Odsunąć się i stać z boku

Przez pierwsze miesiące 2017 roku Getback angażował uwagę inwestorów i mediów finansowych – zarówno przez swoje problemy finansowe jak i przez nieudolną komunikację z rynkiem. Afera, którą rozpętał zarząd spółki dzisiejszego poranka wyniesie Getback do grona negatywnych legend warszawskiego rynku akcyjnego.

Przygotowujących się do sesji giełdowej inwestorów spółka zaskoczyła komunikatem o prowadzeniu rozmów z bankiem PKO BP i Polskim Funduszem Rozwoju o udzieleniu spółce finansowania kredytowo-inwestycyjnego do kwoty 250 mln. Komunikat ukazał się na ESPI o godzinie 7:17 i zawierał sformułowanie, że jest przekazywany po uzgodnieniu niniejszej informacji ze wszystkimi zaangażowanymi stronami. Jednak już niecałą godzinę później informację tę zdementował prezes PFR – Paweł Borys. Niedługo później informację o prowadzonych rozmowach zdementował bank PKO. O godzinie dziewiątej pojawił się na PAP oficjalny komunikat PFR, który zawierał między innymi takie zdanie: W związku z komunikatem spółki GetBack SA nr 39/2018 z dnia 16.04.2018 r. PFR SA zawiadomi niezwłocznie Komisję Nadzoru Finansowego o potencjalnym ryzyku manipulacji kursem akcji GetBack SA (…) poprzez rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na temat udziału PFR SA w negocjacjach z Getback SA.

Kurs akcji Getback zanurkował i był równoważony na poziomie -17% gdy GPW zawiesiła obrót akcjami i obligacjami Getback po godzinie trzynastej. Z historii Getback, zarówno tej dzisiejszej jak i z ostatnich kilku miesięcy, inwestorzy mogą wyciągnąć kilka cennych lekcji.

Zachowanie kursu Getback przypomina o ostrzeżeniu Howarda Marksa: inwestorzy zdecydowanie nie doszacowują zasięgu ruchów na rynku. Dotyczy to nawet tych inwestorów, którzy poprawnie prognozują kierunek ruchu.

Jestem sobie w stanie wyobrazić inwestorów, który po debiucie i początkowych wzrostach kursu Getback wyrobili sobie negatywną opinię o spółce i oparli ją o przekonanie o niestabilnym (niebezpiecznie zlewarowanym) modelu biznesowym Getback i mimo to przedwcześnie otwarli długie pozycje na spółce bo uznali, że 50% albo 70% spadek od maksimów uczynił ze spółki atrakcyjną okazję inwestycyjną. Mogli nie docenić gwałtowności i siły trendu spadkowego na akcjach Getback. Wielu inwestorów traktuje istotny spadek kursu akcji, rzędu 70% czy 90%, jako samodzielny sygnał pojawienia się okazji inwestycyjnej i otwarcia długiej pozycji. To błąd. Taki sam jak traktowanie istotnego wzrostu ceny jako sygnału do zajęcia krótkiej pozycji.

Niedoszacowywanie może też obejmować skalę problemów w spółce. Na przykład, gdyby ktoś wczoraj zapytał mnie czy wyobrażam sobie, że zarząd Getback mógłby mieć gorszą reputację i mniejszą wiarygodność na rynku to odpowiedziałbym, że obie te wartości są skrajnie niskie. Jednak dzisiaj rano okazało się, że nawet reputację zarządu Getbacku można jeszcze sponiewierać publikacją informacji o prowadzeniu negocjacji z dwoma kluczowymi instytucjami finansowymi w Polsce, która niemal natychmiast zostaje przez te instytucje zdementowana.

Trzecia lekcja z historii Getbacku może wydać się banalna: ludzie popełniają katastrofalne błędy. Wielu inwestorów oraz komentatorów ma problem z przyjęciem wyjaśnienia odwołującego się do niekompetencji ekonomicznych czy politycznych decydentów. W debacie publicznej funkcjonuje karykaturalna wersja argumentu cui bono? (na czyją korzyść?). Jest ona popularna w kontekście konfliktu w Syrii. Część komentatorów argumentuje, że reżim Assada nie może stać za atakiem chemicznym bo taki atak nie leżał w interesie reżimu, wręcz przeciwnie, jest dla niego wielkim zagrożeniem. Tak jakby obowiązywała we wszechświecie zasada głosząca, że autorytarni przywódcy nigdy nie popełniają idiotycznych błędów*.

Myślę, że niezwykle trudno jest wyjaśnić dlaczego Getback zdecydował się opublikować informację o prowadzeniu negocjacji z PKO i PFR w sytuacji gdy takich rozmów nie prowadzono i w której każdy rozsądny człowiek powinien spodziewać się zdecydowanego zaprzeczenia ze strony tych instytucji. Co więcej, komunikat pojawił się na dwie godziny przed otwarciem notowań: PKO i PFR miały relatywnie dużo czasu na reakcję.

Gdyby komunikat Getback ukazał się w trakcie sesji to kilkadziesiąt minut, które upłynęłoby do zdementowania tych informacji mogłoby zostać wykorzystanie do manipulacji kursem spółki. Ktoś mógłby na tej dezinformacji skorzystać. Ale jaki sens miało publikowanie tej informacji przed sesją giełdową?

Moim zdaniem najrozsądniejszym rozwiązaniem tej zagadki jest stwierdzenie, że ludzie znajdujący się w długotrwałym stresie często fatalnie oceniają sytuację i podejmują katastrofalne błędy. Takie sytuacje się zdarzają. Na giełdowych forach często czytam argument, który można streścić zdaniem “ale ktoś to kupuje! głupi jest?”. Nie przeceniałbym użyteczności takiego rozumowania. Inwestorzy, członkowie zarządu spółek, regulatorzy i politycy popełniają od czasu do czasu katastrofalne błędy. Po drugiej stronie giełdowych transakcji mogą stać inwestorzy, którzy popełniają właśnie poważny błąd.

* Proszę zwrócić uwagę, że nie udowadniam, że reżim Asada jest odpowiedzialny za atak ale pokazuję, że fakt, że atak nie leżał z jego długoterminowym interesie nie jest mocnym dowodem, że nie miał z nim nic wspólnego.

[Głosów:36    Średnia:3.7/5]

1 Komentarz

  1. Fabian

    W Polsce króluje zakorzeniona od bardzo dawna tzw. "kultura wschodnia". Tu zachodnie standardy słychać tylko w przemówieniach i obietnicach, stan codzienny zaś to "karłowatość moralna". Dlatego giełda też nie jest wyjątkiem. Szulernię widać tu w wielu momentach. Nadzór jest tylko scricte teoretyczny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa) [...]
Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności. Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.