Moim zamiarem nie jest przekonywanie za wszelką cenę do A.T., ani stawianie jej pomników, a na pewno nie degradowanie jej roli i funkcji. Wszystko co piszę w tym temacie ma jeden zasadniczy cel – pokazywanie wszystkich jej pożytków i ograniczeń (słabych i silnych punktów) przez jak najbardziej obiektywne i wielostronne zweryfikowanie jej efektywności.
Nieustannie obserwuję w rozmowach, mailach i czytając dyskusje, że ze zrozumieniem siły i słabości A.T. są problemy. Pół biedy jeśli słyszę o nich od początkujących czy wątpiących albo zrażonych, gorzej jeśli nonszalancja w traktowaniu efektywności A.T. wyziera z tekstów aspirujących do miana profesjonalnych.
Do znudzenia będę przypominał, że skuteczna A.T. jest kwestią wyboru obiektywnych lub quasi-obiektywnych narzędzi graficznych i ilościowych w jednym z dwóch układów:
1/ Albo w całości podporządkowujemy trading i wszystkie decyzje Analizie Technicznej z możliwością weryfikacji źródeł (nie)skuteczności w każdym miejscu
2/ Albo do Analizy Technicznej dodajemy własne , „intuicyjne” elementy, narażając się na niemożność weryfikacji tego ile z przyczyn porażki lub sukcesów pochodzi rzeczywiście z A.T., a ile z naszych kompetencji
O A.T. popełniłem tutaj już kilkadziesiąt wpisów a temat nadal nie jest skończony. Chciałbym by jak największa ilość praktyków odnalazła i zrozumiała powody nieskuteczności narzędzi technicznych, których używają, jak też celowość ich użycia w ogóle. Dlatego nowych tekstów o A.T. w przeróżnych kontekstach pojawi się jeszcze sporo. Dziś spojrzenie od strony naukowej, akademickiej. Myślę, że wielu z Czytelników to zaciekawi gdyż z tej perspektywy o A.T. nie mówi się za wiele. A powinno gdyż akademicka krytyka bardzo pobudza dyskusję i wymusza doskonalenie i warsztatu i aparatu badawczego jak i procesu wnioskowego.
Wybrałem więc bardzo krótką ale treściwą pracę Martina Sewella pod prozaicznym tytułem „Analiza Techniczna”. Autor pracuje obecnie na Uniwersytecie w Cambridge, zajmując się badaniami klimatu ale również pracami nad finansami, a szczególnie właśnie A.T. czy też algorytmami.
Spośród wielu akademickich definicji Analizy Technicznej spodobała mi się właśnie jego. Nawiązuje ona do samej ceny instrumentów, gdyż tak naprawdę przestało mieć znaczenie w XXI wieku na ile rynki poruszają się w trendach i na ile dyskontują wszystko z otoczenia. Jego definicję A.T. można zapisać wzorem:
E(pt:t>0|dt:t−n…0)
Gdzie:
p to cena
t to czas
d to dane generowane przez podaż i popyt na parkiecie
Tłumacząc ten zapis na język ludzki:
Analiza Techniczna to sztuka wnioskowania o prawdopodobieństwie poziomu przyszłej ceny rynkowej poprzez analizę danych generowanych w procesie handlu instrumentami.
Osadza się to na założeniu, że rynek dyskontuje wszystko OPRÓCZ informacji generowanej przez akcję rynku (czyli oprócz cen), a więc wszystko czego potrzebuje analityk techniczny to dane z notowań.
Na marginesie – tu pojawia się ciekawy dylemat, który zresztą stawia sam autor:
Skoro klasyczne dogmaty A.T. zakładają, że rynek dyskontuje wszystko, to dlaczego nie dyskontuje on informacji płynących z historycznych cen (albo inaczej dlaczego A.T. nie dyskontuje samej siebie?). To nieco filozoficzne pytanie, zostawiam je czytelnikom 🙂 Przybliżę tylko o co w nim chodzi.
Otóż w bieżących cenach znajdują jak najszybciej odzwierciedlenie (zostają zdyskontowane) wszystkie newsy z otoczenia jak i nastroje inwestorów (emocje, obawy, nastawienia, błędy) co znaczy, że jeśli na przykład wypłynie z serwisów zła wiadomość dla spółki, to rynek (inwestorzy) nie czeka z przełożeniem jej na zmiany w poziomie cen akcji owej firmy. Nie ma przerwy, nie wisi ów news w powietrzu, reakcje są zwykle natychmiastowe ale rozciągnięte w czasie. Tymczasem rynek nie dyskontuje w ten sam sposób, czyli natychmiast, tego co jest materiałem bazowym dla technika – układów cen, które się powtarzają czyli pewnej nieefektywności zapisanej w danych. Im dłużej ta nieefektywność trwa (nie jest dyskontowana) tym lepiej dla analityka technicznego. Rynek efektywny nie powinien pozwalać regularnie zarabiać, na przykład na strategii wybicia z kanału cenowego, a mimo to legendarny team Turtles zarabiał na tym setki milionów $.
Wiem, że to dość abstrakcyjne i trudne do zrozumienia dlatego zostawiam temat pasjonatom, to była jedynie ciekawostka.
Sewell w swojej pracy analizuje dziesiątki prac akademickich na temat skuteczności i słabości A.T., stawiając wnioski i diagnozy naprawdę warte bliższego poznania. Dlatego z przyjemnością zrobię to w kolejnym wpisie.
CDN
—*Kat*—


Dodaj komentarz