Z początkiem listopada rynki weszły w historycznie najlepszy okres roku. W istocie anomalię kalendarzową daje się rozciągnąć nawet na sześć miesięcy. Okres maj-październik jest historycznie gorszy od okresu listopad-grudzień. Nie odnosi się to do wszystkich rynków, ale niezależnie od tego warto spojrzeć na bagaż zmian procentowych, z jakimi indeksy wchodzą w końcówkę roku.
Jak zawsze warto pamiętać o konstrukcji indeksów, ale i tak część zaskakuje siłą, a inne wchodzą w dwa finałowe miesiące roku zwyżkami w perspektywie year-to-date, które czynią dalsze wzrosty przynajmniej wyzwaniem. Wall Street i Europa jawią się jako mocno rozciągnięte, gdy Azja relatywnie mniej. Blado wypadają rynki wschodzące, ale wyjątkowo źle GPW, z jej czerwonymi benchmarkami. Honoru na tle świata broni tylko sWIG80, ale w indeksie blisko połowa spółek jest pod wodą, więc wzrost w tym segmencie rynku – zwłaszcza na tle świata – wypada ciągle blado. Czy są na rynku chętni założyć się, że końcówkę roku GPW spędzi w pogoni za światem? A może będziemy spadać mniej niż reszta poddana realizacji zysków? Tak, czy inaczej na 3 listopada wygląda na to, że GPW skończy rok w roli przegranego.



Dodaj komentarz