Ech, ci racjonalni i wyluzowani inwestorzy

Nienawidziłem księgowości. Dla mnie były to idiotyzmy sprowadzające się do poszukiwania brakujących dziesięciu centów. Moje podejście do tego rodzaju kwestii wyglądało następująco: „Nie obchodzi mnie, gdzie jest te dziesięć centów. Zapłaćcie komuś, żeby je znalazł. Albo lepiej – dam wam dziesięć centów, tylko przestańcie mnie pytać o tamte”. Jim Paul

Wyobraźcie sobie, że musicie podjąć decyzję o zakupie niedużego 32 calowego telewizora. W jednym sklepie kosztuje 987 złotych, w drugim 983,9. Który sklep wybierzecie. Przy takiej różnicy w cenie, prawdopodobnie ten, który będzie bliżej, albo ładniej zapakują telewizor, albo podoba wam się logo sklepu, albo ma wyjątkowo miłą obsługę i lubicie tam chodzić.

Różnica rzędu 0,3 procenta nie ma wielkiego wpływu na nasz wybór. Poza oczywiście tymi wyjątkowo skrupulatnymi osobami, które zapisują każdy grosz i pilnują budżetu domowego z nadmierną przesadą.

Jeśli miałbym wybrać, czy zapłacić za książkę 41 złotych, czy 44,5 złotego pewnie wybrałbym opcję tańszą. W tym wypadku różnica wynosi już 7 procent, choć kwotowo jest niemal identyczna, jak w przykładzie wcześniejszym. Niewykluczone jednak, że gdybym na przykład tańszą książkę miał zamówić w księgarni sieciowej, w której musiałbym założyć nowe konto (kolejne) to wybrałbym tę droższą opcję, tylko dlatego, żeby uniknąć konieczności wypełniania formularzy. I może dlatego, że jestem zadowolony z szybkości dostawy przez dotychczasowy, choć droższy sklep.

Dodajmy do zaprezentowanych liczb kontekst i zmieńmy nieco ich nominał dopisując kilka zer. Niech będą to 987 000 000 złotych kontra 983 900 000 oraz 41 000 000 kontra 44 500 000. Procentowe różnice pozostają bez zmian, jednak nominalnie to już nie jest kwestia kilku złotych tylko kilku milionów. Można by powiedzieć – o tak! To już robi różnicę.

Odwołam się teraz do cytatu zamieszczonego na początku tekstu. Wypowiedział je Jim Paul w książce Jak straciłem milion dolarów na giełdzie i czego mnie to nauczyło (polskie wydanie w przygotowaniu). Choć Jima Paula nie interesowała rachunkowość i studia ekonomiczne został traderem spekulującym na rynkach. Myślę, że wielu spośród nas ma świadomość tego, że liczby jakie pojawiają się w raportach spółek są swego rodzaju umową. W wielu przypadkach chodzi o trendy. Jeśli przychody spółki różnią się o 0,7 procent to można przypuszczać, że gdyby księgowy popracował nieco dłużej, spokojnie owe 0,7 „przekręciłby” tak, żeby znalazły się po dobrej stronie mocy. Nawet 7 procent to jest w zasadzie pewien margines, na który nie powinno się aż tak zwracać uwagi.

Jeśli spółka zapowiada wzrost przychodów i zysków i spełnia ten warunek, w zasadzie inwestorzy powinni być zadowoleni. Ale jeśli ten wzrost nie jest tak duży, jak oczekiwano można przypuszczać, że ci wszyscy skrupulatni analitycy mogą być rozgoryczeni. Ktoś popsuł im całą zabawę. Prognozowaliśmy 987 mln zł przychodów i 44,5 mln zysku, a oni – PROSZĘ SOBIE WYOBRAZIĆ – podają żałosne 983,9 mln oraz 41 mln! Skandal!

Sprzedawać, sprzedawać. Nie chcemy ich widzieć.

Taką historię można by zbudować na podstawie tego, co wydarzyło się z akcjami CCC w ostatni czwartek. Spółka opublikowała wyniki za 3 kwartał, właśnie takie jak podałem, zaś reakcją inwestorów była wyprzedaż akcji. Notowania zniżkowały o ponad 6 procent, przy całkiem dużych obrotach.

Oczywiście nie jest to jakieś wyjątkowe, ani zaskakujące zachowanie. Każdy, kto tylko nie upiera się przy tym, że rynki są efektywne i zachowują się racjonalnie doskonale wiedzą o tym, że nie jest istotna wiadomość, tylko to jak ona zostanie zinterpretowana. A interpretacja zależy od kontekstu. Podczas silnej hossy, nawet złe wiadomości są ignorowane lub odbierane pozytywnie, podczas rynku niedźwiedzia dobre wiadomości przestają robić wrażenie na uczestnikach rynku. Ci zdają się patrzeć na wszystko tak, jakby do oka wpadł im okruch ze zwierciadła królowej śniegu.

Często też reakcja na wydarzenia okołorynkowe bywa pierwszym sygnałem tego, jaki jest dominujący nastrój rynkowy i czego możemy oczekiwać w najbliższym czasie.

I tak należy patrzeć na to co wydarzyło się z kursem CCC. W zasadzie nie chodzi o tę spółkę, tylko o rynek jako taki. Akcje polskich spółek nie cieszą się już od wielu miesięcy dużą popularnością. W przypadku małych firm, których reprezentacją jest sWIG80 mamy już regularną bessę (Jakby roku nie było). Nawet w gronie rynków rozwijających się (choć według analityków FTSE Russel już do nich nie należymy) należymy do słabeuszy. Jeśli pojedyncze firmy reagują w zasadzie na błahe informacje kilkuprocentową przeceną, to co nastąpi, gdy pojawią się naprawdę złe informacje?

 

[Głosów:18    Średnia:4.8/5]

13 Komentarzy

  1. ktos

    Z drugiej strony, przy P/E >30 i P/BV >10 tak wlasnie sie konczy nie spelnianie wysrubowanych oczekiwan rynku – bo tylko ich spelnienie daje jakiekolwiek argumenty na podtrzymanie tej wyceny.

  2. paaulinka

    Może zupełnie nie na temat. Ale intryguje mnie sytuacja na GPW jakże odmienna od tego co się dzieje na wszystkich giełdach świata. Czy zdarzyło się już w historii rynku kapitałowego w jakimkolwiek kraju podobna sytuacja, ze przy braku zagrożenia wojną, przewrotem wojskowym bankructwem finansów publicznych, przy nie złym wzroście gospodarczym giełda się tak zachowywała jak u nas?

    1. Grzegorz Zalewski (Post autora)

      To wyłącznie doświadczenie obserwacyjne (bez głębszych analiz) i wspomnieniowe. Wiele razy miałem wrażenie, że właśnie w takich "neutralnych" okolicznościach nasz rynek zachowuje się odmiennie od globalnych tendencji. Ale może być tak, że właśnie w sytuacjach relatywnego spokoju rynki nie podążają za największymi tylko idą własnym torem

  3. _dorota

    Słabość naszego rynku (przy względnej sile gospodarki) to już nie jest nic innego jak inwestorska wycena "dobrej zmiany" (tak syntetycznie ujmując, bo szczegółowo to i podatki i inwigilacja i niepewność i parę innych czynników).

    1. _dorota

      Aha, jedna uwaga jeszcze: to jest tym bardziej niepokojące, że wchodzimy ewidentnie w inflacyjną część cyklu, a podwyżek stóp u nas długo jeszcze nie będzie. Jeśli teraz tanieje, to bardzo niedobrze.

    2. Tommip

      Ciekawe jak nasz mistrz powerpointa czul sie podsumowujac wczoraj 2 lata swoich dokonan na tle tak tragicznego rynku – jedynego wlasciwie na swiecie obok panstw upadlych ktory jest pograzony w totalnej bessie.Ci ktorzy teraz sprzedaja taka energetyke czy wiele malych spolek maja po – 20 czy minus 30 %,ciekawe co sobie mysla o planach Morawieckiego

      1. _dorota

        Po nich to spływa: jedynym celem jest przeoranie systemu politycznego – potem może dziać się cokolwiek, bo naród wzięty za twarz nie zaprotestuje. Rynku kapitałowego pod uwagę nie biorą w ogóle.

        Natomiast co ich teraz interesuje to doraźne podkręcenie koniunktury: niejaki Duda skomlał dzisiaj do przedsiębiorców, żeby inwestowali.

        1. Tommip

          Tak chyba jest.Poprzednicy mieli dewize ,,nic nie robic wszystko zrobi sie samo'' ci aktualni maja dewize z kolei by wszystko tak poprawic zeby upadlo.Morawiecki znow przemawia dzis – on chyba w te dyrdymaly naprawde wierzy bo ja sobie nie wyobrazam jak mozna tak klamac w zywe oczy.Przeciez jest swiadom ze ci na sali doskonale wiedza ze to brednie – chyba ze to rodzaj zaklecia jakiegos.

    3. GZalewski

      coraz ciekawiej wygląda wyprzedaż dużych spółek

      1. Tommip

        Patrzac na Tauron (dobry przyklad sektora )i desperacka sprzedaz po kazdej cenie i nie pozwalanie na najmniejsze odbicie mozna zadac sobie pytanie jak zdesperowani musza byc sprzedajacy.Kolejnym jeszcze lepszym przykladem jest eurocash – przy calych programach 500+ wzrostowi koniunktury i sprzedazy detalicznej corocznie ponad 5 % … oni spadli o 50 % od szczytu.

        Przy okazji bo niesledze wynikow w Pl,ale spogladajac na Stooq po godzinie 8 jak naplywaja wyniki mozna odniesc wrazenie ze wszystkie spolki traca.To subiektywne bo akurat ogladam komunikaty o tej godzinie – moje pytanie czy jest gdzies raport dla wszystkich spolek/calego rynku jakie mieli wyniki ? Tzn porownanie rok do roku zbiorcze

        1. _dorota

          Na serwisach typu Stockwatch poszukaj, to raczej gdzieś płatne będzie.

  4. Kornik

    1. Nie wiem, co jest przyczyna lotu eurocash, bo nie sledze tej spolki. Za to wiem, ze wyniki danej firmy nie zaleza jedynie od koniunktury. Zaleza rowniez od tego jak wlasciciele potrafia wykorzystac sprzyjajace warunki. Jesli nie potrafia, to spadek "50 proc od szczytu" jest w pelni zasluzony i mozna sie tylko dziwic ze nie jest wiekszy.

    2. Przypadek Tauronu to kolejna wazna lekcja: perspektywy rynku i branzy to jedno a wyzwania stojace przed konkretna spolka – to drugie.

    3. Najwieksze spolki notuja w tej chwili zwyzki powyzej 50 proc w skali roku. Taka, panie, bessa, ze nic tylko sie pochlastac. Ale "po nich to splywa".

    Ta nap-dalanka pisiory kontra platfusy, to niezly kabaret, i mozna sie tylko zadumac nad ludzka natura, gdy obserwuje sie do jakiego stopnia zacietrzewienia moze doprowadzic taki spor ludzi wydawaloby sie inteligentnych.

    Ale faktem jest, ze inteligencja nie zawsze idzie w parze z rozsadkiem. Radze to olewac i spokojnie wypatrywac okazji, gdyz "coraz ciekawiej wygląda wyprzedaż dużych spółek".

  5. _dorota

    "Radze to olewac i spokojnie wypatrywac okazji (…)"

    1. Obniżenie wieku emerytalnego w Polsce już za kilka lat wygeneruje niemożliwe do opanowania napięcia w budżecie państwa.

    2. Rosnący poziom inwigilacji umożliwi bardzo szybkie zamrożenie wszystkich kont bankowych (zarówno osób fizycznych, jak i przedsiębiorstw, zresztą nie tylko kont, również skrytek):
    http://rekinfinansow.pl/kontrola-kont-bankowych/?utm_source=zblogowani.pl&utm_medium=referral

    3. Żeby wyobrazić sobie możliwy scenariusz najlepiej poczytać o doświadczeniach argentyńskich (idziemy do złudzenia podobną drogą). I do takiej sytuacji należałoby się zawczasu przygotować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *