W najnowszej książce Nassim Nicholas Taleb nie zawodzi

Pracownicy etatowi są jak psy na uwięzi. Pozbawiają się wolności za bezpieczeństwo comiesięcznej wypłaty. Ich przeciwieństwem są wilki, którym odpowiadają pracujący na własny rachunek – przyrównuje Nassim Nicholas Taleb w książce „Skin in the Game: Hidden Asymmetries in Daily Life”.


”Jeżeli kupie klientowi, komuś kto pracuje w dziale finansowym gminy i nabywa garnitury w domu towarowym w New Jersey, butelkę wina za 2000 USD, to on jest mój przez następne kilka miesięcy. Mogę z niego wyciągnąć przynajmniej 100 000 USD zysków. Nic na rynku nie daje takie stopy zwrotu.” W ten sposób znajomy sprzedawca opisywał autorowi książki o kulisach swojego fachu.

Inny wybitny sprzedawca produktów finansowych, który do pracy był wożony przez szofera Rolls-Roysem, na pytanie czy klienci się nie denerwują kiedy okazuje się, że polecana przez niego inwestycja nie była tak dobra jak obiecywał, odparł: ”Każdego dnia rodzi się nowy klient”. Ten sam wątek autor porusza także na początku książki.

Opisuje jak to bankier o „twarzy alkoholika” zaoferował mu poradę życiową, kiedy był zaraz po studiach. Otóż powiedział on: „Udzielam jedynie długoterminowych pożyczek. Kiedy przyjdzie czas ich spłaty, mnie już dawno nie będzie w firmie”. Wspomniany bankier pracował w największych międzynarodowych bankach i udawało mu się dobrze żyć dzięki temu, że co pięć lat zmieniał kraj w którym pracował (Taleb nie może sobie darować złośliwości, iż także żony zmieniał co dziesięć lat a banki co dwanaście).

Autor zauważa, że bankier nie potrzebnie tak się „krył”, bo aż do niedawna nie było praktyki odbierania bonusów. Powyżej omówione fragmenty mają zilustrować główną tezę książki. A brzmi ona tak, że wiele ze współczesnych problemów świata wynika z asymetrii w podejmowaniu ryzyka tzn. że osoby, które podejmują decyzję nie ponoszą ich negatywnych konsekwencji (tak jak chociażby sprzedawcy, którzy nie tracą ani dolara jeżeli źle doradzą klientowi).

Taleb zwraca uwagę, że problem dotyczy zacznie ważniejszych spraw, niż doradzanie w inwestycjach. Zauważa, iż w historii prawie wyłącznie rządzili władcy, którzy sami byli wojownikami, stawali na czele swoich ludzi w wojnach. Tak więc nasza cywilizacja jest produktem tych, którzy brali na siebie ryzyko a nie je transferowali, jak wielu obecnych polityków czy innych prominentnych ludzi.

Autor zauważa, że kryzys z 2008 r. był właśnie kulminacją lat takiego zachowania, którego najlepszym przykładem był Bob Rubin, sekretarz Skarbu USA. Dostał on za pracę w Citibanku 120 mln USD, ale kiedy bank, wskutek także jego decyzji, zbankrutował i musiał być ratowany pieniędzmi podatników, to on sam nie musiał nic oddawać.

Tymczasem nawet obecnie monarchowie wywodzą swoje prawa z umowy społecznej, która wymaga od nich ponoszenia skutków ryzyka. Na przykład brytyjska rodzina królewska upewniła się, że jeden z jej członków, książę Andrew, ryzykował bardziej niż zwykli żołnierze latając helikopterem przed swoimi oddziałami w wojnie o Falklandy z 1982 r.

„Skin in the Game” to trochę nietypowa książka dla Taleba. Sprawia wrażenie zbioru felietonów na różne tematy, które łączy „refren” „skóry w grze” jak dosłownie brzmi tłumaczenie tytułu książki, a który nawołuje do tego, by ci co podejmują decyzje musieli ponosić ich negatywne konsekwencje.

Jednak są w tej publikacji wątki poboczne, które – w mojej ocenie – są często znacznie ciekawsze, niż główna teza książki. Oto w rozdziale „Wolves among dogs” (Wilki pośród psów) autor ocenia iż w jego opinii osoby pracujące na etacie to niewolnicy. Ich istnienie jest jednak konieczne dla efektywnego zarządzania firmami. Taleb podaje przykład biznesmena, który ma linię lotniczą.

Załóżmy, że zgodnie z panującą modą zdecydował się on pozbyć pracowników i zlecać wszystko zewnętrznym firmom. Na tej samej zasadzie wynajął także pilotów. Któregoś dnia o godzinie 17 pilot Bob dzwoni do biznesmena i mówi, że jutro nie poleci jego samolotem z pasażerami na „Octoberfest”. A to dlatego, że dostał ofertę od szejka z Arabii Saudyjskiej, które chce jutro zabrać swoje towarzystwo na wycieczkę do Las Vegas.

Oczywiście umowa z Bobem zawiera kary za niewywiązanie się z umowy, ale szejk jest skłonny je pokryć i dać pilotowi takie honorarium, że opłaca mu się popsuć stosunki ze zleceniodawcą. Biznesmenowi wydawałoby się, że na wolnym rynku nie będzie problemu ze znalezieniem innego pilota. A jednak okazuje się, że z dnia na dzień to jest niemożliwe. Taki zawód sprawiony pasażerom może oznaczać, że linia zbankrutuje.

Tak więc biznesmen ryzykuje i by to ryzyko ograniczyć musi mieć „niewolników” w postaci etatowych pracowników. A ludzie, którzy latami dobrowolnie pozbawiają się wolności za bezpieczeństwo comiesięcznej płacy sygnalizują rynkowi uległość i konformizm. Autor w tym kontekście przywołuje starą bajkę, w której pies chwali się wilkowi w jakim to komforcie i wygodzie żyje.

Do tego stopnia, że wilk prawie się skusił by znaleźć sobie dom i pana. Ale w ostatniej chwili zauważył obrożę na szyi psa a kiedy zrozumiał co ona oznacza oświadczył:”Nie chce nic z twoich posiłków”. A bajkę zamyka stwierdzenie:”Wilk uciekł i ciągle ucieka”. Autor kontynuuje swoje porównanie pracowników do psów zauważając, że bezpieczeństwo może być złudne. Bo wielu pracowników bez pracodawcy nie poradzi sobie. Podobnie jak bezpański pies, który całe życie miał wszystko podawane pod nos.

Taleb zauważa, że dlatego w wielu krajach niechciane psy są usypiane. Gdyby jednak wielu czytających jego książkę poczuło się niekomfortowo, bo przyrównano ich do uległego psa, autor uspokaja, że jest jedna kategoria pracowników, którą nazwałby „wilkami wśród psów”, bo nie są oni niewolnikami jak reszta. Można ich łatwo zauważyć, ponieważ zwykle „g… ich obchodzi korporacyjna reputacja”.

To ci, którzy generują duże przychody dla firmy (na przykład najlepsi traderzy czy sprzedawcy) i dzięki temu mają mocną pozycję negocjacyjną. Często zdają sobie sprawę ze swojej wartości i okazują to. Taleb opisuje, że „widywał” traderów którzy odzywali się do kolegów z pracy iż „są zajęci zarabianiem pensji dla nich”.

Fani Nassima Nicholasa Taleba nie zawiodą się na tej książce. Znajdą w niej wszystko to za co lubią swojego idola: inteligentne komentarze, pokazy erudycji autora a przede wszystkim materiał do przemyśleń. Mnie osobiście ta książka podobała się najbardziej z jego dotychczasowych publikacji. Może dlatego, że odpowiada mi luźniejsza formuła tej pozycji.

Choć sama główna teza książki nie jest szczególnie oryginalna i pojawiała się, szczególnie w dyskusjach o przyczynach ostatniego kryzysu, to sposób pisania Taleba rekompensuje wszystkie niedociągnięcia. Podsumowując: „Skin in the Game” to publikacja godna polecenia.

[Głosów:26    Średnia:3.8/5]

4 Komentarzy

  1. Tomasz Symonowicz

    Jako fan Taleba jestem zawiedziony – to moim zdaniem najgorsza z jego książek.
    Przeszkadzał mi brak spójności, właśnie to, że wygląda ona jak zbiór felietonów.
    Poza tym w głównym wątku praktycznie mało odkrywcza. Ideę "skin in the game" znamy już z jego poprzednich książek. Rozwinięcie na zasadzie: praktycy są lepsi od teoretyków, nie jest specjalnie emocjonujące ani wiele wnoszące. To już lepiej gdyby Taleb opisał swój własny trading.

    Ciekawsze okazywały się wątki poboczne – typu terror mniejszości.

    No i ta jego mania obrażania wszystkich staje się nużąca…..

    1. jarek

      "No i ta jego mania obrażania wszystkich staje się nużąca….."
      to strategia trolla i marketingowca. Pełno takich na youtubie.

  2. Deo Gratias

    Chciałem napisać, że żaden z niego mój idol i mam czasem ochotę przywalić mu za to wywyższanie się i obrażanie innych, ale widzę, że inni też to podobnie odbierają.

    W każdym bądź razie chętnie przeczytam. Dzięki za sygnał 🙂

  3. AB

    wielość wątków rozproszyła mnie i oderwała od lektury … ale widocznie nie tylko ja zauważyłam ten brak spójności …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.