„Tato, ten kątomierz nie działa!”. Usłyszałem coraz bardziej sfrustrowany głos syna. Spojrzałem, jak męczy się z tym niesłychanie prostym narzędziem. Manipulował nim w taki sposób, że chyba jego twórcy nie zdawali sobie sprawę, jak kreatywne bywają dzieciaki.
Ale nie działał! W ten sposób, w jaki próbował go przyłożyć, przypasować, porównać, zestawić z płaszczyzną kartki, nie miał prawa obliczyć narysowanego na niej kąta.
Kątomierz nie zadziała również jako młotek, choć czasem możemy go użyć w zastępstwie śrubokręta licząc na to, że się nie złamie lub nie wygnie.
Podobnie jest z analizą techniczną. Hasło „analiza techniczna nie działa” jest pustym, prowokacyjnym zawołaniem bojowym, na które wielu daje się nabrać. Ale wchodząc w szczegóły okazuje się często, że przede wszystkim ile osób, tyle definicji i rozumienia, czym jest analiza techniczna.
Wykres to reprezentacja kupujących i sprzedających
Banał powtarzany, w każdym podręczniku opisującym zasady analizy technicznej. Ceny narysowane na wykresie reprezentują transakcje, a tym samym zachowania kupujących i sprzedających. Nas – ludzi (coraz częściej automaty, te zaś są jednak programowane wciąż przez człowieka). My zaś jako zbiorowość mamy pewne powtarzalne schematy zachowań. Albo raczej zbiór schematów. Pewnie, że nie stuprocentowo pewnych, ale możemy założyć prawdopodobne scenariusze zachowań zbiorowości ludzkich i na podstawie tych scenariuszy dostosować swoje działania.
Mamy 21 grudnia – szał przedświątecznych zakupów. Jeśli pójdę na zakupy jutro tuż po otwarciu sklepów z dużym prawdopodobieństwem nie napotkam takiej masy zdeterminowanych kupujących, jak o godzinie 14. Ale oczywiście zawsze jest pewna szansa, że spryciarzy chcących ominąć tłumy jest więcej i tym razem kocioł będzie również o 8 rano.
Podobnie jest z wykresami – stabilizacja po długim trendzie prowadząca do wyciszenia nastrojów i wyczekiwania – spadek obrotów, niższa zmienność – zapowiada MOŻLIWY gwałtowny ruch. W którą stronę? To się okaże. Ale jeśli wcześniej był silny trend wzrostowy to PRAWDOPODOBNIE będzie to również wzrost.
Tu nie ma wielkiej filozofii, chyba, że ktoś uprze się, że MUSI na pewno się wybić w górę. Albo, że na 100 procent wzrośnie do poziomu 20 złotych, czy ile tam wynika z SUBIEKTYWNYCH oczekiwań.
Historia lubi się powtarzać ale nie daje gwarancji podobnych zachowań
Systemy złożone – a takimi są rynki – zależne są od tysięcy drobnych zdarzeń. Czasem jedno z nich może wywrzeć nieproporcjonalnie wielką reakcję na inne. Czasem sytuacje powtarzają się nieustannie według tego samego schematu, by nagle przestać funkcjonować. To tylko wynik złożoności, zmiany mód, preferencji, technologii i tysięcy innych czynników.
Na początku działania naszego rynku wystarczyło, że zarząd spółki zapowiedział split akcji, by te wzrosły dzień później, często o maksymalny dopuszczalny limit dzienny (+10%). Wszyscy wiedzą, że split jest najczęściej neutralny – nic nie zyskujemy więcej, ani nie tracimy. A jednak inwestorzy liczyli na wzrosty cen. Dziś informacja o splicie raczej nie wywoła takiej euforii. No chyba, że podczas silnego rynku byka, gdzie dowolna informacja bywa interpretowana jak najlepsza wiadomość w życiu spółki. Jeszcze wyjaśnienie – napisałem, że najczęściej split jest neutralny, bo jestem w stanie sobie wyobrazić, że gdyby podział akcji zaproponowało LPP, to mogłoby to PRAWDOPODOBNIE zachęcić wielu graczy, których do tej pory odstraszała wysoka cena akcji.
Analiza techniczna nie jest metodą naukową
O tym zdaje się zapominać wielu. To tylko sposób interpretowania zbiorów danych (przedstawionych w formie graficznej). W zasadzie to taka retro wersja tego co dziś się robi z danymi w ramach Big Data. Bierzemy wielkie ilości danych i szukamy prawidłowości i schematów. Czasem one istnieją naprawdę, czasem są losowymi układami, które powstały dzięki temu, że tych danych jest tak bardzo dużo, czasem są pułapkami, na których mogą „wyłożyć” się algorytmy analizujące te dane.
Podobnie jak metodą naukową nie jest analiza fundamentalna, czyli próba wyceny wartości przedsiębiorstwa na podstawie wielu danych z przeszłości.
Skuteczność narzędzia zależy od użytkownika
Nie istnieje jedna jedyna wzorcowa analiza techniczna. Każdy z nas jest interpretatorem rzeczywistości, każdy z nas ma własne oczekiwania. Jeśli na wykresie powstaje jakiś kształt, który w głowach tysięcy inwestorów jest zapowiedzią wzrostów (a w głowie innych tysięcy – spadków) to część z nich zajmie pozycje wcześniej – w obawie przed tym, że uciekną im ceny. Część poczeka do wybicia i potwierdzenia swoich przypuszczeń, część będzie wykorzystywała codzienne wahania, a jeszcze inna część będzie zmieniała zdanie z godziny na godzinę, niepewna swoich prognoz i oczekiwań.
Wszystkich będzie można uznać za wygranych (nawet jeśli stracą pieniądze) jeśli będą postępować zgodnie z minimalnym choćby planem działania. Jeśli każdy z tych tysięcy założy sobie „mogę stracić na transakcji tylko 1000 złotych”, to w gruncie rzeczy nie ma znaczenia, czy kupią na początku, w środku czy na końcu jakiegoś wyimaginowanego kształtu widocznego na wykresie.
Formacje czyli umowny kod
– Widziałem na wykresie coś w rodzaju nietoperza.
– Co ty opowiadasz, to był raczej ślad, jaki zostawia na piachu mewa
– Obaj się nie znacie. To najbardziej przypomina zgięty drut, który kiedyś znalazłem.
Taką rozmowę mogą przeprowadzić obserwatorzy wykresów. Jednak, jeśli któryś z nich stwierdzi, że na wykresie pojawia się „głowa z ramionami”, to choć jest to jego subiektywna ocena i pozostali nie muszą się z nim zgadzać, to jednak będzie łatwiej im się porozumieć. Każdy będzie wiedział, o jaki rodzaj kształtu chodzi.
Inaczej będziemy mieli do czynienia ze swoistym testem Rorschacha. Wiemy zaś, że testy użyteczność tekstów projekcyjnych jest zerowa, zaś kreatywność interpretatorów olbrzymia.
Na wykresie możemy zobaczyć nawet osła, podobnie jak Von Nogay z CK Dezerterów, tylko poza własną satysfakcją niczego to nadal nie zmienia. Naturalnie, dla niesłychanie poważnych osób nazwy w stylu „trzy czarne kruki”, „diament” czy „klin” mogą brzmieć komicznie, ale to jest tylko KONWENCJA. Być może mądrzej i bardziej profesjonalnie brzmiałoby formacja XBds23, no ale na razie, jeszcze chętnych do takiego nazewnictwa nie ma tak wielu.
To czy kątomierz działa czy nie działa zależy od tego, do czego i w jaki sposób chcemy go zastosować. Podobnie jest z oceną tego, co widać lub nie na wykresach. Jeśli jeszcze do tego dodamy świadomość ograniczeń metody i narzędzia, własne ograniczenia oraz oczekiwani, to w gruncie rzeczy okaże się, że hasło „analiza techniczna nie działa” jest podobnym szalbierstwem, jak zdaniem niektórych właśnie ten sposób oceny wykresu.



Dodaj komentarz