Koreański rynek akcji gościł już na naszych blogach, min. w czasie, gdy ogłaszaliśmy indeks KOSPI największym wygranym 2025 roku. Wojna na Bliskim Wschodzie zdawała się kwestionować optymizm, z jakim rynek koreański wszedł w kolejny rok, ale ostatnie dni pokazują, iż popyt mógł nie powiedzieć ostatniego słowa.
Zacznijmy jednak od ciekawostki. Dokładnie 27 lutego – a więc dzień przed wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie – Prezydent Korei Południowej wystawił na sprzedaż swój apartament w Seulu. Informacji towarzyszył sygnał, iż środki ze sprzedaży zostaną zainwestowane w ETF-y i inne produkty finansowe, które – jak podkreślono – zdają się dawać nadzieję na większy zwrot z inwestycji niż rynek nieruchomości.
Zachowanie jawi się jako zrozumiałe. W dwóch pierwszych miesiącach indeks KOSPI zyskał blisko 24 procent (styczeń) i przeszło 19 procent (luty), co przełożyło się na zwyżkę w perspektywie year-to-date o przeszło 48 procent. Skala wzrostu była imponująca nawet na tle zeszłorocznej zwyżki o przeszło 75 procent. Problem w tym, iż w marcu indeks stracił przeszło 19 procent.
Timing Prezydenta Korei Południowej może jawić się jako klasyczny przykład ostrzeżenia przed końcem hossy. Naprawdę jednak KOSPI odbił w kwietniu już o przeszło 15 procent i w perspektywie year-to-date jest znów 39 procent na plusie. W praktyce, rynek koreański potrzebuje zwyżki o niewiele więcej niż 8 procent, by KOSPI wyrównał lutowy rekord hossy.
Ciekawie prezentuje się też układ techniczny, który sygnalizuje, iż rynek może właśnie negować ryzyko kreślenia układu kontynuacyjnego. Wybicie ze środkowej części układu ruch-konsolidacja-ruch górą zakwestionuje farmację zapowiadającą spadki. Nie ma jednak wątpliwości, iż zakład o kontynuację hossy na rynku koreańskim – jak wszędzie – jest dziś głównie zakładem o zakończenie wojny na Bliskim Wschodzie.
Wykres za stooq.pl
2 Komentarzy
Dodaj komentarz
Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.


Na X pewien Pan pisze, że wzrosty na koreańskiej giełdzie to efekt zmian regulacyjnych przy szprtowaniu akcji przez wielkie fundusze. https://x.com/GPW_Trader2022/status/2024755197315076209
Mógłby się Pan do tego odnieść?
Pozwolę sobie odpowiedzieć, bo próbowałem z "pewnym panem" na X dyskutować, ale dostałem blokadę 🙂
Nie jest niczym zaskakującym, że od czasu do czasu giełdy azjatycki próbują "zatrzymać" sprzedających na krótko. Zwykle ma to krótkotrwały efekt, ale nie zapobiega trendom spadkowym.
Zwłaszcza, że te restrykcje dotyczą akcji, ale nie obejmują pochodnych – co sprawia, że rynek staje się niesymetryczny.
Historycznie Japonia jest świetnym przykładem, bo przez lata zabraniała stworzenia pochodnych na Nikkei i krótkiej sprzedaży, ale i tak zachodnie instytucje zrobiły to "syntetycznie" poza rynkiem japońskim. Szczegółówo o tym pisze Merton Miller w "Miller o instrumentach pochodnych".