To nie kolejna prowokacja ani inauguracja sezonu ogórkowego lecz jak najbardziej poważna konstatacja na temat wpływu naszego księżyca na to co robimy na giełdzie.
Zainspirowała mnie praca ?Lunar cycle effects in stock returns” (Efekty cyklu księżycowego na zyski z akcji) Ilii Dicheva i Troya Janesa z Uniwersytetu Michigan, opublikowana już dobry czas temu w ?Journal of Private Equity” ale dopiero teraz na nią przypadkiem trafiłem. Ponieważ tematy astrologiczne są ostatnio dość ?trendy” więc nie omieszkam podzielić się zdobytą wiedzą na blogu.
Autorzy badają wpływ na inwestycje dwóch faz księżyca:
1/ Nowiu – kiedy Srebrny Glob staje dokładnie na drodze z Ziemi do Słońca i połowa widziana przez nas jest nieoświetlona co powoduje, że nie widzimy go niemal wcale
2/ Pełni – gdy księżyc ustawia się po przeciwnej stronie Ziemi niż Słońce przez co staje się na tyle dobrze oświetlony, że widzimy go w nocy w pełnej krasie (około 3 dób).
Pełen cykl pomiędzy kolejnymi fazami tego samego rodzaju trwa 29 i pół doby. Najbliższy nów szykuje nam się 22 lipca, pełnia 7 lipca (daty zweryfikowane 2 lipca).
Ponoć w każdej z tych faz organizm człowieka reaguje odmiennie i z pewną charakterystyczną intensywnością co powoduje, że jedne rzeczy wychodzą nam w tym okresie lepiej inne gorzej. Badacze tłumaczą to składem organizmu ludzkiego, w którym 80% to woda a więc jesteśmy tak samo podatni na wpływy ziemskiego satelity jak oceany. Odmienny stan ducha oczywiście może mieć wpływ na decyzje inwestycyjne więc krótko poznajmy jakie zagrożenia mogą nas czekać przy takich okazjach:
Pełnia:
Niezwykle intensywna faza. To ponoć doskonały czas na terapię psychologiczną – w tym okresie emocje są bardziej uwydatnione, ujawnia się nasza prawdziwa natura, dochodzi do wybuchów emocjonalnych. Możemy mieć kłopoty z zaśnięciem, bóle głowy, napady migreny, zmniejsza się krzepliwość krwi bo organizm w tym czasie zatrzymuje wodę co objawia się obrzękami. Wzmaga się wydzielanie hormonów płciowych, dlatego podczas pełni wzrasta ochota na seks. Co najważniejsze dla naszych rozważań – nad racjonalnym myśleniem górę biorą emocje i uczucia, zaburza się rytm biologiczny i jasność myślenia! Do głosu dochodzi instynkt i zachowania atawistyczne, stajemy się nerwowi i podatni na stresy, rośnie poziom agresji.
Nów:
Ma pozytywny wpływ na zdrowie, to czas, kiedy wszystko musi się udać, najbardziej pomyślny okres dla ciała i umysłu. Organizm staje się zrelaksowany, wypoczęty, odporny na infekcje i urazy, wzrasta wyczucie instynktu samozachowawczego. Dzięki temu bezwiednie sięgamy po to, co najlepsze – w stylu życia, wyborach, decyzjach. Możemy teraz inicjować wszelkie nowe przedsięwzięcia. Łatwo wówczas o konsekwencję i wytrwałość, jest to także dobra pora na rozpoczęcie walki z nałogami.
Kto zgadnie, która z faz powinna wpływać pozytywniej na rezultaty giełdowe, szczególnie jeśli mamy do czynienia z intensywnym tradingiem? Czy trzeba się bać którejś z nich? Pełnia to czas pesymizmu i depresji a więc mniejszej skłonności do ryzyka, ostrożniej ryzykujemy a więc mniej zarabiamy (lub mniej tracimy)? A w przeciwnej fazie płyniemy na fali optymizmu – dobra passa, nie boimy się ryzyka a więc krzywa kapitału powinna strzelać w górę? Krótka i statystycznie potwierdzona odpowiedź poniżej.
Dichev i Janes wzięli początkowo na tapetę wszystkie indeksy amerykańskie i policzyli skale ich wzrostu w dniach przed i po obu fazach. Dla indeksu Dow Jonesa puścili statystyki na danych ze 100 lat, S&P500- 80 lat, NASDAQ-30 a więc próby były statystycznie istotne. Policzono wyniki dla dwóch wersji: okolice 15 dni wokół danej fazy (+/- 7 dni wokół daty centralnej) oraz 7 dniowy okres skupienia (+/-3 dni). Efekt był zdecydowanie widoczny w obu statystykach – średnia wzrostu kursów w porze nowiu okazuje się być dwukrotnie większa niż podczas pełni! Przy czym rezultatowi towarzyszyła wysoka ufność statystyczna, natomiast nie wykazano istotnych różnic w zmienności (czyli w uproszczeniu ryzyku) a także nie odnotowano znaczniejszych dysproporcji w wielkości obrotów. Doszukałem się również statystyk, które wskazują asymetrię tych stop zwrotu przed i po szczycie fazy i tu okazuje się, że efekt zróżnicowania stóp zwrotu generowany jest głównie przez pierwsze dni po księżycowych ekstremach nowiu. Co znaczyłoby, że być może nów jest rzeczywiście afrodyzjakiem dla naszych inwestycji?
Powyższe badania naukowcy przeprowadzili również na 30 letnich danych z 24 innych giełd światowych. I w tym przypadku dwukrotna przewaga fazy nowiu została potwierdzona. Niestety nie ujęto tam giełdy w Warszawie ale może któryś ze studentów znajdzie natchnienie do takich obliczeń w swojej pracy końcowej? Choć nie zdziwiłbym się jeśli taki materiał już istnieje.
Dla ilustracji poniżej załączam diagram pokazujący wskazaną różnicę dla giełd krajów najbardziej uprzemysłowionych czyli G7. Niższe słupki to zwroty na indeksach wokół pełni. Proszę spojrzeć na spore rozziewy dla Niemiec i Japonii.
Źródło: Lunar Cycle Effects in Stock Returns
Stosunkowo największe różnice zauważyłem na indeksach azjatyckich – Indonezji, Malezji i Singapuru. Jeśli odwołać się do ich wierzeń, znaczenia przyrody i naturalnych praw wszechświata być może jest to dla nich jak najbardziej normalnym zjawiskiem? A może trzeba pod tym kątem sprawdzić własne wyniki i porównać do dat poszczególnych cykli? Szczególnie gracze intuicyjni mogą odkryć przyczyny swoich słabszych dni…? 🙂
—*Kat*—



Dodaj komentarz