Rozmowy od czapy 8
Kolejne forum wymiany myśli, linków, idei, opinii, skarg i wniosków uważam za otwarte
—Kat—
ps. 1 Czy w polskim necie istnieją jeszcze miejsca, w których można bez zażenowania poczytać i przyłączyć się do dyskusji o giełdzie i okolicach?
ps. 2. Nie każcie nam proszę kasować komentarzy… Tu nigdy nie ma dobrych rozwiązań (poza oczywistymi wpadkami typu wulgaryzmy). Czasem zostawienie bez kasowania komentarza może być dla piszącego dużo gorszym upokorzeniem i nauką niż cenzura…













W którejś części Rozmów pytałem co łączy Larry Williamsa i Marylin Monroe. Za pasem Oskary więc okazja wyjaśnić:
Córka Williamsa – Michelle- gra M.M. w filmie aspirującym właśnie do Oskara. Ciekawa jest natomiast jej historia… tradingu
Jeśli zajrzeć do statystyk mistrzostw Robbins Trading:
http://www.robbinstrading.com/worldcup/standings.asp
to znajdziemy ją na pierwszym miejscu w 1997 roku z wynikiem 1000%.
Nie znaczy to wcale, że trading jest zakodowany w genach.
Oto bowiem sam tata chciał pokazać , że mylą się ci, którzy oskarżają go o manipulacje. Prowadził wówczas serwis przez tel/fax z poradami,a w zasadzie sygnałami zajęcia pozycji. Poprosił córkę, żeby zarejestrowała się w mistrzostwach i wykonywała tylko te transakcje, które podawał w owym serwisie. Ona sama zresztą nie przejawiała w tym kierunku ani zapału ani zdolności. Wynik jak widać, interpretacja dowolna. Każdy zresztą ze subskrybentów mógł osiągnąć podobne zyski.
O ile pamiętam chodziło o kontrakty na obligacje.
Tomek Jóźwik miał okazję odbyć miłą rozmowę z jednym z genialnych inzynierów finansowych naszej giełdy:
http://www.forbes.pl/investor/gpw/artykuly/analizy-gpw/pierwszy-inzynier-warszawskiej-gieldy,24479,1
Po lekturze zastanawiam się czy wdzięczny naród najpierw odwdzięczy się mu marmurowym pomnikiem czy marmurowymi lakierkami…
Chwilę przed weekendem Madoffa w wersji samurajskiej zapuszkowano w Tokio z pełną galą!
Firma nazywa się AIJ Investment Advisors Co i straciła od 2009 jedyne 2,3 mld $$$ a prowadziła fundusz … emerytalny. Sygnał ostrzegawczy był podobny jak zwykle : jeśli zarządzający osiąga stabilne dochody 5-10% rocznie nawet w czasach kryzysu to należy mocno złapać sie za portfel.
Kiedys L Williams byl dla mnie gieldowym guru. Dzis mysle czy jego ‘wielka’ wygrana w robbins world cup nie byla sfingowana na poczet wykreowania jego postaci.
Każda branża ma swoich celebrytów, my mamy to szczęście, że aby zaistnieć trzeba się wykazać wiedzą, umiejętnościami, pomysłem a nie tylko skandalem, gołym tyłkiem i robieniem z siebie błazna.
A jeśli jeszcze ktoś daje radę przez rok pokazać, że potrafi na trudnym rynku kontraktów zarabiać to ja po stokroć wolę mu się pokłonić, niż gadającym głowom w CNBC, przepowiadaczom przyszłości i zarządzajacym funduszom, którzy nie powiem co
Ale niebezpieczne jest oddawanie czci tylko z powodu dużych wygranych. Ważniejszy jest proces, który za tym stoi, poszukanie wartości w metodzie, wyciągnięcie wniosków, jeszcze lepiej zreplikowanie albo …wyrzucenie na śmietnik jeśli cała maszyna jeździ tylko na szczęściu i trafie! zanim ochrzcimy kogoś guru proponuję nie ekscytować się samym wynikiem, ale pogrzebać w jego pracach, wywiadach, książkach, pomysłach i rzetelnie je wycenić.
Williamsowi zarzucano manipulacje (szczególnie Gallacher) ale nikt do tej pory nie przedstawił dowodów, z nadzorem włacznie. Dostał natomiast kiedyś karę, ale za inną rzecz- oskarżyła go klientka za to, że nie zarobił dla niej tyledziesiąt procent ile obiecał.Kuriozalne ale prawdziwe w kraju, w którym za poparzenie kawą w MacD można dostać majątek. Start jego córki był właśnie odpowiedzią na zarzuty, pokazaniem, że potrafi. Nawet jeśli to nie Michelle grała tylko on sam to wygrana sama się broni.
Ciekawa praca mogłaby wyjść z analiz przyczyn dla których startuje się w tych mistrzostwach. Sam miałem i mam takie plany
Ale nie z powodu parcia na szkło, biegam maratony i uważam to za podobnego rodzaju wyzwanie
Kilka niezłych kartonów na weekend (English needed):)
http://www.businessinsider.com/bi-cartoons-of-the-week-2012-2#-1
„Czy w polskim necie istnieją jeszcze miejsca, w których można bez zażenowania poczytać i przyłączyć się do dyskusji o giełdzie i okolicach?”
Odnoszę wrażenie, że tych miejsc byłoby więcej, gdyby nie animozje istniejące w środowisku ludzi zawodowo zajmujących sie giełdą. Ja widzę takie miejsca (i nie jest to wyłącznie blog p. inżyniera, który lubię i cenię), ale mam może inaczej umiejscowiony próg zażenowania
Zniosę wszystko co nie sięga niżej Jarosława K. i jego dworzan
Śmiało dawaj
Kto corocznie zarabia średnio 19,8%?
Kto zarobił dotychczas 513 tysięcy % z kapitału początkowego?
Któżby inny jak nie Buffett?
Lubię sprawdzić co ćwierka w Twitterze więc jestem na tyle mądry, że wiem, iż Buffett właśnie dał upust swej dorocznej epistolografii, pisząc list do akcjonariuszy:
http://www.berkshirehathaway.com/letters/2011ltr.pdf
Przeczytałem z ciekawości, co nowego w nim? mamucie opcje put jednak zarabiają i to sporo, raczej nie będzie na nich wpadki, w końcu zainwestował w branże technologii (IBM), gospodarka idzie w dobrym kierunku, wybrał następcę (narazie in pectori czyli nie powie), jednym słowem jest git!
so what? ano nic, w poniedziałek i tak trzeba rano wstać do fabryki
http://www.parkiet.com/artykul/1197764,1197763-TFI-nie-moga-agresywnie-inwestowac-swojego-kapitalu.html
” Chodzi o ochronę kapitału TFI – wyjaśnia Beata Kielan, prezes Go TFI. – Jako instytucja publicznego zaufania musimy zachowywać określony jego poziom – dodaje.
Wprawdzie aktywa funduszy inwestycyjnych są oddzielone od majątku TFI, a w przypadku bankructwa instytucji zarządzającej funduszami ich kapitał nie wchodzi do masy upadłościowej, to jednak – jak wskazuje Beata Kielan dla inwestorów jest ważne, aby TFI, któremu powierzają swoje pieniądze, samo nie miało kłopotów finansowych.”
A moze o coś innego chodzi
Zdecydowanie wole celebrytow praktykujacych w sposob ciagly przedstawiajacych swe wyniki a nie teoretykow ktorzy raz weszli na gleboka wode i stwierdzili ze umieja plywac.
A tym bardziej ze w tej branzy nie trzeba miec specjalistycznego sprzetu do wydobywania… 
W tej branzy (niestety) trudno jest zarabiac na otoczce jednoczesnie twierdzac iz jest sie dobrym. Jestes dobry to po prostu to robisz a nie zarabiasz gadajac o tym.
To troche tak jak by znalezc kopalnie zlota i brac pieniadze za wskazywanie do niej drogi, mowiac przy okazji ile to sie samemu juz wydobylo
Zyjcie
Aha tylko prosze nie mowcie ze ktos sprzedajacy swoja wiedze rownowazy sobie straty gieldowe
Od tego sa transakcje zyskowne.
To jeszcze z ciekawostek.
Polece nieslychanie inspirujaca ksiazke Chrisa Andersona – Za darmo, która zgodnie z treścią i opisywanymi zalozeniami jest do kupienia w wersji fizycznej, a w wersji elektronicznej – za darmo:
http://www.scribd.com/doc/17135767/FREE-by-Chris-Anderson
Zaby bylo smieszniej w ostatnim magzynie Wyborczej jest tekst Katarzyny Wężyk „Darmowy LunchDotCom”, który się kończy zdaniem (wczesniej opisane idee Andersona) – „Ksiazka „Za darmo kosztuje 51 zl. I to jest na razie najlepszy sposób zarabiania na sprzedazy „Za darmo”". Co oznacz tyle, ze autorka tekstu chyba jednak nie wyszla poza recenzje z tylu okladki.
@gzalewski
Darmowa wersja elektroniczna była… eksperymentem. Eksperymentem, który się już zakończył. Life is tough.
@ gzalewski
„This book full free offer is now over”. Sorry Vinetou….
@kathay
„Pierwszy inżynier…? Protestuję. Ja też jestem inżynierem:
http://www.youtube.com/watch?v=vYK7Eti2dcs
i też działam na GPW!
@ kathay
Ja pewnie akurat nie wskaże Ci ścieżek w polskiej blogosferze finansowej, których byś już nie znał; szczególnie, że interesują mnie tylko akcje, futuresami się nie zajmuję. Blogi PK, W.Białka, SiP (tutaj nie wchodzę ze względów politycznych, ale newsletter i owszem), serwisy typu Stockwatch to banały oczywiście. Każdy z innych powodów i ze zrozumieniem, że nikt nie „pokrywa” całości wiedzy mnie interesującej.
Nawiasem mówiąc, troszkę mnie to dziwi, że autor jednego z Bossablogów doświadcza jakiegokolwiek braku w „wydyskutowaniu” się giełdowym. Siedzisz w miejscu, które jest jednym z najlepszych (tak ostrożnie to ujmę, żeby nie chwalić zbyt ordynarnie). W dodatku sam możesz proponować tematy dyskusji. Czegóż chcieć więcej?
ooops, nie doczytalem tresci.
Ale przewrotne sa tym samym ceny na amzaonie – papierowe i na kindle
http://www.amazon.com/Free-Smartest-Businesses-Something-Nothing/dp/B0043RT912/ref=sr_1_1?ie=UTF8&qid=1330285274&sr=8-1
ale audiobook jest za friko
http://www.wired.com/images/multimedia/free/FREE_Audiobook_unabridged.zip
@dorota
Nie chodzi o to, że sam potrzebuję się wygadać bo rzeczywiście
do tego wystarczą mi bossablogi:) Potrzebuję czasem posłuchać co
dzieje się off the record czyli poza prasą i oficjalnymi www.
Kiedyś mieliśmy futures.pl, potem były już te blogi i straciłem
kontakt ze światem, również z braku czasu… przykro przyznać, ale
nie wiem jak wygląda dziś polska scena i marzę, że kiedyś znajdę
weekend by się temu przyjrzeć… póki co nawet nie wiem czy coś tracę
@Raf
mam wątpliwość czy się nawzajem rozumiemy
O motywach tego dlaczego celebryci robią wykłady można by również
całymi godzinami dyskutować, ale co do jednego muszę zaprotestować:
w tradingu jest niestety tak, że nawet jeśli pokażesz wszystkim swoje karty to i tak zysk osiągnie niewielu o ile w ogóle ktokolwiek, to nie jest tylko kwestia dobrego setupu. To tak jakbyś pokazał drogę do złota, ale nikt nie potrafił go stamtąd wydobyć…
@kathay
Zgoda, tylko w jakim celu pokazywac droge do zlota, skoro sam mozesz je wydobywac? Chyba ze nie bardzo potrafi sie je wydobyc, wtedy pozostaje kasowanie na wskazywaniu drogi innym
„tylko w jakim celu pokazywac droge do zlota, skoro sam mozesz je wydobywac?” Wkrotce pokaze sie polska wersja Market WIzards, czyli Czarodzieje rynku. Tam to pytanie tez jest zadawane, odpowiedzi są bardzo podobne – zachęcam
@ Raf
„Zgoda, tylko w jakim celu pokazywac droge do zlota, skoro sam mozesz je wydobywac?”
Sprowadzanie motywów, kierujących postępowaniem ludzi jedynie do kwestii zysku, nawet na czymś takim, jak rynek, jest mocnym spłaszczaniem i upraszczaniem sprawy, nie uwzględniającym złożoności ludzkiej psychologii.
Może to zabrzmi dziwnie, zwłaszcza w Polsce, gdzie MEN jest, jakie jest, ale niektórzy ludzie (nawet tu, nad Wisłą, o innych krajach nie mówiąc) mają w sobie pasję nauczycielską i niespełnione marzenie uczenia innych ludzi. I niezależnie od tego, czym się w życiu zajmują, gdy pojawia się okazja „bycia nauczycielem” z lepszym czy gorszym skutkiem tego próbują.
Inni z kolei muszą koniecznie podzielić się tym, co odkryją, z szerokimi masami np. dlatego, że chcą być znani i sławni np. w czasopismach branżowych.
Motywy, kierujące ludźmi są dużo bardziej złożone, niż tylko prosta kwestia zarobku…
Problem ze złotem jest jeden :
Trzeba się nakopać za kilka gram/tonę co jest średnio intelektualnym wyzwaniem.
Na rynku jest podobnie.
Stąd wielu intelektuanych odkrywców kopalń, a mało kopaczy.
„tylko w jakim celu pokazywac droge do zlota, skoro sam mozesz je wydobywac? Chyba ze nie bardzo potrafi sie je wydobyc, wtedy pozostaje kasowanie na wskazywaniu drogi innym”
Trading to nie kopalnia złota. To raczej zakład fryzjerski.
I popatrz pan: jeden fryzjer przyjmuje klientów na zapisy, a drugi siedzi na fotelu dla klienta i z nudów ostrzy brzytwę na szerokim pasku:)
Lucek
Fryzjer wśród kopaczy to „złoty” biznes.
Trzeba więc by odkrywać i wskazywać coraz to nowe „kopalnie złota” coby zakłady fryzjeskie miały wzięcie.
Pit65
Nie będę kruszył kopii o terminologię.
Jeśli ktoś myśli, że jeśli będzie szedł cicho to osiągnie sukces, niech idzie boso i dla niepoznaki tyłem:)
Tylko, że ta droga jest znana, mniej więcej tak jak na najwyższe szczyty świata.
I popatrz pan: jeden tam pójdzie i wejdzie, a drugiemu braknie odwagi lub chęci.
Drogi Lucku, naginasz do swoich potrzeb logikę. Można dyskutować, czy zasad „tisze jediesz…” jest warunkiem koniecznym sukcesu (m.zd. częściowo tak), ale na pewno jest warunkiem niewystarczającym.
PS. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, żeby człowiek potrafiący uzyskiwać powtarzalne, stabilne dochody na giełdzie tłukł się po kraju z odczytami.
nie wydaje mi się.
Szutnik sugerował istnienie kompleksu prometejskiego
„Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, żeby człowiek potrafiący uzyskiwać powtarzalne, stabilne dochody na giełdzie tłukł się po kraju z odczytami.”
Oj Droga Dorotko, także naginasz do swoich potrzeb logikę.
Taki Paweł Szczepanik potrafi uzyskiwać powtarzalne dochody na giełdzie, a w marcu będzie się tłukł po kraju (Kraków, Lubin, Jelenia Góra, Legnica).
PS. Czy powtarzalne, ale niestabilne lub stabilne ale niepowtarzalne dochody giełdowe przeszkadzają w wędrówkach po kraju?
„Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, żeby człowiek potrafiący uzyskiwać powtarzalne, stabilne dochody na giełdzie tłukł się po kraju z odczytami.”
A po świecie? jimrogers.com
No, po świecie to co innego
Zauważ jednak, że Jim Rogers miał już za sobą błyskotliwą karierę inwestora, jak zaczynał swoją działalność publicystyczną. Teraz zresztą też prowadzi jakiś fundusz: myślę, że trudno odmówić sobie wpływu na innych inwestorów, jeżeli można występować w mediach biznesowych w prime time. Tak więc widzę jego medialność jako dopełnienie skutecznego inwestowania.
@ Lucek
Czy osiągnięcia p. Szczepanika, o których piszesz można jakoś zweryfikować?
Co do „powtarzalnych’ i „stabilnych” – no, chodziło mi o to, że ktoś potrafi utrzymywac się z giełdy, może nieprecyzyjnie to ujęłam.
A co z przypadkiem Pawła Jusia?
Nazwisko jakby znajome, ale żeby sprawdzić, kto zacz, musiałam pogóglować. No i wyszła podpowiedź „… oszust”
Wygląda na to, że to osoba, jakich wiele np. na forum Bankiera. Celowo nie etykietuję jednym słowem, bo byłoby epitetem. Czy na pewno chcesz rozmawiać o tym zjawisku?
„Czy osiągnięcia p. Szczepanika, o których piszesz można jakoś zweryfikować?”
Ja już zweryfikowałem, dlatego podaję jego przykład.
A jeśli chodzi Ci o to, że ktoś potrafi utrzymywać się z giełdy, to on to własnie robi. A mógł sobie siedzieć nadal w BRE i podsyłać klientom rekomendacje
@ dorota
Czy on czasem nie pisał na HotMoney czy coś takiego? Pamiętam go sprzed kilku lat – zaliczyłem go do grupy ‘emo inwestorów’ co z każdym szumem na rynku ogłaszają nową prognozę.
Ja go kojarzę stąd, że opisano go na którymś z forów gazetowych. Ale prostackiego naganiactwa w necie całe tabuny.
@ Lucek
nawet nie pytam, jak weryfikujesz, bo zaraz się okaże, że ktoś zarządza bez uprawnień czyimiś pieniędzmi
A poważnie: czy on gdzieś publikuje swój portfel?
@gzalewski
rozumiem ze chodzi o Market Wizards z 1989 ? gdyz The New Market Wizards ukazala sie w polskiej wersji – Mistrzowie rynków finansowych.
Co do Pana Szczepanika – zwracam uwagę na cenę szkolenia i wydaje się, że nie trzeba inwestować na giełdzie o ile znajdzie się odpowiednią liczbę uczestników:
http://sig.edu.pl/kursy/toptrader
Troche sie rozgadaliscie, ale wybaczcie, istnieje tutaj paradoks ktorego nie da sie zlamac. Mozna umiec dobrze jezdzic samochodem i przy tym zostac instruktorem jazdy i polaczyc pasje z zarobieniem grosza do zycia. Ale w tradingu jesli jestes dobry to dobrze zarabiasz, nie ma potrzeby wtedy jezdzenia po swiecie i brania kilku tysiecy $ za 2 dniowe seminaria itp. Malo tego, szczytem jest pytanie na takich seminariach „czy wy chcielibyscie zarobic? TAK… i wy mozecie zarabiac!”. Jak w szkole nauczyciel by powiedzial do ucznia – TAK Jasiu i ty mozesz nauczyciec sie matematyki. To bym go wysmial.
W tradingu chodzi o zarabianie i albo dobrze to robisz, wierzysz w to i nie masz potrzeby brac dodatkowo kilku tysiecy dolarow za gloszenie dobrej nowiny albo jestes dupa i glosisz „ze i ty mozesz zarabiac!” – moge wiec i ja na gloszeniu ze kazdy moze zarabiac. Lub tez wierzysz ze ciagle gdzies ten sw gral istnieje jak bog i poprzez nauki odkrywasz go i zblizasz sie do niego – tyle ze nie robisz wtedy 11376% jak Larry W. bo takim procentem juz dawno siegnales nieba.
@ Raf
> paradoks ktorego nie da sie zlamac.
W mojej opinii paradoks widzi osoba, która nie rozumie pewnego mechanizmu, który polega na tym, że trading to nie jest coś stałego, co zawsze przynosi zyski. Przychodzą tygodnie a czasami miesiące, kiedy na rynku przestają działać metody, które się wypracowało i wówczas wybór jest brutalny – zacząć przejadać kapitał, który i tak spada na rynku albo przestać płacić rachunki.
Kolejna sprawa, to zmiana. Jak handluje się na rynku dwa albo trzy lata, to zmiany w życiu się nie czuje. Jak handluje się 15 albo 20 lat, to zaczyna się myśleć raczej o utrzymaniu pozycji, którą udało się zbudować (jeśli się udało) i coraz mniej pieniędzy wkłada się w jazdę po bandzie i coraz bardziej interesują małe stopy zwrotu. Zaczyna się też szanować czas. Bywają też momenty, kiedy trzeba wycofać z rynku część kapitału, bo są sytuacje losowe i wówczas np. dwa albo trzy lata poświęca się na dobicie do poziomu, który miało się przed momentem wycofania części kasy z rynku.
Przepraszam, może to banały, ale ktoś musi je przypominać – życie jest życiem i nie pasuje do wyśnionego świata tradingu. W praktyce to całkiem przegwizdania działka.
Zauważmy, że w tej branży nie brakuje ludzi, którzy po naprawdę dobrym czasie wychodzą z rynku na zawsze. Umieli zarobić swój milion albo kilka, ale nie ryzykują tego, tylko wkładają w inne rzeczy (nieruchomości, fundusze chroniące przed inflacją – słowem zachowują się, jak emeryci) – albo pykają sobie w długich trendach bez poświęcania rynkowi 160 godzin w tygodniu.
> albo dobrze to robisz, wierzysz w to
wielu kozaków rynek wypatroszył – wielu z nich wierzyło
> nie masz potrzeby brac dodatkowo kilku tysiecy dolarow
Jak rynek rzuca ci kilka tysięcy dolarów pod nogi, to zawsze należy je podnosić, ale policzmy dla Polski (upraszczając):
Kilka tysięcy dolarów (powiedzmy 6k USD) na rok ze szkoleń, to jakieś 18k PLN na rok. Przy stopie zwrotu na poziomie 20 procent przy grze bez lewara potrzeba na to 90k PLN kapitału. Jeśli dołożymy do tego koszty związane z tradingiem (jest ich masa!) i podatek od zysku, to spokojnie potrzeba przeszło 100k (dodatkowych) zamrożonych na rynku pieniędzy, które dadzą te ekstra 18k na rok.
Jeśli mamy zawodnika na rynku, który ma swojego własnego kapitału 250k i osiąga rok w rok 20 procent, to wyciąga 50k na rok. Wówczas z tych pogardzanych szkoleń podnosi sobie dochód o 36%! W sumie, to nie wiem, jak można byłoby się nie schylić się po podniesienie sobie rocznych przychodów o 36%. Nawet jeśli mamy gościa, który ma 1 mln w obrocie i wyciąga z rynku 200k na rok, to 18k ze szkoleń podnosi roczny przychód o blisko 10%.
Widzi ktoś jeszcze jakiś paradoks?
@ astanczak
Ja myślę, że osoby takie Raf nie patrzą na sprawę w kontekście 20% rocznie lecz 11376% rocznie. Stąd się biorą te nieporozumienia. 3-5 lat tradingu i kupujemy wyspę na Karaibach
A jak ktoś po 3-5 latach tradingu prowadzi szkolenia to musi być słaby. Bo powinien się opalać na swojej prywatnej plaży.
„A jak ktoś po 3-5 latach tradingu prowadzi szkolenia to musi być słaby”
Jaki słaby, dobry, a nawet bardzo dobry, podobnie jak ci 3 pracownicy z firm inżyniera Mariusza Patrowicza. Bo FON i Atlantis, zatrudniają tylko trzech pracowników, ale każda ma ponad 100 mln zł aktywów i ponad 10 mln rocznego zysku.
Tak więc czas to pieniądz, a ilość niekoniecznie przechodzi w jakość. Tak to nowe trendy odstawiają stare paradygmaty do lamusa.
„Wówczas z tych pogardzanych szkoleń podnosi sobie dochód o 36%”
Dodając sobie praktycznie drugi etat podnosi dochód o 36%? Ale to tylko dywagacje, nie znamy konkretnych liczb.
Myślę, że powinno się uwolnić zawód doradcy inwestycyjnego. Tak, żeby można było zarządzać powierzonymi pieniędzmi na podstawie umowy cywilnoprawnej. Co do tworzenia funduszy byłabym ostrożniejsza, ale np. fundusz zamknięty, do oznaczonej ustawowo kwoty – to miałoby sens.
@ _dorota
W Polsce z tym szkoleniami za pieniądze, to bywa różnie-ale-nie-różowo. Jak rozumiem szkolenia były tylko przykładem (można tu podłożyć masę innych zajęć).
@ trystero
Szczęśliwi, którzy w szczenięcych latach mieli okazję zrozumieć, o co chodzi w tym tekście:
http://www.youtube.com/watch?v=_carkn1c4rQ&feature=related
ZP
Zamiast zwracać uwagę na cenę szkolenia, na twoim miejscu zwróciłbym uwagę na ten kawałek z inwokacji
„Przez lata prowadziłem wykłady, podczas których określałem kierunek rynku w najbliższym czasie lub typowałem konkretne spółki. W większości przypadków miałem rację.”
Jeżeli piszę Dorocie, że „zweryfikowałem” to nie w kontekście, że dałem w zarządzanie swoją kasę, tylko opierałem się na tym, co w cytowanym przeze mnie zdaniu jest napisane. Jeżeli w początkach lutego 2009 gość na wykładzie w Łodzi rekomendował kupno Lotosu po 10pln i KGHM po 35pln, używając przy tym swoich argumentów z zakresu AT, to ja mam o nim mieć złe zdanie? Świadkiem tego był Wojtek Suchomski, podaję to, żeby nie było iż ściemniam. Od tamtego wykładu przeczytałem kilkadziesiąt analiz Szczepanika. W większości wypadków miał rację
I jeszcze coś:
„Z przyjemnością informujemy, że SIG został partnerem merytorycznym cyklu konferencji „ Inwestowanie i oszczędzanie w trudnych czasach”, organizowanych w marcu br w Krakowie, Lubinie, Jeleniej Górze oraz Legnicy.
Podczas dwudniowego spotkania uczestnicy dowiedzą się jak inwestować w obligacje korporacyjne, jak wybrać spółkę, której papiery wartościowe warto kupić, jakie są wady i zalety akcji oraz obligacji. O tych zagadnieniach opowiedzą eksperci Grupy Trinity, jednej z czołowych firm doradczych i inwestycyjnych, a także przedstawiciele Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. W drugim dniu konferencji uczestnicy dowiedzą się czy warto kupować popularne obecnie złoto inwestycyjne. A głównym tematem drugiego dnia konferencji będzie wykład o praktycznych aspektach inwestowania na rynkach, który poprowadzi Paweł Szczepanik od lat związany z rynkami kapitałowymi, a obecnie wykładowca w SIG.
Udział w konferencji organizowanej w ramach projektu Unii Europejskiej jest bezpłatny.”
BEZPŁATNY, kolego ZP.
„Dlaczego zarządzasz pieniędzmi innych. Przecież masz bardzo dobre wyniki na własnym kapitale?
To daje istotną korzyść – zarządzanie pieniędzmi oferuje potencjalne zyski, ale bez ryzyka strat. Przez dziesięć lat ludzie pytali mnie często, czy nie jestem zmęczony ciągłym ryzykowaniem, czy nie myślałem, żeby się wycofać. Przez dłuższy czas nie rozumiałem, o co im chodzi. Ale muszę przyznać, że w tym momencie doceniam potrzebę redukowania ryzyka. Powinienem dokonywać mniejszych transakcji, osiągając mniejsze zyski i ponosząc niższe ryzyko. Jeśli jednak klienci przynoszą pieniądze, mogę je wykorzystać jako źródło zysków, utrzymując własne ryzyko na niskim poziomie. To po prostu lepsze rozwiązanie.” Richard Dennis
„Wróćmy do kwestii zarządzania pieniędzmi. Przez lata działania w branży zarobiłeś mnóstwo pieniędzy, angażując wyłącznie własny kapitał. Co cię skłoniło do tego, by zawracać sobie głowę zarządzaniem pieniędzmi innych?
Czuję się trochę wypalony, więc może potrzebuję nowych wyzwań. Ponadto po październiku 1987 roku stwierdziłem, że ryzyka spadków nie da się właściwie ocenić. A poza tym, jeśli chce się zwiększyć własne zyski, dobrym sposobem jest zalewarowanie się cudzym kapitałem. ” Marty Schwartz
(w Czarodzieje rynku, data wydania kwiecień 2012)
„Ja myślę, że osoby takie Raf nie patrzą na sprawę w kontekście 20% rocznie lecz 11376% rocznie.”
Ludzie o czym Wy piszecie? Jesli ktos nie ma za duzo kasy, oszczednosci przeznaczonych na inwestycje np. ma 50tys. zl, i robi rocznie srednio 20% (co uwazam za rewelacyjny wynik jesli go utrzymuje) z tego czyli 10tys to OK niech sobie dorabia np nauczaniem innych, piszac ksiazki itd.
Ale mowimy o konkretnym przypadku LARRY WILLIAMS, gosc zrobil 11376%, wiec z 20% rocznie nie powinien miec najmniejszych problemow, tymczasem po 20 latach dalej nie nazbieral sobie kapitalu do inwestycji i dalej jezdzi po swiecie biorac pare tysiecy dolarow za 2 dniowe seminaria. HELOŁ – cos tu nie gra. Nie wyskakujcie mi z pasja bo jesli byla by to teraz jego pasja to jezdzil by sobie za darmo nauczac religii.
Koniec, dalej nie dyskutuje i nie czytam, wole popatrzec na wykresy zamiast pisac eseje
Dla wszystkich 3 seminaria L.Wiliamsa i nie tylko za DARMOCHĘ /live/
Free rejestaracja.
http://tv.ino.com/free/
@Kat
nie dodałes jeszcze z jakim ryzykiem te 20% bo ważne do porównania.
@_dorota
„Dodając sobie praktycznie drugi etat podnosi dochód o 36%? Ale to tylko dywagacje, nie znamy konkretnych liczb.”
Nie chodzi o konkrety tylko o proporcje , a te Kathay podał perfekcyjnie IMO.
@ Raf
Przepraszam – nie zrozumiałem, że chodzi L. Williamsa. Nigdy nie byłem specjalnym fanem jego fajerwerków, ale są na blogach ludzie, którzy śledzili jego poczynania dokładniej.
Za friko, Paweł Szczepanik ujawnia sekret „Jak grać aby wygrać”.
http://i.wp.pl/a/f/pdf/20733/jak_grac_aby_wygrac.pdf
Przyda się chyba każdemu!
@ astanczak
Mam nadzieję, że dobrze się zrozumieliśmy bo mój komentarz miał wspomóc Twój argument, że przy ograniczonym kapitale początkowym i realnej stopie zwrotu potrzeba sporo czasu by komfortowo żyć z giełdy.
@ Raf
Nie znam kariery Williamsa więc trudno jest mi skomentować to co napisałeś. Nawet jeśli raz zrobił 11 376% to nie znaczy, że był w stanie to powtórzyć. Cztery lata po 11 376% zrobiłyby z jego 10 000 USD prawie 1,5 bln USD. W piątym roku wart byłby trzykrotność światowego PKB.
Jakoś lista najbogatszych ludzi nie jest zdominowana przez traderów, nie wspominając o traderach obracających własnych kapitałem.
Jeśli są ludzie, którzy robią 11 376% rocznie a nie ma tych ludzi na liście najbogatszych to najprawdopodobniej dzieje się tak dlatego, że Ci sami ludzie potrafią zrobić -99%. Takie jest najprostsze wyjaśnienie tego paradoksu.
@less
Jedno co Szczepanik pisze jest prawdą w kontekście tematu na blogu.
Na rynku jesteś samotnikiem.
NAwet jak zarabiasz 20% rocznie to aby ze złotówki zrobić 10 potrzebujesz na to 10 lat z okładem samotności.
Nikt nie chce zostać milionerem-samotnikiem , bo w międzyczasie poznajesz zupełnie nieekonomiczny , ale nazwijmy to egzystencjalną utratą wartości przysłowiowego miliona w swoich oczach.
Dlatego warto i wskazane jest dorabiac na boku czy to jako seminarzysta czy pisarz, aby nie tracić kontaktu z rzeczywistością .
Ostatecznie można udzielać sie na blogu
@Reasumując
Początkujący „challenger” nie może zrozumiec , że 200000% po 20 latach może miec bardzo niską wartość końcową , ale to przywilej startującego w ten biznes
„Jedno co Szczepanik pisze jest prawdą w kontekście tematu na blogu.”
Ale tematem są „Rozmowy od czapy” czyli „forum wymiany myśli, linków, idei, opinii, skarg i wniosków”.
Uważam, że w tym co „zalinkował” Less wszystko jest prawdą.
Pamiętajcie, że szczęśliwi czasu nie liczą a ponieważ czas to pieniądz więć wychodzi na to, ze szczęśliwi i pieniędzy nie liczą!
Natomiast nie oznacza to wcale, że szczęśliwi nie liczą na pieniądze.
Demokryt powiedział, że „Nie zalety ciała i majątek dają szczęście lecz prawość charakteru i zalety umysłu”, dlatego też mówi się że „Lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć”.
A jak to przyłożyć do powyższej dyskusji o zarobkach na tradingu i inwestowaniu?
Ano tak: „szczęśliwy jest człowiek, co go cudze szkody uczą rozumu” (Wacław Potocki).
Bo mądry Polak po szkodzie (a najlepiej cudzej!).
„
Nie chodzi o to by powtarzac wynik (11 376%), gdyz takie wyniki to duza zasluga szczescia. Rzecz w tym ze trader robiac taki wynik musi byc naprawde dobry, tym bardziej ze powtorzyl to pozniej (jego corka) z wynikiem 1000%. Dzis po 20 latach, dalej malo mu pieniedzy i bierze kilka tys $ za szkolenia. Prosze jeszcze raz nie piszcie o pasji.
Sa lepsze wzorce tudziez nauczyciele tradingu, jesli juz o nich mowa.
Ponawiam pytanie:
@gzalewski
rozumiem ze chodzi o ukazanie sie PL wersji Market Wizards z 1989 ? gdyz The New Market Wizards ukazala sie w polskiej wersji – Mistrzowie rynków finansowych.
@Lucek
Nie powiedziałem ,że wszystko inne to nieprawda…to prawda , sama prawda i tys prowda
@Less
Szczęśliwi czasu nie liczą bo myślą ,że czas to pieniądz, a jak sie obudzą to pieniądz nie zamienia się w czas
Pierwszy lepszy, krotki ale na temat a przede wszystkim darmowy wyklad!
http://youtu.be/idr6c8NHuWs
Nie musi brac za to zadnych pieniedzy.
@ trysrero
> Mam nadzieję, że dobrze się zrozumieliśmy
zrozumieliśmy
@Raf
Tak. Chodzi o polskie wydanie
Trystero, jednej rzeczy nie rozumiesz odośnie twoich wpisów. Te tysiące procent są jak najbardziej możliwe w daytradingu a że nie ma tych traderów wśród najbogatszych ludzi na świecie to wynika z tego, że taka gra choć potrafi być nieprawdopodobnie dochodowa (nie żadne marne 20%) to ma pewne ograniczenia dotyczące płynności i problemów z lewarem przy większych kwotach. O 20% to może marzyć instytucja obracajaca wielomilionowym kapitałem, zwykły Kowalski kupujący akcje kilka razy w roku a nie daytrader z FX, fdax czy innego rynku robiący kilka a nawet kilkadziesiąt transakcji dziennie mający możliwość stosowania procentu składanego. Oczywiście ta możliwość prędzej czy później się kończy wraz ze wzrostem kapitału lub trader sam rezygnuje z niego w trosce o spokój ducha.
Jak ktoś zaczyna z małym kapitałem to może sobie robić tysiące procent bo po protu ma takie możliwości. Zarobki rzędu kilkudziesięciu, kilkuset tysięcy miesięcznie są jak najbardziej OK w tym przypadku. Większe zarobki częto już wymagają pewnych modyfikacji, przejścia na większą zmienność co zmniejsza liczbę transakcji i tym samym zyski.
I nie piszcie w razie czego że daytrading jest nieopłacalny. Na GPW z pewnością. Szczerze mówiąc znam tylko jedną osobę, która utrzymywała sie z naszych kontraktów, to „dawca prowizji”. Daytrayderem jednak nie był a i tak psioczył na wielkość prowizji.
„I nie piszcie w razie czego że daytrading jest nieopłacalny. Na GPW z pewnością.”
Opłacalny, także na GPW
szkoda, ze Kathay nie wyjasni paru spraw dotyczących WIlliamsa – po pierwsze ten wynik byl w konkursie. A w tych gra sie „inaczej”. Po drugie o ile pamietam, WIlliams testował formułę zarzadzania ryzykiem Johna Kelly’ego. Po latach LW przyznał, ze jednak ryzyko podejmowane byloby zbyt wielkie i by go zmiotło, gdyby handlował w ten sposób normalnie.
Ehhh, chyba jednak warto czytać
@ Klondike
Cóż mogę powiedzieć. Odłóż sobie 10 000 złotych a potem przez cztery lata zrób po 1000%. W ostatnim roku mieć będziesz 100 mln – nie martw się, nie będziesz ruszał rynkiem FX. Tak więc za cztery lata kupisz sobie jakąś wysepkę i prześlesz nam pocztówkę.
Jestem w stanie uwierzyć, że są ludzie, którzy robią 1000% czy 10 000% rocznie. Zamieniają 10 000 w 10 000 000 i idą na emeryturę. Ale na 1 taką osobę przypada pewnie 999, którzy zerują rachunek w drodze do miliona.
Z czysto statystycznego punktu widzenia na miliony ludzi rzucających monetą – trafia się od czasu do czasu ktoś z 10 orłami pod rząd. Przy dużej dźwigni to może oznaczać emeryturę w tydzień. Nie traktowałbym jednak tego jako punkt odniesienia.
Lucek, jeśli dla Ciebie daytrading na GPW jest opłacalny to chylę przed tobą czoło. Dla mnie GPW to ciężki kawałek chleba, za ciężki.
Co do szkoleń.
Gdyby to był trader a nie „gadająca głowa” to ja chętnie poprosiłbym aby mi pokazał zrzuty ekranu ostatnich stu czy nawet kilkuset transakcji wykonanych strategią, narzędziami, których uczy na szkoleniu z dokładnym opisem. Wszystkie, także te stratne bo na błędach też można wiele się nauczyć, czywiście odpłatnie już w ramach szkolenia. Nie chodzi tu tyle o weryfikację ale o sprawdzenie jak dana strategia funkcjonuje na realnym rynku, jakie ma możliwości a wyniki osiągnięte prze szkoleniowca mogą być pewnym punktem odniesienia dla wyników jakie spodziewa się uczeń. Z pewnością bedą one różne, tym bardziej jest prawdopodobne, że uczeń będzie chciał dociec czy wyniki, z których może nie być zadowolony wynikają z małych umiejetności czy też ograniczeń samej strategii. Wzajemne porównywanie osioągnięć nauczyciela i ucznia może tu przyczynić się do powstania wielu konstruktywnych wniosków.
Jest taki nauczyciel? Czy wszyscy uczą technik, które „działają tylko trzeba umieć się nimi posługiwać” jak wszystkie zresztą a transakcje nauczyciela to temat tabu, nie wiem dlaczego.
@Trystero
„Jestem w stanie uwierzyć, że są ludzie, którzy robią 1000% czy 10 000% rocznie. Zamieniają 10 000 w 10 000 000 i idą na emeryturę. Ale na 1 taką osobę przypada pewnie 999, którzy zerują rachunek w drodze do miliona.”
Nie bardzo rozumiem takiego rozumowania a już nie pierwszy raz stykam się z takim podejściem. Na przykład koncentrowanie cię na statystyce odnośnie tego ile osób traci kapitał na rachunkach FX. Jesli zarabia jedna osoba na 999 to moim zdaniem nie jest tak źle jeśli przyjmiemy że 99% z nich to amatorzy. Przecież żeby grać na giełdzie wcale nie trzeba tego potrafić, wystarczy być osobą pełnoletnią. Wydaje mi się że statystyka wyglądałaby inaczej gdyby policzyć zyskowność rachunków osób, dla których spekulacja jest głównym źródłem zarobków.
Z drugiej strony jeśli mamy z pewną przypadkowością osób, które za to się zabieraja i otwieraja rachunki to porównanie do rzutu monetą ma rzeczywiście chyba sens. Pytanie czy wnioski jakie wyciagamy są poprawne.
Ja w każdym razie widziałem na tyle dużo przykładów w miare regularnego zarabiania, że takie statystyki traktuję z przymróżeniem oka.
„Ehhh, chyba jednak warto czytać”
I to jak najszybciej, bo niedługo nawet wypożyczenie książki z biblioteki czy przeczytanie w niej fachowego periodyku może być płatne!
Bo tak zaleca unijna dyrektywa z 2006 r., a cóż by innego.
„Dyrektywa Parlamentu Europejskiego z dnia 12 grudnia 2006 r. w sprawie prawa najmu i użyczenia oraz niektórych praw pokrewnych prawu autorskiemu w zakresie własności intelektualnej zobowiązuje państwa członkowskie UE do przyznania twórcy wyłącznego prawa do zezwalania lub zakazywania najmu i użyczenia oryginału i powielonych egzemplarzy jego utworu.”
A więcej znajdziecie w Onecie:
http://kultura.onet.pl/wiadomosci/kontrowersje-wokol-odplatnego-korzystania-z-biblio,1,5038527,artykul.html
Wp
@Zalewski
„szkoda, ze Kathay nie wyjasni paru spraw dotyczących WIlliamsa – po pierwsze ten wynik byl w konkursie. A w tych gra sie „inaczej”.
Dlatego takie wyniki są raczej jednostkowe. Nie musi to być konkurs, dzisiaj są takie czasy, że można otworzyć rachunek dysponując naprawdę niewielką kwotą, przeznaczyć na grę niewielką kwotę na stracenie i spróbować przy sporym ryzyku ale mając już konkretną strategię i kapitalizować. Albo bawić się tak na subkoncie. Gdy już się sporo zarobi często spekulant dochodzi do wniosku, że pieniądze to nie wszystko i bacznie przegląda się w lustrze czy nie ma pierwszych siwych włosów i ogranicza ryzyko.
Kiedyś się z tego śmiałem, co to za inwestor, myślałem sobie. Teraz śmieje się z tych, którzy wchodząc na rynek od razu wrzucają kilkadziesiąt tys. na rachunek udając wielkich inwestorów. Chyba im się myli spekulacja na derywatach z lokatą bankową.
Co do konkursów to w Polsce był organizowany konkurs, mało znany, gdzie zwycięzca zrobił o ile dobrze pamiętam około 3000% w miesiąc zaczynając kwotą 1000 dolarów na rachunku live. Mam nadzieję, że liczby dokładnie pamiętam.
„jeśli dla Ciebie daytrading na GPW jest opłacalny to chylę przed tobą czoło. Dla mnie GPW to ciężki kawałek chleba, za ciężki.”
Rozumiem, że masz taki zawód i wykonujesz taką pracę, która jest opłacalna.
Dla mnie giełda to hobby. Jeden bawi się kontraktami, inny skleja modele samolotów. W hobby szukam przyjemności, a nie opłacalności, dlatego zajmuję się tym od 20 lat
Znam kila osób zajmujących się tym zawodowo, którzy opłacalność okupili pobytem na odziałach szpitalnych.
Jeśli nie dokładam do interesu, to jest on opłacalny. A że ktoś zarabia więcej? Może ma większe potrzeby życiowe?
„Jeśli jednak klienci przynoszą pieniądze, mogę je wykorzystać jako źródło zysków, utrzymując własne ryzyko na niskim poziomie.”
Czyta się z rozbawieniem, taki bezwstydny cynizm. Lektura obowiązkowa dla potencjalnych klientów.
„A poza tym, jeśli chce się zwiększyć własne zyski, dobrym sposobem jest zalewarowanie się cudzym kapitałem.”
@ Pit
Tak jest, ja pisałam o proporcjach: podwojenie czasu pracy wzamian za zwiększenie dochodu o 36% oznacza, że dla tego człowieka krańcowa użyteczność dodatkowego dochodu jest b. wysoka (np. ma hipotekę do spłacenia).
@ _dorota
>podwojenie czasu pracy wzamian za zwiększenie dochodu o 36% oznacza, że dla tego człowieka krańcowa użyteczność dodatkowego dochodu jest b. wysoka
Wydaje mi się, że przesłanka o podwojeniu czasu pracy jest fałszywa z pełnymi konsekwencjami tego faktu.
Możliwe, tak to oszacowałam (prowadzenie firmy oceniłam jako cały etat – jeżeli nie swój, to czyjś, z pełnymi konsekwencjami), ale rzeczywiście nie mamy danych.
Generalną moją myślą było to, że może lepiej zajmować się jedną działalnością, na której człowiek się skupia i w której się doskonali. Szkolenia giełdowe są jednak na tyle komplementarne w stosunku do zarządzania własnymi pieniędzmi, że zasada nierozdrabniania się ich nie dotyczy (zmieniam wcześniejszy pogląd).
„Czyta się z rozbawieniem, taki bezwstydny cynizm. Lektura obowiązkowa dla potencjalnych klientów.”
Cynizm, albo szczerosc.
bardziej mnie to przekonuje niż wyjasnienie dlaczego zarzadzajacy sami nie ryzykują mowiac
„” Chodzi o ochronę kapitału TFI – wyjaśnia Beata Kielan, prezes Go TFI. – Jako instytucja publicznego zaufania musimy zachowywać określony jego poziom – dodaje.
Wprawdzie aktywa funduszy inwestycyjnych są oddzielone od majątku TFI, a w przypadku bankructwa instytucji zarządzającej funduszami ich kapitał nie wchodzi do masy upadłościowej, to jednak – jak wskazuje Beata Kielan dla inwestorów jest ważne, aby TFI, któremu powierzają swoje pieniądze, samo nie miało kłopotów finansowych.”
Parafrazując wypowiedź P. Kielan i przekładając na slang rynkowy zdaje sie mówić :
„Stop jest dobry na wszystko.:
Z jednym maleńkim wyjątkiem nieskromnie rzeknę sobie:
W żaden , ale to żaden sposób nie można zmusić go aby zarabiał bo jest w swej istocie kontrolowalną formą straty jeno
Byl tutaj ZP ktory krytykowal organizowanie szkolen, a sam pisze bloga bardzo byle jakiego (byle pisac, aby ludzie czesto przychodzili) i cieszy sie jak dziecko z 1000 miesiecznie z adsense i jeszcze chce 17 zl dziennie za AdTaily. LOL!
A co do szkolen – sam takie organizuje. Koszt niewielki, wiecej ryzykuje na jednej transakcji, ale dochody ze szkolen pozwola mi na nieruszanie (a nawet zwiekszanie) kapitalu na rachunku. Poza tym, rozmawiam o tym co lubie z ludzmi, ktorzy maja takie same zainteresowania. Zle? Dodatkowo to jest fajne wyzwanie – na rynku juz zarabiam i to juz nie jest wyzwanie. Poza tym, wkurza mnie jak ludzie mowia, ze rynek jest efektywny a moje zarobki to tylko lut szczescia. Szkolac ludzi i patrzac jak oni zarabiaja udowadniam, ze rynek nie jest efektywny i moje zarobki to nie wynik szczescia tylko umiejetnosci.
Swoja droga, po co ZP pisze bloga skoro zarabia na rynku? Chociaz „projekt Portfel” jest juz zakonczony, pewnie wtopil…
W komentarzu wyzej oczywiscie mialo byc „A co do szkolen – ja sam takie organizuje.
Moze to moder poprawic?