Zarządzanie pozycją cz. 4

Zaprzęgając do działania najprostszą logikę można wyciągnąć nieco przewrotne choć chyba warte przeanalizowania wnioski z rozważań, które spisałem w poprzedniej części tego cyklu.

Konkretnie chodzi o składowe tego co nazywamy przewagą nad rynkiem (czyli innymi inwestorami) w tej giełdowej czy walutowej grze. W przypadku prostej strategii 2R (take profit 2 x większy od stop lossa) na ową przewagę składać się mogą:

1. Metoda wykorzystania impetu rynku, dzięki której zajmujemy pozycję

2. Stopy z obu stron pozwalające kontrolować ryzyko i zyski

3. Model zarządzania wielkością pozycji

Owe składowe różnią się w przypadku różnorakich typów strategii, o czym więcej w przyszłości, w tym wydaniu zajmijmy się tylko tymi trzema.

Kiedy w punkcie trzecim wyżej wykorzystujemy różnego rodzaju modele kontroli wielkości zajmowanej pozycji (MM), przy 1. i 2. warunku z wyżej wymienionych nie zmienionych, otrzymujemy w testach (historycznych lub realnych) całą gamę odmiennych wyników końcowych. Od zysków po straty. Co to oznacza? Oto bowiem, skoro przy niektórych z modeli MM powstaje strata, ale inne prowadzą do sukcesu, można by w takim razie pokusić się o dość perwersyjną hipotezę:

być może w omawianej strategii nie istnieje przewaga i to dopiero zastosowanie odpowiedniej metody określania wielkości pozycji (MM) taką przewagę wprowadza?

A skoro tak, to może warto pójść jeszcze dalej:

Jeśli przewagę może zapewnić sam odpowiednio dobrany model MM a reszta jest bez znaczenia, to równie dobrze można by użyć zupełnie dowolnych, w tym losowych, metod zajmowania pozycji i wychodzenia z niej, a skupić się w całości na jak najbardziej perfekcyjnym sposobie zarządzania samą wielkością pozycji.

Odpowiem na te zagadnienie w sposób najprostszy z możliwych:

Tak, takie tezy są w niektórych sytuacjach uprawnione, stanowią jednak w zasadzie tylko przypadek specjalny, wybrany z plejady wielu alternatyw składających się łącznie na przewagę.

Teoretycznie warunki takiego losowego podejścia połączonego z nielosowym modelem MM spełniają wszelkiego typu martyngałowe i antymartyngałowe strategie zarządzania pozycjami. Jednak ich pełna skuteczność jest możliwa w zasadzie jedynie pod warunkiem posiadania nieograniczonej ilości kapitału.

Mogę sobie wyobrazić również takiego inwestora, który jest świadom, lub nie, swojego braku przewagi w zakresie tego w jakim kierunku i kiedy zająć pozycję oraz jak z niej wyjść, a mimo to próbuje łapać jakieś trendy i wycofywać ze strat za pomocą rozsądnego dysponowania posiadanym kapitałem. Tylko czy i jak często prowadzi to do zbudowania realnej przewagi? A przecież to wcale nie rzadki przypadek, tyle że zwykle MM również w nim nie pracuje jak należy.

Moim zdaniem i na podstawie tysięcy transakcji, które w życiu już mam za sobą, dużo większe szanse daje raczej manipulowanie stopami przy losowym wejściu, a samo MM ma wówczas jedynie pomóc nie zrujnować się niż śrubować zyski. Natomiast eksperymenty z wielkościami pozycji to raczej narzędzie dla tych, którzy o swojej przewadze są przekonani. A więc defensywne kontra ofensywne podejście.

Odpowiedzi na to jak wyglądają i skąd się biorą alternatywne źródła przewagi w przypadku jak wyżej, w którym za pomocą różnego doboru MM zmienia się wynik tradingu z dodatniego na ujemny, należałoby poszukać w wielu innych miejscach niż w samym MM i przy pomocy szeregu dodatkowych testów (walk forward tests, Monte Carlo) i eksperymentów (optymalizacje wszelkiego rodzaju).

Niewykluczone, że w omawianej strategii 2R kryje się jednak przewaga, ale to właśnie dobór nieefektywnego MM ją pomniejsza lub eliminuje, co jeszcze raz wskazuje na integralną rolę zarządzania pozycją w tradingu. Ale być może przewaga tkwi wyłącznie w takim a nie innym wyborze metody kontroli ryzyka, z którą ściśle wiąże się często MM. Ale też nie wykluczone, że losowe są tu wszystkie składowe a wynik stanowi po prostu objaw dopasowania się (lub nie) strategii do danych. Wszelkiego rodzaju testy hipotetyczne i realne mogą pomóc w określeniu źródeł tej przewagi (zmiany stopów, miejsc wejścia, dodanie filtrów itd) lecz najczęściej nie rozstrzygną jej w sposób trwały. Niestacjonarność może powodować bowiem pojawianie się i znikanie na przemian naszej przewagi, a odpowiedzialne zarządzanie pozycją ma pomóc w tej sytuacji w uniknięciu „ryzyka bankructwa” (risk of riun).

—kat—

PS. Niestety znów nie ma mnie w kraju do 14 września (ten wpis idzie z automatu przygotowanego wcześniej) więc mogę mieć kłopoty z bieżącym komentowaniem i odpowiadaniem na pytania pod wpisami. Pomogą mi mam taką nadzieję moi niezastąpieni współblogowicze a i sam jak tylko znajdzie się okazja nadrobię zaległości (maile również) 🙂

[Głosów:0    Średnia:0/5]

3 Komentarzy

  1. zchęcizysku

    ‘dużo większe szanse daje raczej manipulowanie stopami przy losowym wejściu, a samo MM ma wówczas jedynie pomóc nie zrujnować się niż śrubować zyski’

    to jest imo najważniejsze zdanie w tym wpisie bo tak na 99% wejścia detalistów są losowe / a wydaje sie im ze cos tam znaleźli/..

  2. pit65

    @Kat

    Ja bym jednak trzymał sie tej konwencji opisywanej przez Tharpa by przewagę utożsamiać z expectancy.
    Pomimo że jestem krytyczny wobec niego to jednak doceniam rolę expectancy w modelu 2R.
    I pełna zgoda z JL z poprzedniego wpisu ,że bez tak rozumianej przewagi ,żadne hocki klocki z MM tego nie zmieniają co najwyżej lewarowanie zmienia skalę wygranej lub przegranej.
    A jeśli tak się zdarza ,że np. poprzez MM rozumiany jako uzależnienie np od zmienności no to dla mnie to nie jest MM tylko pomieszanie filtru kiedy wchodzić kiedy nie z MM.
    I to filtr zależny od zmienności , a ukryty pod pojęciem MM, a nie samo MM dodaje do przewagi.
    To samo jeżeli chodzi o tzw zarządzanie pozycją.
    NIe należy to utożsamiać z MM IMO.
    Jeżeli model 2R ze względu na skills jego marnego stosowania daje marną przewagę i poprzez zarządzanie pozycją podnosimy stopa do do BE by zwiększyć przewagę to to nie jest już model 2R z MM tylko 2R+BE z MM .
    I jak można zauważyc z poprzedniego zdania MM zostaje takie same tylko model się zmienił.
    Co więcej to MM czyli stawkę należałoby dostosować do nowego modelu , ale tak pojmowane MM tego nie jest w stanie wykonać 🙂
    A więc dla mnie nieuprawnione jest stwierdzenie ,że dzięki hokus pokus z MM znależliśmy przewagę .
    Zupełnie błędna koncepcja MM IMO.

  3. copy

    4 wpisy, dziesiątki komentarzy i 1 wniosek znany wszystkim od samego początku – jeśli strategia nie ma dodatniej wartości oczekiwanej, to żadna MM nie pomoże w tym, aby przynosiła zyski. A o samych technikach zarządzania pozycją cicho. Chociaż jeszcze jedno – czy w zdaniu: “Odpowiedzi na to jak wyglądają i skąd się biorą alternatywne źródła przewagi (…)należałoby poszukać (…) przy pomocy szeregu dodatkowych testów (walk forward tests, Monte Carlo)(…)” – jest sugestia, aby wykonywać testy Monte Carlo z MM, bo tego nie rozumiem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *