Sprawdź co kupujesz, część 2

Poniższy tekst to realizacja mojej zapowiedzi z pierwszej części, czyli pokazania niewidzialnej i dość nieoczywistej części inwestycyjnej działalności, której nie znajdziecie w kampanii informacyjnej KNF.

Nawiązuję oczywiście do kampanii „Inwestuj świadomie”, z którą można zapoznać się na stronie https://inwestujswiadomie.com.pl/. Znajdują się tam porady, które powinien przerobić każdy początkujący inwestor, a więc przede wszystkim:

– co i od kogo kupować, jak działają poszczególne instrumenty inwestycyjne i jak ograniczyć zagrożenia wpadką związaną z niewiedzą,

– jak pozyskiwać informacje z wiarygodnych źródeł,

– jak ograniczać ryzyko w inwestowaniu.

Zasadniczo sprowadza się to do ostrzeżeń typu: „uwaga, nożem możesz się pociąć lub kogoś skaleczyć” lub „gorąca kawa może cię poparzyć”, ale choć może to wydawać się dziwne dla doświadczonego inwestora, to przecież nie każdy rodzi się z wiedzą o podstawach rynku finansowego. Więc po przeczytaniu tego początkujący może się kawą nieopatrznie udławić, ale przynajmniej się nią nie poparzy!

Stosowanie się do tych porad powinno w zamyśle zmniejszyć tylko NIEKTÓRE ryzyka i chodzi głównie o te związane z niedostatecznym brakiem wiedzy i informacji. Trzeba jednak mieć PEŁNĄ ŚWIADOMOŚĆ, że ta wiedza i te informacje NIE GWARANTUJĄ WCALE braku strat, nie zapewniają uniknięcia manipulacji i oszustw, nie zapewnią poprawnego rozumienia mechanizmów działania rynków czy nie zapobiegną wpadnięciu w wir wielu innych ryzyk, których w tych materiałach (jeszcze) nie wymieniono!

To tak na początek. I choć do wyjaśnienia całości tych wszystkich niewiadomych potrzebna byłaby solidna książka, to jedynie tytułem błogosławieństwa na przepiękną inwestycyjną drogę postaram się krótko wyjaśnić wam drodzy początkujący, czego nadzór tam w tych podstawowych materiałach informacyjnych nie napisał, bo napisać po prostu nie mógł.

Wiedzcie bowiem na wstępie szanowni początkujący, że te ostrzeżenia i porady na stronach KNF-u pochodzą od instytucji NADZORUJĄCEJ ten rynek, na którym chcecie trochę zarobić. A jeśli istnieje nadzór, to zwykle oznacza, że istnieją jakieś problemy, do których ten nadzór wydaje się być nieodzowny w swoim istnieniu.

Te problemy po części zaadresowano już właśnie w tych przestrogach, ale uprzedzę, że ich znaczenie zrozumiecie dopiero po czasie, a część będziecie mimo wszystko zmuszeni weryfikować na własnych pieniądzach.

Od czego jednak macie nas, którzy pomogą Wam już teraz, choćby w pierwszych krokach na rynku! No to do roboty.

Jeśli czytacie mniej lub bardziej wnikliwie raporty, sprawozdania i audyty spółek to wiedzcie, że część z nich może być podkolorowana, niektóre fakty zatajone lub dopasowane, a poza tym większość z tych informacji odnosi się do przeszłości, a więc ma ograniczone znaczenie.

I teraz uwaga: może czasem więcej o realnym obrazie dowiecie się z prostego wykresu, który jest odbiciem wiedzy i decyzji wszystkich inwestorów. Ma to znaczenie szczególnie wtedy, gdy ceny jadą w dół i nijak to nie pasuje do obrazu uzyskanego po lekturze raportów spółki. Jednak temat „wykres” robi w wielu instytucjach za parzący ziemniak, więc się go unika. Od nas dowiecie się wkrótce dlaczego.

A w ramach wprawki do tematu „kolorowanie rzeczywistości” wyguglujcie sobie np. amerykańską spółkę Enron. To pomnikowy symbol tego, jak firma szła na dno w otoczce optymistycznych rekomendacji i spreparowanych raportów. Nie, to anomalia, nie reguła, ale się zdarza.

To tylko jedno z długiej listy ryzyk, którą powinniście znać jak pacierz. Mała podpowiedź znajduje się w historii tych blogów, więc zapraszam koniecznie do lektury-> cyklu o ryzykach. Bądźcie jednak uprzedzeni, że części ryzyk NIE DA się zapobiec, trzeba się nauczyć z nimi żyć i to jest główny temat szkoły przetrwania jaką stanowi giełda. KNF próbuje Wam w tym pomóc na podstawowym poziomie.

Nie potraficie ocenić ryzyka płynności spółki na podstawie jej raportów? To żaden problem. Rynek ocenia je na bieżąco w cenach akcji a media zwykle głośno o nim trąbią, szczególnie gdy pojawiają się jakieś problemy. Ale uwaga: spółki, które w ogóle nie zarabiają pieniędzy też potrafią rosnąć do nieba! Gdyby dosłownie czytać raporty nikt nie kupowałby np. akcji Tesli, producenta najbardziej rozchwytywanych aut elektrycznych, którego kursy przez lata pruły w stratosferę.

Wiedzcie też jednak, że sama wiedza o tym, co macie zamiar kupić jest zupełnie wystarczająca, by przeżyć na rynku, a nawet by pobić zyskami znaczącą większość ekspertów finansowych, którzy posiadają tej wiedzy i informacji dziesiątki razy więcej niż Wy. Potrzebujecie jednak do tego innego rodzaju wiedzy, której w podręcznikach zwykle nie podają. To wiedza na wskroś praktyczna, ale nie udzielają jej na szkoleniach, szczególnie takich za tysiące złotych.

Bo na przykład takie małpy nie posiadają żadnej wiedzy i umiejętności, które mogłyby się przydać w inwestowaniu, a mimo to potrafią tak wybrać spółki, że biją dzięki temu zyskami na głowę większość ekspertów i analityków. Jak to możliwe?

Wystarczy dać małpie listę spółek i nakłonić, żeby wybrała kilka z nich za pomocą np. rzutu strzałką. Taki konkurs od lat prowadzi najbardziej poważana gazeta giełdowa na świecie: Wall Street Journal, tylko żeby nie męczyć małp, do listy spółek rzutkami rzucają redaktorzy. I ci ostatni w roli małpy w tej konkurencji inwestycyjnej wygrywają z ekspertami firmy inwestycyjnej, którzy na co dzień analizują dogłębnie rynek.

Tak wygląda jedna z tabel tych rozgrywek, na której po lewej widać wyniki ekspertów (straty), a po prawej ekipy rzucającej strzałkami (zyski):

Odkrycie, co stoi za mechanizmem tej wygranej rzucających rzutki przysłuży się Wam dużo bardziej niż śledzenie sprawozdań finansowych spółek i zbieranie o nich niekończących się zbiorów informacji.

Co więcej, choć nie trzeba być od razu małpą, to wystarczy być skończonym leniem by zarobić więcej niż 90% profesjonalnie zarządzanych przez fachowców funduszy inwestycyjnych. W tym celu nie trzeba robić nic poza kliknięciem myszką w klawisz „kup” co jakiś czas i absolutnie nie zajmować się czytaniem sprawozdań finansowych ani żadnych innych rekomendacji, analiz i innych ciągów informacji. Wystarczy, że dokopiecie się do znaczenia tajemniczej nazwy „inwestowanie pasywne”.

Zaskoczeni? Wstrząśnięci i zmieszani? Takich rad, które sami odkrywalibyście latami, tracąc przy tym pieniądze, jest dużo, dużo więcej. A u mnie na blogu dostaniecie ich kilka za darmo i bez wysiłku w kolejnej części.

—kat—

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.