserwować w przypadku pojedynczych akcji? Mam tutaj wątpliwości. 2. Kiedy po kilkuletnim boomie…

  3. To jest bardzo ciekawy komentarz, dziękuję. Zastanawiam się teraz, skoro taki spadek oczekiwanych zysków (do 3% w IIQ-2027) jest spodziewany,…

  4. Tak. 12345678901234567890 (te cyferki są tylko dlatego, że tak krótki komentarz nie był akceptowany) 🙂

Tagi

Najnowsze wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *