Pół wieku temu Analiza Techniczna była przedmiotem drwin ze strony analityków w instytucjach, dziś ja pozwolę sobie na odrobinę ironii z wpadających w przeciwną skrajność technicznych ekspertów z tychże samych instytucjonalnych kręgów.
Bank of America Meryll Lynch co roku wydaje swego rodzaju poradnik dla praktyków analiz wykresów p.t. ”Market Analysis Technical Handbook”. Niedawno Barry Ritholtz ze świetnego skądinąd serwisu „Big Picture” podrzucił newsa, że wydanie z 2013 jest już na rynku. Inne serwisy natychmiast przelinkowały temat choć sama analiza nie jest szeroko dostępna poza klientami banku. Można natomiast znaleźć egzemplarze z lat poprzednich, choćby z 2010 roku tutaj: goo.gl/hS80q .
Swoje zdanie na temat owego przewodnika pozwolę sobie ujawnić już na wstępie: doprawdy jestem zażenowany tym, że poważni wydawałoby się ludzie w tym biznesie ekscytują się tym profesjonalno-podobnym produktem.
Znajduję tylko jedno uzasadnienie by robić z tego niemal religijną publikację – bankom typu M.L. z uzasadnionych względów zależy na tym by ludzie nadal wierzyli w wartość tak podanych porad. Przecież ktoś musi być dostarczycielem gotówki w tradingu na giełdzie. Czym się różni ta publikacja od wersji pełno książkowych? Ano tym, że profesjonaliści z M.L. zdradzają swoim najlepszym klientom wiedzę już przez nich odfiltrowaną i opartą na wiekach doświadczeń.
W zasadzie poradnik nie zawiera nic bulwersującego. Problem natomiast w tym, że oferuje tylko część prawdy o użyteczności samej A.T.. Choć ta ostatnia podana w taki właśnie sposób może sprawiać wrażenie niezwykle zyskownej i przydatnej.
Autorzy piszą, że ujawnione koncepty przetrwały próbę czasu i bardzo rygorystyczne testy („These concepts have withstood rigorous testing over many years.”). I w zasadzie nie mylą się, równie dobrze jak ja się nie pomylę pisząc, że w zasadzie niebo najczęściej jest niebieskie co oznacza, że jest dzień i w miarę przyzwoita pogoda. Niebieskie niebo w tym poradniku to pomysły typu: średnie sprawdzają się tylko do wygładzania wskaźników, luki się często wypełniają, formacje odwracają trendy albo stanowią w nich chwilową przerwę, najtrwalsze są długoterminowe linie trendowe, biegnące pod niezbyt dużym kątem, wolumen ma znaczenie, wskaźniki przechodzą od wykupienia do wyprzedania a 4 letni cykl na S&P500 to niemal szklana kula. Najlepiej jednak gdy kilka narzędzi potwierdza się wzajemnie i jednocześnie.
To podejście z czasów średniowiecznych w historii Analizy technicznej, kiedy metody ilościowe pomiaru efektywności poszczególnych narzędzi były znane tylko garstce pasjonatów. Autorzy mają nadzieję, że opisane pomysły pomogą czytelnikom w podejmowaniu inwestycyjnych decyzji. Powiedzmy sobie jednak szczerze: samo podejmowanie decyzji nie ma jednak zbyt wiele wspólnego ze skutecznością, co próbowałem wielokrotnie przekazać w historii tego bloga. Skuteczność nie jest bowiem wynikiem istnienia takiej czy innej formacji lecz przede wszystkim pochodną odpowiedniego zarządzania ryzykiem i wielkością pozycji, świadomością wpływu losowości na rozkłady zysków i strat, identyfikacji czynników subiektywnych w analizie oraz eliminacji wpływu „efektu myślenia wstecznego”, który powoduje, że wszystkie metody rozrysowane na historycznych danych wyglądają świetnie jedynie z perspektywy czasu. W tym układzie obietnica, że wszystkie przedstawione pomysły wytrzymały rygorystyczne testy zakrawa na dobry żart. No chyba, że pozytywnym testem nazwiemy pomysły typu: zawsze kurs wybija się w końcu poniżej linii trendu.
Jedyny ślad tego, że skuteczność AT nie opera się jedynie na rysowaniu po wykresach jest ginące w tłoku jedno zdanie z wprowadzenia do owego dzieła. Podkreśla się w nim, że AT to ćwiczenia z prawdopodobieństwa. Niestety żaden z kolejno przedstawianych pomysłów tego wątku nie kontynuuje. Nie dziwi mnie to. Prawdopodobieństwa liczy się bowiem tylko wówczas gdy znamy wielkość ponoszonego ryzyka, a tego, jak wspomniałem, tutaj nie znajdziemy. W rezultacie cały ów poradnik można potraktować zupełnie tak samo jak pełne ozdobnych ornamentów zaproszenie na bal na Titanicu wiek temu.
–kat—-


Dodaj komentarz