Zainspirowany zupełnie przytomnym pytaniem ?od czego zacząć?” pod poprzednim wpisem o literaturze z zakresu projektowania systemów, zdecydowałem o konieczności dopisania suplementu. Niestety proste pytania w temacie skutecznego tradingu zwykle wymagają nadwyraz skomplikowanych odpowiedzi…
Zaistniała bowiem wątpliwość o sensowną ścieżkę edukacji kogoś, kto z mechanicznym podejściem nie miał do tej pory nic wspólnego, oprócz, jak mniemam, zasłyszanych czy przeczytanych skrajnych lecz kuszących opinii. Zamiast jednak roztaczania różanych perspektyw chciałbym raczej wskazać pytającemu którędy mógłby zbłądzić na manowce, na które sam wielokrotnie wpadałem, nie mając na swojej drodze na tyle szczęścia by być w porę ostrzeżonym. Jednoznacznej i racjonalnej odpowiedzi w tej sprawie próżno szukać w książkach dlatego sięgnę do własnych doświadczeń.
Problem ująłbym następująco:
(1) czy ścieżka do systemów transakcyjnych wiedzie przez analizę techniczną ?
lub też idąc dalej:
(2) czy kolejnym etapem dla kogoś stosującego analizę techniczną są systemy mechaniczne?
Żeby odpowiedzieć na oba pytania muszę zacząć od końca czyli samego systemu. Składa się na niego kompletny i ściśle zdefiniowany zestaw zasad i parametrów, które określają przynajmniej: punkty wejścia na pozycję, punkty jej zamknięcia, każdorazową wielkość pozycji i rodzaj rynku. I ani krztyny mniej w przeciwieństwie do wielu metod uznaniowych (discretionary trading), w których przynajmniej jeden z wymienionych elementów opiera się często na subiektywnej, nierzadko incydentalnej ocenie lub wręcz improwizacji.
Nie każdy mechaniczny system decyzyjny musi być zapisany i egzekwowany przy pomocy komputerowego programu, papierkowa/ręczna obsługa nie jest wykluczona pod warunkiem, że są spełnione wyznaczniki podane wyżej. Natomiast z drugiej strony – niemal każda strategia ręczna może być przy obecnym poziomie techniki zapisana w programie komputerowym. Jeśli ktoś twierdzi, że nie posługuje się mechanicznym systemem ale ma wypracowaną metodę, którą ja przeniosę co do przecinka na pecet, to z punktu widzenia nazewnictwa spór o ?systemowość” jego metody jest bezprzedmiotowy.
I teraz najważniejsze:
Wbrew obiegowym stereotypom mechaniczny system transakcyjny (komputerowy czy ręczny) nie oznacza tylko i jedynie usystematyzowanej analizy technicznej (AT) wbitej w zdefiniowany zestaw zasad!
Oprócz AT w systemach takich używa się wielu innych zmiennych spoza zbioru ograniczonego przez AT.
Przyjmijmy, że najprostszy system wygląda następująco:
jeśli
zachodzi ZDARZENIE X
to
kup/sprzedaj
Y sztuk
instrumentu N
po cenie Z
Co chciałbym wyraźnie zaznaczyć to fakt, że ZDARZENIE X NIE musi zawierać się w zbiorze formacji, wskaźników, fal, cykli czy słupków objętych nazwą ?Analiza Techniczna”.
Modele transakcyjne tworzy się również z elementów luźno lub w ogóle z nią nie związanych, do których wykres jest absolutnie niepotrzebny, jak np.:
– systemy oparte o arbitraż między instrumentami (pair trading, statistical arbitrage)
– systemy money management (przewagę uzyskuje się dzięki zarządzaniu kapitałem – np. metody martyngałowe)
– systemy oparte o dane fundamentalne ( np. jeśli C/Z >= k to kup )
– systemy oparte o wskaźniki sentymentu (np. VIX)
– systemy oparte o przepływ zleceń (np. front running)
– systemy oparte o statystykę (np. kup w poniedziałek na otwarciu, sprzedaj w piątek na zamknięcie)
– systemy oparte o zdarzenia zewnętrzne (np. astrologię – układ 2 planet jest sygnałem)
– systemy hybrydowe (system klasyczny służy tylko jako drogowskaz , decyzje podejmuje sam grający)
itd. itp.
Przyjęło się powszechnie, i tak też traktuje się to w większości książek, analizę techniczną utożsamiać z analizą wykresów (charting). To zbyt wąskie podejście. De facto jednak AT to analiza szeregów czasowych (cena, pochodna ceny, volumen, LOP), do której sam wykres nie jest konieczny choć może być pomocny. Nawet najtrudniejsza część czyli analiza fal lub formacji (np. RGR) może zostać dokonana wyłącznie przy pomocy przekształcenia samych danych cenowych.
W tym kontekście moja odpowiedź na pytanie (1) postawione wyżej brzmi:
NIE ma konieczności znajomości arkanów klasycznej analizy technicznej żeby budować skuteczne systemy mechaniczne!
Owszem, studiowanie AT może być CZASEM pomocne przy projektowaniu systemów – np. poprzez znajdowanie optyczne jakichś zależności na wykresie ceny lub jej pochodnych (wskaźniki, oscylatory), ale NIE gwarantuje w żadnej mierze sukcesu.
Natomiast zajęcie się tylko AT, bez przetestowania jej założeń za pomocą komputerowego modelu, prowadzi często do ruiny. Książki są pełne prostych ale nie podpartych testami lub niepełnych albo nadmiernie subiektywnych, niereplikowalnych pomysłów, formacji czy wskaźników. Jeśli ktoś mnie spyta ilu znam ludzi, którzy doszli do fortuny dzięki czystej AT, odpowiem – na palcach jednej ręki ich policzę. Thomas Bulkowski i Dan Zanger a potem muszę dłuższą chwilę pomyśleć. Natomiast służę długą listą tych, którzy zarobili stosując mechaniczne systemy. O ile ktoś jednak traci to nie ma różnicy czy dzięki AT czy systemom.
I tu dochodzimy do odpowiedzi na pytanie nr (2):
NIE ma konieczności weryfikacji pomysłów AT za pomocą komputerowych modeli. Ze swoich doświadczeń mogę powiedzieć jednak, że to ZNACZNIE ułatwia procesy decyzyjne oraz rozwiązuje kilka problemów natury psychologicznej.


Dodaj komentarz