Polski rynek finansowy żyje w cieniu sprawy Getback. Kilka dni temu oderwał się od niej na krótką chwilę i zwrócił uwagę, że jeden z funduszy pieniężnych stracił w jeden dzień 1,63%.
Naturalnie to jednorazowe tąpnięcie także próbowano powiązać ze sprawą Getback. Ze sprawozdania funduszu za pierwsze półrocze 2017 roku wynika jednak, że fundusz nie miał obligacji Getback. Posiadał natomiast obligacje spółki Chemoservis-Dwory, które stanowiły około 2% wszystkich aktywów. Kilka dni temu spółka poinformowała, że znajduje się w trudnej sytuacji finansowej, rozważa wniosek o restrukturyzację a 10 kwietnia została wezwana do przedterminowego wykupu obligacji o wartości 16,5 mln, w tym obligacji posiadanych przez fundusz Open Finance Pieniężny (o wartości około 1,3 mln).
Niewykupienie tych obligacji skłoniło zapewne zarządzających do przeszacowania ich wartości w portfelu. Efekt jest był taki, że jednego dnia Open Finance Pieniężny oddał wzrosty z ostatnich dwunastu miesięcy. Pokazuje to wykres dnia:

Open Finance Pieniężny nie jest dużym funduszem. Ma mniej niż 40 mln aktywów. Zwróciłem uwagę na tę sprawę bo to kolejna lekcja przypominająca indywidualnym inwestorom o potrzebie czytania dokumentów informacyjnych dotyczących wehikułów inwestycyjnych, w które inwestują swoje oszczędności.
Nazwa funduszu Open Finance Pieniężny sugeruje, że jest to fundusz rynku pieniężnego. Z karty informacyjnej wynika jednak, że alokuje aż 45% aktywów w dług korporacyjny. Ze sprawozdania za pierwsze półrocze 2017 roku wynika, że część tego długu to obligacje wysokorentowne. To właśnie z tych powodów portal Analizy.pl klasyfikuje fundusz jako fundusz obligacji korporacyjnych a nie pieniężny.
Jeśli ktoś szuka funduszu pieniężnego jako alternatywy dla lokat bankowych to z całą pewnością fundusz z 45% ekspozycją na dług korporacyjny (w tym obligacje wysokorentowne) nie jest produktem, w który powinien zainwestować. Do takiego wniosku można dojść po lekturze zwięzłej karty funduszu. Problemy Open Finance Pieniężny to kolejne przypomnienie, że inwestorzy indywidualni mogą oszczędzić sobie sporo kłopotów jeśli zrobią choćby elementarne rozeznanie w kwestii produktów inwestycyjnych, którymi są zainteresowani.
W przypadku Open Finance Pieniężny warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden szczegół. Otóż Analizy.pl podaje wartość kosztów całkowitych funduszu (TER – Total Expense Ratio) na poziomie 1,6%, w tym opłata za zarządzanie 1,2%. Fundusz podaje jako swój benchmark WIBID 3M, który obecnie wynosi 1,5%. Zestawienie tych dwóch faktów wyjaśnia moim zdaniem dlaczego fundusz z „pieniężny” w nazwie ma 45% ekspozycję na dług korporacyjny i to w dużym stopniu dług o charakterze spekulacyjnym.
Przy tak groteskowo wysokim poziomie kosztów całkowitych Open Finance Pieniężny musi przynajmniej „podwoić benchmark” by wypracować jakąkolwiek wartość dla inwestorów. Nie może tego zrobić alokując kapitał w instrumenty rynku pieniężnego. Inwestuje więc w obarczone większym ryzykiem obligacje korporacyjne. Tym samym naraża swoich klientów na ryzyko tąpnięć związanych z niewypłacalnością emitentów obligacji.
Cała idea funduszy pieniężnych z bardzo wysokimi kosztami i neutralizującymi te koszty wysoką ekspozycją na dług korporacyjny wydaje się mi marketingowym nadużyciem. To wyjątkowo irytująca patologia bo jej ofiarami padają rozważni, negatywnie nastawieni do idei spekulacji inwestorzy z niską tolerancją na ryzyko. Jest to jednak pułapka, której inwestorzy mogą uniknąć jeśli znajdą czas na zbadanie wehikułów, w które chcą zainwestować.


Dodaj komentarz